Drobne uwagi do zeznań Kapicy

Obrazek użytkownika kataryna
Kraj

Notatka z 27 sierpnia nadal tajemnicza

Brygida Grysiak opublikowała na swoim
blogu zrzut ekranu jaki Ministerstwo Finansów przesłało na
potwierdzenie daty utworzenia notatki Kapicy ze spotkania z
Chlebowskim. Według zrzutu z ekranu dokument został utworzony
kilkanaście minut po 14-tej. Kapica zeznał, że spotkanie z Chlebowskim
odbyło się po 14-tej (nieznacząca różnica z notatką, według której było
to przed 14-tą), co by znaczyło, że zaczął pisać notatkę dosłownie po
wyjściu ze spotkania, które musiało być bardzo krótkie. Aha, jeszcze
zanim ją zaczął pisać zdążył poinformować ustnie o tym spotkaniu
ministra Rostowskiego ( "Ustnie, po czym sporządziłem notatkę i przekazałem panu ministrowi Rostowskiemu "),
z którym - jak wiemy - kontaktuje się tylko w sprawach najwyższej wagi
(taką nie było na przykład wydane mu w czasie urlopu polecenie pisania
nowej ustawy). Według notatki i zeznań, spotkanie odbyło się "po
rozpatrzeniu przez Sejm uwag Senatu do projektu Ustawy o Służbie Celnej". Senackie poprawki do tej
ustawy były głosowane dopiero w godzinach 20:35 - 20:42, Kapicy musiało więc chodzić o jakieś głosowania w komisji. Warto
chyba jednak ostatecznie rozstrzygnąć sprawę notatki, nie tylko daty jej
utworzenia (na podstawie czegoś bardziej wiarygodnego niż zrzut ekranu), ale także losów, czy na pewno nie została przekazana razem
z dwoma innymi do Kolegium ds. Służb Specjalnych, i tylko my mieliśmy o
tym nie wiedzieć. Ciekawe, że Kapica wręcz prosił Rostowskiego o przekazanie notatki Tuskowi. Tym bardziej dziwi, że ten jej nie chciał.

"Prawdziwą wojnę stoczyłem...ale we środę"

Przesłuchanie Kapicy wyjaśniło jeden z wątków ze stenogramów Sobiesiaka. Gdy Chlebowski meldował swojemu mocodawcy "Prawdziwą wojnę stoczyłem w czwartek",
pomylił dni. Chodziło o środę. We środę 16 lipca, tak jak to zresztą
zapowiadał dzień wcześniej Sobiesiakowi, Chlebowski rozmawiał z Kapicą
o nieudanych przetargach. To o nie, a nie o ustawę, stoczył w interesie
Sobiesiaka "prawdziwą wojnę". Kapica dość dokładnie o tym mówił, i
pokrywa się to z tym, czego - według wywiadu dla "Polski" Chlebowski
rzekomo nie robił, choć mógł. To że Chlebowski w wywiadzie skłamał nie
dziwi, dziwi natomiast po co wywołał ten temat, skoro wiadomo było, że
jest ktoś kto wie jak było i może zechcieć sprostować. Na tym etapie
Chlebowski musiał więc sądzi, że nikt tego prostować nie będzie.
Zapewne nie bezpodstawnie liczył, że z pomocą kolegów jakoś się
wykręci, a fakt jego lobbingu na rzecz Sobiesiaka nigdy nie wypłynie.
szkoda, że posłowie nie spytali Kapicy dlaczego przesyłając komisji w
listopadzie ogromny plik dokumentów, nie dołączył do nich notatki ze
spotkania z Chlebowskim. 22 października przekazał ją prokuraturze,
musiał więc wiedzieć, że ma znaczenie dla oceny tego czym się zajmuje
komisja gdy niedługo później przygotowywał materiały dla komisji. Mam
wrażenie, że trzymanie notatki w tajemnicy aż do przesłuchania, i
wrzucenie jej na samym jego początku  miało skupić całą uwagę na tym
jednym wątku pogrążającym do reszty i tak już politycznego trupa, jakim
jest Chlebowski. Dzięki notatce udało się nie wyłapać kilku równie
ciekawych wątków. I odwrócić uwagę od postaci, które jeszcze mają
szanse. Na przykład od Szejnfelda.

Kapica zaprzecza sam sobie tłumacząc Szejnfelda

Ciekawie zeznawał Kapica na temat
Szejnfelda i jego interwencji "last minute" 17 lipca 2008, kiedy ten w
faksie wysłanym po 14-tej oprotestował dopłaty. Dopytywany przez Kempę
dlaczego wniosek Szejnfelda nie został odrzucony jako nieregulaminowy
(bo zgłoszony po terminie), Kapica tłumaczył.

