Lemingi wrażliwe na trendy motoryzacyjne

Obrazek użytkownika Moherowy Fighter
Gospodarka

Wczesnym wieczorem Adrian, 29.letni project manager w jednym z zachodnich koncernów chemicznych, zakomunikował swojej żonie, 27.letniej Ewelinie, asystentce w dziale klienta strategicznego w agencji public relations, że po „Faktach” będzie trzeba porozmawiać o domowych finansach.

- Kochanie – zwrócił się do partnerki – po „Faktach” będziemy musieli porozmawiać o naszej kasie. Trochę się sprawy komplikują i musimy się nad tym zastanowić.

- A co się stało, Adrianku? – zaniepokojona spytała Ewelina.

- W zasadzie to nic wielkiego, jednak są pewne problemy – starał się uspokoić żonę.

- No dobrze, jeśli nic wielkiego, to się tak bardzo nie martwię – ta jemu odpowiedziała. – Jadłeś coś, bo właśnie robię kolację? – spytała.

- Jestem głodny jak wilk, Ewelinko – odpowiedział. Po czym poszedł do sypialni, by się przebrać.

Kolacja była pół godziny przed „Faktami”. Ewelina podała szynkę parmeńską, deskę serów, wędzonego łososia, zapiekane pomidory z nadzieniem czosnkowym, sałatkę z sosem Vinegrette, bułeczki francuskie i butelkę półwytrawnego rieslinga z 2003 r. Na deser była szarlotka.

Po kolacji Ewelina z Adrianem obejrzeli „Fakty”. Wiadomo. Minister zdrowia chwaliła się programem zmian w systemie ochrony zdrowia. Prokuratura wznowiła postępowanie w sprawie zniszczonego przez Zbigniewa Ziobro laptopa. Minister finansów odpierał zarzuty opozycji w sprawie deficytu budżetowego. Ostrzelanie polskiego patrolu w Afganistanie. CBŚ rozbiło gang fałszerzy pieniędzy. Prezydent Obama udaje się na szczyt państw G8. Nowe taryfy w PKP. Odnalezienie najdłuższego na świecie tunelu górskiego. Strzelanina w Dallas. Seria napadów na staruszki w Krakowie. UEFA skontrolowała postęp budowy stadionów. 10-latek w Łodzi postrzelił kolegę. Rewolucja w telefonii komórkowej. Poseł PiSu złapany na kierowaniu samochodem bez prawa jazdy. Janusz Palikot ujawnia dlaczego nie doszło do koalicji z PiSem w 2005 r. To były najważniejsze informacje dnia.

Gdy „Fakty” się skończyły Adrian poszedł do drugiego pokoju, z którego wyszedł po niecałych 5 minutach. W ręce trzymał kartkę. Usiadł na sofie obok żony, lekko odchrząknął i się odezwał.

- Ewelino, słuchaj. Jak wiesz moja firma zamroziła podwyżki wynagrodzeń w tym roku – ostrożnie zaczął mówić. – Z centrali dostaliśmy wytyczne, że na ten rok mamy obcięty budżet o jedną-piątą w związku z ograniczeniem inwestycji w regionie o 30 proc. Chodzi o to, że centrala postanowiła przerzucić środki na Daleki Wschód, gdyż tam, jak wynika z analiz średnioterminowych, jest wyższa rentowność. U nas z kolei wizytowała grupa z centrali, która robiła wewnętrzny audyt kadrowy. Są cynki z zarządu, że pracują tam nad dwoma wariantami. Jeden, to redukcja etatów i podtrzymanie działalności firmy tutaj przy okrojonym budżecie. Drugi, to likwidacja naszego oddziału i przeniesienie działalności operacyjnej w regionie do Węgier. Nasz zarząd walczy, by zrobić wariant pierwszy. Centrala mówi „OK.” i stawia warunki: zamrożenie wynagrodzeń i redukcja etatów. Chyba ten wariant przejdzie.

- No, rozumiem, Adrian. Tylko co to ma wszystko wspólnego z nami? – spytała Ewelina.

