50 procent Polaków ma gdzieś sondaże

Obrazek użytkownika Łażący_Łazarz
Kraj

Tydzień temu, gdzieś przed godziną 20-tą do mojego przyjaciela zadzwonił telefon. Gdy odebrał, usłyszał panią o słodkim głosie, która przedstawiła się jako przedstawicielka jednego z ośrodków badania opinii publicznej robiącego sondaż przedwyborczy. Nie dokończyła jednak swojej wstępnej tyrady:

-        Najpierw przestańcie kłamać ćwoki – warknął kumpel i odłożył słuchawkę.

Następnego dnia tłumaczył mi się z tego wybuchu:

-        Ja im poświęcę te 5 minut, a potem moim głosem sobie będą gębę wycierać w Tefałenie i wciskać ludziom, że 56% wyborców chce głosować na tego niezgułę Komorowskiego. Nie będę alibi dla tych manipulacji – argumentował.

Trudno mi było się z tym niezgodzić, bo i w moim odczuciu wszystkie oficjalne sondaże, którymi jesteśmy bombardowani z roku na rok tracą wszelkie znamiona wiarygodności. Stwierdziłem, że chyba bym zrobił tak samo i zapomniałem o tej rozmowie.

Do czasu.

Wczoraj, bowiem, gdy wieczorkiem buszowałem po notkach w Salonie24 zatrzymałem się przy tekście Ortodoksa „Z sondażami jest naprawdę coś nie tak...” http://ortodoks.salon24.pl/191285,z-sondazami-naprawde-jest-cos-nie-tak, a dokładnie przy komentarzu Seawolfa:

60% odmawia odpowiedzi.

To i tak wyniki tych, którzy nie rzucili sluchawką, ani grubym słowem!

http://ortodoks.salon24.pl/191285,z-sondazami-naprawde-jest-cos-nie-tak#comment_2725025

Kurde – pomyślałem – być może właśnie na tym polega ten myk. I pomimo, że sama teza zgadzała się z moim niedawnym doświadczeniem to jednak sugerowany przez Seawolfa odsetek odmawiających wydał mi się poważnie niewiarygodny. Dziś rano postanowiłem, więc rzecz sprawdzić.

Tak się składa, że jedna z moich klientek jest Project Managerem w jednej ze znanych sondażowni. Siedząc, więc i rozkoszując się kawą wykonałem dziś rano do niej telefon.

-        Pani Agnieszko – mówię – interesuje mnie metodyka wyborczych sondaży telefonicznych, czy to jest tajemnica jak to robicie?

-        O, to zależy, o co Pan będzie pytał – uśmiechnęła się przez słuchawkę.

-        Jak to jest z tymi odmowami na pytania, to są jawne informacje?

-        Oczywiście, zawsze podajemy w wynikach.

-        I? Jaki to jest odsetek?

-        Różnie, zależy od okresu, rodzaju wyborów i różnych innych zmiennych.

-        A teraz, w wyborach prezydenckich? Tak średnio...

-        Udzielenia odpowiedzi na pytanie o preferowanego kandydata odmawia zazwyczaj od 1% do 6% respondentów.

-        Tylko?

-        Tylko.

-        Zaraz, Pani Agnieszko a ile osób odkłada słuchawkę zanim ankieter zada to pytanie?

-        No niestety sporo. Jeżeli ludzie przerywają rozmowę to zazwyczaj przed rozpoczęciem badania.

-        W fazie, gdy ankieter się przedstawia?

-        Tak.

-        I jak to klasyfikujecie?

-        Normalnie, jako nieprzyjęcie połączenia.

-        Jako odmowa udziału w badaniach?

-        Nie. Jako nieprzyjęcie połączenia. Trudno klasyfikować przerwanie połączenia przed badaniem jako odmowę udzielenia odpowiedzi.

-        Czyli co? Traktujecie to podobnie jakbyście się w ogóle niedodzwonili.

-        Tak. Nie mamy innego wyjścia, bo badanie nawet się nie rozpoczęło. Po prostu ankieter wykręca kolejny numer. Naszymi respondentami są tylko Ci, którzy wzięli udział w badaniu.

-        A jak duży jest odsetek tych, do których nie możecie się dodzwonić lub, którzy rzucają słuchawką na początku?

-        A tego Panu nie mogę powiedzieć, ale to wielki problem wszystkich firm badających opinię publiczną.

