Atom dla Polski pilnie potrzebny.

Obrazek użytkownika DoktorNo
Gospodarka

Jak donosi Dziennik, energetyka przeniesie się na wschód, gdyż Polski nie będzie stać na wykupywanie limitów CO2 w Unii Europejskiej.

Oto mamy, proszę Państwa, rezultaty kilku trendów: pierwszym z nich było porzucenie budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu, gdzie wysuwano absurdalne zarzuty wobec tej konstrukcji, insynuując, że zainstalowane będą tam reaktory, znane z Czarnobyla, typu RBMK. Ręce do uziemnienia tej inwestycji przyłożył rząd Tadeusza Mazowieckiego i minister gospodarki Tadeusz Syryjczyk. Reaktory typu WWER zostały sprzedane do Węgier i Finlandii, gdzie działały bez problemu. Ogólne koszty porzucenia inwestycji wyniosły 2 miliardy dolarów.

Drugi trend, to fakt kompletnego braku myślenia w kategoriach perspektywicznych w zakresie przyszłości energetycznej naszego kraju. Chyba tylko za rządów AWS i PiS myślano o dywersyfikacji źródeł energii, czy możliwości podpięcia się pod elektrownie atomową w Ignalinie.

Najbardziej smakowity jest jednak ten krótki fragmencik artykułu z "Dziennika":

Komisja Europejska przewidziała ryzyko likwidacji zakładów w Europie i ich przeprowadzki na przykład na Ukrainę albo do Chin, gdzie nie ma rygorystycznych norm emisji.

Ot, hipokryzja! Widać wyraźnie że kraje rozwijające się mają tego typu troski o emisje CO2 za nic.

   

Bez hipokryzji ekologizm równierz sam najwyraźniej istnieć nie może, czego przykładem są zarówno pięknoduchowe celebrities, jak Al Gore (który płaci gigantyczne rachunki za prąd) czy książę Karol (który nie widzi sprzeczności między swym ekologizmem, a posiadaniem prywatnego jachtu czy przelotami odrzutowcem). Wykupywanie limitów CO2, zarówno przez państwa, jak i pojedyńcze osoby jest niczym innym, jak właśnie hipokryzją usankcjonowaną przez organizacje międzynarodowe. Przypomina to trochę odpusty, sprzedawane przez Kościół w średniowieczu, gdzie miarą odpuszczenia grzechów była liczona miarą gotówki. Taki Al Gore czy ktoś inny po prostu wykupuje sobie "odpust" za "grzech" (emisja CO2) w celu "zbawienia" (powstrzymanie efektu cieplarnianego), bo pieniążki mają iść niby na pro-ekologiczne inwestycje w Trzecim Świecie, np. pompy obsługiwane kieratem... 

 

Po prostu jikt nie zrezygnuje z prowadzenia stylu życia, polegającego na korzystaniu z takich wygód, jak centralne ogrzewanie, oświetlenie, nie mówiąc o kuchenkach mikrofalowych, Internecie czy zwykłej lodówce. Oszczędzać trzeba jak najbardziej, ale nawet rygorystyczne oszczędności nie zastąpią nowych źródeł energii. Co zrobimy gdy wyczerpie nam się ropa naftowa? Z pewnością przejdziemy na węgiel i gaz, ale te źródła równierz się wyczerpią. Uran równierz jest wyczerpywalnym źródłem energii, ale jest zdecydowanie bardziej wydajny energetycznie, przez co starczy na okres dostatecznie długi, wystarczający np. na opracowanie kontrolowanej fuzji termojądrowej (która jest możliwa, tylko technicznie trudno wykonywalna) czy upowszechnienie się źródeł odnawialnych.

Wracając do Europy: Francja otrzymuje 70% energii z atomu, i nie będzie musiała kupować limitów CO2 w takich ilościach jak my, bo reaktory nie emitują tego typu zanieczyszczeń. Z atomu energie otrzymuje też Szwecja i Finlandia oraz Niemcy i Czechy. A my porzuciliśmy budowe elektrowni atomowej w Żarnowcu w 1990 roku. Czy mamy w związku z tym wybudować nowe elektrownie konwencjonalne? Pomijając kwestie emisji CO2 i kosztów, trzeba pamietać, że elektrownie węglowe to przede wszystkim hałdy żużla piecowego (patrz obok ->), który zawiero w sobie różne świństwa, od metali ciężkich po cząstki radioaktywne, nie mówiąc o emisji tlenków siarki i azotu oraz pyłów, które co prawda można neutralizować elektrofiltrami, ale zawsze zostają nam znowu hałdy niewykorzystanych pyłów itp.

Atom jest ekologiczny, wydajny i bez hipokryzji. Cały problem z debatą atomową polega na tym, że zapomina się o tym, że niezależnie od tego, ile będziemy oszczędzać energii, to zawsze będziemy potrzebować nowych jej źródeł, chyba że odgórnie ograniczymy potrzeby energetyczne przeciętnego obywatela do jednej żarówki i małej lodówki, na co nikt nie pójdzie.

Poza tym, Polska nie ma geograficznych uwarunkować do energii słonecznej, ani wiatrowej (nawiasem mówiąc, ekolodzy zaczęli ostatnio protestować przeciwko wiatrakom). Energia geotermalna, o której głośno jest w kontekście x.Rydzyka, na pewno nada się raczej do ogrzewania niż do turbin i generatorów. Nawiasem mówiąc, próby ośmieszenia i dezawuowania tej inwestycji wyglądają dość podejrzanie, trudno bowiem takowych podejrzeń nie mieć, ze względu na kolidowanie geotermii z interesami przemysłu naftowego i gazowego.

