Rafał Wojaczek ..poeta przeklęty

Obrazek użytkownika Akiko
Kultura

Rafał Wojaczek.... pisał tylko na trzeźwo. Zamykał się w domu na dwa tygodnie i bez przerwy pisał, poprawiał, szlifował, układał kolejne tomiki.
Jeden z wierszy miał aż 60 wersji. Potem następowała dwu-, trzytygodniowa przerwa: upijał się do nieprzytomności, bił, dokonywał samookaleczeń.
Pił wszystko: bełty, spirytus salicylowy, wodę brzozową (w jednym z utworów żartował, że służy mu na żołądek). Za wiersze otrzymywał ogromne honoraria, które w całości przepijał. Gdy przyznano mu stypendium związków twórczych, zastanawiano się, czy zamiast pieniędzy nie podarować mu butów lub płaszcza na zimę.
Był też inny Wojaczek: wrażliwy, czuły i delikatny, co najlepiej widać w listach do matki i jego największej miłości Teresy Ziomber.
Skończył jako samobójca. Próby pozbawienia się życia podejmował po pijanemu. Truł się gazem, wieszał, skakał z drugiego piętra, wyskakiwał z samochodów.
Gdy zdał na studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale wkrótce je przerwał i w 1964 przeprowadził się do Wrocławia, zas lekarze rozpoznali u niego schizofrenię. Diagnoza ta zaciążyła na całym jego życiu. Na własną prośbę spędził tydzień w klinice psychiatrycznej i tam też poznaje pielęgniarkę, w niedługim czasie bierze z nią ślub, na świat przychodzi dziecko, ale małżeństwo nie wytrzymuje roku i kończy się rozwodem. Jego życie, jak to wielokrotnie podkreślano, obfituje w ekscesy i skandale obyczajowe, a sam Wojaczek kreuje swój mit „poety przeklętego”.Córka nigdy nie poznała ojca.
Pracował m.in. jako dyspozytor MPO. W 1965 debiutował w "Poezji". W 1969 ukazał się jego debiutancki tom "Sezon" , znakomicie przyjęty przez krytyków.
W czasie pobytu we Wrocławiu stopniowo pogrążał się w alkoholizmie i depresji, prowokował otoczenie i wszczynał bójki, wielokrotnie podejmował próby samobójcze.
Publikuje wiersze w "Odrze", często odwiedza Klub Związków Twórczych na miejscu którego dziś znajdują się wrocławskie Związki. Wielu znane są anegdoty o jego pijackich wyczynach. Henryk Worcell w swojej książce Pan z prowincji opisuje sławetną historię o tym, jak to Wojaczek po niedoszłej bójce z Ciechońskim wyszedł z klubu nie drzwiami, lecz szybą. Znana jest także historia o tym, jak to Rafał spacerujący z kolegą po dworcu podszedł do mężczyzny wychylającego się z pociągu i wymierzył mu siarczysty policzek. Żart zakończył się oczywiście krótkotrwałym pobytem w więzieniu.
Wiosną 1971 r. Rafał Wojaczek miał na swoim koncie już dwie książki, a niebawem miała ukazać się kolejna. Jednak on już tego nie doczekał.
Ostatnie lata były dla niego bardzo trudne – pogrążając się w alkoholu czuł, że nie jest w stanie już pisać tak jak kiedyś. A gdyby nie mógł pisać, życie nie byłoby warte już zupełnie nic. Jeszcze dwa razy powrócił do swojego rodzinnego Mikołowa, całkiem niespodziewanie, czy miała to być wizyta pożegnalna, czy już wtedy miał wszystko zaplanowane? Tego nie dowiemy się nigdy.
Mówił, że ma załatwione miejsce w klinice, łóżko czekało na niego do połowy maja. Tego też nie doczekał.
Ostatnia - udana - próba samobójcza wzbudza największe kontrowersje. Na kartce dokładnie zapisał dawkę i nazwę środków, jakie przyjmuje. Nie wiadomo, czy chciał udokumentować swoją śmierć, czy zostawić wskazówkę ratującym. Połknął jednak taką ilość leków, że nawet natychmiastowa pomoc nie dawałaby szans na przeżycie.
Debiut poety w 1965 roku na łamach miesięcznika „Poezja”, którego redaktorem naczelnym był wówczas Tymoteusz Karpowicz spowodował, że od początku Wojaczek staje się znanym poetą młodego pokolenia, publikuje w poważnych czasopismach literackich. Druk książek poetyckich spotyka się z kłopotami wydawniczymi i cenzuralnymi. W 1969 roku Wojaczek wydaje pierwszy tom poetycki „Sezon”,
"SEZON"