-        Przekracza 50%?

-        ...

-        No Pani Agnieszko, wykręcacie do ludzi numer za numerem, czy z większością z nich udaje się porozmawiać czy nie.

-        Różnie, są różne pory dnia i różne okoliczności...

-        Ale...?

-        Z większością się raczej nie udaje porozmawiać.

-        Czyli podawana w wynikach grupa respondentów to ci, co w ogóle przystąpili do ankiety?

-        Tak. I to tak musi być. Bo my nie wiemy czy danej osoby nie ma, czy nie może rozmawiać, czy nie odebrała osoba przypadkowa, czy dzwonimy nie w porę... Nie możemy interpretować braku możliwości rozmowy jako braku preferencji. A co tak Pana interesuje ta sprawa?

-        Tak, staram się zrozumieć – lekko (bo nie do końca) skłamałem. Aha, Pani Agnieszko, a można zapytać czy ludzie klną do słuchawki?

-        Ci, którzy dadzą się namówić na badanie zazwyczaj są grzeczni.

-        A Ci, co rzucają słuchawką na początku?

-        Zazwyczaj są niezbyt grzeczni. I muszę Panu powiedzieć, że nasi ankieterzy naprawdę muszą być cierpliwi i twardzi. Naprawdę wymaga odporności wykonanie kilkudziesięciu zimnych telefonów.

-        Zdaję sobie sprawę. A jak z waszą trafnością?

-        Oj, podpuszcza mnie Pan, no przecież wiadomo, że jesteśmy w czołówce.

-        Wiem wiem, dziękuję.

W zasadzie, tą rozmowę przepisaną dosyć na gorąco powinienem pozostawić bez komentarza. Ale uznałem, że komentarz jest konieczny – chociażby ze względu na dobro mojej klientki. Cóż, nie jestem taki głupi, by podawać na blogu prawdziwe imię Project Managerki Znanej Sondażowni. Pani Agnieszka nie ma w rzeczywistości na imię Agnieszka. Rozmowa nasza tez z pewnością nie była nagrywana, zajmuję się, bowiem prywatnymi sprawami tej pani, więc i zadzwoniłem na prywatną komórkę.

A co do konkluzji:

Moim zdaniem właśnie dotknęliśmy rozwiązań dwóch tajemnic. Wyjaśniła się tajemnica tak wysokich słupków poparcia dla Bronisława Komorowskiego i PO. Trudno mi, bowiem sobie wyobrazić, że Ci rzucający słuchawka i mówiący ankieterowi do słuchu to zwolennicy liderów sondaży. Zazwyczaj jednak są to ludzie sondażami wkurzeni, przekonani o ich nierzetelności i wykorzystywaniu do prorządowego marketingu politycznego. A jeżeli tak, to większość rzucających słuchawką to zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego, Janusza Korwina-Mikke, Marka Jurka lub Kornela Morawieckiego, którzy nie maja zamiaru brać udziału w tej szopce. Siłą rzeczą sondaże omijane wielkim łukiem przez zwolenników tych kandydatów muszą ich bardzo poważnie niedoszacowywać. Zwolenikom więc tych kandydatów dobrze radze w ogóle się publikowanymi w telewizjach sondażami nie sugerować i robić swoje.

Myślę, że dużo rzadziej słuchawką rzucą zwolennicy SLD i Grzegorza Napieralskiego, gdyż oni cieszą się z rosnących słupków poparcia swojego kandydata i z pewnością wiele zrobią by podczas takiego badania dołożyć swoje trzy grosze. Tu wynik może być więc bardziej wiarygodny, o tyle, że nie zaniżony, a zawyżony na tej samej zasadzie co Komorowskiego, ino w mniejszej skali. Zwolennikom letniego Grzesia radzę zatem leciec na wybory, by nie obudzili się (wraz z samym Grzesiem) z ręką w nocniku.

 

A jeśli tak jest to musimy aktualnie obserwować absolutny rozjazd wyników sondaży z rzeczywistością (to ta druga zagadka).

