Ksiądz Boniecki i chór hipokrytów

Obrazek użytkownika kataryna

<p>Zawirowania w Kościele średnio mnie ruszają, nie jestem więc w stanie przejąć się losem księdza chwilowo odsuniętego od mediów po tym jak nie mógł lub nie chciał się zdecydować czy krzyż w Sejmie wisieć powinien, czy wręcz przeciwnie. Jego asekuracyjne "Uważam, że obie odpowiedzi są poprawne" bardzo mnie ubawiło i trochę nie rozumiem tych, którzy nie dostrzegają w niej niczego zabawnego. Jeszcze bardziej jednak śmieszy mnie spontaniczny Ruch Poparcia Bonieckiego, a zwłaszcza aktywny udział w nim środowisk, które powinny być ostatnimi kwestionującymi prawo zwierzchnika do dyscyplinowania podwładnych. A niektóre argumenty używane w tej dyskusji świadczą wyłącznie o stopniu egzaltacji jej uczestników.</p>
<p> Wojciech Maziarski:   Nazwijmy rzecz po imieniu: ten religijny knebel jest w istocie przestępczym złamaniem artykułu 54 konstytucji, który stwierdza: „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów”. Fakt, że jako zakonnik ks. Boniecki ślubował posłuszeństwo swej zakonnej władzy, nie ma tu nic do rzeczy, bowiem władza ta nie może łamać prawa państwowego i pozbawiać obywateli Polski ich konstytucyjnych praw. Właściwie rzecz się kwalifikuje do Rzecznika Praw Obywatelskich i prokuratora.</p>
<p>To jedna z zabawniejszych wypowiedzi w sporze o Bonieckiego, na miejscu Maziarskiego przed udaniem się do prokuratora upewniłabym się czy w żadnej z umów jakie jako naczelny Newsweeka podpisał ze swoimi dziennikarzami nie ma czasem zapisu o tym, że muszą oni uzyskać jego zgodę na publikację w innym niż Newsweek medium. Bo o ile wiem, takie zapisy nie są wcale rzadkością w przypadku umów o pracę z dziennikarzami. Czy więc to, że dziennikarz jednej gazety nie może pisać do drugiej, gwiazda jednej telewizji nie może wystąpić w innego, świadczy o niedozwolonym charakterze klauzul w ich kontraktach? Ci sami, którzy bez zmrużenia oka godzą się na zapisy o mającym czysto finansowe podłoże zakazie udzielania się u konkurencji, są często pierwsi do kwestionowania podobnego zakazu, z tą różnicą, że w przypadku księdza Bonieckiego, jego szefom nie chodzi o kasę i wyłączność na swoją gwiazdę a o zasady i dobro Kościoła, które - ich zdaniem - ksiądz Boniecki naraża na szwank nieostrożnymi wypowiedziami.</p>
<p>Bez względu na to jak bardzo się zgadzamy z księdzem, to jest on częścią Kościoła i jego "funkcjonariuszem" z własnej i nieprzymuszonej woli, zbyt aktywne bronienie go to trochę podważanie jego osobistej decyzji - i tej sprzed kilkudziesięciu lat o ślubach posłuszeństwa, i tej sprzed kilku dni o dotrzymaniu tych ślubów w tym konkretnym przypadku. A jeśli chcemy zgłaszać do Rzecznika Praw Obywatelskich zakaz wypowiedzi w mediach nałożony na księdza, to zgłośmy też hurtem wszystkie umowy, w których pracodawca gwarantuje sobie posłuszeństwo pracowników i nienarażanie przez nich interesów instytucji, w której pracują. Bo jakoś nie wierzę, że sam Maziarski nie zawiera w umowach podpisywanych ze swoimi pracownikami żadnych klauzul gwarantujących mu kontrolę nad tym gdzie i jak się udzielają. Ale może się mylę i dziennikarze Newsweeka rzeczywiście cieszą się całkowitą swobodą tego gdzie, co i jak mówią i piszą.</p>
<p> Małgorzata Kidawa-Błońska: Przeraziłam się, kiedy usłyszałam o tym zakazie. Dobrze że Pan Bóg jest na górze, bo on pozwala ludziom myśleć. To nawet nie jest cenzura, to jest zakaz myślenia. Jeśli ks. Adam Boniecki, osoba z takim doświadczeniem nie ma prawa mówić, co myśli, to ja tego nie rozumiem.</p>
