Telepatia i raport Millera
Raport Millera jest dokumentem bezwartiościowym, chociażby ze względu na kontekst zawężony do wybranych
technikaliów.Bo przecież, tak jak wypowiedź staje się zrozumiała przy uwzględnieniu jej pełnego
kontekstu, tak i wydarzenia okołosmoleńskie można zrozumieć dopiero po odniesieniu ich do pełnego
kontekstu sytuacyjnego.Bezsens oficjalnej linii postępowania jest równy bezsensowi np. takiej
wypowiedzi:
"Kupiłem sobie zamek, fajnie będzie mi się mieszkało". Bez znajomości kontekstu, czyli mojej sytuacji
majątkowej, słuchaczowi będzie trudno zorientować się o co tu chodzi.Możemy pomóc słuchaczowi i dosypać
więcej sensu:
"Poszedłem do sklepu i kupiłem nowy zamek, fajnie będzie mi się teraz mieszkało".Jest już trochę jaśniej
ale nie do końca, więc dokonajmy kolejnej modyfikacji:
" Poszedłem do metalowego, kupiłem nowy zamek, i teraz będzie mi się mieszkało bezpieczniej".
W kwestii katastrofy smoleńskiej mamy do czynienia z podobnymi , celowo wprowadzanymi, niejasnościami, a
spora ilość ludzi kupuje mimo to taki przekaz. Raport smoleński dotyczy jedynie części pełnego
kontekstu. W tym sensie analizowanie, jak to się dzieje w internecie, wyrwanych z kontekstu elementów
takich jak czy samolot stracił skrzydło, ile tego skrzydła stracił, w którym momencie i z jakiej
przyczyny, jest zajęciem dla idioty.
Jeżeli chodzi o sam raport Millera, to widać,że jednym z głównych narzędzi przy jego opracowywaniu
musiała być telepatia, bo jak można wypowiadać się na temat katastrofy bez dostępu do dowodów rzeczowych
takich jak świadkowie, miejsce katastrofy, wrak i czarne skrzynki. Tak więc raport Millera pozostaje
jedynie próbą ratowania twarzy przez rząd Tuska na forum wewnątrzkrajowym.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 594 odsłony