Zobaczcie, jaki to naturalny proces: im więcej sondaże się mylą (a skala pomyłek z roku na rok drastycznie rośnie) – tym częściej są odbierane przez społeczeństwo jako narzędzie manipulacji, czym bardziej stają się narzędziem manipulacji i kreacji telewizyjnej oczekiwanych przez media postaw – tym większe powodują zniechęceni tych, przeciwko którym ta manipulacja się odbywa, czym więcej zniechęconych i zirytowanych tym mniej ich udziału w badaniach ergo tym jeszcze większa niewiarygodność sondaży. Sytuacji nie poprawia fakt, że z przyczyn czysto biznesowo-marketingowych ośrodki badania opinii nie chwalą się ile zaliczyli „pudeł” telefonicznych i jak duża ilość potencjalnych respondentów miało gdzieś ich sondaż już w pierwszych 5 sekundach rozmowy. Wybory to żniwa dla sondażowni i żadna działająca na tym rynku firma nie będzie sobie w takim okresie strzelać w stopę, gadając zbyt wiele o swojej kuchni i podważając w rozmowie z potencjalnym klientem zaufanie do swoich badań. Wszyscy, więc będą klepać o 3% błędzie statystycznym i ujmować w dziale NIE WIEM/ODMOWA ODPOWIEDZI tylko tych ankietowanych, do których udało się dodzwonić i którzy nie zachowali się tak jak ten mój przyjaciel na górze notki. Żniwa są, więc kasę trzeba kosić. Tym bardziej ostro i agresywnie im bardziej jest zagrożenie, że po wyborach życie zweryfikuje (po raz kolejny, lecz teraz jeszcze bardziej) te całe wyniki sondaży, i wyjdzie wielka dupa blada, brzemienna w braku zleceń przez kolejne parę miesięcy – póki nie zaczną się nowe wybory i klienci nie zapomną. Te kilka miesięcy to będzie kubeł zimnej wody dla społeczeństwa, naiwnych dziennikarzy i wielu polityków, którzy uwierzyli we własna propagandę i nie zauważyli że sondaże z narzędzia demokracji stały się jedynie zabawką statystyczną ciekawą dla socjologów, topologów i znawców metody.

Ale, że klienci w końcu zapomną tą kolejna kosmiczną porażkę – to pewne. Bo po pierwsze: nie maja wyjścia, gdyż innych niż istniejące sondażowni nie ma, a po drugie: wielu klientom już dawno przestało zależeć na otrzymywaniu prawdy. Też przecież nie są głupi, jeżeli jest narzędzie, którym - pod pozorem obiektywizmu - można manipulować opinią publiczną i wciskając swój kit kreować rzeczywistość, to dlaczego nie?

Liczy się efekt! Co nie?!

ŁŁ

Ps. Zapomniałem jeszcze coś poradzić zwolennikom Bronisława Komorowskiego.

Kochani, nie przejmujcie sie tym wpisem, to kolejne pisowskie gęganie, spoko jedźcie do Gdyni na Open'er.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Bardzo, bardzo ciekawe, dziękuje za wpis.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63865

Szczerość w naszym klubie to norma ;-) 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#63866

Kilka tygodni temu ja również odebrałem połączenie. Rzuciłem słuchawkę, gdy tylko zorientowałem się, że to "badanie opinii". Ha ha więc zostałem potraktowany jako "nieodebrane połączenie". Co za szajs z tych demoskopów!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63883

To inny rodzaj zamówienia
 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#63891

 wyleczono mnie z naiwności.Dlatego nie wierzę w ani jedno słowo tych wszystkich sondażowni.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63889

...przy urnie.
 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#63890

i to jedyny pozytyw tej demokracji.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

AM

#63898

Też tak sądzę. Tyle, że akurat z mojego tekstu ta konkluzja nie wynika niestety. 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#63900

Nie chodzi o to, że mamy "gdzieś" te sondaże ja np b. bym sobie życzyła, by one wogóle się nie pojawiałay się przed wyborami, niech by to było jakoś prawnie unormowane , przecież jakaś część ludzi nazwijmy ich szarków ni black ni white idąc zakreślic krzyzyk, nie pałając specjalnie do kazdego z kandydatow sympatią sugeruje się sondażami, tlyumaczac sobie 'cos  w tym musi byc' to jest oczywista manipulacja wyborami tych niepewnych a niech se uruchomią rozumek dociekliwosc i sproboja sami zaglosowac na osobe w zgodzie z WŁASNYM przekonaniem!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63901

Ty tak serio?
Ja tam uważam wszelkie cisze wyborcze i ograniczenia za debilizm
 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#63906

