Film akcji miarą sukcesu politycznego

Obrazek użytkownika coryllus
Kraj

Sowiniec napisał wczoraj rzecz z każdego punktu widzenia kuriozalną. Ucieszył się mianowicie z tego, że Władysław Pasikowski kręcił będzie film o pułkowniku Kuklińskim. Jego radość stymulowana jest sprawnością warsztatową Pasikowskiego, który już nie raz udowodnił, że potrafi nakręcić dobry film akcji. Tak to mniej więcej ujął Sowiniec. Ja nie wiem czy jest wśród blogerów ktoś kto reprezentuje głębszy poziom uporczywego niezrozumienia o co chodzi w naszej okolicy. Wydaje mi się, że nie. Sowiniec jest rekordzistą, nawet jego kolega Witold Gadowski jest lepiej zorientowany. Mamy oto Pasikowskiego człowieka do którego pasuje jak ulał nazwa „oswajacz”. Pasikowski za pomocą filmów akcji lub jakichś innych, przepraszam za kolokwializm, syfów, ma nas oswoić z zagadnieniami mogącymi wywołać szok poznawczy. Pamiętamy wszyscy film „Psy”, a potem „Psy II”. Filmy te miały pokazać starszemu pokoleniu Polaków gdzie jest ich właściwe miejsce i kto tak naprawdę jest bohaterem. Młodym zaś naświetlić odpowiednio widok za oknem i powiedzieć wprost jakie postawy są ciekawe i atrakcyjne, a jakie brzydkie i głupie. Film „Psy” jak pamiętamy to film o dzielnych rycerzach. Tak właśnie. Nie o kimś innym. Na identycznej zasadzie Brytyjczycy kręcą filmy o dzielnych piratach, a Rosjanie o dzielnym Czapajewie. To jest ten sam szwindel – bandyta będzie twoim idolem i jemu masz składać hołd. Inaczej być nie może. I nie jest. Od wielu już lat.
Pasikowski oswaja nas także z innymi kwestiami, zresztą nie tylko on, inni reżyserzy czynią to także. Oswajają nas na przykład z bestialstwem, które rzekomo tkwi w człowieku. To jest brednia najgorsza i najbardziej szkodliwa. W człowieku nie ma żadnego bestialstwa. Do bestialstwa trzeba człowieka wychować i wychowaniem tym zajmują się oficerowie polityczni i różne ideologiczne komórki do spraw poprawy jakości debaty. Wychowanie do bestialstwa przebiega różnymi drogami i może odbywać się w czasie kursów różnej długości. Miesięcznych, albo wręcz jednodniowych. To nieprawda, że każdego można wychować do bestialstwa. Można to zrobić jedynie z niektórymi ludźmi, szczególnie do tych spraw predysponowanymi.
To co tu napisałem nie przeszkadza wcale polskim reżyserom zrównywać w ocenie polskich partyzantów, którzy walczą o życie z niemieckimi zbrodniarzami po kursach opiewających na to co napisałem powyżej. To jest w modzie wręcz, bo to jest taki humanizm.
Wracajmy jednak do Pasikowskiego, bo on jest jednak z nich wszystkich najsubtelniejszy i jeśli już brał udział w jakichś kursach to z pewnością nie uczono go tam bestialstwa. Pasikowski zrobił film na motywach książki Grossa, w którym mówi nam wprost, że to co stało się w Jedwabnem jest dziedziczne i my to właśnie odziedziczyliśmy. Myślę, że takie postawienie sprawy to jest najgorszy rodzaj zdrady jaki może się przytrafić człowiekowi. Żaden agent bezpieki z czasów pierwszej Solidarności nie ma w tej konkurencji szans z Pasikowskim. To jest perfidne i podłe do szpiku. I niech mi nikt nie mówi, że aktorzy, którzy w tym filmie występują mają jakąś misję. Jeśli nazywają to misją to jest to misja wymierzona w nas.
