Młodzi, zdolni, wykształceni, bezrobotni - to polscy wygnańcy

Obrazek użytkownika Nathanel
Blog

Co wypędza człowieka z domu ? Beznadzieja nie zawiniona. Rozpacz jaką człowiek przeżywa nie widząc żadnych perspektyw.

Młodzi ludzie po studiach pełni chęci i energii do pracy , w szczytowym okresie swojej produktywności (nie tylko w zakresie przedłużania ludzkiego gatunku) nie mogąc dostać pracy emigrują. Bezrobocie wśród młodzieży to nie polski wynalazek , tak jest w całej Europie. A że w Polsce odsetek wykształconej, bezrobotnej młodzieży wynosić będzie ponad 30% - nikogo specjalnie nie interesuje. Dlaczego? Dlatego że nikt nie protestuje.

Nikt nie protestuje bo władza nie zwraca na takie detale uwagi .Więc kandydaci na demonstrantów wyjeżdżają.

Wyjeżdżają bo jesli gdziekolwiek dostaną pracę nawet za minimalne ustawowo wynagrodzenia mogą się czuć jak krezusy. Niemcy podnoszą minimalne wynagrodzenie do 8,50 euro. Można łatwo przeliczyć że zarobisz tam przez godzinę więcej niż w Polsce za całą dniówkę i do tego wypłatę masz pewną.

Teoretycznie najniższa płaca w Polsce na rok 2013 wynosi 1600 zł miesięcznie co da się przeliczyć na 2,5 € na godzinę. Jak jednak młody Polak / Polka może ją otrzymać w praktyce? Tragedia młodego pokolenia, nie tylko bezrobotnego polega na tym, że w Polsce ani władza ani opozycja nie wykazują politycznej woli równania płac polskich pracowników z resztą Europy. Mamy na zawsze zostać skansenem ?

Dotychczas myślano że wykształcenie zapewnia jasną przyszłość. Zarówno dla gospodarki jak też dla tych którzy w niej funkcjonują. Wykształceni ludzie zalewają polski rynek pracy i sami się w tej zalewie topią. Dyplomy uczelni można sobie jako dekoracje powiesić nad łóżkiem. Łatwiej zostać w Polsce inteligentem chowając babci dowód niż kończąc Uniwersytet Jagieloński czy Politechnikę Warszawską.

     

W międzyczasie ilość osób z wyższym wykształceniem ( nie dyskutujmy o poziomie nauczania na uczelniach których wyrosło więcej niż grzybów po deszczu) zwiększyła się z 10 % w roku 1997 do 21 % obecnie. Ale nasza ekonomia czy przemysł nie ruszyły w ślad za tymi zmianami. Poza komputeryzacją nie widać innowacyjności . Obowiązuje dalej manufaktura. Intelektualna także.

Co więc robią te legiony wykształconych? Ano po 2004 roku gdy Polskę doklejono tam gdzie zawsze była, czyli do Europy, gdy otworzył się międzynarodowy rynek pracy , młodzież polska runęła na zachód jak woda przez dziurę w zaporze. Europa stanęła otworem przed młodymi zdolnymi i wykształconymi Polakami , niekoniecznie z dużego miasta. Była otwarta dla tych Polaków których państwo łożące grube pieniądze na ich wykształcenie, odtrąciło.

Swoją indolencję i niedbalstwo polscy politycy natychmiast okrzyknęli jako sukces bowiem bezrobocie spadło z 20 % do 10%. Ale nie dlatego że zapewniono w kraju miejsca pracy dla kogokolwiek.Bezrobocie spadło głównie z powodu wyjazdu milionów "za chlebem". Między 2004 a 2008 rokiem , jak się szacuje wyjechało za granicę 2,2 miliona polskich obywateli. To znaczy 6% populacji . Demograficzny holokaust. dziś jest nas już mniej niż 38 milionów. Nikt nawet nie liczy ilu obywateli utraciła Polska. Spokojnie podniesiono do 67 lat wiek emerytalny, bo nie ma komu na emerytury pracować (pomijając to że nie ma gdzie).

Nie ma gdzie pracować bo zniszczono rolnictwo. Zakłady produkcyjne doprowadzono do bankructwa i za bezcen sprzedano .Pozamykano stocznie i kopalnie a dziś podobno opłaca się importować węgiel z Australii.

