Afera w ministerstwie (dys)edukacji – czyli kolejny „wałek” na 6-latkach.

Obrazek użytkownika 2-AM
Kraj

Kuriozum ! W 4 lata po zaordynowaniu nam „reformy” (dys)edukacji polegającej na zmuszeniu do nauki w szkole 6-latów władza ludowa za prawie 4 melony bada

czy 6-latki są w stanie chodzić do szkoły i czy to im nie szkodzi !

Skandal polega na tym, że:
1) bada się coś co powinno być zbadane przed wejściem tej poronionej reformy w życie
2) fałszuje się wyniki przez wykluczanie z badania dzieci u których zdiagnozowano ewidentne problemy z nauczaniem (wszystko w celu poprawienia statystyk i udowodnieniu z góry założonej tezy, że jest super i reforma to sam cymes
3) badanie to zlecone przez jedną grupę urzędników (MEN) drugiej grupie nadzorowanej przez ta pierwszą kosztowało prawie 4 miliony złotych z pieniędzy podatnika.
-----
Więcej o tym skandalu pod poniższym linkiem LINK
-----
Jak wszyscy pamiętają 4 lata temu osobnik płci żeńskiej, któremu czasami opadały spodnie nazwiskiem Hall wprowadził wiekopomną reformę polegającą na obniżeniu wieku szkolnego z 7 do 6 lat i wyrzuceniem 6-latków do nie przygotowanych szkół. Na nic zdały się protesty tysięcy rodziców w całym kraju, heroiczna walka RatujMaluchy oraz głosy prawdziwych ekspertów, którzy udowodnili ponad wszelką wątpliwość szkodliwość tej „reformy” dla psychiki 6-latków. Przeprowadzone badania jednoznacznie wskazywały, że 6-latki będąc na pierwszy rzut oka gotowe intelektualnie do rozpoczęcia edukacji w większości wypadków nie były gotowe emocjonalnie. Konsekwencje tego faktu już odczuwają liczni rodzice, których dzieci po 1-szej klasie zaczynają mieć problemy z nauką i panowaniem nad swoimi emocjami (wątek ten jest wstydliwie pomijany przez oficjalne ograna ministerialne). Jedynym skutkiem protestów była zgoda sejmu na czasowe wstrzymanie (na okres 3 lat) przymusu edukacji szkolnej 6-latków. Decyzją sejmowych dobrodziejów przez 3 lata to rodzice mieli prawo decydować o tym czy poślą własne 6 letnie dziecko do zerówki w przedszkolu czy do 1-szej klasy w szkole. Po tym okresie przymus szkolnej edukacji miał obowiązywać wszystkich bez wyjątku i zaczynać się od 6 roku życia. Natychmiast też ruszyła propagandowa machina w tym bloki reklamowe w TV zachęcająca rodziców do posyłania dziecka do szkoły w wieku lat 6. Ponieważ rodzice byli odporni na propagandę trzeba im było „pomóc” zrozumieć błąd i dlatego władze samorządowe po odebraniu wytycznych od władz centralnych zaczęły w całym kraju masowo zamykać odziały zerówkowe w przedszkolach. Samorządowi urzędnicy podjęli tą decyzje po części wskutek nacisków po linii partyjnej od władz centralnych a po części z przyziemnej chęci zysku bowiem jak wiadomo przedszkola są utrzymywane w całości przez samorządy a do nauki dzieci w szkole dopłaca państwo (co miesiąc kilkaset złotych) za pośrednictwem tzw. „subwencji oświatowej”. Zatem takie wyrzucenie 6-latów z przedszkoli a przepisanie ich do szkoły skutkowało oszczędnościami w gminnych budżetach a biorąc poprawkę na spadek dochodów z podatków oraz rozrost urzędniczej, samorządowej hydry można było znowu zabalować bo było za co.
Rodzice zatem stanęli przed dylematem: posłać dziecko do szkolnej zerówki (najczęściej nie przygotowanej właściwie na przyjęcie 6-latków bo w pierwszych 2 latach chronicznie brakowało kasy na remonty i wyposażenie zerówek szkolnych) bo przedszkolne już zlikwidowano nakazem czy od razu do 1-szej klasy w tej samej szkole? Wielu uległo i posłało swoje dziecko od razu do szkoły o co od początku chodziło urzędnikom.
----
Szczegółowe i dodajmy z przykrością rzeczywiste nie oficjalne cele i historia wprowadzania wspomnianej poronionej „reformy” zostały opisane pod poniższym linkiem na tym Portalu:
LINK
------
P.S
Dla przypomnienia Finlandia jako jedyna chyba teraz w Europie posyła dzieci do szkoły w wieku lat 7 a z niezależnych i nie kwestionowanych badań wynika, iż poziom nauczania i zdobytej wiedzy przez fińskie dzieci jest najwyższy w całej UE. U nas za to w telewizorni walą co chwila reklamy zachęcające rodziców do słania 6-letnich dzieci do szkoły.
------
P.P.S
Wygląda na to, że poza „grupą trzymająca podręczniki” oraz „grupą trzymającą szkolenia” kolejnym beneficjentem wspaniałej reformy jest grupa „trzymająca sondaże i badania”.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dodałem do Afer. Dziękuję

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#314234

Myślę, ze Polską rządzą bandyci i nic na to nie poradzimy. Bandyci są "zgrani" a opozycja nie. W jedności siła panowie. Nigdy w Polsce nie było i nie będzie jedności-taka już Polska natura :( A szkoda bo stawka to nasza kochana ojczyzna. Do końca świata w Polsce nie będzie dobrze-zostało jeszcze kilka dni do
21.12.12

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#314433

tej tzw reformie, ale co z tego, jeżeli ludzie wokół mnie cieszyli się, bo za przedszkole trzeba płacić, a za szkołę - nie. W ten sposób siła moich argumentów zmalała do minimum, bo przeciwko przywiązaniu niektórych do mamony nie poradzę. Teraz, gdy słyszę, że wiele dzieci powtarza tą tzw. "pierwszą klasę", pusty śmiech mnie bierze, ale do owych rodziców-matołów jeszcze nie dociera, że odebrali dziecku rok dzieciństwa, a koszty jakoś nie maleją. Stado baranów, a pasterzami - wilcy!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#314434

Za 1,5 roku moja, obecnie 4-letnia córeczka zostanie zaciągnięta na siłę do szkoły.

Problem z tzw. "reformą" polega również na tym, że w roku 2014 do szkoły pójdą obowiązkowo wszystkie 6-latki i dzieci, których rodzice nie poddali się wcześniej presji MEN. A co za tym idzie, będzie to podwójny rocznik - czytaj: szkoła na zmiany, przepełnione klasy, trudności w dostaniu się do dobrej szkoły średniej czy na studia. Bo przecież nikt dla tej jednorocznej "fali" nie otworzy nowych szkół czy oddziałów na uczelniach. Bo po roku wraca dołek demograficzny.

Cała nadzieja w tym, że do tego czasu PO zmiecie z powierzchni ziemi wiatr historii...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

M-)

#314515