Marek P. na własne życzenie.

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Kraj

Lustracyjne zaniechanie pcha polski Kościół ku przepaści.

I. Pełnomocnik z Wydziału IV.

Niedawna chryja związana z postawieniem zarzutów byłemu esbekowi, Markowi Piotrowskiemu (obecnie – Markowi P.), który reprezentował przed kościelno – rządową Komisją Majątkową przy MSWiA parafie i zgromadzenia zakonne to smutna konsekwencja braku woli do przeprowadzenia przez Kościół wewnętrznej lustracji. Przypomnijmy, że przed tą szemraną postacią ostrzegał ksiądz Tadeusz Isakowicz–Zaleski, ale cóż – Zaleski to „lustrator” i zapewne „pisowiec”, więc kto by go tam słuchał... Teraz wszyscy zainteresowani na gwałt się od Marka P. odcinają według schematu - nie znali, jeżeli znali to przelotnie, ktoś polecił bo skuteczny, a już na pewno nikt nie wiedział, że to esbek ze stażem w krakowskim Wydziale IV zajmującym się inwigilacją Kościoła.

Modelowym przykładem mogą być tu wykręty ks. Bronisława Fidelusa, proboszcza Bazyliki Mariackiej w Krakowie – protektora Marka P. i przeciwnika kościelnej lustracji, który wali z tradycyjnych w takich przypadkach wielkokalibrowych dział, że to „zaplanowana akcja” mająca na celu „dyskredytowanie roli Kościoła i jego przedstawicieli". Oświadczenie rzecznika kurii krakowskiej, ks Nęcka w stylu „ja nic nie wiem” dopełnia obrazu żałości.

II. „Wierz choćby i w kozła...”

Żadna z licznych w ostatnich dniach wypowiedzi przedstawicieli Kościoła nie wyjaśnia podstawowej kwestii: jakim cudem Marek P. przez tyle lat kręcił lody na styku Państwo – Kościół, polecany sobie przez kolejne osoby i instytucje? Tłumaczeń, że nikt nie wiedział co o rzeczonym osobniku rozgłaszał ks. Isakowicz–Zaleski nie przyjmuję do wiadomości. Skoro publikacje ks Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego były śledzone przez kościelne czynniki na tyle pilnie, by objąć go restrykcjami, to sprawa jest jasna: musiano wiedzieć, kim jest MarekP.!

Pytanie, w jakim stopniu „biznesowa” kariera esbeckiego delikwenta napędzana była strachem przed ujawnieniem TW wśród prominentnych dziś duchownych, w jakim zaś przez fałszywie pojmowany pragmatyzm, sformułowany onegdaj przez biskupa Andrzeja Zebrzydowskiego „wierz choćby i w kozła, byleś mi dziesięcinę płacił”, dziś mający postać „a bądź sobie i esbekiem, byleś zwrot majątku załatwił”.

Tak czy owak, aferę z Markiem P. Kościół zafundował sobie na własne życzenie.

III. Zapotrzebowanie „Polski jasnej” z warszawskich szynków.

Osobnym zagadnieniem jest, na ile akcja „odpolitycznionego” i wyposażonego w nowe kompetencje CBA jest efektem nie pamiętanego od czasów szczytowej popularności Urbanowego „NIE” wybuchu antyklerykalizmu, którego widomym znakiem była wytaczająca się co noc z warszawskich szynków pod Krzyż Smoleński pijana czereda reprezentantów „Polski jasnej”. Logika polityczna podpowiada, że rząd musi jakoś dopieszczać emocjonalnie tę grupę swojego elektoratu i taka kompromitacyjka związana z finansowymi przekrętami na styku państwo – Kościół doskonale w te emocjonalne potrzeby trafia, fundując przy okazji igrzyska odwracające uwagę od smoleńskiego śledztwa, czy zapaści finansów publicznych. Podatność na manipulację i bezrefleksyjność rzeczonego „targetu” wyborczego jest zresztą taka, że trudności budżetowe państwa pewnie wytłumaczą sobie gładko, że to „klechy” wszystko zachachmęciły. Komentarze pod odnoszącymi się do sprawy artykułami nie pozostawiają złudzeń.

Niezależnie jednak od tego, czy CBA działało tu na zamówienie; czy jest to element antykościelnej kampanii, czy nie, afery by nie było, gdyby Kościół w Polsce zdecydował się na rzetelną, a nie pozorowaną lustrację. Wówczas osoby takie, jak Marek P. nie miałyby czego szukać. Zakonne i parafialne konfiturki pozostawałyby poza zasięgiem.