- Już tobie to tłumaczę – odpowiedział jej – Chodzi o to, że bank, w którym mamy nasz rachunek podstawowy, kredytuje również moją firmę i zapewnia jej także obsługę płatniczą. – kontynuował.

- No, i co w tym dziwnego? To nie jest chyba nic nadzwyczajnego. Nie? – weszła jemu w słowo.

- No, tak. To nie jest nic nadzwyczajnego, tak w ogóle. Jednak akurat jest tak, że nasz bank wie już o kłopotach mojej firmy. Wiesz jak jest. Oni mają różne informacje jakby od wewnątrz – ciągnął dalej jej mąż.

- No dobra. I? – zapytała ona.

- I właśnie to zaczyna nas dotyczyć. Bo… – sięgnął po kartkę – … poinformować, że zgodnie z paragrafem 45, punkt 3, podpunkt 4 – zaczął czytać – ogólnych warunków umów kredytowych w dziale kredytów konsumpcyjnych oraz umowy kredytowej o kredyt konsumpcyjny (produkt „Fajne Autko”), zawartej w dniu 29 stycznia 2010 r., Bank, w związku ze zmianą oprocentowania na rynku międzybankowym, postanawia dokonać korekty oprocentowania przyznanego kredytu o 6 punktów procentowych wzwyż. Zmiana ta zacznie obowiązywać od następnego, po bieżącym, okresie rozliczeniowym. Kredytobiorcy przysługuje siedmiodniowy okres na złożenie protestu. W razie wystąpienia sporu zastosowanie mają właściwe przepisy prawa cywilnego – skończył czytać.

- Co to do cholery jest? – spytał męża lekko podenerwowana Ewelina.

- Khm… – odchrząknął – To jest zawiadomienie, że od przyszłego miesiąca będziemy płacić większe raty za naszego Jeepa.

- A ile ich jeszcze zostało? – spytała.

- No, tak coś około dziewięciu – odpowiedział.

- Ale Adrian. Przecież my nie będziemy mieli z czego ich opłacić. Ty nie będziesz mógł więcej zarabiać. Mój awans i podwyżkę też diabli wzięli. Cholera. Oszczędności też prawie nie mamy, a jeszcze do spłacenia tyle kredytów i pożyczek. Mieszkanie, elektronika, wyposażenie domowe… Zgroza. I co my zrobimy? – spytała męża łamiącym się głosem.

- No, Ewelinko, uspokój się, proszę. Ja w sprawie tego kredytu „Fajne Autko”, to rozmawiałem już z doradcą finansowym w naszym banku. I on mi powiedział, że bank mógłby zająć teraz Jeepa i go zlicytować w zamian za częściowe zaspokojenie różnicy w zmianie oprocentowania poprzez obciążenie nam przez jakiś czas rachunku bieżącego. Zresztą mój kumpel, Norbert, ten z funduszu inwestycyjnego, też takie rozwiązanie podpowiada. Z tymże akurat jest tak, że musimy się pospieszyć, gdyż to my musimy zaproponować bankowi takie rozwiązanie w terminie siedmiu dni od otrzymania tego zawiadomienia. Moim zdaniem, to jest najlepsze rozwiązanie, bo to nam nie paskudzi historii kredytowej – wyjaśnił żonie.

- I co? Nie ma innego? – spytała go, prawie łkając.

- Nie, raczej, nie – jej odpowiedział.

- No dobra, to zrobimy tak, jak mówisz – zrezygnowana się zgodziła.

Następnego dnia Adrian udał się do oddziału banku, by zamknąć sprawę kredytu „Fajne Autko”. Miła, młoda i z aparycją urzędniczka dość sprawnie przeprowadziła całą procedurę. Po czym służbowo się uśmiechnęła, zapraszając do dalszego korzystania z usług bankowych. Jeep Cherokee z 2008 r. model 3,7 i V6 przeszedł na stan banku. Po miesiącu odebrał telefon.

- Pan Adrian …? – spytał głos w telefonie.

- Tak, to ja – odpowiedział.

