Ameryka się obudziła. A co z Tobą Polsko?

Obrazek użytkownika Moherowy Fighter
Świat

Dedykowane specjalnie Oszołomowi z Ciemnogrodu, który nieomal rok temu pod moim wpisem, pt. Prawica krajowa bezjajeczna, skomentował był m.in.:

(…) W Polsce mamy system parlamentarno-gabinetowy a nie prezydencki. Kaczyński był całkowicie uzależniony od większości parlamentarnej, czym Obama przejmować się nie musi.

To ja już dzisiaj jestem pewien, że wczorajszy wynik wyborczy spowodował, że Obama musiał się nieco spocić. I to bynajmniej nie grą w golfa.

W Stanach Zjednoczonych okres „smuty” po przegranych w 2008 r. wyborach prezydenckich i do Kongresu USA właśnie się zakończył. Amerykanie opowiedzieli się za Partią Republikańską, która w śródkadencyjnych wyborach do Izby Reprezentantów zdobyła ponad dwieście trzydzieści miejsc, uzyskując nad nią kontrolę, z kolei do Senatu zabrakło jej zaledwie kilku mandatów, by mieć większość w tej izbie.

W wyborach samorządowych, tj. gubernatorów poszczególnych stanów zdobyła ok. 70 proc. stanów, w których odbywało się głosowanie.

A nie miała łatwo, co poświadczają załączone obrazki.

Stan posiadania w Izbie Reprezentantów przed głosowaniem.

Stan posiadania w Senacie przed głosowaniem.

Widać stąd, że wieszczony przez różnej maści lewaków i liberałów „koniec prawicy” jest tyleż prawdziwy, co sarkazm ukuty przez jednego z klasyków literatury, iż pogłoski o jego śmierci były mocno przesadzone.

I właśnie. Ameryka się obudziła. Obudziła bynajmniej nie dlatego, że telewizyjnie uwierzyła w szamańskie zaklęcie „Yes, we can.” lecz dlatego, że za rozlicznymi błędami popełnionymi przez George’a W. Buscha nie stało nic, co jego następca mógł przełożyć na uzdrowienie amerykańskiej gospodarki, społeczeństwa oraz pozycji międzynarodowej. A czego, jak czego, to Amerykanie tak łatwo nie zapominają. To, że im nie jest łatwo dostać się do lekarza. To, że muszą wystawiać na licytacje swoje nieruchomości. To, że ich emerytury są zagrożone. To, że ich dzieci mają problemy w dostaniu się do koledży i na uniwersytety. To, że miało nie być naszych „boys” w Arganistanie, Iraku, … gdziekolwiek. To, że miało być mniej biurokratów, mniej przestępczości, miały się plamy ropy nie rozlewać i być ekologicznie itp. To, że wzrosło bezrobocie. To, że deficyt budżetowy puchnie. To tych spraw przeciętny Amerykanin nie zapomina. I na nic zdają się cyrkowe sztuczki speców od PR zatrudnionych w sztabie Demokratów. O nie. Ameryka właśnie wczoraj powiedziała, „No you can’t”. A gdy do tego doszło jeszcze „czapkowanie” mocarzom z Wall Street i udawanie, że mleko, które rozlało się w 2008 r., Demokratów wcale nie dotyczy, to (pardon za rym) przelało to czarę goryczy. Amerykanie głosują przede wszystkim swoim portfelem, nie zaś wskutek mędrkowania różnych jajogłowych z telewizora. I to trzeba przyjąć za rzecz potwierdzoną historycznie. Oni, mówiąc wprost, czniają owe „politicing”, tj. politykierstwo – owe pawie partyjniactwo – lecz twardo liczą zasób własnego portfela. I nieważne, ile Obama grałby w golfa, tenisa lub cokolwiek. Bo też, jeśli jest się spadkobiercami czasów, w których to „partia Smith & Wesson” zawsze miała racje, to warunki gry są jasne. Wczoraj Amerykanie pokazali zwyczajnie „fakę”, i tego nie zmienią żadne produkcje Hollywoodzkie.

A teraz, patrzcie, nasz kochany grajdołku, szczególnie prawicowy. Co się stało? Ano, to że obóz Republikanów dostał solidnego kopniaka w siedzisko w postaci wykształcenia się ogromnego ruchu niezadowolenia społecznego pod nazwą „Tea Party”. Sprytny myk, przyznacie. To jest to, czego nadwiślańscy politykierzy prawicowi nie są (bądź nie chcą) w stanie zrozumieć, jeśli chodzi o „wewnątrz formacyjny” doping, by chcieć (to warunek konieczny) wyjść poza swoje opłotki. Za Oceanem odezwało się gromkie „Gwałtu rety, bo idzie siła, odwołująca się do starej tradycji budowy amerykańskiej republiki, która, o zgrozo, naruszy nasze status quo!” A przecież, tak „pięknie” się różniliśmy z Demokratami. Tym sposobem, cała masa amerykańskiej, zblatowanej od najmniej dekady prawicy, dostała szwungu w tyłku. I skończyło się jakieś rozmemłanie i mazgajstwo. Bo też wyrodził się problem generalny, że jeśli na Kapitolu tak miło z „kolegami” Demokratami uprawiało się „szorstką przyjaźń”, byleby, tzw. „główne siły establishmentu” były z tego faktu zadowolone, to wystarczy trochę popisów w telewizji, by wszystko pozostało po staremu. To znaczy, by dalej boksować w koleinach dwupartyjności. A tutaj Amerykanie, których trudno podejrzewać, że nie dorośli do demokracji, pokazali mędrkom z telewizora „gest Kozakiewicza”. I w tym właśnie rzecz moje Siostry i moi Bracia w Prawicowej Wierze.

Bo też wreszcie czymże jest ów fenomen tychże „herbaciarzy”? Ano jest to oddolny ruch sprzeciwu obywatelskiego na stan, w którym znalazła się amerykańska republika po szaleństwach Busha juniora i uprawiania polityki wizerunkowej przez jego następcę. To raz. A dwa, to jest to przede wszystkim wewnątrzrepublikańska fronda, która coraz wyraźniej zaczęła dostrzegać brak zasadniczej różnicy pomiędzy wyższym establishmentem republikańskim a towarzyszami z Partii Demokratycznej. Owa fronda doszła do wniosku, że partyjnemu establishmentowi Republikanów bardziej zależy na takich wartościach, jak spijanie śmietanki z zasiadania na Kapitolu, używanie sielskiego życia na swoim ranczo bądź beztroskie uprawianie backyardu, a nade wszystko flirtowanie z mediami i finansjerą z Wall Street, zamiast na powrocie do tradycyjnych, republikańskich wartości, które dały początek młodemu państwu. Najciekawsze jest to, że „herbaciarze” nie mają żadnych struktur formalnych. Znaczy się, formalnie nie są jakąkolwiek tam zarejestrowaną partią polityczną (w odróżnieniu od bostońskiej Tea Party Darryla Perry’ego) lecz ruchem społecznym. „Herbaciarze” to wspólna nazwa dla koalicji różnych grup obywatelskich, zawodowych, religijnych itp. wyznających szeroko rozumiane wartości prawicowe. Ruch ten, choć krytykujący establishment Partii Republikańskiej, swoimi akcjami, protestami, działaniami oddolnymi oraz inicjatywami wspiera generalnie tę partię, sprzeciwiając się polityce Demokratów. Sympatycy oraz wyborcy prawicowi nie mogli po listopadzie 2008 r. zaakceptować, że ich Wielka Stara Partia po dwóch kadencjach w Białym Domu ot tak zwyczajnie sobie odpuści walkę o Amerykę i uda się na zasłużony odpoczynek. Czarę goryczy przelała wypowiedź John’a McCain’a o tym, że Nie wiem, co więcej moglibyśmy zrobić, by wygrać te wybory. Zostawię to innym do ustalenia. Nie poświęcę chwili w przyszłości ubolewając nad tym co mogłoby być. („I don’t know what more we could have done to win this election,” McCain said. „I’ll leave that to others to determine. … I won’t spend a moment in the future regretting what might have been.” http://www.msnbc.msn.com/id/27545248/) Dla przeciętnego Amerykanina taka wypowiedź oznacza jedno. Kryzys przywództwa. Zaś odpowiedź na to znajdują oni zawsze w braniu spraw we własne ręce i organizowanie się oddolne.

Dzisiaj zaczyna widać wyraźnie, że, tzw. przeciętny amerykański podatnik świadomie wykorzystuje te narzędzia, które daje jemu do ręki demokracja. Mam tutaj na myśli, nie tylko organizowanie się by zaprotestować, lecz również, by tworzyć setki jeśli nie tysiące różnych grup wzajemnie wspierających się, znajdować na to fundusze, docierać do mediów, tworzyć ferment w różnych środowiskach (na uczelniach, w szkołach, we wspólnotach religijnych, w miejscu pracy etc.). To jest robić to wszystko, w czym polska prawica kuleje i co traktuje po macoszemu. Bo to wszak nie chodzi wyłącznie o to, by założyć sobie jakąś stronkę na fejsbuku, tłiterze, postawić jakiś partyjny portal. Lecz chodzi również o to, by wsiąść do autokaru i odwiedzając 30 większych miast wytrząść tyłek przez 3000 mil. A to był jeden z wielu takich objazdów. Zresztą w kompendium wiedzy wszelakiej, tj. w Wikipedii, przeczytajcie sobie o różnych rzeczach nt. „herbaciarzy”.