IV. Timeo Danaos et dona ferentes.

Spoglądam sobie na internetowe doniesienia o sprawie zatrzymania Marka P. Brylują: „Wyborcza”, „TokFM”, Lisowy „Wprost”, „Onet”, „Super Ekspres”, „Newsweek”... Te same środowiska, które lały krokodyle łzy nad każdym zdekonspirowanym kapusiem w sutannie, teraz z wyraźnym smakiem zajadają się podstawionym im pasztetem. Ci sami, wśród których część hierarchów upatrywała sojuszników w walce z „inkwizytorskimi zapędami” lustratorów (dla ochrony „dobrego imienia” i „autorytetu Kościoła” oczywiście...), teraz robią ze sprawy przekrętów w Komisji i esbeka reprezentującego kościelne podmioty przepotężny news.

Parafrazując Wergiliusza: lękajcie się Danajów, nawet gdy składają antylustracyjne dary, broniąc „Filozofa”, „Cappino”, „Delty”, „Greya” i innych. Nie chodzi im o dobro Kościoła, przeciwnie – gdy tylko nadarzy się okazja, uderzą, wykorzystując każdą słabość. W tym przypadku – grzech zaniechania rozliczeń z przeszłością. Nie będzie dawnym antylustracyjnym sojusznikom przeszkadzało, że akcję zrobiło wyklinane do niedawna „pisowskie” CBA; zanurzą się również, gdy będzie trzeba, w tak obmierzłym im skądinąd „esbeckim szambie”.

V. Episkopat jak PZPN.

Swojego czasu opublikowałem notkę „Episkopat jak PZPN”, gdzie nieco prowokacyjnie przyrównałem politykę antylustracyjnego chowania głowy w piasek przez Kościół do PZPN-owskiego ignorowania problemu korupcji. Skutek, jak w przypadku piłkarskim, może być tylko jeden – kompletna utrata wiarygodności. Wierni nie wyskandują zapewne podczas Mszy Św. co sądzą o Episkopacie, ale kryzys będzie postępował, tym bardziej, że Prymasem Polski jest duchowny znany jako kontakt informacyjny „Cappino”, co nie rokuje nadziei na zmianę antyrozliczeniowego nastawienia hierarchii.

Lustracyjne zaniechanie pcha polski Kościół ku przepaści. Śmierdzące petardy, jak ta z Markiem P. będą co jakiś czas wybuchały. A prominentni duchowni po staremu będą powtarzać frazy o „próbie podważenia wizerunku i autorytetu” i innych takich.

Bo Marków P. jest więcej. Wydział IV SB nie wymarł, podobnie jak zwerbowani księża. Czasu jest coraz mniej, ale autorytet Kościoła jeszcze nie zetlał ze szczętem. Jeszcze jest czas, by stanąć w prawdzie i ujawnić te 10% duchownych uwikłanych we współpracę oraz ich esbeckich patronów. Wierni taki gest zrozumieją i docenią. Inaczej, nieufność będzie rosła, aż skończy się tym, czym skończyło się w Irlandii uparte zamiatanie pod dywan przypadków pedofilii.

Kto będzie temu winien? Czekajcie, już wiem – media i „lustratorzy”.

Gadający Grzyb

Ciekawy artykuł o Marku P.: http://www.bibula.com/?p=9280

Poza tym:

http://niepoprawni.pl/blog/287/episkopat-jak-pzpn

http://www.niepoprawni.pl/blog/287/kontakt-informacyjny-%E2%80%9Ecappino%E2%80%9D

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Z logicznego punktu widzenia domaganie się lustracji w państwie czy Kościele jest rzeczą absurdalną i naiwną. Dlaczego? Ano dlatego, że postawa taka opiera się na założeniu, że stary systemu runął, a to nie prawda. Funkcjonariusze i agenci przecież dalej są potrzebni bo komuna trwa, tylko zmutowała.
________________________________________
jazda konna to ulubiony sport pomników
http://kolatka.blogspot.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88673

sami tego chcieliście Pieronki- Życimskie i inni Gocłowscy!
Te uwikłania to nie tylko słabość czy zdolność do przebaczania. To coś więcej.
I ta pazerność, zachłanność.
ja rozumiem, że rzeczą normalną jest odzyskać, to co komuna zabrała, ale czyż trzeba to robić za pośrednictwem byłych sbeków!?
Już pierwszy Bolek przygarnął gdańskich esbeków, ale wiadomo czemu!
10% umoczonego kleru za komuny, ale czas oczyszczenia gdzie?!
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#88681