O innych pomysłach, np. wykorzystaniu różnicy ciśnień w szybach opuszczonych kopalń nie ma co na razie dyskutować, bo to w najlepszym razie rzecz lokalna, a puki co czysto hipotetyczna. Elektrowni wodnych nie da się wszędzie postawić, poza tym przecięcie rzek tamami sprawia problemy ekologiczne, i to nie tylko te związane z niszczeniem siedlisk zwierząt i roślin, ale też kumulacji zanieczyszczeń przemysłowych w zbiornikach spiętrzonej wody. Pozostaje więc nam atom przy jednoczesnym oszczędzaniu energii i lokalnych inwestycjach energii odnawialnych.

Faktem jest, że problemem są odpady radioaktywne, które trzeba specjalnie utylizować. We Francji zużyte paliwo jądrowe z reaktorów można przerobić na izotop plutonu niezdatny do użytku wojskowego, za to będący znakomitym paliwem dla reaktora plutonowego.

Możliwości jest sporo. Od reaktorów zasilanych paliwem jądrowym z toru (którego jest więcej, niż uranu, i nie sprawia problemów związanych z proliferacją), po powielające na szybkich neutronach i bardzo bezpiecznych, np. typu "pebble bed".

A więc krótko: Atom szansą dla Polski! 

Referat Tadeusza Syryjczyka:

Hipokryzja "offsetów":

O energii atomowej na Wikipedii (sprawy ściśle techniczne i naukowe):

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Kto ma głowę do "energetyki atomowej", gdy ważniejsze są słupki sondażowe? Ważne, aby utrzymać się w POlityce, a co tam Polska, jest program Lisa, to powinno tubylcom wystarczyć.
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#7916

W sumie Kaczory miały dobry pomysł z tym Ignalinem. Co się teraz z tym dzieje? Pewnie mogiła, widząc to co robi PO...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#7918

To banda nieudaczników, leni i protegowanych przez "wiadome służby". Ani Berlinowi, ani tym bardziej Moskwie, jakiekolwiek zmiany w Polsce są nie na rękę. Przypomina to sparaliżowaną Rzeczpospolitą szlachecką, w której rządzili ambasadorowie Rosji i Prus.
Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#7919

ja bym w ogóle tego ekologicznego świstka nie podpisywał i opierał się bezczelnie na węglu przez następne lata;)

Na ekologię trzeba mieć pieniądze, nie stać nas na to.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#7937

w większości to lewacka propaganda tworzona przez weteranów maja '68 pracujących teraz w IPCC. Przykład gramsciańskiego marszu przez instytucje.

Globalne ocieplenie wcale antropogeniczne nie jest, skoro ziemski ekosystem emituje więcej CO2 niż ludzka cywilizacja. Co więcej, może okazać się, że planeta wraca do geologicznej normalności - średnia temperatura globu wyliczona dla całego fanerozoiku jest o kilka stopni wyższa niż obecna. A takie sprawy jak globalna temperatura zależą jeszcze od wielu innych czynników, zganianie zatem wszystkiego na industrializację to przykład kompletnej impregnacji na rzeczywistość i ignorowania podstawowych faktów z geologii, astronomii, fizyki atmosfery i jeszcze kilku dziedzin.

A poza tym inwestować w atom i geotermię, a energetykę węglową to przerobić na wyrabianie paliwa z węgla. No i nic nam więcej do szczęścia w tej dziedzinie praktycznie nie potrzeba.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#7938

Twoje argumenty dla szarego zjadacza chleba są tak dziwne i nieprawdopodobne jak opowieści o obcych i statkach kosmicznych. Ja się z Tobą zgodzę, ale zwykły człowiek nie rozumie.

Sprowadzenie sprawy do finansów - czyli informowanie, że za tę całą ekologię słono zapłaci każdy Polak, powinno przemówić do rozsądku wszystkim, poza zmanipulowanymi fanatykami z Greenpeace.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#7939

ma tą zaletę, że zawsze działa. Jak się ludziom powie, że zapłacą więcej za energię, to zadziała na nich w mig.

Odnośnie Greenpeace - ta organizacja jest finansowana przez gigantów przemysłu wydobywczego i energetycznego, jak Exxon Mobile, Hallyburton i innych. Dlatego też sprzeciwiają się tak mocno atomistyce.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#7942

jak masz więcej informacji, to poproszę:)

Mamy na rynku całe rzesze Greenpeace'owców, którzy za 8zł/h zbierają datki dla tej niecnej organizacji. Już raz ich zbeształem ale teraz miałbym wielki hak, który skłoniłby mnie aby ich zaczepić po raz kolejny:D

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#7944

jak się im przyjrzy, to całe to towarzystwo opłacane przez międzynarodowe korporacje. A sami potrafią gadać, że tacy jak ja, broniący neoliberalizmu ekonomicznego, są sługusami tychże.

Odnośnie Greenpeace to wykazano po prostu jakie są źródła ch finansowania. Sprzeciw wobec atomistyki nie bierze się znikąd. Pewne kartele straciłyby przecież zyski mierzone w dziesiątkach miliardów dolarów. Co więc się robi? A bierze się "ekologów", no i im się mówi, że atom jest zły, atom jest niedobry, daje im się w łapę. Tak działa ten mechanizm.

Identyczna sytuacja jest z budową dróg. Często konkurencyjna firma chce zarobić, więc wynajmuje ekologistów, żeby zablokowali drogę.

Wracając do Greenpeace, ponoć Polskie Towarzystwo Ochrony Bielika pozwało członka tej organizacji do sądu za naruszanie chronionego terytorium gniazdowania tego ptaka. Widać więc, jacy są to ekolodzy;)

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#7949