Zatem, jaka jest tego wszystkiego konkluzja? Właściwie prosta. Bo wychodzi na to, że podobnie, jak w przypadku brytyjskich wyborów parlamentarnych, gdzie Brytyjczycy pod rządami Partii Pracy zaczęli zwyczajnie gnuśnieć, cokolwiek, co jest na prawicy potrzebne to różnorodność i konstruowanie sobie (bądź wykorzystywanie) różnych sił, ruchów i formacji sojuszniczych. Dopiero wówczas można skutecznie odbijać władzę i zyskiwać zdolność rządzenia. Wyjątek Fideszu jest…, no właśnie wyjątkiem. A Polska dała się ululać do snu telewizorem i wydaje jej się, że jest jej dobrze. Kołysankę Polakom nuci również mainstreamowa partia prawicowa.

P.S. Reperkusje katastrofy smoleńskiej nie są dla mnie wystarczającym uzasadnieniem bezruchu rodzimej prawicy, abstrachując całkiem zwyczajnie od punktu i możliwości startu Republikanów i wydarzeń polskich. To jest moim zdaniem zbyt naciągane „alibii”.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Czy Ameryka naprawdę się obudziła? Wątpię, jednych figurantów zastąpiono innymi, a tych naprawdę ultraprawicowych (tak się ich nazywa w mediach amerykańskich i światowych!) nie dopuści się do Kongresu, nie mam żadnej wątpliwości, że tak właśnie będzie.

Jednak mimo to cieszę się z tego, że w wyborach uzupełniających do Senatu i Kongresu w Ameryce wygrali Republikanie, jednak dla mnie od pewnego czasu zatarły się wszelkie różnice między amerykańskimi demokratami a amerykańskimi republikanami.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101472

Krzysztof J. Wojtas
Mit Ameryki - a tak naprawdę - dupa zbita.
Oni są na etapie polowy naszych lat dziewięćdziesiatych, gdy to głosowano a to na SLD, a to na PSL, a to znowu na Solidarność - a wszystko i tak szło w jedym kierunku.
W tym USA jest podobnie - raz jedni, raz drudzy, a zawsze do dupy. I zawsze krzyk, że znowu nas oszukali.

Tea Party to kolejna przykrywka. Trochę medialnie pokrzyczą. Dostaną parę foteli i ... wszystko powróci do normy.
Dlatego proponuję uczestnictwo w projekcie EDEN.
To dwie klasy wyżej niż Tea Party.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#101506

nie kwestionuję poglądu, że w Ameryce dalej odchodzi grwa w berka lub, jak ktoś może to nazwać inaczej, w dobrego i złego policjanta. Jednak, jeśli w siostrzanej demokracji, jaką jest brytyjska dało się złamać wielowiekową tradycję (o ironio w bastionie europejskiej konserwy) rządów bezkoalicyjnych, to kto wie, czy taka innowacja nie zostanie przeszczepiona na grunt amerykański. Aha, zapomniałem jeszcze dodać, że koncept na monorządy i dwupartyjność jest, jak ćwierkają wróbelki, wynalazkiem takich tam od pewnych precyzyjnych narzędzi kreślarskich i pewnego instrumentarium budowlanego.  Z kolei, właściwa partia rządząca nazywa się "Partia Dolar" i ma dwie frakcje.  Jedno i drugie nie jest sprzeczne z tym, że Repsy zostały pogonione do roboty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101514

"Jednak, jeśli w siostrzanej demokracji, jaką jest brytyjska dało się złamać wielowiekową tradycję (o ironio w bastionie europejskiej konserwy) rządów bezkoalicyjnych (...)".

O czym piszesz MF? Rządy koalicyjne na wyspach były w zeszłym wieku... Choćby w czasie II Wojny Światowej czy na początku lat 70. A i wcześniej jak mnie pamięć nie myli. Więc nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc o łamaniu wielowiekowej tradycji?

Pozdrawiam serdecznie
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101550

[quote=nurniflowenola]"Jednak, jeśli w siostrzanej demokracji, jaką jest brytyjska dało się złamać wielowiekową tradycję (o ironio w bastionie europejskiej konserwy) rządów bezkoalicyjnych (...)".

O czym piszesz MF? Rządy koalicyjne na wyspach były w zeszłym wieku... Choćby w czasie II Wojny Światowej czy na początku lat 70. A i wcześniej jak mnie pamięć nie myli. Więc nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc o łamaniu wielowiekowej tradycji?

Pozdrawiam serdecznie[/quote]

Ile takich rządów było od, dajmy na to, 1660 r.? Wyjątki potwierdzające tradycję.

Również pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101558

Kilka. Co nie znaczy, że Twoje sformułowanie o łamaniu wielowiekowej tradycji jest fortunne, bo ta została złamana już w zeszłym wieku i obecny rząd koalicyjny nie jest niczym nowym... Przepraszam za uprawianie czepiactwa, ale "ten typ tak ma".

A notkę oceniłem wysoko...

Pozdrawiam
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101571

Panowie, niestety ale nie macie zielonego pojęcia co się dzieje w Ameryce. Próbujecie oceniać Amerykę siedząc "polskim fotelu". A siedząc "w polskim fotelu" opowiadacie kompletne bzdury na temat Ameryki.

Polacy i Amerykanie, jako narody są do siebie bardzo podobne. Jesteśmy wręcz niesamowitymi indywidualistami. Niestety, ale tu się podobieństwa kończą. Amerykanie w swojej masie są patriotami, czego nie moża powiedzieć o Polakach, Amerykanie nie mają nic przeciwko daniu szansy każemu, ale wystarczy, że zacznie nie spełniać tego co przyrzekł, a wyleci szybciej niż przyszedł. Amerykanie w swojej masie są konserwatystami. A momencie kiedy lewactwo zaczyna za bardzo szaleć zawsze dostaje kopniaka. (frekwencja wyborcza). Amerykanie organizują się błyskawicznie oddolnie.

Także drodzy znawcy Ameryki i Amerykanów, KJW i Pawle T radziłbym jednak poczytać trochę, choćby Jacka Kwiecińskiego, posłuchać prawicowych komentatorów radiowych czy telewizyjnych a nawet kaznodziei telewizyjnych, ale nie patrzcie na nich, patrzcie na ludzi do których oni mówią

By the way, czy ktoś z was był w sercu Ameryki? Przypuszczam, że nie.

___________________________________

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#101517

[quote=Jurand](...) By the way, czy ktoś z was był w sercu Ameryki?[/quote]

I o to to właśnie chodzi. Gdyż ja miałem kiedyś to szczęście żyć i studiować tam przez prawie 1,5 roku i to na głębokim Południu. Tzw. redneck lands. Aha, znam też co nieco Północ. Moje analizy opieram na tym, co tam na miejscu dostrzegłem, a nie na jakichś bredniach z takich lub owych zideologizowanych pisemek.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101525

Krzysztof J. Wojtas
Co do podobieństwa - zgadzam się. Spoleczeństwo amerykańskie dało się "zrobić w konia" w czasie Wielkiego Kryzysu (kto go wywołał?), a my w 1989 roku.
Różnica w czasie, ale koniec będzie wspólny.
Niedługo.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#101527

Masz na myśli III wojnę światową, czy "rząd światowy"?
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101534

[quote=Krzysztof J. Wojtas]Krzysztof J. Wojtas
Co do podobieństwa - zgadzam się. Spoleczeństwo amerykańskie dało się "zrobić w konia" w czasie Wielkiego Kryzysu (kto go wywołał?), a my w 1989 roku.
Różnica w czasie, ale koniec będzie wspólny.
Niedługo.[/quote]

Dupa blada, bo podobieństw nie ma. Otóż, właśnie wtedy, kiedy w II poł. XVIII w. Federaliści budowali młodą republikę, to nasze wykolejone i zdegenerowane szlachetki nam ją traciły. Wtedy, kiedy w I w.św. Jankesi włączali się do niej jako przyszli zwycięzcy, to my cudem wybijaliśmy się na wolność. Wtedy, kiedy Wielki Kryzys Amerykanie traktowali jako kolejne, bolesne doświadczenie i szansę na odrodzenie, to u nas zepchnęło to w zatęchłe i duszne opary dekadencji. Wtedy, kiedy Ameryka wchodziła w II w.św. jako bezapelacyjny zwycięzca, to my się daliśmy zepchnąć do przedpokoju. Jeszcze jakieś przykłady. Ba nawet wielkości Pułaskiego i Kościuszki sami nie potrafiliśmy przekuć tego na nasz "narodowy" brand w USA lecz musieli to za nas zrobić Amerykanie. Jak zdawałem tamtejszą maturę to Pulaski i Kosciusko to byli w tamtejszych podręcznikach pokazywani jako "American heros" ni słowa o tym, że obaj byli Polakami.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101540

Mieszkam w stanach od ponad 10 lat. Muszę przyznać, że Amerykanie (zwłaszcza ci starszego pokolenia) odnoszą się Polaków z dużą sympatią. Pytają o Wałęsę, jak radzimy sobie z naszą wywalczoną wolnością i demokracją, czasami zaskakują mnie wiadomościami na temat II wojny światowej, czy polskiej kultury. Gdy przyjeżdżam do Polski zastanawia mnie ta złość i nienawiść wobec Amerykanów i USA. 2 lata temu na spotkaniu rodzinnym jeden biesiadników, zaczął wykrzykiwać, że Ameryka to syf, rasizm i żydzi, itd. Gdy grzecznie spytałem go skąd ma takie wiadomości, odpowiedział tak: "do k....y nędzy, chyba mam oczy i oglądam telewizję, nie!". Zrezygnowałem z dyskusji, gdy wyraźnie podprocentowany gościu zaczął wykrzykiwać, że trzeba dać "wpierdol głupiemu Amerykaninowi".
Taka sobie opowiastka, z Mazur.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101548