Z salonu 24 http://blazio.salon24.pl/191560,50-polakow#comment_2729039

Co to jest "odmowa" w badaniach opinii

Drodzy Państwo, Te alarmujące doniesienia są wynikiem nieporozumienia terminologicznego. Tzw. "odmowy" to faktycznie różne (jest ich setki) indywidualne przypadki, w wyniku których rozpoczęty wywiad nie mógł zostać zakończony. Takich przypadków jest łącznie faktycznie ok 50%, czyli żeby wykonać np 1000 pełnych wywiadów telefonicznych, trzeba zadzwonić do ok 2000 osób. Nie należy jednak tego zjawiska mylić ze śwadomymi odmowami wynikającymi z określonej postawy życiowej. Takich przypadków jest, szacujemy, nie więcej, niż 10%. Są to osoby, które generalnie niechętnie angażują się w życie publiczne, zazwyczaj nie uczestniczą rówież w wyborach. Za każdym razem, gdy wywiad nie jest zakończony, zostaje wybrany kolejny respondent spełniający identyczne kryteria społeczno demograficzne, co powoduje, że badanie jest reprezentatywne. Zupełną nieprawdą jest to jakoby respondenci częściej odmawiali udziału w badaniach politycznych. Nie ma żadnych danych potwierdzających taką tezę. Więcej, o ile jeszcze kilka lat temu faktycznie można było podejrzewać, że niektóre poglądy polityczne były bardziej lub mniej "poprawne", o tyle obecnie nie ma takich tendencji, zwłaszcza dotyczy to elektoratu prawicowego. Niektórzy komentatorzy zapominają, że żeby o czymś pisać należy posiadać na ten temat elementarną wiedzę, a nie robić sensację z błędnych wniosków.
Pozdrawiam, Kuba Antoszewski, MB SMG/KRC
2010-06-08 14:26
Kuba Antoszewski

Moja odpowiedź Panu Kubie Antoszewskiemu http://blazio.salon24.pl/191560,50-polakow#comment_2729295

@Kuba Antoszewski

"Takich przypadków jest łącznie faktycznie ok 50%, czyli żeby wykonać np 1000 pełnych wywiadów telefonicznych, trzeba zadzwonić do ok 2000 osób. Nie należy jednak tego zjawiska mylić ze śwadomymi odmowami wynikającymi z określonej postawy życiowej. Takich przypadków jest, szacujemy, nie więcej, niż 10%."

Ciekaw jestem skąd ten bezpieczny 10% szacunek. Z moich rozmów (chociażby z okazji mojego dzisiejszego postu na ten temat) wynika, że odmowy na początku rozmowy to głównie reakcja osób niechętnym sondażom. Pan wybaczy, ale osoby których kandydat jest na czele sondaży są przeważnie chętne, a osoby które popierają kandydata plasowanego dalej są niechętne. Tym bardziej że pamietają jak ich kandydat był krzywdzony i pomijany w sondażach i jaki dysonans wyszedł z wynikiem wyborów.

"Za każdym razem, gdy wywiad nie jest zakończony, zostaje wybrany kolejny respondent spełniający identyczne kryteria społeczno demograficzne, co powoduje, że badanie jest reprezentatywne"

Ależ to co z tego. Właśnie w tym momencie juz badanie traci swoja reprezentatywnosć co udowodniłem tutaj: http://antydziad.salon24.pl/191503,50-procent-polakow-ma-gdzies-sondaze#comment_2728394

Prosze się z tym zapoznać.

Dlatego poprawność poglądów to już najmniejszy problem, po prostu wyborcy pewnych kandydatów mniej uczestniczą w badaniach niż innych.

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#63912

I taka jest moim zdaniem istota wolnych wyborów. Programy przedwyborcze przedstawiające kandydatów, odpowiednie artykuły - wywiady przeprowadzane przez rzetelnych i profesjonalnych dziennikarzy jak najbardziej są mile widziane. Ale sondaże to już czysta manipulacja
W. red

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

W. red

#63939

Pisałem to już kiedyś, ale na wszelki wypadek powtórzę się.
W szanującym się państwie, gdzie przeprowadzane są sondaże (wyborcze czy inne) firma przeprowadzająca sondaż, a która myli się więcej niż o 4-5% (próg różni się w zależności od kraju) po takiej wpadce przestaje istnieć. I nie z powodu określonych konsekwencji, ale dlatego, ze już nikt ani politycy, ani firmy, nie zamówią u niej żadnego sondażu. Po prostu traci wiarygodność jako usługodawca. Można to rozumieć jako konsekwencję gospodarki wolnorynkowej.

