Irlandio, jak śmiałaś?

Obrazek użytkownika Jaku

(kt)Stała się wielka heca, bo Naród Irlandzki zagłosował sprzecznie z oczekiwaniami brukselskich urzędników i w umocowanym w irlandzkiej konstytucji referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego sprzeciwił się wprowadzeniu w życie tego dokumentu. Moglibyśmy się spodziewać, że Traktat, wymagający jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich w zaistniałej sytuacji nie zostanie uznany - a jednak dzielni eurokraci znaleźli lepsze rozwiązanie - wyrzucić Irlandię z Unii Europejskiej.Po co akceptować wynik najdemokratyczniejszego z głosowań - ogólnokrajowego referendum, w którym mógł wziąć udział każdy obywatel Irlandii? Po co brać pod uwagę wymóg jednomyślności wszystkich krajów członkowskich przy uchwalaniu tego typu dokumentów? Irlandczycy nie zagłosowali, jak należy, więc należy im zagrozić eksmisją z Europy.W reakcji na ową groźbę, wyspiarze powinni uderzyć się w pierś i raz za razem ponawiać referendum, do momentu w którym w końcu obywatele zagłosują prawidłowo, albo zlekceważyć będący wolą całego narodu wynik owego głosowania. W wypadku, gdy Irlandczycy będą się dalej upierać przy swym stanowisku, ostatecznym rozwiązaniem (określenie użyte nieprzypadkowo) będzie usunięcie Irlandii z Unii. Prezentowana przez najwyższych urzędników unijnych logika myślenia przeraża i nasuwa złe skojarzenia z totalitarną przeszłością naszego kontynentu.Stanowisko opisywane przeze mnie zreferował w Parlamencie Europejskim znany w Polsce eurolewak i polonofob - Martin Schultz. Proponowane przez niego rozwiązanie, jak i każde inne, poza uznaniem woli Irlandczyków oraz uszanowaniem ustanowionych przez samych europarlamentarzystów demokratycznych mechanizmów, będzie gwałtem na prawach obywateli państw członkowskich oraz plamą na honorze instytucji jaką jest Unia. Decyzja o zignorowaniu wyników irlandzkiego referendum będzie oznaczała koniec demokracji, a początek realnego totalitaryzmu w Unii Europejskiej.Nasi światli Europarlamentarzyści nie chcą czerpać z wzorców chrześcijańskich - ok. Niech czerpią chociaż z ideałów pierwszych greckich i rzymskich demokratów. Bo póki co, wygląda na to, że jeśli chodzi o podejście do zdania obywateli, upodobali oni sobie za wzór postępowanie Hitlera i Stalina. Czy zaprezentowane tutaj, oraz inne fakty, świadczą o tym, że w Europie rodzi się nowy, brukselski totalitaryzm?

Ocena wpisu: 
Brak głosów