[quote=Danz]Mieszkam w stanach od ponad 10 lat. Muszę przyznać, że Amerykanie (zwłaszcza ci starszego pokolenia) odnoszą się Polaków z dużą sympatią. Pytają o Wałęsę, jak radzimy sobie z naszą wywalczoną wolnością i demokracją, czasami zaskakują mnie wiadomościami na temat II wojny światowej, czy polskiej kultury.[/quote]

Przepraszam, że spytam. Jaki jest social status tych Amerykanów? Ja się natomiast spotkałem z opiniami youngster'ów, którzy mieli tak spaczone pojęcie o Polsce i Polakach, że głowa mała. Łącznie z tym, że pochodzę gdzieś z jakiejś radzieckiej republiki. Zresztą nie tylko od youngster'ów słyszałem różne "kwiatki". Mi kiedyś elokwentny akademik wyrąbał, że podczas wojny to my z (wiadomo kim) robiliśmy takie rzeczy, że to i owo. Był głąb bardzo zdziwiony, gdy mu powiedziałem, że po pierwsze w ZWZ/AK była specjalna komórka zajmująca sie niesieniem pomocy (wiadomo komu). Że jedynie w GG za udzielanie tej pomocy groził KS i to całej rodzinie. Że..., zresztą siła by gadać. Aha, akademik, gdy mu powiedziałem co nieco o rządzie Vichy, to mi wyrąbał, że to jest komunistyczna propaganda. Łapiesz?

[quote=Danz]Gdy przyjeżdżam do Polski zastanawia mnie ta złość i nienawiść wobec Amerykanów i USA. 2 lata temu na spotkaniu rodzinnym jeden biesiadników, zaczął wykrzykiwać, że Ameryka to syf, rasizm i żydzi, itd. Gdy grzecznie spytałem go skąd ma takie wiadomości, odpowiedział tak: "do k....y nędzy, chyba mam oczy i oglądam telewizję, nie!". Zrezygnowałem z dyskusji, gdy wyraźnie podprocentowany gościu zaczął wykrzykiwać, że trzeba dać "wpierdol głupiemu Amerykaninowi".[/quote]

Co racja, to racja. Nędza intelektualna. Ale do Jackowa czy na Greepoint, by się tam wycierać, to chętnie pojechaliby tłumnie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101556

Prawdę mówiąc różni, często byli to zwykli ludzie ze średnim wykształceniem...
Co do młodych, to potwierdzam, spotkałem dużo ogłupiałych, konsumpcyjnych i nieznających historii "amerykańskich lemingów". Ale to wynik "zlewacenia" amerykańskich uniwersytetów (6/7 wykładowców amerykańskich to demokraci czytający New York Times-a i oglądający CNN).
Mam nadzieję, że rewolucja "tea-party" zapoczątkuje rewizję "liberalizmu" w Stanach.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101570

Ziemkiewicz kiedyś wspominał jak amerykański "młody wykształcony" zabił go pytaniem-stwierdzeniem: "- Ale przecież wasz rząd musiał wyrazić zgodę na te wszystkie obozy..."

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#101575

Dobre;).
Dodam, że wielu młodych Amerykanów nie zna historii własnego kraju. Niestety.
Powtórzę jeszcze raz, starsze pokolenie (ludzie w wieku ponad 50 lat) jest bardziej świadome historii i bardziej przyjazne Polsce. Młodzi, to "ugór" mentalny i pojęciowy.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101583

My, niestety, również równamy w dół do tego "ugoru". Minister Hall bardzo się o to stara. I pomyśleć, że kiedyś mogliśmy patrzeć z góry na amerykańskie szkolnictwo (zwłaszcza publiczne).

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#101588

[quote=Gadający Grzyb]Ziemkiewicz kiedyś wspominał jak amerykański "młody wykształcony" zabił go pytaniem-stwierdzeniem: "- Ale przecież wasz rząd musiał wyrazić zgodę na te wszystkie obozy..."[/quote]

Dobrze, że jeszcze nie powiedział, że w Auschwitz musiało być lokalne referendum, by zdecydować o takich instalacjach.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101591

Kto wie, może sądzą, że burmistrz Oświęcimia wręcz zabiegał o taką "inwestycję"...

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#101596

[quote=Gadający Grzyb]Kto wie, może sądzą, że burmistrz Oświęcimia wręcz zabiegał o taką "inwestycję"...[/quote]

I jeszcze może ogłosił public tender? 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101603

Panie Danz, we mnie nie ma złości do Amerykanów tylko do ludzi sprawujących władzę w Ameryce, zwłaszcza tych zasiadających w "Białym domu" i tą całą ekipą doradczą amerykańskiego rządu federalnego, który tak naprawdę od pokoleń się nie zmienił, to są ci sami ludzie.

Panie Danz czy tzn., że te filmy, dokumenty, programy publicystyczne, książki, które są notorycznie publikowane oraz puszczane w mediach amerykańskich o polskim antysemityzmie oraz o polskich obozach koncentracyjnych są przez nas tutaj w Polsce wymyślone? To znaczy, że to opluwanie polskich kombatantów w czasie polskich świąt narodowych podczas organizowanych w Stanach przez polską Polonię to też kłamstwo? Czy to, że Amerykanie w swoich szkołach są nauczani tego, że w obozach koncentracyjnych mordowano tylko Żydów, a Polacy się na to przyglądali zupełnie obojętnie a tak naprawdę sprzyjali okupantowi niemieckiemu nie ma wpływu na ten kłamliwy wizerunek o Polsce i Polakach?

Czy to, co mówią nasi polscy kombatanci oraz więźniowie obozów koncentracyjnych o tym, że społeczeństwo amerykańskie jest głupie i nic nie wie jest również kłamstwem? Nie wiem czy to dobrze świadczy o Amerykanach, że pytają się pana akurat o pana Wałęsę?

Jeszcze raz powtarzam, nie ma niechęci do Amerykanów tylko do amerykańskich elit, które również tak naprawdę nie są amerykańskie, a które od pokoleń stanowią prawo i władzę w Ameryce. Zresztą tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak naród amerykański, niczego nigdy takiego nie było w Ameryce.

Kogo konkretnie z Amerykanów nie lubię? Wszystkich obywateli Ameryki?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101645

Akurat mieszkam blisko serca Hameryki (czyli stanu Kansas gdzie znajduje się geograficzny środek USA).
A teraz przechodząc do meritum, nowo wybrani przedstawiciele "tea party" będą patrzyć na ręce swoim kolegom z partii republikańskiej, a tym bardziej nie będzie kompromisu z demokratami. Z pewnością fakt, że w Newadzie i Kalifornie w wyborach do senatu wygrali demokraci, skomplikuje sytuację (można było te wybory wygrać, ale zawiedli kandydaci z tea party). Senat i prezydentura to 2/3 realnej władzy w rękach demokratów. Więc wiele się nie zmieniło, jednak Amerykanie dali wyraźny sygnał, że nie podoba im się kierunek zmian zaproponowany przez administrację Obamy. Obama w swojej wczorajszej konferencji prasowej nie wykazał zrozumienia co do wyników wyborów, on nadal uważa, że to on ma rację, a Amerykanie nie są dostacznie poinformowani (!) co do reformy służby zdrowia, czy też "stimulus package". Oznacza to jedno, w 2012 Obama przestanie być prezydentem, a republikanie mają szansę przejąć całkowitą władzę w USA.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101533

[quote=Danz](...) Oznacza to jedno, w 2012 Obama przestanie być prezydentem, a republikanie mają szansę przejąć całkowitą władzę w USA.[/quote]

So, hey'a dude! A co daj Panie Boże, by się wyłonił ktoś wielkości Reagana.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101545

Krzysztof J. Wojtas
Nie zostałem przez Was przekonany; owszem są stany środkowe i północne, gdzie zachowały się podstawowe wartości, ale polityką rządzą ci ze wschodu i zachodu.
W sumie - USA to potężny kraj - żal patrzeć jak szybko pogrąża się w nicości.
Bo jakby nie było to USA wywołały kolonialną wojnę w Iraku i Afganistanie. Czy mają teraz moralne prawo pouczać o etyce i zasadach w polityce?
Co do podobieństw: my chyba dłużej broniliśmy się przed upadkiem, a zachowane wartości pozwoliły na odzyskanie niepodległości.
Gdy USA się rozpadną - czy będzie siła i poczucie wspólnoty pozwalajace odbudować ten kraj?
Że jest tam poczucie konieczności realizacji programów politycznych. To przebrzmiała bajka. U nas też było sporo takich, co wierzyło i nadal wierzą w obietnice. nawet niekiedy pozwala się im na publiczne wypowiedzi.
Jakieś efekty?
To tylko memłanie.

Dlatego jeszcze raz - tylko projekt EDEN. To jedyna i realna możliwość. także jako wzór dla innych. Także USA.
Tyle, że wbrew pozorom, my jeszcze mamy szansę - amerykanie są już tak zdegenerowani pieniądzem (jego rolą), że szanse mają bliskie zeru.

Czy wojna, czy rząd światowy?
Prędzej wojna; Chiny nie dadzą sobie narzucić woli USA. także Indie.

W sumie szykuje sie podział na dwie grupy sojusznicze:
1. Zachód + Rosja + Indie
2. Chiny + kraje muzułmańskie

Potencjał porównywalny, ale przechył na stronę drugiej grupy.
USA mogą chcieć konfrontacji, gdyż czas gra na ich niekorzyść.
Wynik? Chyba już nie zobaczymy. Może nawet nikt nie zobaczy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#101587

. Oznacza to jedno, w 2012 Obama przestanie być prezydentem, a republikanie mają szansę przejąć całkowitą władzę w USA.
 