- Dzień dobry, panu. Nazywam się Wioletta… – nazwiska nie dosłyszał – dzwonię z banku WKO SA. Dzwonię w sprawie domknięcia aneksu do umowy w związku z kredytem „Fajne Autko”.

- A o co chodzi? – spytał.

- Panie Adrianie, jest popyt na tego Jeepa Cherokee, i chodzi o to, że musimy mieć kluczyki i jego dokumenty. Prosimy o ich dostarczenie. – sucho odpowiedział głos po drugiej stronie.

- Rozumiem. Jutro to dostarczę do banku – odpowiedział.

- Dziękuję. I do usłyszenia – pożegnała się urzędniczka.

- Do usłyszenia, do widzenia – powiedział Adrian.

Późnym popołudniem pojechał do banku, dopełnił w nim formalności, a po powrocie do domu zaczął surfować po sieci, zbierając informację o trendach motoryzacyjnych. Na Onecie jego uwagę przykuła notka.


- „Na tak. Stare graty są teraz na topie.” – pomyślał – „To pewnie taki teraz trend, bo my młodzi mamy coraz bardziej w plecy.” – gorzko skonstatował – „86 proc. A było tak fajnie” – opanowywała go coraz bardziej gorycz. Zaczął sobie przypominać, jak to Jeepem fajnie się jemu jeździło. Jaką miał przyczepność. Ta aksamitna tapicerka, wspomaganie, kwadrofonia, GPS, pirotechniczne napinacze pasów… – Eh… – westchnął. Nagle pojawiła się ikona programu pocztowego: „Masz nową wiadomość”. Kliknął na nią i otworzył się mejl od znajomego, Włodka, który był redaktorem w miesięczniku motoryzacyjnym „Modne kółko”. Mejl nosił tytuł: „Bryka przyszłości”. Zaczął go czytać.

- „Cze Adrian. Ewelina mi powiedziała, że musieliście spuścić waszego Jeepa…” – znajomy pisał – „… to ja postanowiłem tobie przesłać info o przyszłych motoryzacyjnych trendach. Wiesz, paliwo coraz droższe, serwis także. Zanieczyszczenie środowiska. W ogóle bryndza, a w dodatku te cholerne korki na drogach. Mimo wszystko, chodzą cynki, że koncerny motoryzacyjne pracują nad nowymi rozwiązaniami. To będzie oferta szczególnie dla ludzi młodych i w średnim wieku. Lubiących wyzwania, kreatywnych, dbających o środowisko, żyjących na luzie. I w ogóle mających fantazję i indywidualne podejście do życia. Piszę o tym do ciebie, bo nasza redakcja wyczuła temat. A niedługo zrobimy większą akcje promocyjną. Kliknij w załączniki, bo może to być coś dla was. Jakbyś miał jakieś pytanka to mi odpisz. No to pozdro.” – Adrian skończył czytać mejl od znajomego. Najechał myszką na załączone pliki i kliknął. Na monitorze pojawiły się zdjęcia bryki przyszłości.

- „Ja cię. No nie mogę. Ale jazda!” – cały zbaraniał z tego, co zobaczył. – „Ciekawe, co Ewelina na to powie.” – w osłupieniu nie mógł oderwać wzroku od monitora.

(Zdjęcia: źródło)

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bo na owies nie ma akcyzy;).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#130946

spoko też wprowadzą. Akcyza była niegdyś pomyślana jako podatek od towarów luksusowych, a teraz twórczo została przekształcona w podatek od towarów i usług masowych.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#130964

.. na czym pieczarki hodować! Koszyczek we właściwym miejscu i biznes się kręci!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#130968

[quote=kmieć]

.. na czym pieczarki hodować! Koszyczek we właściwym miejscu i biznes się kręci!

[/quote]

Pieczarki? Bez unijnego certyfikatu? Rety, koguta!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#131049

Skomentuję oceną :).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#130963

Dobrze że przeczytałem ten art. Mam dwulitrowe auto i chyba niedługo ono mnie zje, a mój ojciec ma klaczkę. Dobrze że tradycjonalista i nie sprzedał. Kupuję ten projekt.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#130992