<p>Nie mogę się zdecydować kto mnie bardziej rozbawił, Maziarski, czy Kidawa-Błońska. Tak, partie polityczne to jedno z tych miejsca gdzie członkowie cieszą się pełną swobodą wypowiedzi, nic dziwnego, że Kidawę-Błońską przeraża sama myśl, że ktoś komuś mógłby czegoś tu zabraniać. W Platformie, podobnie jak w innych partiach, każdy może powiedzieć wszystko, a coś takiego jak narzucana odgórnie dyscyplina nie istnieje, wszystko jest wyłącznie kwestią poglądów i sumienia jednostki, jak w tym ciekawym głosowaniu nad jedną z ustaw aborcyjnych.</p>
<p> Iwona Śledzińska-Katarasińska :  Większość posłów naszego klubu prosiła o dyscyplinę, ponieważ dla części kolegów było to swego rodzaju alibi, mogli mieć obawy, czy strach przed opinią najbliższego środowiska - dlatego uznali, że łatwiej będzie zagłosować, jak będzie dyscyplina. Część naszych posłów zagłosowała odmiennie od rekomendacji prezydium klubu PO, a ponieważ była to sytuacja, która dotyczy całego klubu, to na najbliższym posiedzeniu klubu - w środę 14 września - zdecydujemy, czy te osoby powinny podlegać jakiejś karze regulaminowej, czy też nie. To kwestia lojalności i pewnej solidarności w obrębie klubu. Ja się nie podejmuję wyrokować w tej sprawie. Zadecyduje cały klub.</p>
<p>Straszna kara nałożona na księdza Bonieckiego za jego dziwne, bo dwuznaczne, wypowiedzi - nie knebel, a nakaz czasowego ograniczenia swojej medialnej aktywności tylko do Tygodnika Powszechnego - jest niczym w porównaniu z kontrolą jaką nad swoimi członkami ma każda partia polityczna, i jaką nad swoimi pracownikami ma każdy pracodawca. Trochę więc nie rozumiem o co chodzi w sprawie księdza Bonieckiego, zwłaszcza tym, którzy jeszcze niedawno witali z uznaniem tajną notę jaką do Papieża skierował Minister Spraw Zagranicznych w sprawie uciszenia Rydzyka. I - jestem pewna - gdyby Papież Sikorskiego wysłuchał - dzisiaj na fejsbuku przypinalibyśmy sobie badge "Benedykt XVI ma głos (w moim domu)", a zachwytom nad odwagą Papieża zakazującego medialnych występów Rydzykowi nie byłoby końca. </p>
<p>O ile jednak Ruch Poparcia Bonieckiego trochę mnie śmieszy, o tyle samemu Bonieckiemu współczuję. Pod koniec życia zorientował się, że oddał je instytucji, z którą się najwyraźniej nie bardzo zgadza, a ciągle jeszcze nie ma odwagi na jednoznaczne opowiedzenie się po stronie, do której mu bliżej. I choć uważam, że Marianie popełnili poważny polityczny i wizerunkowy błąd zakazując Bonieckiemu wypowiedzi to - moim zdaniem - milczenie może mu służyć. Przynajmniej do czasu, gdy zdecyduje się wreszcie, która odpowiedź jest poprawna i przestanie być "za, a nawet przeciw". Dla dobra jego i instytucji w której z własnej i nieprzymuszonej woli jest. </p>

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Kościół zaczyna powoli zbierać owoce swoich "układów" z wadzą .

wp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

wp

#197668

"I choć uważam, że Marianie popełnili poważny polityczny i wizerunkowy błąd zakazując Bonieckiemu wypowiedzi"
Ciekaw jestem czy szanowna Kataryna takie same sądy wydawała, gdy ks. Małkowskiemu zakazano głoszenia kazań?
Dziwne, ale sobie nie przypominam?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

********************************** Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#197671

Jakos mi Pani wylądowała blisko sierot po POPisie... a to oznacza ciepłe...Ni gorące,ni zimne...ojciec kazali wypluwać.I tak będzie.

Pozdrawiam ciepło

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#197677