AMEN !

_______________________________________________________

 

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#101562

A po Obamie przyjdzie zbawca Ameryki opłacany przez żydowskie koncerny, no ale Republikanin, to już coś panie Jurand? Albo następny Republikanin mason?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101626

To znaczy, że Ty już wiesz kto będzie kandydatem republikanów? :)
Jak będziemy mieli kandydata, to będziemy go prześwietlali, jak to ktoś tutaj powiedział na niepoprawnych: "nie popadajmy w paranoję".
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101632

Ja popieram "herbaciarzy", jednak nie wierzę w to, że ktoś kto sprawuje realną władzę w Ameryce, ot tak odda tym ludziom realnie kierować swoim wielkim krajem stanowym i pozwoli im wpływać na jego dalsze losy. Ludziom, którzy znaleźli swoją ojczyznę w tym wspaniałym Państwie wolnych i niezależnych ludzi, którzy są jednak straszliwie manipulowani, zresztą tak jak i my Polacy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101648

 

A po Obamie przyjdzie zbawca Ameryki opłacany przez żydowskie koncerny, no ale Republikanin, to już coś panie Jurand? Albo następny Republikanin mason?

Panie Pawle T., a skąd pan ma takie wiadomości? Czyżby jakaś tajna informacja? Dobrze byłoby gdyby pan się podzielił tą wiadomością, który to przedstawiciel i których to żydowskich koncernów jest już wyznaczony do objęcia schedy po Obamie?

Coś tam pan opowiadał o tym jak to popiera pan Tea Party, tu jednocześie deklaruje pan swoją wrogość do Republikanów, a Tea Party jest właśnine oddolną no może, prawie oddolną inicjatywą republikańką. Czyli, rozumując logicznie, popiera pan demokratów. Oczywiście demokraci nie są masonami, żydami i nie mają koncernów. To przynajmniej można zrozumieć z tak krótkiego pańskiego tektu. A może sie mylę? Jeśli tak, to może zechce mnie pan poprawić?

_________________________________

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#102439

polityczne, które szafują słowami: wolność, sprawiedliwość i samorządność!

To, że partia republikańska podczepiła się pod "Tea Party" nie oznacza, że to jest inicjatywa republikańska. U herbaciarzy są różni ludzie, nawet lewacy i homoseksualiści, ja wiem, że dla nowych większych zysków wielu politykom, którzy w stanach nazywają się konserwatywnymi i prawicowymi, to tak naprawdę zwisa z kim są w koalicji, u nas w Polsce też jest podobnie. Przykład Romana i Macieja Giertychów oraz Korwina - Mikke, przykład Libertasu itd....

Wiem, że dla pana PiS to prawica, a Republikanie którzy popierają aborcję i inne lewackie obyczaje w stanach to również konserwatyści i prawicowcy, już do pańskiego zdania w tej kwestii zdołałem się przyzwyczaić panie Jurand, to nic, że być może pan ma inne poglądy w tym względzie, jednak dla pana, to co powie PiS jako całość jest święte, to samo jest z republikanami w Stanach, którzy od dekad przez swoich wybrańców są wybierani w imię ich konserwatywnych patriotycznych zasad i przekonań, na których głosowali w wyborach prezydenckich oraz do senatu oraz kongresu, jednak po wyborach są przez tych polityków robieni na szaro, są po prostu przez nich oszukiwani...Stąd inicjatywa Herbaciarzy, oni mają już dosyć tego pieprzenia w bambus i udawania, że republikanie i demokraci różnią się od siebie zasadniczo, oni chcą odzyskać Amerykę dla siebie, tak, żeby nad ich głowami na przykład nie rozpylać chemikaliów nieznanego pochodzenia, tak żeby banki nie zabierały im domów oraz farm, tak żeby produkcji nie przenosić do Chin, bo ktoś w jakiejś korporacji zarobi kolejne kilka miliardów dolarów, tak żeby bez ich zdania nie wysyłać amerykańskich chłopców na wojny kolonialne w imieniu nieamerykańskiego rządu pod pretekstem zamachów terrorystycznych i zagrożenia użycia przez tzw. arabskich terrorystów broni chemicznej, biologicznej czy atomowej w Ameryce, i to żeby firmy ubezpieczeniowe, które na ubezpieczeniach zdrowotnych w stanach zarabiają fortuny, wypełniały swoje zobowiązania ubezpieczeniowe, żeby polisy pokrywały operacje i inne zabiegi chirurgiczne oraz skomplikowane leczenie powypadkowe czy inne, takich postulatów jest więcej, być może z racji tego, że pan mieszka w Stanach już czas się z nimi zapoznać.

A kto nie z PiS-em albo z Republikanami to na pewno komuch albo inne indywiduum, taka jest pańska retoryka panie Jurand. Wiem, mam czytać ze zrozumieniem i się dalej edukować, bo wiem mało i nie czytam tego, co powinienem, tak jak pan.

Jeszcze raz powtarzam, być może pan ma inne wiadomości w tym względzie. Jednak "Tea Party" to nie jest inicjatywa republikańska tylko oddolna obywatelska i to republikanie podczepili się pod tę inicjatywę ogólnoamerykańską i ją wykorzystali w ostatnich wyborach do senatu i kongresu amerykańskiego. Jednak 40-tu przedstawicieli "Tae Party" dostało się do kongresu amerykańskiego, zobaczymy co z tego wyniknie i jakie będą dalsze losy tych ludzi w polityce amerykańskiej? Dadzą się kupić korporacjom i amerykańskim miliarderom zapominając, po co poszli do polityki i o co walczą i z kim, czy jednak o tym nie zapomną?!

Amerykę trzeba odzyskać dla zwykłych Amerykanów, Amerykę trzeba wyzwolić od panoszącego się tam socjalistycznego motłochu, który przybył do Ameryki po rewolucji w Rosji oraz po pierwszej i drugiej wojnie światowej z Europy, a który na barkach Amerykanów dorobił się nieuczciwie w sposób geszefciarski swoich wielkich fortun, a który do tej pory od ponad stu lat, a w wielu przypadkach więcej udaje amerykańskich patriotów i ludzi, którym jakoby zależy na wolności w Ameryce dla zwykłych Amerykanów.

Trzeba wymienić amerykańskie elity polityczne, które szafują od dekad słowami WOLNOŚĆ, DEMOKRACJA I SPRAWIEDLIWOŚĆ:

Tutaj chodzi o wymianę elit politycznych w Ameryce, a przede wszystkim tych kojarzonych z demokratami, ale również i z republikanami!!!

Amerykanie mają już dosyć pieprzenia głupot, mają już dosyć "amerykańskich" elit politycznych, które podzieliły się na niby demokratów - socjalistów oraz na republikanów niby prawicowców, konserwatystów i niby liberałów gospodarczych. Jednak czy herbacianej partii nie czeka taki sam los jaki spotkał w Polsce "Solidarność" a przede wszystkim szeregowych członków tego związku zawodowego oraz regionalnych organizatorów i twórców związku solidarność w zakładach pracy? Odpowiedź na te pytania dostaniemy już wkrótce. Przypomnę, że 21 postulatów solidarnościowych z sierpnia nigdy nie zostało przez władzę polską spełnionych w Polsce, nawet już w tej wolnej i demokratycznej Polsce w tzw. Państwie prawa! Nigdy to nie nastąpiło!

Przepraszam za zbyt długą wypowiedź.

Pozdrowienia z Polski.

p.s.

I na koniec przypominam apel lewackiego (tak go nazwali po tym apelu w mediach amerykańskich!) aktora z pytaniami, na które nigdy nikt nie odpowiedział w Ameryce! Nikt, ani demokraci, ani republikanie!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#102524

Świetna notka. Tea Party powinna być wzorcem dla polskiego prawicowego elektoratu, bo z pogrążonego w marazmie PiSu nic dobrego się nie urodzi dopóki nie ugryzą go w d..ę wyborcy.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#101565

[quote=Gadający Grzyb]Świetna notka. Tea Party powinna być wzorcem dla polskiego prawicowego elektoratu, bo z pogrążonego w marazmie PiSu nic dobrego się nie urodzi dopóki nie ugryzą go w d..ę wyborcy.[/quote]

I o to właśnie chodzi. Republikańscy sympatycy/wyborcy się zwyczajnie wk***ili i zagrozili dziadkom w Waszyngtonie, że jak ci wreszcie nie otrząsną się z powyborczej klęski, to powstanie rzeczywista trzecia siła. To jest ta dobra amerykańska tradycja, by swojego reprezentanta móc zawsze postawić do pionu. Proste? Proste. Jak nie dajesz rady, to wystawimy ciebie wraz z twoim fotelem zza drzwi lokalu partyjnego, twoją sekretarkę, twojego kierowcę, twoich doradców, twoich asystentów itp. I tam przyjdą ci, którzy nie będą się bali dać rady. Pogonimy ciebie na ranczo czy do twojego backyardu i tam sobie uskuteczniaj swoje niemogęctwo. Bo, dziadek, jeśli my chcemy to, to i owo, to masz się o to starać, gdyż to dzięki m.in. naszym podatkom możesz cieszyć się splendorami władzy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101586

To trochę osobny temat, ale przydałyby się JOWy. Nie jest to złote panaceum na bolączki naszego systemu, ale zawsze nieco zwiększa bezpośredni nacisk wyborców na polityków.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#101649

[quote=Gadający Grzyb]
... z pogrążonego w marazmie PiSu nic dobrego się nie urodzi dopóki nie ugryzą go w d..ę wyborcy.
[/quote]

Mam dość podobne odczucia co do kondycji tego ugrupowania .,
Żeby się wiele nie rozpisywać naskrobałem parę zdań na ten temat w kontekście sytuacji jaką na co dzień obserwuję w swoim "macierzystym" Opolu .

