Nowe Wiersze Katynskie

Obrazek użytkownika Akiko
Blog

Dla Anny Walentynowicz
i tych, którzy z Nią zginęli...

Matko Solidarności pod chmury wzleciałaś
unosząc raz jeszcze serc miliony,
złączone pamięcią o tych wszystkich ciałach
z lasów Katynia i tych z polskiej strony

- po wojnie zabitych za marzenia o Polsce,
wywiezionych do łagrów za Bugiem,
rosną jeszcze wierzby i szumią topole,
lecz wbito na pal nasze dusze –

- i krwawią od lat w tej powolnej śmierci,
co nie jest ni śmiercią, ni istnieniem,
zbudziłaś ich do życia, Matko nieugiętych.
Krótko trwał nasz sen! Czołgi starły ziemię,

gdzie zstąpił Duch Święty odnowić jej oblicze…
Znowu lufa z bagnetem były drogowskazem,
wolność i prawa obrócono w zgliszcze
- ale serca nasze stały nadal razem.

I biły mocniej od warkotu werbli
grających zomowcom do boju.
Szli, plamiąc śnieg z czerwieni i bieli,
a ludzie bezbronni skamienieli w szlochu.

Po latach los wyroki odmienił
i synów Lecha podźwignął z niewoli,
lecz ciężar przeszłości – zwietrzałych kamieni –
uciska dalej skronie udręczonych

Ulatując w chmury nie wiedziałaś Matko,
że demon raz jeszcze sierpem nas oskrzydli,
spadając na drzewa z śmiertelną pułapką
- co pomyślałaś, Matko, w tej ostatniej chwili ?

Marek Baterowicz
14 kwietnia 2010 r.
--------------------------------------
Ze smoleńskiego lasu
Za stadem białych gołębi ulatuje w niebo
I wraca
Zwabione tęskną piosenką na trąbce
Gdy grają capstrzyk
Gdy powiew chwieje płomykami zniczy
Uczucie
Cichy ptak co nas muska skrzydłem
I znika spłoszony dźwiękiem spiżowego dzwonu
Pokora
Ptak zestrzelony salwą honorową

Anna Habryn 2010
--------------------------------------
Ofiarom Katynia z roku 1940 i 2010

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne – obraz dni…
K.K. Baczyński
Zamknęłam pod powieką
Pękniętą taflę czasu,
Dałeś mi szkło bolesne –
Wykrzywia proste sny…

Unieś moją powiekę! –
Krwawe obrazy płaczą
Zamglone deszczem krzyży…
I tych, i tamtych dni…

10 kwietnia 2010
ANNA MAGDALENA MRÓZ
-------------------------------------
Bez pożegnania

BEZ POŻEGNANIA
Polakom w Kraju i na świecie

Z jakiej ciszy
leśnej nad Smoleńskiem

z jakiej mgły
gęstej i lepkiej w gałęziach drzew

odejdziecie od nas?

Z jakiego krzyku i bólu w samolocie
spadniecie w milczenie kwietnia

z jakiego ognia
i braku powietrza w ustach

odlecicie z tej ziemi?

Porzucając
jak kiedyś Oni -
płaszcze guziki i zdjęcia.

Ludwika Amber Sydney, 11 kwietnia 2010
---------------------------------------
Wiersz "Dlaczego"

Dlaczego
Dlaczego zabrałeś Ojcze
najlepsze polskie kwiaty
czyżby Ci były potrzebne
by pamięć ocalała

Dlaczego nie zezwoliłeś
by chociaż hołd oddali
prochom ofiar systemu
gdy One tak czekały

Dlaczego nie zdążyli
a tak już blisko było
dlaczego ich nić życia
została brutalnie przerwana

A teraz czy Cię wzruszy
ból płacz i łzy narodu
a może chcesz nam przekazać
że nic nie dzieje się
bez powodu

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI
Regina Sobik
-----------------------------------
Mediom
Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konfilikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!

Nie potrzeba łez waszych , komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru...
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje - prezydent znowu jest w swoim mieście

Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popioł na głowe
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!

Marcin Wolski
--------------------------------------
Wiersz "Do Jarosława Kaczyńskiego"

Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy
Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy
Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła
Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła

Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu

Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
Bo z tymi moherami to się żyć nie daje

I znowu są dwie Polski – są dwa jej oblicza
Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza

Polska go nie pytała czy ma chęć umierać
A on wiedział – że tego nie wolno wybierać

Dwie Polski – ta o której wiedzieli prorocy
I ta którą w objęcia bierze car północy

Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie
I ta druga – ta którą wiozą na lawecie

Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana

Powiedzą że to patos – tu trzeba patosu
Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu

Co zrobicie? – pytają nas teraz przodkowie
I nikt na to pytanie za nas nie odpowie

To co nas podzieliło – to się już nie sklei
Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei

Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu
Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!

Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
O to nas teraz pyta to spalone ciało

I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie

Milanówek, 19 kwietnia 2010 roku
Jarosław Markek Rymkiewicz

Ocena wpisu: 
Brak głosów