Zadziwiające w tym wszystkim jest to, że wszystkie filmowe realizacje Pasikowskiego, będące produkcją propagandową, jak każdy film zresztą, oceniane są przez człowieka przytomnego, bo za takiego wielu uważa Sowińca, jako dobre filmy akcji. Ja myślę, że my już dawno minęliśmy ten etap kiedy wydawało się nam wszystkim i każdemu z osobna, że jakikolwiek film może coś znaczyć, oraz że można za pomocą jakiegokolwiek filmu załatwić jakąś sprawę pozytywnie lub coś wyjaśnić. Etap domorosłych krytyków i wiary w krytykę minął już dawno. Sowiniec jednak tego nie zauważa i mrucząc pod nosem – dobry film, dobry film – kiwa głową z wyraźną satysfakcją. Film to propaganda produkowana przez ludzi posiadających pieniądze i wymierzona w tych, którzy pieniędzy nie posiadają i nie mogą odpowiedzieć tym samym. Obecnie wszystkie produkowane w Polsce filmy są antypolską propagandą, dla niepoznaki nazywaną sztuką. Dokładnie pamiętam jak na spotkaniu w klubie Ronina Jarosław Sellin tłumaczył się z tego, że Ministerstwo Kultury dało pieniądze jakiemuś reżyserowi na produkcję kolejnego antypolskiego gniota. Mówił, że to taka sztuka, a reżyser musi mieć swobodę wypowiedzi. Otóż nie. Ja mam swobodę wypowiedzi, bo nie korzystam z państwowych dotacji. Reżyser, który idzie po pieniądze do ministerstwa, bo nie potrafi ich załatwić we własnym zakresie, nie ma swobody wypowiedzi. Jest człowiekiem wynajętym przez podatnika. Jeśli nie spełnia się w tej roli niech zwraca kasę.
Wracajmy jednak do tego Pasikowskiego. Po co on – zaraz po tym filmie o Jedwabnem – zabiera się za pułkownika Kuklińskiego? Zapewne dlatego, że jest coraz mniej czasu i moment kiedy dzieci szkolne będą chodziły do kin na filmy o polskich faszystach mordujących niewinnych Niemców zbliża się coraz szybciej. Trzeba więc załatwić wcześniej jak najwięcej spraw i odpowiednio je naświetlić. Oswoić po prostu. No i Pasikowski oswaja, a Sowiniec się cieszy. Bo będzie dobry film akcji.
Proszę Państwa, my się musimy przestać zajmować idiotyzmami typu filmy akcji czy jakieś inne filmy. My musimy zacząć mierzyć nasz sukces natężeniem wściekłości i wycia po tamtej stronie. Albo wręcz długością trwania stuporu. Inaczej się nie da. Oklaski to fałsz. Musimy zdawać sobie z tego sprawę.
Panuje powszechna i niezrozumiała wiara w to, że należy wizualizować historię, że należy kręcić filmy, bo jak ludzie te filmy zobaczą, to coś się stanie. Coś ważnego i nieodwracalnego. Polska będzie wielka i wszyscy będą ją podziwiać. Otóż nie proszę Państwa. USA jest silnym państwem wcale nie dlatego, że bracia Chuck i Aaron Norrisowie nakręcili serię filmów akcji. Jest dokładnie odwrotnie – dlatego, że USA są wielkie i silne Chuck i Aaron mogą kręcić swoje filmy, w których opiewają bohaterstwo amerykańskich żołnierzy. Jakiekolwiek więc produkcje filmowe o polskiej historii, produkcje zwane filmami akcji, filmami sensacyjnymi będą dla nas szkodliwe a być może także niebezpieczne. Bo nie ma w Polsce nikogo kto rozumiałby ich rzeczywisty sens i nikogo kto miałby wystarczająco dużo pieniędzy i niezależności, by ów sens zanegować i zamienić go na inny.
Uważam, że opowiadanie o polskiej historii za pomocą filmów akcji, filmów o kowbojach i dzielnych rycerzach takich jak Franz Maurer, to błąd. Działalność propagandowa zaś to domena ludzi subtelnych, którzy pokończyli różne kursy, takich jak Władysław Pasikowski właśnie. Żeby wyprodukować dobry film propagandowy broniący Polski i jej interesów, broniący w sposób jednoznaczny, oczywisty i taki, że tamci dostają stuporu, trzeba naprawdę się na tym znać. Byle co nie wystarczy. Nie wystarczy nakręcenie filmu o rotmistrzu Pileckim w nadziei na oklaski. To za mało. Więcej – to pomyłka.
Na koniec powiedzmy to jeszcze raz: żaden film o polskiej historii nie będzie sukcesem. Żaden opowiedziany w dostępnych dziś i eksploatowanych przez reżyserów konwencjach i klimatach.
Sowiniec zaś powinien ochłonąć, jest już za stary na takie ekscytacje.