Beata Kempa: I właśnie w tym samym dniu wpłynęły uwagi pana ministra Adama Szejnfelda. One wpłynęły po zakończeniu obrad tegoż komitetu. Wcześniej, myślę, patrząc na te, czy śledząc te uwagi, one w mojej ocenie, panie ministrze, nie były na tyle kontrowersyjne, żeby ich nie rozstrzygnąć w trybie normalnym na komitecie RadyMinistrów.

Jacek Kapica: No, ale skoro wpłynęły po komitecie, to nie można było…

Beata Kempa: Czy
wcześniej była jakaś rozmowa, był sygnał, był sygnał w stosunku do
pana, że jakieś uwagi mogą jeszcze wpłynąć, że jakieś kontrowersje
jeszcze są wokół tej ustawy?

Jacek Kapica: Nie, nie. Myślę, że pan… z tego, co pamiętam, pan minister Adam Szejnfeld podniósł te uwagi ustnie na komitecie . Z dokumentacji, którą państwo też macie, jak zobaczycie……jest metryczka faksowa. Dokument wpłynął do komitetu o godz. 14.04, czyli w trakcie jego trwania, i, podejrzewam, dlatego został, istnieje informacja, że wpłynął po komitecie, ponieważ obsługa komitetu była na posiedzeniu komitetu. I z tego, co pamiętam, pan minister Szejnfeld podniósł te uwagi, a potem cała dokumentacja w momencie, kiedy... potem tej dokumentacji nadano normalny tryb procedowania, jakby dokument wpłynął na komitet.

Beata Kempa: No,
ale skoro pan minister Szejnfeld ustnie podniósł tą uwagę, bez
zachowania jakby procedury, to proszę powiedzieć, jak pan odniósł się
do tej uwagi pana ministra Szejnfelda.

Jacek Kapica: Pani
poseł, regulamin komitetu mówi o tym, że minister może zgłosić uwagę,
może zgłosić ją również ustnie na posiedzeniu komitetu. (...)

Beata Kempa: Zatem minister Szejnfeld na posiedzeniu komitetu był, że tak powiem, miał jasne
stanowisko pana jako przedstawiciela ministra finansów co do waszego
stosunku co do uwag pana ministra Szejnfelda, powinien mieć jasne
stanowisko już w momencie komitetu.

Jacek Kapica: Tak było zarówno w trakcie procedowania komitetu 17 lipca, jak i 18 września.

Beata Kempa: Czyli, będąc tego świadomy, dlaczego wnosi uwagi po terminie?

Jacek Kapica: Czyli wniósł, minister gospodarki wniósł uwagę na posiedzeniu komitetu, ustnie .

Beata Kempa: Po terminie.

Jacek Kapica: Wpłynęła w trakcie posiedzeń komitetu i została podniesiona przez członka Rady Ministrów, przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki w trakcie posiedzenia komitetu .

Cytuję obszernie, żeby była pełna
jasność co do obecnego stanowiska Kapicy na ten temat. Kapica zeznał,
że w zasadzie Szejnfeld swoich pisemnych uwag wcale nie wniósł po
terminie, po terminie jedynie przysłał uwagi, które zgłosił ustnie w
trakcie posiedzenia komitetu. Tyle że wersja ta stoi w całkowitej
sprzeczności z tym co Jacek Kapica zawarł w piśmie do Małgorzaty
Hirszel, odnosząc się w nim właśnie do pisma Szejnfelda z 17 lipca 2008
i posiedzenia po którym wpłynęło.

Jacek Kapica: W
trakcie posiedzenia Komitetu Stałego Rady Ministrów w dniu 17 lipca
2008, Ministerstwo Gospodarki nie zgłaszało uwag w tym zakresie . Nie przedstawiało ich na wcześniejszym etapie procedowania.

Szkoda, że nikt nie zapytał Kapicy o
te rozbieżności, bo wydaje mi się trochę dziwne, że po półtora roku
przypomniał sobie, że Szejnfeld osobiście te uwagi ustnie zgłaszał. Tym
bardziej, że nie mógł sobie odświeżyć pamięci dokumentami, bo ani w
podsumowaniu tamtego posiedzenia, ani w cytowanym przeze mnie piśmie
samego Kapicy nie ma ani słowa o ustnie zgłaszanych uwagach Szejnfelda.
Co więc odświeżyło Kapicy pamięć?Mam nadzieję, że posiedzenie było protokołowane i uda się jednoznacznie ustalić, czy i co zgłaszał Szejnfeld.

