Amerykańskie prawo kontra kino „moralnego” niepokoju…

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

 

Z zażenowaniem, politowaniem a w końcu z obrzydzeniem wysłuchałem dzisiaj opinii Stalińskiej, Holland, Zanussiego, Kutza i Olbrychskiego w sprawie zaaresztowania Polańskiego. Czego tam nie było: zemsta, hipokryzja, dramat wielkiego człowieka, który wszystko odpokutował, gwałt na jego dziecku (sic!), które teraz dowie się o wyczynie tatusia sprzed 31 lat, próba zamordowania wielkiego reżysera itp. brednie, budzące odruch wymiotny. Okazuje się, ze zgwałcona 13-latka była prostytutką z Los Angeles, co automatycznie usprawiedliwia Polańskiego, jej matka zaś była stręczycielką – o czym poinformował telewidzów twórca kina moralnego niepokoju, niejaki Zanussi. Przy okazji dowiedzieliśmy się także o tym, jak straszne jest prawo amerykańskie, które nie przedawnia spraw – w przeciwieństwie do postępowej III RP, która wszystkie afery już przedawniła...

Aktor Olbrychski ponadto opisał wstrząsające zdarzenie z lotniska w Nowym Jorku, gdzie jego żona była molestowana (tak, tak !) przez służby imigracyjne przez około 1,5 godziny, przez co aktor Olbrychski spóźnił się na umówiony wywiad ! A przecież cała Ameryka czekała na ważkie słowa aktora Olbrychskiego, tak jak i zapewne czyni to dzisiaj słuchając wszystkich aktorów kina „moralnego” niepokoju, zatroskanych losem Polańskiego. Bo Polański, jako jeden z tych wszystkich bożków współczesnego kina, powinien być pozostawiony w spokoju (A.Holland), gdyż z wielkości bożka wypływa jego niewątpliwy immunitet.

Dlaczego Ameryka nie kupi „grubej kreski” ?

Strach w oczach przed amerykańskim prawem moralnie zgniłego środowiska filmowego – to główny powód apeli w sprawie Polańskiego. Niestety dla tego środowiska, Stany Zjednoczone nie wprowadzą zasady „grubej kreski”, na jakiej oparto zgniłe fundamenty III RP. Gdyby ja wprowadzono - załamał by się cały system USA, oparty jednak na moralności (In God we Trust). Nie będzie więc wyjątku dla bożka - choćby ten nawet posiadał - przyznany przez Kutza czy Olbrychskiego immunitet nietykalności. Zasadą trwałości fundamentów Stanów Zjednoczonych jest bowiem prawo, które nie zna w zasadzie przedawnienia. Zbrodnia będzie ścigana tak długo jak żyje jej autor, stanowiąc przestrogę dla innych, którzy złamali lub zechcą złamać prawo.

I na tej zasadzie opiera się prawo wielu innych krajów, w tym Ameryki Łacińskiej. Właśnie dziś, gdy polskie środowisko kina moralnego niepokoju ws. Polańskiego domaga się „grubej kreski” dla pedofila przeczytaliśmy, że były prezydent Peru (w latach 1990-2000), 71-letni dziś Alberto Fujimori został w środę skazany przez Najwyższy Trybunał Specjalny w Limie na 6 lat więzienia za stosowanie bezprawnych podsłuchów rozmów telefonicznych wobec opozycyjnych polityków oraz przekupywanie członków parlamentu i mediów. A jest to kara dodatkowa, gdyż w kwietniu tego roku Fujimori został skazany na 25 lat więzienia za naruszanie w czasie swej prezydentury praw człowieka. M.in. uznano go za bezpośrednio winnego krwawych masakr, jakich dokonywało wśród Indian peruwiańskich.

W naszej zgniłej III RP, ze zgniłym prawem i zgniłymi elitami – sowiecki namiestnik, dowodzący najazdem na Czechosłowację w 1968 roku i na polskie stocznie i porty w 1970 roku – oraz twórca stanu wojennego i masowego łamania praw człowieka w Polsce, w tym mordów na działaczach opozycji i księżach – w najlepsze wyjeżdża dziś (za pieniądze III RP) do Paryża, by tam promować „grubą kreskę” i „okrągły stół” !!!

Ten drastyczny rozdźwięk między prawem amerykańskim a polską „grubą kreską” i europejską tolerancją dla dewiacji jest źródłem „moralnego” niepokoju ludzi polskiego kina. Może by tak jakiś scenariuszyk napisać na tę okoliczność i pod festiwal w Cannes, który ostatnio fetował przyjazd Hugo Chaveza – komunistycznego prezydenta Wenezueli ?

Jak jednak wskazują sondaże – większość ludzi dostrzega hipokryzję środowiska kina „moralnego” niepokoju. Hipokryzja ta polega na tym, że opowiastki umoralniające najbardziej udają się najbardziej amoralnym „twórcom”. I to jest właściwie zasadnicza różnica pomiędzy „twórcą” i prawdziwym twórcą. Pewnie dlatego, droga do Stwórcy wydaje się być aż tak daleka...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Użyteczni idioci padli już we wtorek!
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#32776