Jest poręcz
ale nie ma schodów
Jest ja
ale mnie nie ma
Jest zimno
ale nie ma ciepłych skór zwierząt
niedźwiedzich futer lisich kit

Od czasu kiedy jest mokro
jest bardzo mokro
ja kocha mokro
na placu, bez parasola

Jest ciemno
jest ciemno jak najciemniej
mnie nie ma
nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma

Tylko drzewa się ruszają
niepospolite ruszenie drzew

rodzą czarnego kota
który przebiega wszystkie drogi

zas w rok później drugi zatytułowany „Inna bajka”,

"DOTKNĄĆ..."

Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada

Dotknąć ściany, by stwierdzić, że mur
Nie jest ścianą, lecz kurtyną z chmur

Ugryźć kromkę, by stwierdzić, że żyto
Zjadły szczury i piekarz też zginął

Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
Wyschła oraz wszystkie inne źródła

Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi

a po śmierci poety, w 1972 roku,
ukazują się – przygotowane jeszcze za życia Wojaczka – następne tomy: „Nie skończona krucjata”

"RÓŻE"

śmierć
nad Azją jest obłokiem
na końcu włosów fosfor
gwiazda
na wierzchu dłoni
między dłoniami kulistym
piorunem lecz kiedy śpię
ucieka mi
przez trzewia do Polski

druga
róża płuc
boli sucha
krew oddechu
ja na klęczkach
płuczę krocze
nasienie mi się śmieje
już Ziemia
obraca się
przeciwko mnie
a serce długie
za oknem
ślepa chorągiewka

i „Którego nie było”:

"BĄDŹ MI"

Bądź mi od stóp do głowy, od pięty do ucha
Od kolan do pachwiny, od łokcia do paznokci
Pod pachą, pod językiem, od łechtaczki do rzęs

Bądź biegunem mojego pomylonego serca
Rakiem, który mózg jedząc pozwoli poczuć mózg
Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc

Bądź mi stanikiem, majtkami, podwiązką
Bądź kołyską dla ciała, niańką co kołysze
Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczna krew

Bądź żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem
Przeszłością i przyszłością, sekunda i wiecznością
Bądź chłopcem, bądź dziewczyną, bądź nocą i dniem

Bądź mi życiem, radością, bądź śmiercią, zazdrością
Bądź złością i pogarda nieszczęściem i nudą
Bądź Bogiem, bądź Murzynem, ojcem, matka synem

Bądź- i nie pytaj, jak Ci się wypłacę
A wtedy darmo weźmiesz najpiękniejszą zdradę:
Miłość, która obudzi śpiącą w Tobie śmierć

W bardzo młodym wieku udało się Wojaczkowi to, co inni poeci osiągają pod koniec życia - wypracował nieprawdopodobnie wyrazistą, rozpoznawalną dykcję poetycką.
Był geniuszem twórczym, którego z racji odwołań romantycznych i intensywności twórczości można porównać tylko z Krzysztofem Kamilem Baczyńskim.

W 1999 powstał film w reżyserii Lecha Majewskiego Wojaczek, w roli tytułowej wystąpił poeta Krzysztof Siwczyk.

I tak typowy dla Wojaczka motyw śmierci:
"Wyrok"
Ojciec

Nie zna Freuda
Tragików pobieżnie
Ja też nie znam

Więc motywy pozostaną niejasne
Nic nie wyjaśni
powoływanie się na pokrewieństwo

Tak, krew to pewne
jest jej nadto
ślady na sprzętach
na ścianie
kałuża na podłodze
Ale nikt nie wpada w panikę
nic że ręcznik
nie jest dobry tampon

Mówi jest jeszcze sposób
Pozwolić by przyschło

ojciec mówi
ręka znów ostrze niesie
w tej dwoistości
jest synchronizacja
krew za słowo
Czy odpowiada to ojcu
Ojciec nie odpowiada

Umarł

Ocena wpisu: 
Brak głosów