Jeśli znajdziesz choć chwilkę zapraszam pod link ;;
http://niepoprawni.pl/blog/783/wybrancy-narodu-w-terenie-was-najbardziej-potrzebuja

pozdrawiam

............................

"Pozwól mi Panie bym stał się narzędziem Twej sprawiedliwości"
http://andruch.blogspot.com/
/Klub GP w Opolu/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-----------------------------------------

Andruch z Opola

http://andruch.blogspot.com

#101590

Przeczytałem i podpisuję się. Rzecz w tym, że dla polityków ważniejsze od bezpośredniego poparcia elektoratu są układy w partii żeby dostać dobre miejsce na liście. Dlatego 90% energii poświęcają na wewnątrzpartyjne intrygi a nie na bezpośrednie, systematyczne kontakty z wyborcami.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#101694

"And now for something completely different" - jak mawiali członkowie brytyjskiej grupy "Latąjacy cyrk Monty Pythona". Otóż tekst mi się podoba i podoba mi się, że Amerykanie pokazali środkowy palec lewackiej obamomanii. Jednak porównywanie Polski, naszej sceny politycznej do USA (jakiekolwiek porównywanie!) mija się z celem! Też często w rozmowach podaję różne przykłady samorządności i oddolnych inicjatyw przeprowadzanych przez Amerykanów i zachęcam do naśladowania, ale nie sądzę, by w polskim klimacie taki sposób myślenia o polityce kiedykolwiek się przyjął. Kompletnie inna mentalność...

Pozdrawiam serdecznie
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101666

Ludzie w Polsce nie lubią chodzić od domu do domu, a tam jest to naturalne. Ludzie stanowią małe społeczności, które znają się od pokoleń, tak było przed wojną również w Polsce, ale to rozbito w Polsce, a w Stanach nie było nigdy komuny dlatego im, mimo to, że są młodym "narodem" łatwiej się zjednoczyć, i właśnie dlatego tak szybko przyniosły dobre efekty w Ameryce poczynania Herbacianej partii i te ostatnie wybory uzupełniające do Senatu oraz Kongresu, to jest właśnie efekt działania "herbaciarzy"...Ale już pod nich się chcą podczepić przeróżni republikanie i to jest pierwszy etap, który spowoduje rozbicie tej niezależnej i społecznej akcji, mam nadzieje, ze ludzie, którzy za tym stoją nie dadzą się w to wmanipulować...Zresztą samo to, że w Ameryce są jednomandatowe okręgi, stanowi o ich wyborach zasadniczą różnicę z tym, co mamy w Polsce...Tam głosuje się na człowieka, a nie na partię tak jak w Polsce, dlatego wszelkie porównania z Polska są nietrafione, no chyba, ze mamy na myśli naszą mentalność i przywiązanie do wolności i niezależności

Pozdrowienia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101677

[quote=Paweł T]Ludzie w Polsce nie lubią chodzić od domu do domu, a tam jest to naturalne.[/quote]

Z tym bym dyskutował. Wejście, szczególnie bez uprzedzenia, nawet kogoś znajomego jest złamaniem pewnego tabu i naruszeniem privacy. A tego Amerykanie nie znoszą.

[quote=Paweł T]Ludzie stanowią małe społeczności, które znają się od pokoleń, tak było przed wojną również w Polsce, ale to rozbito w Polsce,[/quote]

Częściowo tak. Jednak Amerykanie są w 30 proc. społeczeństwem życiowo mobilnym. A to osłąbia więzi wewnątrzspołeczne.

[quote=Paweł T]a w Stanach nie było nigdy komuny dlatego im, mimo to, że są młodym "narodem" łatwiej się zjednoczyć,[/quote]

Byli dwa razy o krok od tego. Poraz pierwszy, gdy rozkręcały się szaleństwa FDR i jego "New Deal". Dobrze to opisuje M. Friedman. A drugi raz, gdy zanim McCarthy nie zatamował sowieckiej infiltracji. Ale owszem, nieobciążenie komuną powoduje, że jest im łatwo się jednoczyć.

[quote=Paweł T]i właśnie dlatego tak szybko przyniosły dobre efekty w Ameryce poczynania Herbacianej partii[/quote]

Nie tylko zresztą. Również dlatego, że Amerykanie mają zdroworozsądkowe podejście do spraw publicznych, na które patrzą przez pryzmat swojego życiowego doświadczenia i swoistego know-how odziedziczonego po poprzednikach. Aha, i jeszcze jedno. W wymiarze publicznym nie są tak ogłupieni czczym gadulstawem, zaś ich jedno z podstawowych credo, to "Don't ponder, but just do it!" (Nie mędrkuj lecz rób to!)

[quote=Paweł T]i te ostatnie wybory uzupełniające do Senatu oraz Kongresu, to jest właśnie efekt działania "herbaciarzy"...Pozdrowienia.[/quote]

Dla porządku. Nie uzupełniające lecz w zwykłym trybie i regularne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101681

Tak wiem, tam się 1/3 senatu oraz kongresu wymienia w trybie ustawowym, jednak z polskiego można to nazwać wyborami uzupełniającymi.

Czy inicjatywa herbaciana powstała w dużych miastach Ameryki czy na tzw. amerykańskiej prowincji?

Czy tam nie ma zwyczaju chodzić od domu do domu (domokrążcy oraz ludzie o różnych wyznaniach, w tym przede wszystkim ludzie wyznania protestanckiego oraz różne odłamy protestanckie, bo właśnie takie stanowią o wyglądzie amerykańskiej prowincji, a nie inne, Zielonoświątkowcy itp., to miałem na myśli pisząc o tym zwyczaju chodzenia od domu do domu w Ameryce? Czy tam jak w wielkich miastach panuje fobia na zabezpieczanie swojego mienia i pilnowanie swojego dobytku?

Czy we wszystkich stanach Ameryki są grodzenia, są parkany, druty kolczaste, po przekroczeniu których grozi ci śmierć, bo naruszyłeś czyjąś prywatną własność?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101711

"Herbaciarze" (tak ich nazwijmy) mają swoje filie i w dużych miastach i w mniejszych miateczkach. Jest to ruch spontaniczny i całkowicie oddolny. Jeśli chodzi o chodzonie po domach, to oprócz mormonów i świadków Jehowy, to nikt mnie w ciągu 12 lat nie odwiedził.
Jeżeli chodzi o Colorado, to większość domów jest nieogrodzona. W Texasie, w większych miastach i na farmach stosuje się normalne siatki odgradzające, lub parkany. Oczywiście, że możesz sobie wybudować mur obronny ze strzelnicami.
Kilkakrotnie zabłądziłem w Texasie na terenach prywatnych farm i posesji, no i nikt mnie jakoś nie postrzelił. Jeśli chodzi o Polskę, to próbowano mnie obrabować na dworcu w Olsztynie w biały dzień, przy spokojnie przyglądającej się temu "policji". Przydałby się kawałek stali za pazuchą prawda?
Co do arsenałów, które są zmagazynowane w prywatnych domach, to akurat prawda. Mój sąsiad ma 20 sztuk broni palnej (zaczynając od Uzi, a kończąc na shotgunie, którym posługiwał się filmowy terminator).
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101715

A Ty masz jakąś "klamkę"? To pytanie z ciekawości, zaś kwestia serio - kołacze mi się po głowie, że tzw. "klasa polityczna" bardziej musi się liczyć ze społeczeństwem uzbrojonym i posiadającym nawyki samoorganizacyjne, niż z bezbronną, zatomizowaną trzódką.
Polska Tea Party a każdy/każda z shotgunem w ręku - ech, pomarzyć...

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#101727

Mam 3 sztuki.;)
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101730

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

"Ludzie w Polsce nie lubią chodzić od domu do domu, a tam jest to naturalne"
Racja. U nas takie kolędowanie zostało skompromitowane przez Świadków Jehowy. Katolicy raczej zbierają się w jednym miejscu, żeby wysłuchać dobrej nowiny.
USA to kraj pełny różnych kościołów i tam domokrąstwo i kaznodziejstwo jest rzeczą naturalną.
A i JOW też nie są bez znaczenia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

SpiritoLibero

#101683

[quote=nurniflowenola](,,,) Jednak porównywanie Polski, naszej sceny politycznej do USA (jakiekolwiek porównywanie!) mija się z celem! Też często w rozmowach podaję różne przykłady samorządności i oddolnych inicjatyw przeprowadzanych przez Amerykanów i zachęcam do naśladowania, ale nie sądzę, by w polskim klimacie taki sposób myślenia o polityce kiedykolwiek się przyjął. Kompletnie inna mentalność...[/quote]

O to, to, to, to... Tam mentalność wolnych ludzi, zdobywców i propaństwowców. A tutaj, sorki, "żywiom y broniom", "za waszom y naszom" i liberum veto. Właściwie nie dziwię się, że Pułaski i Kościuszko nie mogli tutaj wytrzymać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101671

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

nie mogli tutaj wytrzymać."
Byli masonami i pewnie fartuszkowi zwierzchnicy wydali taki prikaz...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

SpiritoLibero

#101675

[quote=SpiritoLibero]http://spiritolibero.blog.interia.pl/

Byli masonami i pewnie fartuszkowi zwierzchnicy wydali taki prikaz...[/quote]

Tego też nie wykluczam. Tak, to całkiem prawdopodobne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101684