... lustracji i deubekizacji utrzymuje byłych agentów na pasku byłych oficerów prowadzących. Gdyby Kościół sam się zlustrował, przerwałby tą smycz, a przy okazji uniknął dużej części wstydu. To nie ujawnienie agentów kompromituje Kościół (bo stanowili oni tylko około 10%, co, jak na nasilenie działań służb nie jest wysoka liczbą, podczas gdy 90% kleru nie poddała się pokusom i szantażowi), a ich ukrywanie (co skutkuje też "aferami", bo czasem opłaca się wydać jednego czy drugiego kapusia, dla postrachu, albo celów politycznych).
Przy okazji potwierdza się, że SB zawsze starało się (niezależnie, czy zaczynało od "patriotyzmu" czy od szantażu) sprowadzić uzależnienie agenta do wymiaru ekonomicznego. Po pierwsze dlatego, że jeśli już agent wziął pieniądze i pokwitował, zostawiał materialny dowód współpracy, po drugie rezygnacja ze współpracy wiązała się z utratą, całkiem pokaźnych czasami, korzyści materialnych. Innymi korzyściami były paszporty (bez których nie można było wyjechać do Rzymu, więc robić kariery) i, w ostateczności, parafka na liście kandydatów na tron biskupi, jaką prymas musiał przedstawiać Radzie Państwa (nic wiec dziwnego, że najbardziej "zakażony" jest episkopat i "autorytety naukowe").
Jeszcze słowo o Fidelusie. Od dawna prowadzi on, w samoobronie, kampanię oczerniającą księdza Isakowicza-Zalewskiego. Tak się składa, że to właśnie Fidelus z ramienia Kościoła był obecny przy eksperymencie śledczym po pobiciu. Teraz opowiada, że ksiądz jest mitomanem, sam dopominał się, żeby go nagrywać, a nawet namalował sobie na twarzy ślady pobicia. Przeczy to faktom, bo nagrania w uderzający sposób dowodzą, że Isakowicz-Zalewski nie minął się z prawdą nawet o włos. Najbardziej znana jest oczywiście ta scena, kiedy ksiądz, związany, czołga się po podłodze. Tymczasem dokumentacja jest bardzo obszerna. Na przykład pies tropiący dokładnie odtworzył drogę ofiary napadu od własnego domu, do furtki, potem pod drzwi, do których się dobijał. Na tej drodze znaleziono materialne ślady, włókna i strzępki ubrania... Ci, którzy mają coś na sumieniu, albo kierują się specyficzną "solidarnością zawodową", wolą jednak wierzyć w kłamstwa Fidelusa i rozpowszechniać je.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#88701

A propos Isakowicza-Zaleskiego: opowiadał mi kiedyś, że mitem jest, jakoby wierni nie chcieli lustracji w Kościele i że jej przeprowadzenie zmieniłoby ich stosunek do wiary i Kościoła. Kolejna bujda, służąca różnej maści czerwonym gniodom jako "argument" w wojnie o lustrację.

Pozdrawiam
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88719

... obrony Kościoła i kapłanów, na zasadzie "Gówno - rzucił Stasek", czyli nieufności wobec wszelkich oskarżeń. Ma to korzenie oczywiście w komunizmie i wtedy było zdrową reakcją. Teraz nie ma już tak lekko. "Jak Michnik atakuje biskupa Paetza, to m u s i on być OK". Otóż nie. Lewacka propaganda doskonale rozgrywa agentów przeciw Kościołowi, na przemian broniąc ich i... demaskując.
Z drugiej strony "lewica" żeruje na nastrojach antyklerykalnych starych aparatczyków i, niestety, dojrzewających, zbuntowanych przeciw zakazom szczawików (bo też nie ma innego pomysłu).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#88725

ks.Izakowicz-Zaleski ma racje.Wierni chca lustracji.Twierdza,ze wowczas nabrali by wiekszego zaufania do kosciola i ksiezy.

Twierdza,ze ksieza wiejscy i z malych miasteczek w Polsce sa uczciwsi i doliczja do tego mlodziez.

Podaja argument rozwudrzonej mlodziezy w Warszawie na Krakowskim Przedmiesciu. HG Walc powinna bys zdymisjonowana. I jeszcze jedno czy WARSZAWIACY TO JESZCZE WARSZAWIACY ?????

