Niezabawny odzew na bojkot.

Obrazek użytkownika DoktorNo

"Istotą demokracji medialnej jest niszczenie związków przyczynowo-skutkowych, resetowanie zbiorowej pamięci, ustawianie na wirtualnej scenie wciąż nowych dekoracji. Aby kolejne dramatyczne (bo inne nie mają wzięcia) scenariusze mogły być realizowane, trzeba aktorom zakładać wciąż nowe maski, a przede wszystkim nadawać wypowiadanym przez nich słowom nowe znaczenia(…)"

Piotr Legutko

<p>
Redaktor Łukasz Warzecha ma u mnie ambiwalentne notowania; z jednej strony jest dość oryginalny w swoich poglądach (co cenie) i w pewnych sprawach zgadzam się z nim w całej rozciągłości. Ale niestety, w sytuacji, kiedy pan redaktor nazywa uczestików wczorajsze akcji "pałkarzami" i "czcicielami JarKacza", to musze głośno zaprotestować.</p>

<p>Pan Warzecha raczył wykasować mój komentarz, który nie zawierał nic obraźliwego, ani obscenicznego, a jedynie to, że napisałem tylko, że mam dosyć infotandety, że tekst apelu każdy mógł sobie zmodyfikować, i że nie jestem "czcicielem JarKacza", tak jak to pan redaktor zasugerował u siebie. Nie rozumiem kompletnie tej decyzji, i mam na to światków, którzy mogą potwierdzić moją wersje.</p>

<p>Sam byłem co nieco powściągliwy w tekście swego apelu. Ale podtrzymam to co wtedy napisałem: nasze MSMy są mi OBCE; nie czuje się informowany, tylko na chama dezinformowany, bawiony ekscesami celebrities, a moja uwaga odwracana od rzeczy naprawdę interesujących.</p>

<p>Mnie najbardziej uwiera nie tyle manipulancka postawa GW czy oportunizm Dziennika, ale po prostu ilość infotandety, ograniczanie ważnych informacji do suchych strzępków, wyrywanie z kontekstu, brak jakiejś dogłębności, ścierania się poglądów, intelektualnej głębi (niby "Dziennik" ma wrzutke "Europa", ale co z tego?), blogi dały mi możliwość rewidowania poglądów i obeznania sprawy z rożnych punktów widzenia. Mam swoich ulubionych bloggerów, czasami kontrowersyjnych, ostrych, ale przynajmniej szczerych. Do tego fenomenem są blogi eksperckie, prowadzone przez osoby z kwalifikacjami, co razem z powszechnie dostępnymi źródłami wiedzy (jak "Wikipedia") daje przeciętnemu internaucie niesamowite możliwości poznawcze.</p>

<p>Widze to po wiadomościach z Iraku; media, w szczególności TV, epatują krwawymi obrazkami i newsami o ilości trupów, a nie mówią o tym, co za tym parawanem tak naprawde się odbywa. Polecam blogi amerykańskich żołnierzy, zwykłych Irakijczyków, reporterów, takich jak Michael Totten czy Michael Yon, dzienniki, takie jak Counterterrorism Blog czy Small Wars Journal itp itp, audycje z krajów arabskich z angielskim tłumaczeniem, takie jak MEMRI TV itp itp. Przez pewien czas obserwowałem na bieżąco, jak grupa bloggerów z USA i Iraku (ci drudzy całkowicie anonimowo, ze względów bezpieczeństwa) weryfikowali newsy, których rzekomym informatorem był nieistniejący sierżant irackiej armii...</p>

<p>Stare media się zużyły, a do tego w Polsce mamy zbyt daleko posuniętą oligopolizacje mediów, połączoną ze specyficznym zjawiskiem utarcia się określonego zestawu "politycznie poprawnych" poglądów wśród redaktorów, które dziwnie idą w parze z tabloidyzacją, infotainmentem i "uzetkowieniem"/"polsatyzacją".</p>

<p>Spójrzmy prawdzie w oczy: rewolucja techniczna powoduje, że tradycyjne media nie nadążają za obiegiem informacji, i nie jestem w tym sądzie odosobniony. Upapkowienie informacji jest wynikiem kompresji informacji w krótkim okresie czasu, połączonego z batalią o oglądalność.</p>

<p>W USA w kręgach trudno do nazwania oszołomskimi już dawno blogi zastąpiły zwykłe newsy z gazet i TV. Badania opinii publicznej wykazują, że większość Amerykanów ma już dosyć infopapki, i sytuacja w Polsce zaczyna powoli przypominać z karykaturki CoxandForkum.com:</p>

<p>Cieszy mnie to, że akcja spowodowała przynajmniej pokazanie siły bloggerów oraz zaczyna prowokować dyskusje na istotne tematy, czego przykładem są sugestie pana Kłopotowskiego:</p>

<p>Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników naszej akcji!</p>

Ocena wpisu: 
Brak głosów