Pułaski i Kościuszko nie mogli być masonami w USA, gdyż masoni nie przyjmowali "emigrantów" do swoich organizacji.
Nie wiem po co wypaczasz tok dyskusji, dla Ciebie są ważni tylko żydzi i masoni.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101686

W USA rzecz jasna, nie. A gdzieindziej?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101690

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

Nic nie wypaczam. To są udokumentowane fakty. Amerykańscy masoni nie musieli ich przyjmować. Zresztą po co? Drugi raz?
Śmieszy mnie jeśli ciągle udaje się, że ważne okoliczności jakoby nie istnieją. To mało "niepoprawne" :)

PS. Garibaldi też był masonem jakby co :D)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

SpiritoLibero

#101695

To sobie sprawdź, że nie byli zarejestrowani w żadnej loży masońskiej na terenie stanów.
Śmieszy mnie, że nie uznajesz zdania odmiennego od Twojego.
Wszystko lepiej wiesz prawda?
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101708

Pytanie, kto z ówczesnych wybitnych postaci nie był masonem. Taki był "trynd" - chciałeś coś zdziałać, musiałeś wstąpić do elitarnego klubu. Swoją drogą, masoneria ma swoje odłamy a masoni realizowali najróżniejsze i często sprzeczne programy polityczne.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#101716

Henryk Dąbrowski też był masonem, wystarczy pogrzebać w internecie, aby natknąć się na stada masonów:

http://www.kosciuszkomason.com/famousPA.html

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101724

Proszę pana nie wszyscy możnowładcy oraz ludzie wywodzący się z polskiej arystokracji oraz oligarchii Kościoła Katolickiego należeli do XVII i XVIII wiecznej masonerii polskiej. Jak może pan pisać takie rzeczy, jak wtedy za przynależenie do lóż masońskich groziła anatema i wykluczenie z Kościoła Katolickiego? Chyba, że ma pan na myśli polską szlachtę protestancką i tą wywodzącą się nie od Polaków, a przecież była i taka!? Na pewno moda na wstępowanie do lóż nie była polską modą...Chyba, żebyśmy przyjęli, że każda forma życia w konspiracji nawet pod zaborami jest właśnie taką formą, która wzięła się od pierwszych lóż masońskich działających w granicach I RP, i którą w tym przypadku można, by było w ostateczności usprawiedliwić?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101737

Być może nie byli zarejestrowani w lożach amerykańskich, istniejących już wtedy w koloniach amerykańskich, jednak mistrzowie lóż wiedzieli kogo mianują na generałów lub pułkowników oddziałów amerykańskich, czyż nie? Przecież właśnie w takich stopniach Puławski i Kościuszko służyli w armii amerykańskiej w czasie wojny o niepodległość Ameryki? Amerykańscy masoni musieli wiedzieć kim oni są i zapewne też z jakiej loży z Polski się oni wywodzili, jednak zawsze od kiedy zacząłem się tą tematyką interesować zastanawiały mnie loże narodowe i ich rola w podbiciu dzisiejszego świata oraz w zmianach, które w naszym świecie następowały na przestrzenie ostatnich wieków?

Na przykład taka loża Kopernik? Dla mnie to jest wielka zagadka?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101736

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

Odpuśćmy ten wątek bo wyjdzie na to, że chcemy rozbić dyskusję. (Danz już to jasno zaznaczył...)
Zresztą przecież masonów na pewno nie ma... A te wszystkie ozdóbki na dolarze to fantazja malarza :D)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

SpiritoLibero

#101739

Zamiast rozmawiać o tea-party i tego, czy sie "Hameryka obudziła, czy nie obudziła", dyskutujemy o "żydach i masonach". Mnie to w tym wątku nie interesuje, wręcz mnie odstręcza od dyskusji pod tym wpisem. Czy to trudno zrozumieć? Ja chciałem dyskutować na temat sytuacji politycznej w USA, a tu jak diabeł z pudełka wyskakuje Spirit i znowu jest wałkowanie "żydów i masonów" i cała normalna dyskusja zdechła.
Gratulacje.
Idę poczytam sobie coś ciekawego, albo pójdę na spacer, odechciało mi się "dyskusji".
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101749

No tragedia, okazuje się, że nie liczyło się doświadczenie dowódcze i szlify oficerskie, tylko przynależność do loży masońskiej...
I w ten sposób odechciało mi się dyskusji. Słowo daje.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#101745

Panie Danz, jeżeli nie przyjmowano ich w szeregi lóż amerykańskich, to tym bardziej żaden głównodowodzący armią amerykańską nie ustanowiłby jakiegoś Polaka dowódcą zgrupowań amerykańskich i nie mając do niego zaufania nie powierzyłby mu takiej odpowiedzialności, zapewniam pana. Czy naprawdę to trzeba panu tłumaczyć?

Myśli pan, że jakiś tam nieznany nikomu Polak, nawet doskonały dowódca mógłby ot tak zostać generałem albo nawet pułkownikiem w armii amerykańskiej w tamtych czasach?

Czy w tym czasie z Polski emigrowali do Ameryki tylko Puławski i Kościuszko, żaden inny dowódca polski, który w Polsce już wtedy się zasłużył dla sprawy polskiej? Jest pan tego pewien?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101753

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

Znużyła mnie już ta "niepoprawność" i ciągłe utarczki z kaczystami. Niektórzy już nawet nie czytają co piszę (łącznie z Tobą) ale zaraz wiedzą, że to głupie i spiskowe.
Zlikwiduj moje blogi i konto.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

SpiritoLibero

#101765

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

Ależ uznaję! Napisałem jedynie, że należeli już do loży masońskiej PRZED wyjazdem do Ameryki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

SpiritoLibero

#101733

Wypaczasz, wypaczasz. Dla Ciebie nie ma tematu, w który nie można byłoby wplątać Żydów i masonów. To że to są WAŻNE OKOLICZNOŚCI to tylko i wyłącznie Twoja (i Tobie podobnym oczywiście!) projekcja. Przypominasz mi starego znajomego, który twierdził, że nie można analizować "Hamleta" bez znajomości historii Danii (sic!). Czyli gówno zrozumiał z lektury dramatu Szekspira. Fakt, że istnieją loże masońskie, grupy typu Bildenberg i inne NWO nie oznacza zrazu, iż to są ważne okoliczności dla opisu rzeczywistości. Rozumiem, że Cię to kręci, tylko, że to po prostu jest nudne i... głupie.
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101725

http://spiritolibero.blog.interia.pl/

"Fakt, że istnieją loże masońskie, grupy typu Bildenberg i inne NWO nie oznacza zrazu, iż to są ważne okoliczności dla opisu rzeczywistości."

Twoja "logika" zwala z nóg.
Wymiękam...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

SpiritoLibero

#101735

Wiesz, ja tej różnicy nie chciałem przedstawić na osi dobre-złe. U nas po prostu inaczej się robi politykę i wcal nie twierdzę, że to jest złe. Jednak powinniśmy powrócić do idei samorządności i wpoić ludziom wagę odpowiedzialności za swój głos oraz zachęcić ich do uczestnictwa w życiu politycznym.

Pozdrawiam
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101718

[quote=nurniflowenola]Wiesz, ja tej różnicy nie chciałem przedstawić na osi dobre-złe. U nas po prostu inaczej się robi politykę i wcal nie twierdzę, że to jest złe. Jednak powinniśmy powrócić do idei samorządności i wpoić ludziom wagę odpowiedzialności za swój głos oraz zachęcić ich do uczestnictwa w życiu politycznym.[/quote]

OK samorządność. Krew mnie zalewa, gdy to słyszę. Jak w tym roku mnie i moich sąsiadów zalewała woda w jednej z dzielnic Warszawy, to dopiero wtedy ludziska zaczęli się rzucać i myśleć, gdzie, jak i kto spieprzył dreny, że woda nie odpływa. A podkreślę, że osiedle, na którym mieszkam, zostało zbudowane ponad czterdzieści lat temu i jest w znakomitym stopniu zamieszkałe przez tych, którzy je budowali lub ich potomków. I wyobraż sobie, że nikt, ale to nikt wtedy, kiedy nas zalewało nie pomyślał o tym, co kilkadziesiąt lat wcześniej zostało spieprzone, że dało to takie efekty. Dlaczego? Ano przede wszystkim dlatego, że w epoce dorabiana się (tj. w latach 90.tych) każdy, ale to literalnie każdy, miał głeboko w d**** to, że coś takiego, jak system dren będzie potrzebny. Bo też każdy myślał kategoriami folwarcznego chłopka-roztropka, że dobrze, że się urządziłem, a że przy okazji substancja infrastukturalna została naruszona to problem WAAADZY. Moja chata z kraja. Zresztą wystarczy zobaczyć, ile,w tzw. miejscach słabo "zmedializowanych", ludzie mają poprzebijane szamba od spodu, byleby tylko zaoszczędzić (i się podsrać) na wywozie guana. Ot to jest nasz krajowy zwyczaj. Wybic dno od szamba, spuszczać gnój do gleby, czasami wpuścić rurkę do dreny bądź w kanalizację i mieć problem z głowy. A samorządnie, to każdy ma gębę pełną frazesów. Jednak, gdy przychodzi co do czego, tzn. by wysupłać jakieś moni na wspólne (niepartyjne) projekty, to znajdziesz więcej opozycji niż zwolenników. Bo? Bo każdy węszy jakiś przekręt. Co z tego, że zrobi się "po bożemu" odpływ ścieków i deszczówki, co z tego, że nikogo nie będzie zalewało, jeśli znajdą się jakieś cwaniaki, które wysadzą projekt w powietrze. I, co najśmieszniejsze, zrobią skutecznie kisiel we łbach ciemnej, matołeckiej gawiedzi. A w Stanach?

