Dogmat prawdziwego Europejczyka

Obrazek użytkownika Jaku

(kt)Prawdziwy Europejczyk kocha Unię, prawdziwy Europejczyk chce, aby faktycznie stała się superpaństwem dzięki wprowadzeniu w życie zapisów Traktatu Lizbońskiego. Sprzeciw nielicznych Europejczyków wobec Traktatu wynika tylko i wyłącznie z niedoinformowania - prawdziwy Europejczyk, poznawszy wewnętrzne piękno tego dokumentu, na pewno poprze jego uprawomocnienie. W imię Schumana i Barroso, i Komisji Europejskiej, Amen.Oto jeden z dogmatów lansowanych obecnie w Unii Europejskiej w ramach traktatowej kampanii promocyjnej, mającej na celu wypromować ów owoc ciężkiej pracy setek eurourzędników. A trzeba go promować, bo rząd jednego z krajów członkowskich ważył się zapytać naród o zdanie na ten temat - w Irlandii rozpisano referendum. Istnieją obawy, że jego wynik nie będzie tak euro-entuzjastyczny, jak zakładał Bertie Ahern decydując się na zasięgnięcie opinii u suwerena, przy pomocy owego instrumentu demokracji bezpośredniej. Dlatego też szybko uruchomiono machinę propagandową mającą wyprostować dewiację antyeuropejską, powstałą w głowach nieposłusznych obywateli UE.Pełne euroentuzjazmu media, wysunęły daleko idącą tezę, iż przeciwnicy traktatu, to tylko i wyłącznie ludzie, którzy nie rozumieją jego zapisów. A skoro nie rozumieją, to znaczy, że są głupsi od rozumiejących sprawę doskonale prawdziwych Europejczyków, a więc gorsi. Nikt nie chce czuć się gorszy - tak właśnie działa mechanizm tej manipulacji.Dobrym przykładem może być dzisiejszy news na łamach naszego rodzimego internetowego tabloidu Onet.pl - ,,Krytycy mówią, że dokument jest niezrozumiały, za długi, pisany przez prawników dla prawników. I to jest główny powód, dla którego wiele osób chce odrzucenia Traktatu.'' W dalszej części artykułu pojawia się cytat wypowiedzi prezentującej rzekomo dominujący pogląd Irlandczyków na sprawę Traktatu Reformującego - Trochę go przejrzałem, ale nie rozumiem, więc zagłosuję przeciwko - miał powiedzieć któryś z Wyspiarzy - Czytałam, oczywiście, ale nic nie zrozumiałam, bezpieczniej będzie jeśli zagłosuje na NIE - stwierdzić miała któraś z mieszkanek Zielonej Wyspy. I na tym koniec.To wszystko co do powiedzenia na temat Traktatu mają Irlandczycy. Obywatel UE, bazujący swą opinię na tym artykule, może wyciągnąć wniosek, że na terenie Irlandii nie ma przeciwników traktatu. Są tylko nieoświeceni jego doskonałością plebanie. Nikt nie zagłosuje tam przeciw Traktatowi ze względu na jego treść. Każdemu z obywateli irlandzkich z pewnością spodobałyby się pomysły zawarte w tym dokumencie, jak wspólny prezydent (właściwie, to najwyższy przedstawiciel - lecz różnica tkwi tylko w nazwie) czy ujednolicona polityka zagraniczna Unii ucieleśniona w instytucji wspólnego unijnego MSZ.Każdy prawdziwy Europejczyk MUSI popierać Traktat, więc wszystkie te rozwiązania niewątpliwie spodobałoby się Irlandczykom, gdyby Ci ów dokument przeczytali i zrozumieli. Tak więc przeczytali, ale nie mogą zrozumieć - a do tego, na przekór wszystkim mądrym głowom z Brukseli, nie chcą w ciemno głosować za. Takie to wszystko kapryśne i nierozgarnięte. Jak widać, nie tylko w Polsce panuje Ciemnogród. Ponadto, Ciemnogrodzianie w irlandzkim wydaniu mogą niechybnie doprowadzić do odrzucenia nowej wersji eurokonstytucji jaką w rzeczywistości jest Traktat Lizboński i stąd pisk oraz jazgot postępowych mediów. Tępa tłuszcza ma się słuchać - Brukselski Wielki Brat wie lepiej. I każdy prawdziwy Europejczyk MUSI to zaakceptować.Ów przedstawiony przeze mnie dogmat, w który każą nam wierzyć europejskie ośrodki wpływu to oczywiste kłamstwo i manipulacja. W Irlandii istnieje silna opozycja antytraktatowa i od dawna prowadzi akcję informacyjną, mającą na celu pokazać negatywne skutki wprowadzenia Traktatu. Tak jak poparcie innych narodów, tak poparcie narodu irlandzkiego dla pomysłu Traktatu Lizbońskiego wcale nie jest oczywiste. Ostatni sondaż przeprowadzony na zlecenie Irish Times wskazuje na przewagę głosów przeciwnych Traktatowi Reformującemu - Deklarację głosowania na "nie" złożyło 35% respondentów. Na "tak" zamierza głosować 30% Irlandczyków, a niezdecydowanych jest ciągle 28% (Wikipedia.pl).Dziś wieczorem poznamy wynik przeprowadzonego w Irlandii referendum i przekonamy się, komu uwierzył naród irlandzki. Dziś wieczorem dowiemy się, czy Unia Europejska przekształci się w superpaństwo, czy pozostanie Wspólnotą Narodów zgodnie z pierwotnymi założeniami z drugiej połowy XX wieku. Zwyciężą agresywna propaganda i instynkt stadny, czy demokracja i zdrowy rozsądek? Okaże się już niebawem.

Ocena wpisu: 
Brak głosów