Boni o nowej ustawie hazardowej

Obrazek użytkownika kataryna
Kraj

W dzisiejszym "Dzienniku" jest wywiad
z Michałem Bonim, aż trzech dziennikarzy się nad nim znęca. W sprawie
kalendarium prac nad ustawą hazardową przycisnęli go aż miło, w końcu
jest tyle wątpliwości wokół tego kto, komu, kiedy i co zlecił, oraz
dlaczego ta data 30 lipca się jakoś potwierdzić nie chce. Dziennikarze
nie mogli więc nie zadać dwóch kluczowych pytań. Skąd
decyzja, że to pan w Sejmie wyjaśniał kalendarz przygotowań nad ustawą hazardową? A jak pan ocenia wersję wydarzeń Mariusza Kamińskiego, który
do kalendarium dodaje nowe spotkania, np. 25 sierpnia kiedy to miała
zapaść decyzja o postawieniu mu zarzutów? Najciekawsze są jednak wypowiedzi Boniego na temat samej ustawy.

Dziennik: Zapowiedział Pan, że ustawa hazardowa zacznie obowiązywać od przyszłego roku, czy to wciąż jest możliwe?

Michał Boni: To zależy od prac w parlamencie, ale moim zdaniem tak. Mamy jeszcze blisko 70 dni.

Zapowiadany projekt zakłada podniesienie podatków, a każda zmiana
podatkowa, żeby mogła wejść w życie musi być opublikowana przed 30
listopada. Tymczasem ustawa wyjdzie z rządu w połowie listopada, a od
tego długa droga do Dziennika Ustaw. Oto co mówi na ten temat ekspert
podatkowy dla Gazety Prawnej (wypowiedź z początku października, na
inny temat).

Wojciech Krok: Planując
takie zmiany, należy mieć na uwadze harmonogram prac parlamentarnych i
wymogi konstytucyjne co do ogłaszania zmian ustaw podatkowych.
Orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego wymaga, aby zmiany w podatkach
dochodowych były publikowane w Dzienniku Ustaw do końca listopada.
(...) Biorąc pod uwagę, że projektów ustaw podatkowych nie można
rozpatrywać w trybie pilnym, wydaje się, że nie [starczy czasu]. Senat
ma 30 dni na rozpatrzenie projektu ustawy, a prezydent 21 na jego
podpisanie. Do tego dochodzi jeszcze czas na trzy czytania projektu w
Sejmie, pracę w komisjach, na samo techniczne opublikowanie ustawy w
Dzienniku Ustaw (to też zajmuje kilka dni).

Wypowiedź Kroka jest z 6 października, dzisiaj mamy o trzy tygodnie
mniej czasu, a ustawa ma wyjść z rządu dopiero za dwa tygodnie. Chyba
nawet gdyby poszła prosto do drukarni, nie miałaby szans przed 30
listopada. Albo więc jest jakiś tajemniczy kruczek prawny, którym rząd
się podeprze (a po interpretacji, że "zasięgnięcie opinii prezydenta"
oznacza wyłącznie samo zadanie pytania, wiemy jak bardzo potrafi być
kreatywny, gdy mu zależy), albo ktoś nam tutaj straszny kit wciska.

To, że zmiany w podatkach są nie do opublikowania przed 30 listopada,
nie oznacza oczywiście, że nowa ustawa nie ma szans. Ma, jasne, że ma.
Boni słusznie zauważa, że do końca roku mamy jeszcze blisko 70 dni,
można się z każdą ustawą uwinąć, a przy tej akurat nikt nie odważy się
mieszać. Szanse, że wejdzie w życie przed 1 stycznia są więc całkiem
spore. Tyle że, z uwagi na obostrzenia dotyczące wprowadzania zmian w
podatkach, będzie to ustawa kadłubkowa. Co w niej zostanie?

Michał Boni: W
2007 było 27 tys. automatów, w 2008 r. 38, a teraz jest 48 tys. Bez
wątpienia jest to wciąż rozwijający się sektor, który dobrze sobie
radzi (...) Nowe rozwiązanie zakłada, że zdelegalizujemy automaty
niskich wygranych i salony gry z automatami. Będą funkcjonowały do
wygaśnięcia zezwoleń w ciągu 6 lat, co roku coraz mniej. Od wejścia w
życie ustawy nie będą wydawane nowe zezwolenia. Zakazane będą gry w
Internecie oraz videoloterie (jeszcze się nie rozwinęły).

Jeśli z ustawy wypadną - a wypaść muszą, jeśli ma wejść w życie od
nowego roku - wszystkie zmiany podatkowe, to sens proponowanej przez
Tuska "wojny z hazardem" sprowadza się do tego, że świetnie rozwijający
się rynek zostanie z dniem 1 stycznia zamknięty dla już na nim ocenych,
a przez najbliższych sześć lat działać będą mogli tylko ci, którzy
swoje zezwolenia dostaną przed 1 stycznia 2010 (oni też mają teraz 70
dni na wystąpienie o wszystkie niezbędne pozwolenia). Przez najbliższy
rok na starych zasadach podatkowych, czyli z ryczałtem 180 euro od
automatu. A potem się zobaczy.

Jeśli czegoś tu nie przegapiłam, proponowana przez Tuska ustawa jest
dla hazardziarzy jeszcze korzystniejsza niż myślałam. A najlepsze jest
to, że Tusk wczoraj praktycznie zagwarantował, że ta ustawa przejdzie.

Donald Tusk: Najpóźniej
za dwa tygodnie chcemy mieć już gotowy projekt. Potem będę rekomendował
parlamentowi prace nad tą ustawą w trybie natychmiastowym, bo może ona
prowokować działania lobbingowe. Będę apelował, by przyjęto ten projekt
bez zmian i poprawek.

Wątpię czy po wczorajszych zapowiedziach i zgodnym zachwycie
komentatorów nad odwagą i stanowczością Tuska samotnie idącego na wojnę
z hazardem, znajdzie się ktoś kto w ustawie zmieni choćby przecinek. I
tak oto, osobistą decyzją Donalda Tuska, po półtora roku nerwowej
szarpaniny z Kapicą, od 1 stycznia "Ryśki" będą się wreszcie mogły
skupić na liczeniu pieniędzy. A będzie co liczyć bo podatki te same, za
to konkurencji z każdym rokiem mniej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wodzu jest stanowczy !!!! PO goni mafie - za 5 lat :)))))))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#35486