Leniwe początki nowej ustawy

Michał Boni: W
wyniku tego spotkania z 30 lipca 2009 r. na początku sierpnia przez
ministra Kapicę, mnie, w połowie sierpnia także przez pana ministra
Cichockiego ze względu na potrzebę zapewnienia swoistej tarczy
antykorupcyjnej dla całego procesu przygotowywania tych rozwiązań prace
zostały rozpoczęte. Mamy gotowe założenia do ustawy o grach losowych i
zakładach wzajemnych. Ten dokument będzie w najbliższym czasie
opracowywany przez Rządowe Centrum Legislacji - założenia liczą 25
stron - i przedstawiony w trybie pilnym do procedowania. (...)
Chcielibyśmy bardzo szybko wszystkie te rozwiązania, które na spotkaniu
30 lipca pan premier Donald Tusk postulował, wprowadzić w życie.

Tak mówił w Sejmie minister Boni 8
października. Tymczasem z zeznań Kapicy wynika, że dopiero tego dnia
powstał zespół mający pracować nad ustawą a Kapica przedstawił swoje
autorskie założenia do ustawy, których pisanie zadał mu na urlopie
Boni,a o czym szef Kapicy dowiedział się dopiero 26 sierpnia, przy innej okazji.

Jacek Kapica: Tak, rozmawialiśmy z panem premierem na spotkaniu 8 października na temat
kształtowania nowej ustawy o grach hazardowych. Wtedy w spotkaniu
uczestniczył najprawdopodobniej minister Rostowski, minister Berek,
minister Boni, ja, minister Cichocki. I wtedy na tym spotkaniu, po
różnej wymianie zdań, ponieważ ja już byłem na etapie przygotowywania
różnego rodzaju rozwiązań, pan premier powołał, no, ten nieformalny
zespół znany publicznie, czyli pod przewodnictwem pana ministra
Boniego, który prowadził i koordynował te prace, pana ministra Berka,
który odpowiadał za zabezpieczenie legislacyjne, i z moją osobą, która
miała wspierać i zabezpieczać merytorycznie prowadzone prace nad nową
ustawą o grach hazardowych. (...) 26 sierpnia po spotkaniu, kiedy
poinformowałem premiera o tym, że minister Boni zlecił mi takie,
prowadzenie takich analiz, pan premier stwierdził, że, żebym dalej
prowadził te prace, a informacja o tym, kiedy podejmiemy proces
legislacyjny, zostanie mi przedstawiona w terminie późniejszym. I potem
mamy w tej sprawie spotkanie
8… Tak, 8 października w gabinecie premiera odbyło się spotkanie – w
którym uczestniczyli pan premier, minister Rostowski, minister Boni,
Arabski, Cichocki, Berek i ja – którego celem było przedstawienie
premierowi i przedyskutowanie głównych założeń do ustawy o grach. Na
spotkaniu pan premier powołał zespół roboczy – jak państwu mówiłem – w
grupie, w składzie: minister Boni, minister Berek i ja.

Beata Kempa: Czyli 8 były października dopiero założenia, czy też pan miał gotowy projekt ustawy?

Jacek Kapica: Nie, to były założenia, moje.

Data 30 lipca od początku nie pasowała do niczego, zeznania Kapicy i Rostowskiego tylko to potwierdzają. Nie
wygląda na to, żeby przed 8 października trwały jakieś intensywne prace
z udziałem Boniego i osłoną antykorupcyjną Cichockiego. Wszystko wskazuje na to, że 3 sierpnia Boni zadał  wypoczywającemu Kapicy "pracę domową", nad którą
on sobie spokojnie pracował, nie wspominając o tym nawet swojemu
szefowi, dopiero 26 sierpnia powiedział o tym Tuskowi, przy okazji
dowiedział się też Rostowski. A potem przez półtora miesiąca nie
wiadomo co się działo, aż do 8 października kiedy Kapica pokazał
założenia, Tusk powołał zespół i Boni mógł powiedzieć, że już od 30 lipca praca wre i jest na ukończeniu. 30 lipca wygląda coraz ciekawiej. Dlaczego ta data jest taka ważna?


Lista głosowań z 27 sierpnia 2009

Kapica do Hirszel o braku uwag Szejnfelda 17 lipca 2008

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... Tobie to mały Tusk!

Pzdrwm

triarius
- - - - - - - - - - - - - - - -
http://bez-owijania.blogspot.com
http://tygrys.niepoprawni.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#43403

Podziwiam Twoją chłodną ocenę sytuacji i rzeczowe wyciąganie wniosków.Brawo!Tak trzymać!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#43415