Tańsza „Baśń” tylko do końca października

Szanowni Państwo, tylko do końca października będzie można kupić taniej pierwszy tom „Baśni jak niedźwiedź” - cena 15 złotych plus koszta wysyłki. W listopadzie wracamy do starej ceny czyli 40 złotych plus koszta wysyłki. Drukarnia naprawiona, wkrótce przyjedzie transport nowiutkich książek. Sprzedajemy również ostatnie egzemplarze „Dzieci peerelu”, póki co dodruk nie jest przewidziany. Kto pierwszy więc, ten lepszy.

nformuję także, że książki nasze są dostępne w hurtowniach, a przez to można je zamawiać w każdej księgarni na terenie kraju. No i oczywiście także kupować na stronie www.coryllus.pl oraz w sklepach wymienionych niżej:

Księgarnia Wojskowa, Tuwima 34, Łódź
Księgarnia przy ul. 3 maja Lublin
Tarabuk – Browarna 6 w Warszawie
Ukryte Miasto – Noakowskiego 16 w Warszawie
W sklepie FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy w Warszawie
U Karmelitów w Poznaniu, Działowa 25
W księgarni Gazety Polskiej w Ostrowie Wielkopolskim
W księgarni Biały Kruk w Kartuzach
W księgarni „Wolne Słowo” w Katowicach przy ul. 3 maja.
W księgarniach internetowych Multibook i „Książki przy herbacie” oraz w księgarni „Sanctus” w Wałbrzychu.
No i oczywiście na stronie www.coryllus.pl

Umieszczam tu także relację z mojego poniedziałkowego wieczoru autorskiego w Klubie Ronina, który prowadził Grzegorz Braun. Relacja ta miała ukazać się w portalu niezalezna.pl, jak wszystkie inne relacje z Klubu Ronina, ale z przyczyn przeze mnie nierozpoznanych, a przez innych zapewne rozpoznanych doskonale ukazać się tam nie może.
http://www.youtube.com/watch?v=onAvYMDMP34

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Tekst w sedno.

Co ciekawe - znowu spotykamy się z tym samym tematem.

Niedawno pisałeś:
http://niepoprawni.pl/blog/2964/pasikowski-wrocil-na-plan-drzyjcie

Wtedy też komentowałem:
[quote]Między "Psami", a obecnym projektem, Pasikowski raczył był popełnić parę knotów (głównie knotów) i całkiem niezły serial Glina.
No może prawie niezły. Pomijając obecność w nim swoich typowych fobii i ordynarną promocję jarania szlugów, w serii drugiej zrobił całkowicie absurdalną wrzutkę. Piję tu do wątku z Cyganami, których pomordowała polska, prawicowo-faszystowska ciemnota z prowincji - jak to na polskiej prowincji bywa dzień w dzień. Piję tu też do puenty jaką całej historii daje niezłomny komisarz Gajewski - "czasami żałuję, że urodziłem się w TYM kraju". Miara obrzydzenia w jego głosie i kontekst sprawia, że po nowym dziele już teraz możemy spodziewać się wszystkiego co najgorsze.
Tym fajniej wiedzieć, ze to będzie za ruble.

Swoją drogą ciekawi mnie przeszłość Pasikowskiego. Takich rzeczy nie robi się z przekonania. Tym bardziej nie z cynicznej pogoni za popularnością.
This is personal...[/quote]

Kroll - to świat oczami trepa.
Psy - to świat oczami ubeka.
Słodko gorzki - to świat oczami impotenta z drogówki.
Demony wojny - to świat oczami trepów, wersja 2.
Operacja Samum - to świat zapitymi oczami peerelowskich "wywiadowców".
Reich - to świat z polnische witzen.
Glina - to świat okiem "mordercy" (czytaj - policjanta wydziału zabójstw) z wyraźnym skrzywieniem zawodowym.
Hans Kloss - to świat z dziecięcych marzeń reżysera.

No i teraz najgorsze...

Czyimi oczami obejrzymy historię Pułkownika ?

WSIoków ?

A techniczny kunszt Pasikowskiego to jedno z większych nieporozumień. Cenić ów kunszt może jedynie ktoś mało wymagający, ślepy, względnie niezapoznany z twórczością reżysera.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#301165