Natomiast u nas... uzupełnijcie sobie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63908

U nas pracują sondażownie, których właścicielami są osobnicy (i osobniczki?) związani ze służbami o korzeniach SBckich. Oczywiście, mam na myśli te ośrodki badania opinii publicznej, które powstały już w u zarania III RP, i które już w przedbiegach dyspononowały potężną kasą czerpaną z mocno podejrzanych źródeł (wiadomo, pierwszy milion trzeba ukraść - kto to powiedział?).
Stąd trudno się dziwić, że ich badania zawsze będą takie a nie inne, bez względu na to, czy 1986 osób (z reprezentatywnej grupy Polaków powyżej 16 roku życia) im odpowie, czy rzuci słuchawką już na wstępie.
Do mnie też dzwoniono i nawet świetnie się bawiłam dyskutując sobie z panem ankieterem, który usilnie próbował mnie naprowadzić na "właściwe" tory rozumowania i "właściwą" odpowiedź. Bardzo się namęczył, a ja z pełną świadomośią prowadziłam tę grę do końca... Twarda była z niego sztuka, ale trafiła kosa na Kościuszkę :-)

Sondaże powstają na zamówienie i wyniki też są na zamówienie. Trzeba nam jeszcze długie lata wybijać się na niepodległość...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ursa Minor

#63923

Rzeczowo przedstawione. Ale jako upierdliwy osobnik mam dwie uwagi:

Po pierwsze, sam też nie udzielam się w sondażach, ale dziekuje uprzejmie i odkladam słuchawkę. Dlaczego? Bo przy telefonach pracuja ludzie niepełnosprawni, którzy nie sa winni niczemu.

Po drugie, Twojej rozmowy na pewno nie nagrywano, ale operator ma obowiazek przechowywać jej treść przez kilka lat.

Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#63913

Opina publiczna i wpychanie w ich podświadomość (padalca) ,ze ten ma być płaz (preziem) a nie inny gad.
Dość wiarygodny jest sondaż internautów na Interia .pl
Prowadzi pan Jarosław różnica ok 20 % pomiędzy dogorywającym hrabia którego przeskanuje Korwin .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63924

Za wykonaną pracę.Wynik postaram się rozpropagować jak najszerzej.No i w tym świetle o wiele bardziej rozsądne wydają się wyniki publikowane na Polskie Partie Polityczne.
http://polskie-partie-polityczne.appspot.com/

Nie od rzeczy byłoby wspomnieć także o tym, że im bardziej
osobnik poddawany był indoktrynacji, tym bardziej naiwnie skłonny do objawiania "czułych" informacji o sobie.
Pozdrawiam myślących.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63925

Nie będę twierdził, że w/w sondaż, znany mi zresztą, jest niewiarygodny, nie bronię też rzetelności "oficjalnych" sondaży, ale byłbym ostrożny z interpretacją sondaży internetowych. Musze uczciwie napisać, że istnieją co najmniej dwa bardzo proste sposoby "nabijania" dowolnej ilości głosów omijając standardowe zabezpieczenia stosowane przez autorów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63936

nie należy wierzyć sondażom. A przy takim odsetku odmów w ogóle nie powinny być publikowane, bo wypaczają obraz. Chociaż może i i dobrze, bo Komorowski w nie wierzy. :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

GosiaNowa

#63938

Mam drobną obawę co do wartościowości przytoczonej w artykule rozmowy autora z panią z "sondażowni", idealnie pasuje, aż trudno uwierzyć. Nie uważam, że brakuje piszącemu wiarygodności, tyle, że nie traktuję owej rozmowy jako argumentu. Ot, takie niedowierzanie, dopóki ręki w bok nie wetknę. Sam temat jest ciekawy, a tekst zawiera kilka dobrych uwag.