Tam byłoby w sumie prosto. Jest kontrola społeczna już na etapie projektowania. Władze municypalne (nie przywiezione w teczce) personalnie odpowiadają za problem/zagadnienie/sprawę itp. i rozlicza się każdy etap projektu. Co więcej, burmistrz/radny/etc. ma po zakończeniu każdego z nich przedłożyć odpowiednie sprawozdanie. Bo to stanowi podstawę jego rozliczenia. I, za przeproszeniem, gówno kogokolwiek by obchodziło, czy za brak kanalizacji odwodnieniowej/ściekowej odpowiadają Demokraci, Republikanie bądź kosmici.

Aha, zapomniałem o jednym. Tzn. o tym, że w Polsce nawet przy projektowaniu tak samorządnych programów, jak np. rzeczona kanalizacja, to lwia część zanim przeczyta założenia projektu to zdąży go na setki razy oprotestować. Bo...? Bo, pół metra rurki przechodzi przez czyjąś posesję. I... "chłop potengom jest i basta!". Więc te modele samorządowe, to w tych realiach są o kant tyłka potłuc. a jeszcze nie przeczytali projektu kwaśnietuty zanim go poszli głosować w referendum, że już o zwykłych prawa i obowiązkach spoełcznego budowania 500 metrów rury odwodnieniowej, to nie wspomnę. A kto czyta, zwykły regulamin dostępu do publicznej telekomunikacji, to o tym nie mówię. Świadoma Ameryka jest w tym wyćwiczona bez reszty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101744

Nie powinienem sie dziwic iz przecietny czytac tego forum ma tak spaczony obraz  USA. Mieszkam po sasiedzku od ponad dwudziestu lat i mam okazje obserwowac sytuacje z pierwszej reki. Otoz sytuacja polityczna w Stanach Zjednoczonych jest o wiele bardziej zlozona niz bywalcom tegoz forum sie wydaje. Polskie media przedstawiaja calkowicie wykrzywiony obraz USA, jezeli juz pojawiaja sie informacje to sa calkowicie zmanipulowane i to zarowno w mediach na prawo i na lewo. Powyzsze wpisy przypominaja wypociny krajowych "ekspertow" od polityki USA a na morderstwie smolenskim konczac. Otoz moi drodzy wygrana republikanow ma podloze bardziej historyczne. We wszystkich midterm elections w historii USA partia opozycyjna zawsze wygrywala miejsca w obu izbach i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. JEDYNYM wyjatkiem w najnowszej historii byly wybory w 1964r kiedy to partia rzadzaca demokratow powiekszyla udzialy w obu izbach. Poza tym historycznie kazdy zasiadajacy demokratyczny prezydent ktorego partia dostaje ciegi w midterm elections byl wybierany na druga kadencje czego Obamie zycze jak najbardziej. Wasze ulubione Tea Party to nic innego jak sfrustrowani ludzie o poziomie intelektualnym wyborcow PO. Kandydaci Tea Party to ludzie pokroju Niesiolowskiego i Palikota. Nie majac zadnego programu probuja zamienic USA w jeden wielki oboz koncentracyjny. Wyborcy w USA nie sa wcale madrzejsi od wyborcow w Polsce poniewaz glosowali dokladnie na tych samych ludzi ktorzy doprowadzili USA do najglebszego kryzysu od czasow Great Depresion. Czy glosowanie na ludzi ktorzy popieraja outsourcing zamiast popierac krajowe miejsca pracy spodoba sie Tea Party - zobaczymy. Jeszcze jeden kwiatek do ogrodka - wyobrazcie sobie iz nowy republikanski Speaker of the House kilka lat temu rozdawal czeki od kompanii papierosowych on the floor of the House of Representative. Czy tak postepuje czlowiek uczciwy. Dlatego prosze was nie robcie z siebie idiotow bo ludzie czytajacy wasze wpisy za oceanem pomysla ze zglupieliscie do reszty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101726

A wybory przed drugą kadencją Clintona? Przecież wtedy też wygrali republikanie.

Zresztą herbaciarze jawnie nawołują do buntu wobec rządu federalnego, całego "Białego domu", do mediów opanowanych nie przez Amerykanów, do korporacji, do tego, żeby w Ameryce zmienić prawo dotyczące banków i firm ubezpieczeniowych oraz funkcjonowania amerykańskiej służby zdrowia ...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101754

Po pierwsze, ja piszę o mechanizmie oddziaływania.

Po drugie, praktyką amerykańską jest, że urzędujacy gabinet jest w połowie kadencji "pod kreską" niż na początku.

Po trzecie, lokujesz sympatie proplatformowe w Republikanach, którzy idą w poprzek z tym do czego dążą Platforma i Demokraci.

Po czwarte, nie widzisz tego, że w Stanach następuje pęknięcie, które Republikanon stawia pytanie "byc albo nie być".

Po piąte, herbaciarze nie są wymuskanym, wyszminkowanym, wyfakirowanym ruchem rewolty hippisowskiej, lub jej alter ego, lecz rzeczywistym wkurwieniem, rzw. "average American tax-payer", który ma dosyć wtryniania jego państwa w dekadencję.

Po szóste, dzięki za porównanie, że wyborcy herbaciarzy są tak samo sfrustrowani jak wyborcy z PO. (Notabene, nie to forum) Bo też wskazywałoby to na to, że to właśnie PO to są te zrzędządzce, sfrustrowane oszołomy, których należałoby się wystrzegać. Dzięki za sugestię.

Po siódme, chcesz kolego znać historie malwersacji popełnianych przez kongresmanów z ramienia Demsów? To nie jest to forum. Twoja droga to na onet bądź coś podobnego.

Zaś ludzie czytający zza Oceanem takie komentarze, jak twoje, zaczną zastanawiać się nad tym, kto takiemu typowi dał jakieś wykształcenie, by on rozumiał na czym polega Ameryka. A wiesz kolego na czym ona polega? Na prawdzie, że "Smith & Wesson beats four aces." Masz jakieś pytania?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101761

z wielkim zaciekawieniem czytam artykuł i dyskusje.
(myślę- Redakcja powinna usunąc wpisy odbiegające znacznie od tematu)

Konkretny przykład i konkretne widzenie - z pierwszej ręki.
budowa ododalna jest możliwa.
Mitem jest, "niechęć Polaka do chodzenia po domach"- wynika on z prostej przyczyny .
Z czym ma iść -z bananem?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101773

Nie rozumiem dlaczego nie dajesz prawa glosu innym na tym forum i odsylasz ich na onet.pl. Istota demokracji polega na tym iz ludzie o roznych swiatopogladach moga wypowiadac sie swobodnie i prowadzic dyskusje bez osobistych wycieczek. Widze ze koledze marzy sie cenzura. Trzeba sie zdecydowac albo demokracja albo jedyna linia partii. Wiele wypowiedzi na tym forum sprawia ze czasami wstydze sie za moich rodakow. Wracajac do sprawy to jeszcze raz powtarzam iz nalezy sprawdzac zrodla zanim sie cos zacytuje. Tea Party powstala po tym jak Barak Obama zostal wybrany prezydentem co potwierdza iz jest to partia skrajnej prawicy manipulowana i finansowana przez ludzi jak Dick Army i bracia Koch ktorzy maja wiecej forsy niz sam Pan Bog. Partia republikanska jak rownierz Tea Party sa sponsorowane przez milionerow i bilionerow nie tylko amerykanskich. Pytanie jak tacy ludzie moga dbac o dobro zwyklych obywateli? Na kampanie tegoroczna wydano astronomiczna sume 4mld dolarow. Demokraci pozyskiwali pieniadze z drobnych datkow obywateli podczas gdy republikanie byli sponsorowani przez US Chamber of Commerce ktora dostaje pieniazki od milionerow i rzadow krajow jak Bhutan, Saudi Arabia, India itd. Pytanie dlaczego obce rzady i korporacje finansuja republikanow ano dlatego ze tam sa stanowiska pracy ktore republikanie wyprowadzili za ocean. Obluda jest nawolywanie do tworzenia miejsc pracy w USA a jednoczesnie wysylanie miejsc pracy poza krajem. Jedynym celem republikanow jak i ich przydupasow z Tea Party jest walka z Obama. Nie maja rzadnych programow, rzadnych rozwiazan na poprawe ekonomii. Ciekawy jestem jak wyobrazasz sobie pozbawienie ubezpieczenia medycznego 40 mln rzeszy ludzi bo jest to jeden z celow Tea Party i republikanow? Prawica w USA to napad na Kase za kazda cene. Robia ludziom wode z mozgu a jednoczesnie probuja przeforsowac swoja agende tzn. nie regulowac bankow, zlikwidowac fundusz emerytalny, sprywatyzowac benefity kombatanckie i obsluge zdrowotna emerytow. Republikanie daza do tego zeby wszyscy pracowali na bogaczy bez mozliwosci emerytury i leczenia jak niewolnicy tak jak i wasza PO. Na marginesie skoro ich tak kochasz mam dla ciebie i kilku tutaj smutna wiadomosc wasze antysemickie wypowiedzi sa odwrotnie proporcjonalne do stanowiska republikanow ktorzy uwazaja sie za spadkobiercow idei Judeo-Chrzescijanskich. Jeszcze raz prosze dokladnie sprawdzac zamiast wypisywac bzdury.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101803

Krzysztof J. Wojtas
Bardzo cenna analiza stanu faktycznego; na moje ujęcie, które jest zbieżne z tu przedstawionym, natychmiast MF zareagował alergicznie.

