Zamiast życzeń (słowo o wierze)

Obrazek użytkownika Piana
Idee

Wiara to nie „bajki” o Niebie i Aniołach, to mapa życia. Rzućmy okiem na X Przykazań. Zaledwie trzy, no może dwa i pół przykazania dotyczą relacji z Bogiem. Reszta to opis stosunków międzyludzkich. Nie jest to co prawda kolejny „poradnik” z cyklu „Jak być szczęśliwym, bogatym i mieć mnóstwo przyjaciół”, ale można go określić jako swego rodzaju przepis na życie.

Tak, przepis, wskazówki, podpowiedzi. W żadnym wypadku nie są to nakazy/zakazy. Masz wolną wolę, o czym Biblia przypomina co chwilę, zatem masz prawo decydować. Podobnie możesz zażyć 30 tabletek Paracetamolu, skoczyć z dziesiątego pietra i biegać na bosaka w głębokim śniegu. Proszę bardzo, decyduj.

Pozwolę sobie wrócić do głównego wątku, czyli do pojęcia wiary. Jezus opisywał skomplikowane rzeczy za pomocą przypowieści, porównań. Ja też pozwolę sobie użyć takiej metody.

Wiarę można porównać do smaku i zapachu jedzenia. Czymże jest potrwa gdy nie jest smaczna i ładnie nie pachnie (sery pleśniowe to wyjątek!)? Tym samym co życie bez Boga. Niby to samo. Niby. Na talerzu mamy ziemniaki, surówkę i kotleta. Super sprawa, klasyczny obiad. Wgłębiając się w skład dostaniemy węglowodany, białko oraz witaminy, czyli to czego nam potrzeba do normalnego funkcjonowania. Do tego jeszcze obiad czule łechce nasze zmysły. Co by było gdyby zabrakło smaku i zapachu? Kotlet by zapewne smakował jak stara podeszwa od buta (nie wiem, nie sprawdzałem). Zero radości i przyjemności z jedzenia. Podobnie jest z wiarą – nadaje smak życiu.

Żeby było ciekawiej – smak (i węch też) pozwala nam na sprawdzenie, czy potrawa przypadkiem nie „odleciała”. Chronimy siebie w ten sposób przed zatruciami i chorobami. Bez tego zjemy (za przeproszeniem) gówno nawet się nie zorientowawszy. W jaki sposób rozpoznamy czy w życiu postępujemy dobrze czy źle? Szczególnie gdy mass media wszelakiej maści wmawiają nam jak żyć? Czy przypadkiem nie wcinamy (znowu przepraszam) gówna bo ktoś w telewizji nam tak powiedział?

Tak jak potrawa dopiero ze smakiem i zapachem nadaje wieńczy dzieło kucharza, tak nasze życie może być treściwe dopiero z Bogiem. Odrzucając to stajemy się chorągiewką na wietrze, latawcem porwanym przez wiatr.

Pozwolę sobie jeszcze na dwa szczegóły. Jeśli odrzucamy przykazania, to co nam pozostaje? Zamiast „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” pozostaje „Jeśli fakty przeczą teorii, to tym gorzej dla faktów”. Czy będziemy czerpać garściami z „1984” lub „Folwarku Zwierzęcego”? Zamiast równości wobec Boga będziemy mieli „wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze”?

Wiara nie jest łatwa, szczególnie że Jezus nie pisze bezpośrednio żadnych publikacji, nie odpowiada na idiotyczne pytania w „Rozmowach w toku” i nie bryluje na salonach. Jest jedynie prosty wybór – albo Jezus jest synem Boga albo nie. Albo zmartwychwstał, albo nie. Wierzysz lub nie. Nie ma miejsca na odpowiedzi w stylu „no niby tak, ale wiesz…”. A jak jest naprawdę, przekonamy się wszyscy niebawem. Do zobaczenia (mam nadzieję!) na tym lepszym ze światów.

Ocena wpisu: 
Brak głosów