Demordkracja

Obrazek użytkownika R.Zaleski
Kraj

Mija dziś pierwsza rocznica morderstwa Marka Rosiaka w Łodzi, terrorystycznego ataku na biuro PiS. Mija wśród zgiełku komentarzy mówiących o wyniku wyborów. Ich autorzy, nawet na prawicy zdają się stać jedną nogą w matriksie. Nie zauważając w porównywaniach z ostatnimi wyborami, że w sejmie ubyło wiele znanych twarzy. Że PiS stracił połowę ludzi z pierwszego szeregu, swojej podstawowej siły. Zakładając, że był to wynik wypadku stoją już w matriksie obiema nogami. A przecież to właśnie wybory, kwestia utrzymania władzy były przyczyną tego i innych „wypadków”.

Biorąc więc pod rozważania wyniki wyborów, mówić o kampanii i nie brać pod uwagę usunięcia z list PiS połowy jego kluczowych figur, to właśnie znaczy mieć oczy szeroko zamknięte. Bo ten system na tym polega.
To są stałe elementy gry. Które w krajach zachodu, silnych demokratycznych republikach, poza współrządzonymi przez mafie Włochami raczej nie występują. W krajach na naszym niskim poziomie rozwoju demokracji, suwerenności, niezawisłości od wpływów dawnego i nowego centrum - owszem.

Tu pierwszy etap eliminacji polityka, który stanowi zagrożenie, nawet potencjalne, to media. Będąc powiązane wspólnymi interesami z panującymi w polityce tego kraju Mirami, Grzechami odstrzeliwują takiego człowieka, czy organizację, używając całego arsenału dezinformacji. Najskuteczniejszą metodą jest nagonka, polegająca na setkach powtórzeń wyrwanego z kontekstu, przeinaczonego zdania, którym następnie oburza się cały, zrobiony po raz kolejny w trąbę kraj. Do tego dochodzi rozbijanie od wewnątrz powstających ruchów, utrudnianie ich współpracy.

Można też uzyskać odwrotny efekt podobnymi metodami, nie niszcząc a kreując polityka. Skuteczny w pewnej mierze, choć niemożliwy bez wsparcia działań administracyjnych był kolejny „Montaż”, kolejna operacja „Trust” czyli kanalizowanie przeciwników władzy w sztucznie wykreowanej, kontrolowanej opozycji.

Kolejny stopień to działania administracyjne. Mieliśmy ich przykład w wypadku rejestracji Nowej Prawicy i kilku innych niezależnych komitetów. Zgodnie z nieco udoskonaloną, stalinowską zasadą zasadą - nie ważne kto podpisuje, ważne kto liczy podpisy rejestrujące listy. Tak banalne działanie, w tym wypadku zadecydowało o kształcie koalicji rządzącej, wyniku wyborów, prawdopodobnie wejściu de sejmu jednej partii a nie wejściu innej. Metody te przetestowano na referendum warszawskim PiS, przeszły bez większego protestu. Śmieszą mnie więc analizy mówiące o wyniku wyborów jako efekcie laicyzacji naszego społeczeństwa, bo bez tej banalnie prostej zagrywki pewnie by się rozpisywano o powrocie do konserwatyzmu.
Fałszowanie wyborów - inny stały element gry w naszym systemie, było praktycznie uniemożliwione przez ruchy KOB, Uczciwe Wybory. Pierwszy raz na tę skalę, w zorganizowany sposób podjęto przeciwdziałania fałszerstwom, tylko to skutecznie je ograniczyło.
Działania administracyjne to też stosowanie policji, sądownictwa, służb specjalnych w utrudnianiu działalności konkretnym osobom czy grupom, zapewnieniu bezkarności ich atakującym, gdy ci łamią prawo. Często łamiące prawo prowokacje, decyzje, działania. Pod tym względem lokujemy się obecnie na poziomie pomiędzy epoką Gierka a Jaruzelskiego.

Trzeci, ostateczny poziom usuwania przeciwników politycznych i ludzi stanowiących zagrożenie dla istnienia układu, jego podstawowych interesów, to eliminacja fizyczna przez siły wewnętrzne lub w ostateczności zewnętrzne. Rozpatrując jakiekolwiek wydarzenia polityczne, trzeba w wypadku systemowej opozycji zakładać takie ryzyko. Na to wskazuje dotychczasowa praktyka.

Mimo to pocieszające jest widoczne słabniecie systemu, bo w ostatnich dwu latach, w przeciwieństwie do poprzednich dwudziestu, za wyjątkiem okresu jego kształtowania się, nie wystarczył tylko zwykły terror medialny i manipulacje. Musiano sięgać po środki ostateczne i to w walce z opozycją, grającą zgodnie z narzuconymi jej ograniczeniami, do których jej przeciwnik nigdy się nie stosował. Grał tak żeby wygrać. Obecne, pyrrusowe zwycięstwa będą jednak krótkotrwałe.

Polecam w temacie:http://4wladza.nowyekran.pl/post/27561,mlodziez-robiona-w-trabe-po-raz-kolejny

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bardzo dobrze, że w piS prezes Kaczyński zrobił trochę przemeblowań i wysunął do przodu trochę nowych twarzy. To akurat nie jest matrix. Weszli cenni ludzie, m. in. Witold Waszczykowski, Jacek Świat, Mariusz Jędrysek, Małgorzata Gosiewska, Jacek Sasin, Janusz Śniadek, Jan Tomaszewski i zapewne wielu innych, których nie znam. Ci ludzie nie są sługami rękodajnymi, nie reprezentują jakichś tajemniczych patronów. Tu wymienieni reprezentują konkretne środowiska i branże zawodowe lub też są osobiście zainteresowani w wyjaśnieniu Smoleńska, co jest bardzo istotne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#193483

Matrixem jest, moim zdaniem, nieuwzględnianie przez komentatorów "przemeblowania" jakie zrobił 10.04.10.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#193596