Gdzie ta godnosc. Ich wypowiedzi na ulicach Warszawy to ....... szkoda slow.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88782

O - tej strony ks Fidelusa (potwarze przeciw Isakowiczowi-Zaleskiemu) nie znałem. Tewuś?

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#88882

Mój Kościól jest tam gdzie ja jestem, bowiem gdzie ja jestem, tam jest ze mną Bóg. Do Domu Bożego wchodzę, kiedy nie ma w nim księży. I tak będzie do chwili, kiedy jedna z następujących rzeczy się nie stanie. Moja śmierć lub oczyszczenie Kościoła Katolickiego w Polsce.

Pozdrawiam

_________________________________________

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#88710

Chyba mam to samo! Chyba to dlatego, że w dzieciakach, które siłą rzeczy pewnych spraw nie pojmują, trzeba wyrobić nawyk chodzenia do kościoła, więc staram się byc na mszy w miarę regularnie. A Bóg jest we mnie i wolę puste kościoły...
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88714

... Już dawno wydał publikację (naukową!!!) "Twarze krakowskiej Bezpieki" (niedawno poszerzona i uzupełnioną). Są tam nazwiska, życiorysy, a często też zdjęcia, choć wielu sprytnych oficerów na odchodnym usunęło je z akt.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#88731

Nie ma najmniejszego powodu, by nie wierzyć Isakowiczowi-Zaleskiemu! W trakcie pisania swojej książki ("Księża wobec bezpieki") grożono mu niezliczoną ilością procesów. Po jej publikacji nikt nie ośmielił się ciągać kapłana po sądach!!! To mówi samo za siebie...

Pozdrawiam
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88735

... niektórzy nie chcą. IPN jest instytucją n a u k o w ą, więc jak się nie wierzy także jemu, to znaczy, że się zwyczajnie nie chce wierzyć. Nazwiska UB-ków i SB-ków nie są jakąś tajemnicą i wcale nie trzeba ich tropić po teczkach, bo to byli (pożal się Boże!!! urzędnicy państwowi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#88744

Nie czytałem, niestety. Ciekawe czy jest tam coś o MarkuP. i jego powiązaniach (np. pseudonimy zwerbowanych przez niego TW).

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#88883

Znalazłem "Twarze..." w PDF www.ipn.gov.pl/ftp/pdf/Twarze.krakowskiej.bezpieki.pdf

Zerknąłem na indeks osób, ale Marka Piotrowskiego tam, niestety, nie znalazłem. Praca dotyczy jedynie wierchuszki krakowskiej SB.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#88887

Zastanawiają mnie takie rzeczy: stosunek kardynała Dziwisza do ks. Issakowicza-Zaleskiego, niejasne okoliczności decyzji o pochówku Prezydenckiej Pary na Wawelu i niespodziewana odmowa pochowania w swiątyni ciała szefa IPN-u Janusza Kurtyki. Czyż to nie lustracyjna wrażliwość hierarchy podsycona naciskami środowiska rezentowanego przez osobę będącą bohaterem tego postu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#88796

Chyba jeszcze nigdy na stolicy biskupiej w Krakowie nie siedział ktoś mniej godny i mniej kompetentny, niż Staszek (jak go wspominają), "kapciowy". Mój Boże, po takich osobowościach jak kardynał Sapieha, Wojtyła, a nawet, całkiem kumaty,"suchy Franek" Macharski, absolutne zero, które kilku słów nie potrafi sklecić, nie mówiąc o prowadzeniu prawdziwej polityki na korzyść Kościoła!!!!. Pozbyli się go z Rzymu (klasyczny "kop w górę"), a co tam robił, nie wiadomo. Jak się popatrzy na innych "Rzymian" (dziwnie bezczelnych), Paetza czy "Hejnała" Hejmo, to... Ech... I jeszcze ten pedalski Rysiu Nęcek.... Zgroza!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#88807

Ordynans Piłsudskiego, to nie Piłsudski. Łysiak zapytał w którymś z felietonów, czy Benedyktem XVI, gdy nadawał Dziwiszowi arcybiskupstwo krakowskie, kierowała napoleońska maksyma "postawie go tak wysoko, że każdy zobaczy jego małość".

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#88886

Autor tekstu koncentruje sie na przeszloscui Marjka P., problem jest jednak zupelnie inny: przkrety Kosciola, zerowanie tej instytucji na organizmie panstwa.

ps Polecam portal kosciol-kat.ucoz.ru

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#89377