W Polsce wielu ludziom "Hameryka" kojarzy się z krajem wiecznej szczęśliwości; trudno spodziewać się zmiany oceny zwłaszcza, że wszystko w oddaleniu jest idealizowane, a do tego przekaz medialny tworzy stosowne wrażenia u mniej wyedukowanych.

Moje zastrzeżenia budzi takie ślepe małpowanie USA i przekonanie, że tam jeszcze są silne idee prawdziwej demokracji, więzi społecznych itd.
Na pewno lokalnie tak. Ale jako Państwo - już nie. I świadczy o tym upadek prestiżu USA na świecie, acz potęga militarna jeszcze ma swe znaczenie. Tyle, że to końcowe stadium wielkości.
Brak zrozumienia dla prezentowanej linii myślenia wynika z tego, że porównywalnie poziom życia jest jeszcze znacznie wyższy niż u nas - to był bogaty kraj.
Tyle, że przez długi czas ten poziom życia był podtrzymywany napływem świadczeń na rzecz "pax americana" - czyli odsetek od pożyczek itp zależności.
To zdegenerowało system i obecnie znaczna część społeczeństwa nie jest już zdolna do wydajnej pracy. W konfrontacji z siłą roboczą Azji - dla każdego przedsiębiorcy goniącego za zyskiem, taniej jest umieścić produkcję w Azji.
Tyle, że prowadzi to do nierównowagi. Na razie kompensowanej drukowaniem pieniądza - to podtrzymuje mit Ameryki z wysoką stopą zycia.
W dłuższej perspektywie - musi istnieć dno. I upadek będzie wielki.

Polski problem - to odsunięcie się od USA na tyle, aby nas ten kolos nie przygniótł przy upadku. Tymczasem polityka PiS to podtrzymywanie olbrzyma za cenę ostatnich sił narodu.

To moja ocena relacji z USA. Na takiej podstawie (ale i innych odniesień - nie tylko względem USA) zaproponowałem ideę Imperium Polski, gdzie ostatnia notka opisuje projekt EDEN.

Być może celowym byłoby nazwać cały ruch, jaki winien niedługo się z tego wyłonić, - Strażnicy EDENU.
To ma też, uzasadniony, podtekst mistyczny.

Jeśli wola, i potrzeba ducha - zapraszam do współpracy przy tej idei.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof J. Wojtas

#101809

[quote=Jacek Placek]Partia republikanska jak rownierz Tea Party sa sponsorowane przez milionerow i bilionerow nie tylko amerykanskich. Pytanie jak tacy ludzie moga dbac o dobro zwyklych obywateli? Na kampanie tegoroczna wydano astronomiczna sume 4mld dolarow. Demokraci pozyskiwali pieniadze z drobnych datkow obywateli...[/quote]

Wiesz dlaczego wysyłam ciebie na Onet? Bo tutaj, inaczej niż tam, właśnie sprawdza się źródła. A gdy zapoznasz się na przykład z tym:

Top Overall Donors to nikt się nie da nabrać na takie kity, że np.: Comcast Corp., Boeing Corp., General Electric, New York Life Insurance, Microsoft Corp., AT&T, Honeywell Intl., Lockheed Martin, Pfizer Inc., Ernst & Young, to drobne datki zwykłych szarych obywateli. Nie wstyd tak, reklamując się jako partia ludzi pracy, brać kapuchę od tych krwiopijczych koncernów? Ba, koncernów. Od samej finansjery. A fuj. Od tych pijawek z Wall Street. No, ale jest wytłumaczenie:

The sector contributes generous sums to both parties, with Republicans traditionally collecting more than Democrats. Yet in the past two election cycles, bankers have suddenly shifted their cash toward Democrats. The sector gave at least 55 percent of their contributions to the GOP from 1996 to 2004, but actually gave a slight majority of their donations to Democrats in the 2008 cycle. This reversal may suggest an effort to remain influential as a Democratic-controlled White House and Congress consider new market regulations in response to the specter of economic decline.

Najważniejsze jest ostatnie zdanie. Otóż sektor finansowy spodziewa się, że w ten sposób będzie mógł kupować sobie Demokratów. Halo, halo, to nie pochodzi z jakiegoś "moherowego" źródła. Ale co tam finansjera? Prawnicy. Ci smarują Demokratów aż miło:

This sector typically gives at least two-thirds of its campaign contributions to Democrats each election cycle. During the 2008 cycle, the sector contributed $269.8 million to political candidates – 74 percent of that going to Democrats. President Barack Obama received more than $43.6 million from members of this sector during his 2008 presidential run. Republican presidential candidate John McCain, in contrast, received less than $11.2 million.
 

74 proc. z prawie 300 baniek, to nie w kij dmuchał. Nie? Jakieś dalsze pytanka? Jak nie, to na Onet. Resztą miazmatów nie mam zamiaru się zajmować.

P.S. Napisałeś, że mieszkasz po sąsiedzku. La Habana może?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101979

Nareszcie jakis rozsadny glos na forum. Popieram!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#101925

Moj ostatni wpis dotyczyl wczesniejszej wypowiedzi. Niestety internet plata nam czasami takie figle. A co do ostatniego wpisu to nie podajesz zrodel twoich informacji tylko papke mydlana zakladam ze z Fox News albo innego konserwatywnego zrodla. Oczywiscie ze korporacje daja rownierz pieniadze demokratom. Nigdy nie twierdzilem ze tak nie jest, tylko ze akurat proporcje sa odwrotne niz podane przez ciebie. Ciekawy przyklad na goraco z wczoraj. Wczorajszego poranka konserwatywny bloger wrzucil informacje do internetu iz prezydent Obama wybiera sie z oficjalna wizyta do Indii i zabiera ze soba 34 statki wojenne, 40 samolotow, administracja ma wynajete ponad 700 pokoi w Taj Mahal itp. za cene 200 milionow dolarow dziennie. Do poludnia podchwycily to Fox News z Michelle Bachmann na czele. Ok godziny pierwszej Glen Beck podal iz kosztowac to ma 2mld dolarow dziennie i wszystkie prawicowe media including R Limbo krzyczaly o pomste do nieba jak to Obama niszczy gospodarke poprzez swoje nieodpowiedzialne wybryki. Wczesnym popoludniem rzecznik prasowy Pentagonu zaprzeczyl wszystkiemu i byl zdziwiony ze w ogole powstala taka historia ze zwyklej plotki. Zaden z prawicowych komentatorow nie odwolal krytyki, nie przeprosil za wprowadzanie obywateli w blad. Nasuwa mi sie tutaj skojarzenie z manipulacja jakich dopuszczaly sie media w Polsce z prezydentem Kaczynskim.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#102031

[quote=Jacek Placek]

(...) A co do ostatniego wpisu to nie podajesz zrodel twoich informacji tylko papke mydlana[/quote]

Widzisz chłoptasiu (?) wystarczyło najechać na aktywne linki, które są w mojej odpowiedzi na twój komentarz, i od razu byś miał wejście na źródła. Liczyłem, że umiesz obsługiwać aktywne linki.

[quote=Jacek Placek]zakladam ze z Fox News albo innego konserwatywnego zrodla.[/quote]

Jakiś może bias? Nie dostrzegłeś może, że to właśnie m.in. Fox News można było wymieść sporo D****kratów z Kapitolu?

[quote=Jacek Placek]Oczywiscie ze korporacje daja rownierz pieniadze demokratom. Nigdy nie twierdzilem ze tak nie jest, tylko ze akurat proporcje sa odwrotne niz podane przez ciebie.[/quote]

Zadajesz mi kłam? Ale przecież w przytoczonych przeze mnie źródłach liczby są prawdziwe. A może nie chce ci się pogmerać?

[quote=Jacek Placek]Ciekawy przyklad na goraco z wczoraj. Wczorajszego poranka konserwatywny bloger wrzucil informacje do internetu iz prezydent Obama wybiera sie z oficjalna wizyta do Indii i zabiera ze soba 34 statki wojenne, 40 samolotow, administracja ma wynajete ponad 700 pokoi w Taj Mahal itp. za cene 200 milionow dolarow dziennie. Do poludnia podchwycily to Fox News z Michelle Bachmann na czele. Ok godziny pierwszej Glen Beck podal iz kosztowac to ma 2mld dolarow dziennie i wszystkie prawicowe media including R Limbo krzyczaly o pomste do nieba jak to Obama niszczy gospodarke poprzez swoje nieodpowiedzialne wybryki. Wczesnym popoludniem rzecznik prasowy Pentagonu zaprzeczyl wszystkiemu i byl zdziwiony ze w ogole powstala taka historia ze zwyklej plotki. Zaden z prawicowych komentatorow nie odwolal krytyki, nie przeprosil za wprowadzanie obywateli w blad. Nasuwa mi sie tutaj skojarzenie z manipulacja jakich dopuszczaly sie media w Polsce z prezydentem Kaczynskim.

[/quote]

Srutututu i nie podpieraj się ś.p. Prezydentem na portalu, na którym się go wyjątkowo szanuje. Ja nie piszę o zmyślonych bajkach lecz o twardych wyliczeniach, które http://www.opensecrets.org/index.php ma z poważnych źródeł.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#102122

Jezeli jedynym argumentem w dyskusji wedlug ciebie jest cyt:"srutututu" nie sadze ze mamy wspolna plaszczyzne do rozmowy. Widze ze 1.5 roczny pobyt w USA nie pozwolil ci na wglebienie sie w tamtejsza rzeczywistosc. No coz zawsze mozesz zostac "ekspertem" od spraw USA w polskich mediach.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#102195