Nie ma nawet najmniejszego powodu dla usprawiedliwienia exodusu wykształconej młodzieży z kraju w którym gospodarka ( chyba nie tylko dzięki kreatywnej księgowości MF) kwitnie jak trawa na zielonej wyspie. Przy tak taniej sile roboczej inwestorzy powinni pchać się do Polski drzwiami i oknami. Ale najczęściej gdy kupują oni polski zakład przemysłowy to po to aby czerpać zyski w okresie ulg podatkowych , wyłudzić dotacje rządowe na modernizację a potem przenieść produkcję do innego kraju.

             

A jak się mają nasi w krajach dokąd emigrują ? Ano tam poprawiają się wskaźniki. Wzrasta ilość kelnerek, pomywaczek, sprzątaczek, pomocników budowlanych itp z wyższym wykształceniem. Polacy robią tam furorę szczególnie w anegdotach o tym jak ekskluzywnym zajęciem jest kelnerowanie skoro zajmują się tym ludzie z dyplomami magistrów i inżynierów, opowiadanych przez tambylców w piwnych pubach i z lubością prezentowanych przez media.

Trudno znaleźć choć jedno logiczne uzasadnienie dlaczego ludzie tak masowo uciekają z kraju o relatywnie dobrej ekonomii , choćby opinia o niej wynikała głównie z kreatywności głównego księgowego rządu. Przecież za granicą posiadane dyplomy niewiele znaczą . Tęsknią tam za swoim krajem, za rodziną. Rodziną bez której życie w Polsce jest dla młodych niemal nie możliwe. Samowystarczalność jest poza ich zasięgiem.

56% Polaków w wieku 20 do 34 lat żyje ze swoimi rodzicami. Nie są w stanie się usamodzielnić. Nie tylko dlatego że brakuje mieszkań ale głównie dlatego ze nawet jesli dostana pracę nie stać ich na kredyt a często nawet na czynsz. jak więc mają się usamodzielnić albo założyć swoją rodzinę. Co w takiej sytuacji pomoże 1000 złotych na dziecko? W czym mogą -dziestolatkowie upatrywać swojej szansy w Polsce?

Podobna sytuacja młodych występuje w innych krajach europejskich. jak więc to się dzieje że Polacy dostają tam zatrudnienie? Czyżby dlatego że zgadzają się na place niższą niż wynosi zasiłek dla bezrobotnych jaki otrzymują ich rówieśnicy ? Pracują " na czarno" w "szarej strefie"?

A w kraju nie zapowiada się lepiej. Wspólczynnik bezrobocia mlodziez po studiach może osiągnąć w tym roku 30%. Ilu z nich powiększy zasoby polskiej emigracji ? Już dziś Polacy W Anglii stanowią drugą po Hindusach mniejszość narodową . Ilość naszych , posiadających status rezydentów Zjednoczonego Królestwa przekracza już 600 tys. W Irlandii jesteśmy największą mniejszością narodową a język polski jest drugim najbardziej rozpowszechnionym językiem w tym kraju. Czy są to powody do chwały , czy wstydu?

Doświadczamy już po raz czwarty exodusu w polskiej historii . Pierwsze dwie fale były skutkiem rozbiorów, kiedy to również nie było widać szans na zmianę warunków życia, kolejna wywołana była sowiecka okupacja po II wojnie światowej . Trzecia fala to ofiary stanu wojennego, a obecna to zasługa tych którzy korzystając z tego ostatniego przygotowali i przeprowadzili grabież Polski pod pozorem tzw. prywatyzacji. Dziś juz mało kto pamięta co oznacza pojęcie "uwłaszczenie nomenklatury".

Polskę pożarły magdalenkowe szczury tucząc się przy okrągłym stole.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Płaca 1600 zł brutto nie obejmuje minimalnego wynagrodzenia pracowników w pierwszym roku ich pracy. Zapis pozwalający na wypłacanie niższej pensji osobom rozpoczynającym pracę zawarto w ustawie z 2002 r. i obowiązuje to dalej.

Kwota minimalnego wynagrodzenia dla tej grupy pracowników wynosi w 2013 r. 1280 zł brutto, netto 958,10 zł.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#346717

i doskonała ostatnia grafika; nic dodać, nic ująć. Pozdrawiam, może doczekamy lepszych czasów.
Może, jako matka emigranta 30+ (wiele wyrzeczeń kosztowało mnie by wykształcić syna) powinnam wziąć jego portret - i jak afgańska matka - stanąć na ulicy?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#346769