Cypryjskie kokosy–wierzyć Schaeuble czy Dijsselbloem?

Obrazek użytkownika 2-AM
Gospodarka

Jak partia mówi, że weźmie to weźmie, gdy mówi, że da to tylko mówi. Ta stara mądrość ludowa jest podstawą do dalszych rozważań czego należy spodziewać się od naszych czarodziejów finansów z socjalistycznej eurozony w kontekście modelowego już rabunku cypryjskich depozytów.

I tak obywatel Dijsselbloem będący szefem tzw. „eurogrupy” czyli szefem ministrów finansów całej eurozony oświadczył blisko tydzień temu (jeszcze gdy banki na Cyprze były zamknięte), że program ratunkowy zaaplikowany na Cyprze, zakładający straty inwestorów, może stać się normą postępowania w przypadku przyszłych kryzysów. Sens pierwotnej wypowiedzi był mniej więcej taki, że jak masz pieniądze w postaci depozytów w banku, który zbankrutuje albo jesteś posiadaczem akcji tegoż banku to mówiąc obrazowo popłyniesz bo jest to naturalne, że złożenie depozytu w takim banku albo bycie współwłaścicielem upadającej firmy/banku nie może skutkować, że po bankructwie tego banku nadal będziesz cieszył się swoją forsą, którą tam zainwestowałeś (no chyba, że się ubezpieczyłeś w innej instytucji od plajty twojego banku). Słowa ze wszech miar rozsądne i trzeba przyznać, że od czasu „wybuchu” za Wielką Wodą kryzysu finansowego ok. 2008 z jego apogeum tj. upadkiem Lehman Brothers a potem jego ekspansji w obszarze eurozony absolutnie nie respektowane. Bo tam zamiast pozwolić zbankrutować źle działającemu bankowi ze wszystkimi konsekwencjami dla tych co posiadali tam depozyty czy akcje ratowano całe banki dopłacając do ich długów z pieniędzy szarego podatnika i to praktycznie bez jakichkolwiek konsekwencji dla bankierów którzy doprowadzili te instytucje na sam skraj krawędzi.

Skutki ogłoszenia przez Dijsselbloema tej prostej prawdy wywołały w niespełna 24h finansowe trzęsienie ziemi objawiające się paniczną wyprzedażą akcji banków w całej eurozonie. Wyglądało na to jakby międzynarodowa spekuła zwana nie wiadomo dlaczego „inwestorami” uświadomiła sobie, że posiadając akcje banków mogą partycypować w ewent. bankructwie tych instytucji finansowych. W efekcie paniki jaka powstała na giełdach tow. Dijsselbloem zaczął nieśmiało wycofywać się ze swych wypowiedzi, że to chyba nie będzie do końca tak jak powiedział i że generalnie to go źle zrozumiano. Po tej konstruktywnej krytyce międzynarodowi grandziarze odetchnęli z ulgą i zaczęli na wyprzódki kupować akcje banków, które jeszcze kilka godzin wcześniej w dzikiej panice wyprzedawali.

Pod koniec zeszłego tygodnia tow. minister Schaeuble będący „tylko” szefem niemieckiego ministerstwa finansów odciął się od swego kolegi z eurogrupy oświadczając, że nie jest planowane działanie w modelu cypryjskim i że to był tylko taki „wyjątkowy przypadek” oraz, że wszystkie depozyty w bankach eurozony są bezpieczne ? Najzabawniejsze jest tłumaczenie tow. ministra, które należy zacytować w całości: „Wspólnie w eurogrupie zdecydowaliśmy, by posiadacze (depozytów) i kredytodawcy partycypowali w kosztach planu ratunkowego, innymi słowy, by byli to ci, którzy przyczynili się do powstania kryzysu” (LINK).

Z tej sławetnej wypowiedzi wynika bowiem, że za wspomniany kryzys finansowy (póki co cypryjski) odpowiadają jelenie, którzy przynieśli do cypryjskich banków swoje depozyty oraz kupili akcje tych banków. No bo gdyby nie pożyczyli bankom swoich pieniędzy to banki by nie miały kapitału. A jak by nie miały kapitału to by same go nie pożyczyły i nie zrobiły by kryzysu, itd. A zatem główni winni cypryjskiemu kryzysowi są ci paskudni ludzie, którzy albo kupili akcje cypryjskich banków albo ci co przynieśli do nich swe oszczędności. No a skoro są winni to muszą ponieść zasłużoną karę w postaci uwolnienia ich od złożonych w tych bankach pieniędzy. Podtekst jest oczywisty, pieniądze w cypryjskich bankach należały do bogatych ludzi (sporo Rosjan ale nie tylko) więc zgodnie ze sprawiedliwością społeczna należy ich oskubać w imię ratowania owych banków i systemu finansowego wysypy dając jednocześnie dobrze zrozumiałą lekcję wszystkim, że jak władza ludowa chce to może zrobić wszystko ot na przykład zrabować depozyty złożone przez obywateli do prywatnych banków nie poddając ich pod normalny proces upadłościowy jakiemu podlega każde normalne przedsiębiorstwo (ale jak widać nie bank eurozony).

Tu przypomnieć warto, że cesarz Kaligula gdy w kasie zrobiło się pusto zaordynował założenie wielkiego burdelu gdzie klientów płacących brzęczącą monetą musiały obsługiwać córki i żony najświetniejszych patrycjuszy. Dodać należy, że nie robiły tego w imię doznania nieco dodatkowych podniet lecz by ocalić gardła swych ojców i mężów, którym groziła wizyta centuriona z poleceniem otwarcia se żył za odmowę wypełnienia drobnej prośby cezara o ratowanie wspólnego przecież państwowego budżetu.

I tak nieszczęśnicy, którzy „zainwestowali” w bank LAIKI (powyżej 100K euro) stracą wszystko bo bank zmuszono do upadku a jego masa upadłościowa nie pokryje w żaden sposób długów. Szczęśliwcy którzy „zainwestowali” w BoC stracą nie jak pierwotnie szacowano 10 czy nawet 40% ale oskubie się ich na 60% depozytów wręczając za część z nich bezwartościowe akcje tegoż banku (LINK). By frajerzy nie zabrali pozostałych 40% swoich depozytów, które póki co nie zostały im zabrane (jeszcze ich ogolą i z reszty) uniemożliwiono praktycznie wypłatę w gotówce kwot powyżej 300 euro dziennie – na człowiek a nie na jedno konto - i zatrzymano praktycznie przelewy międzynarodowe.

Pytanie, które nadal jest aktualne brzmi: czy gdy pojawi się kolejny Cypr na horyzoncie (np. Espania, Porto, Italiana, Irlandia, etc.) wierzysz bardziej, że TROJKA pójdzie po depozytach/akcjach wdg. modelu tow. Schaeuble czy Dijsselbloem? Zasadniczo efekt będzie ten sam tj. uwolnienie ofiar systemu od depozytów złożonych w bankach lub reedukacja wartości posiadanych akcji do poziomu makulatury. W pierwszym modelu będziesz uważany za sprawcę kryzysu bo to twoje pieniądze były dla bankierów podstawą do działań, które wywołały kryzys a w drugiej wersji stracisz bo jest to naturalna konsekwencja inwestowania w marną firmę która idzie do plajty. Mimo wszystko tłumaczenie Dijsselbloem jest uczciwsze acz widać, że prawda ta wywołuje panikę wśród międzynarodowych spekulantów oraz bije w opowieści o gwarancjach depozytów w strefie euro.

Ocena wpisu: 
Brak głosów