Jasne czyli ciemne

Obrazek użytkownika Piana
Sport

Ja to chyba głupi jestem, bo ni w ząb nic nie łapię akcji z tzw. „Stadionem Narodowym”. Sama nazwa jest oczywiście niepoprawna. Może lepiej by się nazywał „Stadion Tuska” (zamiast pomnika, aby ludzie lepiej zapamiętali jakim partaczem był Tusk, tu przestrodze potomnych)? Mniejsza jednak o nazwę. Podsumowując ostanie wydarzenia - stadion niby otwarty, ale zamknięty. Na stadionie do piłki nożnej koncert na kilkadziesiąt tysięcy luda można było zorganizować, ale meczu już nie.

Sama minister sportu, pani Mucha (obiekt największych kpin, oczywiście poza szefem), wygrała zakład, że stadion zostanie otwarty. To znaczy, że pobiegnie gdy przegra. Wygrała, więc pobiegła. Aktyw Platformy Obywatelskiej zupełnie się nie popisał, bo w biegu uczestniczyło tylko kilkadziesiąt osób. Brak odpowiedniego zaangażowania wystawia aktywowi PO bardzo złą opinię i z pewnością „Donald się wścieknie”. Sam premier nie biegł, bo odpoczywał po środowym wyczerpującym meczu tenisowym.

W sieci śmieją się, że stadion otworzono go, aby zamknąć. Przy czym otwarto stadion piłkarski, ale nie można na nim grać meczy w piłkę nożną, a co najwyżej biegać. Tylko trzeba uważać, bo choć otwarty, to jeszcze nie jest skończony, nadal wokoło trwa budowa i nie wiadomo, kiedy stadion zostanie ukończony. Zastrzeżenia były przed otwarciem, potem pozwolono otworzyć (czyli zastrzeżenia „zniknęły”), ale później zastrzeżenia znowu się pojawiły (policja, straż pożarna, sanepid i inni). Czy na sali jest może psychiatra?

Przepraszam, ale ja nic z tego nie łapię. Czyżby legendarne zdolności rządu zamarzły na już dobre? Dawniej mądrość etapu była jakaś taka bardziej spójna. Człowiek nie był skazywany na samodzielne myślenie i główkowanie. Coś na zasadzie „wstajesz i wiesz”. I co teraz mają zrobić „ci biedni ludzie”, cytując byłego naczelnego „Wprostu”.

Cały tryb przygotowań sprawia wrażenie prowizorki rodem z najlepszych wzorców z PRL-u. Mam tylko nadzieję, że na stadionie nie dojdzie do żadnej tragedii, bo kto by wówczas był winien? Wiele wskazuje na to, że czeka nas potężny blamaż…

Czy ktoś pamięta, jaki to wielki skok cywilizacyjny miał nas czekać w związku z Euro 2012? Jak na razie to mieliśmy tylko skok na kasę. Jak inaczej można nazwać gigantyczne koszty budowy stadionów?

Kilka lat temu media głównego nurtu wmawiały nam ile to się musimy wstydzić przed całą Europą za rządy Kaczyńskich. Dlatego też szybko musieliśmy naprawić błąd i obecnie już nie musimy się niczego wstydzić – mamy pracowitego i prawdomównego premiera oraz prezydenta, co to z dobrymi manierami i ortografia jest za pan brat.

Wybiegając w przyszłość zapytam się kto się będzie wstydził za niebezpieczne stadiony na które nie sposób się dostać? Za dworce w opłakanym stanie i za brudne pociągi? Za wąskie drogi usiane dziurami i fotoradarami? Ja nie mam najmniejszego zamiaru. Można naprawić wszystko i wyremontować (co jest nierealne) lub też odwołać mistrzostwa. Dlatego wnoszę o odwołanie Euro 2012 na terenie Polski. Jeśli postulat ten nie zostanie spełniony przystępuję do bojkotu całej imprezy i do tego samego wzywam wszystkich.

Ocena wpisu: 
Brak głosów