Jacku Cichocki, nie idź tą drogą!

Obrazek użytkownika kataryna

Dziennik: Do redakcji trafił sygnał od osoby blisko
związanej z obecnym kierownictwem tajnych służb. Przekaz brzmiał
atrakcyjnie. "Bliscy współpracownicy generała Zbigniewa Nowka, który
rządził Agencją Wywiadu za czasów PiS, otrzymali kilkanaście służbowych
mieszkań w atrakcyjnych miejscach Warszawy. To koniec kariery
wpływowego w służbach generała" - usłyszeliśmy. Oprócz zapewnień do redakcji dotarły też dokumenty: lista
nazwisk kilkunastu funkcjonariuszy wywiadu oraz ich adresy.
Otrzymaliśmy również kilka cytatów z opinii prawnych, które sugerowały,
że Nowek i jego współpracownicy popełnili przestępstwo. Jak
ustaliliśmy, podobne zestawy dokumentów trafiły do innych
ogólnopolskich tytułów. Poszliśmy tym tropem. (...) Nabraliśmy podejrzeń, że ważni urzędnicy państwowi próbują manipulować
mediami. Zrekonstruowaliśmy przebieg tej rozgrywki. (...) DZIENNIK ustalił, że wiarygodność i niezależność
tej opinii są wątpliwe. Jej autorem jest bowiem prawnik (nie podajemy
identyfikujących go danych ze względu na tajemnicę państwową), który
miał niejawny etat w Agencji Wywiadu. Niektóre nasze źródła utrzymują,
że współpracuje z nią także teraz. (...) Właśnie ta "niezależna" ekspertyza stała
się koronnym argumentem w ataku na Zbigniewa Nowka. Obciążające go
starannie dobrane fragmenty znalazły się w materiałach kolportowanych
wśród dziennikarzy. W ubiegłym tygodniu na ich podstawie bez żadnej
weryfikacji ukazał się tekst w "Rzeczpospolitej". Tak się bawią chłopcy Tuska. Rzepa zaliczyła kompromitującą wpadkę, tym bardziej, że trudno się oprzeć wrażeniu, że tekst o mieszkaniach Nowka - ewidentna wrzutka z rządu - jest reakcją władzy na niewygodny dla władzy wątek mieszkania Mąki. Niech się Rzepa teraz martwi, mnie najbardziej interesuje osoba Jacka Cichockiego. Rzepa: Opinia prawników zobowiązuje premiera do zawiadomienia organów
ścigania. Jeśli tego nie zrobi, popełni przestępstwo. – Czekamy na
powrót z urlopu ministra Jacka Cichockiego, który zajmuje się tą sprawą
– mówi dyrektor Centrum Informacyjnego Rządu Jacek Filipowicz.Jak długo jeszcze ten przyzwoity przecież człowiek będzie robił za "słupa" firmując twarzą i nazwiskiem te wszystkie gry i gierki operacyjne, robiąc za chłopca na posyłki biegającego do prokuratury z doniesieniami na politycznych przeciwników Tuska? Jak chcieli, doniósł na Kamińskiego, jak zechcą, doniesie na Nowka. To akurat może i niewiele poza tym, gdyby miał rzeczywisty wpływ na służby to nie hasałyby samopas. Patrzę na to z przykrością bo mam do Cichockiego dużo sympatii. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego się godzi być listkiem figowym dla Bondaryka, Mąki, Grasia, Huni i reszty tej dziwnej paczki. Cichocki to nie polityk, który może sobie pozwolić na utratę twarzy bo ta w polskiej polityce nie jest niezbędna, to także nie życiowy nieudacznik, skazany na to co mu z łaski dają bo się do niczego lepszego nie nadaje. Coś sensownego w życiu zrobił, coś osiągnął, o coś mu chodziło. Dzisiaj ten wieloletni współpracownik niszczonego przez służby Marka Karpa firmuje swoim nazwiskiem "rozpracowywanie" Sumlińskiego. Po co mu to wszystko? Gdy Cichocki wchodził do polityki jego jeden z moich ulubionych polityków a jego kolega Paweł Kowal powiedział: "Jeden z polskich dyplomatów, który jest dla nas autorytetem,
powiedział trzy lata temu do mnie i do Jacka, wówczas młodych
politologów: „Idźcie do polityki, zróbcie coś dla kraju" – wspomina
Paweł Kowal, wiceszef MSZ w rządzie Jarosław Kaczyńskiego. – Ja wziąłem
sobie rady do serca od razu. Jacek dopiero teraz. Cóż, to symboliczny
koniec jego młodości". Ciekawe czy po tych kilku miesiącach Cichocki ma poczucie, że tam gdzie jest robi coś dla kraju? Po cichu liczę, że jak wróci z urlopu i się zorientuje w co wdepnął, poda się do dymisji. Jacku Cichocki, nie idź tą drogą!Sylwetka Jacka Cichockiego

Brak głosów