Natomiast złota jest myśl p. Antoszewskiego:

"Za każdym razem, gdy wywiad nie jest zakończony, zostaje wybrany kolejny respondent spełniający identyczne kryteria społeczno demograficzne, co powoduje, że badanie jest reprezentatywne"

Czyli jak w laboratorium robię pomiary, a na 1000 zrobionych 783 odrzucam, bo brakuje mi kresek na miarce aparatury, to wciąż jestem wiarygodny, a wynik jest reprezentatywny?
Hmmm... Otóż nie. Jest to zwyczajnie brak kultury eksperymentatora.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63943

Muszą jednak mieć świadomość, że swoimi telefonami niejednokrotnie przeszkadzają w pracy, albo innych ważnych czynnościach. Ale to już kwestia kultury, trzeba mieć specjalne predyspozycje, by nająć się do takiej roboty. Heh
Xall

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Xall

#63949

Muszą jednak mieć świadomość, że swoimi telefonami niejednokrotnie przeszkadzają w pracy, albo innych ważnych czynnościach. Ale to już kwestia kultury, trzeba mieć specjalne predyspozycje, by nająć się do takiej roboty. Heh
Xall

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Xall

#63950

Miałem na myśli raczej inną kulturę - kompetentność prowadzącego doświadczenia, tzn. np. istnieje coś takiego jak kultura matematyczna - znajomość zwyczajów, języka matematyki, wypowiadanie się "tak jak na matematyka" przystało, dbałość o detale, itd., podobnie jest z fizyką doświadczalną, czy chemią eksperymentalną, obowiązuje kultura doświadczalna/eksperymentalna.

Jednak zadawanie pytań przypadkowym osobom przez telefon wydaje się jakimś nietaktem.
Może czas postawić na sondaże internetowe? Ktoś powie - ale nie każdy ma dostęp do internetu - a czy każdy ma telefon?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#63953

Mój post jest felietonem nie dowodem matematycznym. Jednak aby dać wyraz potrzebie tej kultury matematycznej zacytuję moją wymianę zdań (Tu: http://antydziad.salon24.pl/191503,50-procent-polakow-ma-gdzies-sondaze#comment_2730178 ) z wspomnianym przedstawicielem SMG/KRC.

Ja:

Szanowny Panie, do nieczego nie dojdziemy jeżeli nie wyjaśni Pan:

A. Czy prowadzone są u was wewnętrzne badania ile osób rozłącza sie od razu po usłyszeniu, że ma do czynienia z ankietą wyborczą?
B. Skąd ta magiczna liczba 10%?
C. Czy nie uważa Pan, że podejmowanie kolejnych prób aż sie trafi na chętnego do rozmowy wyborcę jest już zafałszowaniem wyników? (ten mechanizm przedstawiłem w komentarzu do Rafała o g. 12.09)
D. Skąd to założenie, że niechętni do rozmowy to ludzie nieaktywni wyborczo? A może niechętni do rozmowy z waszą firmą to ludzie aktywni tacy obywatelsko - jak ja - i dlatego doskonale zorientowani, że pracujecie dla TVN?

Kuba Antoszewski:

odp A. Oprogramowanie zarządzające sondażem telefonicznym wspomaganym komputerowo automatycznie generuje status wywiadu, wiemy, z jakich powodów nie dochodzi do zakończenia wywiadu. Jeśli respondent odebrał telefon, rozróżniamy, jeśli twierdzi, że z powodów obiektywnych nie może rozmawiać (najczęściej wówczas umawiamy się na telefon w terminie bardziej dogodnym), a kiedy odmawia, bo nie chce brać udziału w badaniu. Takich właśnie zdeklarowanych odmów mamy ok 10%. Nie twierdzę, że nie jest to żaden problem, owszem faktem jest, że kiedy zaczynałem pracę jako badacz 20 lat temu, ludzie chętniej uczestniczyli w badaniach, niż obecnie. Ale jest to zjawisko normalne i występuje również w innych krajach, nie należy go demonizować. Reguły wnioskowania statystycznego pozwalają na zastąpienie respondenta, z którym z jakiegoś powodu wywiad nie został zakończony innym o identycznym profilu społeczno demograficznym. Takie są reguły wszelkich ilościowych badań reprezentatywnych.
odp B Patrz wyżej
odp C Proszę zwrócić uwagę, że badania opinii badają... opinię. Jeśli ktoś nie chce z jakiegoś powodu dołożyć swoich trzech groszy, albo stu złotych do takiego zjawiska, jak opinia publiczna, to faktycznie kogoś takiego nie zbadamy. Ale taka osoba sama się w pewnym sensie, na własne życzenie, skazuje na wyłączenie z opinii publicznej. Do czego ma oczywiście pełne prawo.
odp D To nie założenie, tylko wniosek, raczej logiczna konsekwencja życiowej postawy, polegającej na totalnym braku zaufania lub niechęci do różnych instytucji życia publicznego, w tym do współtworzenia opinii publicznej i udziału w życiu społecznym. Osoby takie są w każdym społeczeństwie i nie jest ich zbyt wiele. Owszem, sondaże przez nas realizowane zleca TVN24. Inne zleca TVP, GW, czy Rzeczpospolita. I co z tego? Tak się składa, że przy stosunkowo niewielkich różnicach wszystkie pokazują podobne trendy (odmawiam polemiki z wynikami różnych nie wiadomo jak robionych sond firmowanych przez różnych profesorów - żeby zrobić prawdziwy sondaż trzeba mieć poważne zaplecze logistyczne). Pomijając kwestie etyczne, w warunkach rynkowych, gdzie konkurencja jest silna (a na rynku badawczym konkurencja jest bardzo silna) i istnieją rozbudowane instytucje kontrolne, bardzo łatwo byłoby wykazać, że badanie zostało sfałszowane. Zapewniam, że żaden konkurent nie przepuściłby takiej okazji. W jeden sondaż telefoniczny zaangażowanych jest kilkaset osób. Osoby, które nie pracują w branży badawczej często nie zdają sobie sprawy z tego, jak rozbudowana i wieloetapowa jest to praca. Tu nie ma fizycznie miejsca na przekręt, który dałoby się ukryć. Waldemar Pawlak, który w tonie niby żartobliwym, podczas jednej z konferencji, zarzucił nam praktyki korupcyjne został przez nas oficjalnie poproszony o wyjaśnienie. Jeśli ma jakieś podejrzenia, to powinien to zgłosić prokuraturze. Bardzo łatwo rzucić: "kto zamawia sondaż, taki dostaje wynik", tylko w obecnych czasach jest to teza wyssana z palca.
pozdrawiam.

Ja:

Bardzo ładnie Pan broni firmy (i to się chwali) ale wciąż popełnia Pan dwa poważne błędy:

1. Nawala logika, samo bowie wybranie innej osoby poprzez omijanie osób wam niechetnych powoduje pomijanie w badaniach opinii wyborców niechetnych sondażom. Znam środowisko PiS i zapewniam Pana, że conajmniej połowa tych osób które znam nie będzie chciała z państwem rozmawiać. I wybranie innej reprezentatywnej osoby nic nie zmieni. Pokaże to obrazowo: Prosze sobie wyobrazić, że nagle nastepuje zmowa wszystkich wyborców PiS by z wami nie rozmawiać, wtedy za każdym razem gdy traficie na PiS zamiast śladu, że to był wyborca PiS uzyskacie odmowę i przesunięcie do następnego. Przesuniecie odbywać sie będzie tak długo póki nie traficie na wyborcę PO, SLD lub PSL. Po przepytaniu 1000 respondentów bedziecie wiec mieli poważną nadreprezentatywność PO, PSL i SLD natomiast co do PiS wskaźnik bedzie zero. Prosze sobie zadać pytanie, czy bedziecie wtedy wiarygodni. Będziecie? A czy jeśli nie wszyscy sie zmówili ale tylko 50% PiSowców to będziecie wiarygodni? A jaki błąd bedzie gdy z wami nie będzie rozmawiac chociaż 30% zwolenników Kaczyńskiego?

A teraz druga sprawa: widzę, że naprawdę nie zdaje an sobie sprawy jak złą opinię mają w naszym środowisku sondażownie którymi podpierały sie głównie TVN i POLSAT słynące z opluwania braci Kaczyńskich i PiS.
Nie zdaje Pan sobie sprawy jak zła macie reputację i jak bardzo jesteście przez nas nielubiani.
Zapewniam, że bez wzgledu na wymówkę znacznie wiecej niż 10% respondentów wlasnie dlatego nie chce z wami gadać. Te 10 procent to raczej pobożne życzenia. Ta ocena ze odmawiaja osoby niegłosujace to mit. Powołuje sie Pan na wybory parlamentarne i referendum Unijne. Tyle tylko, że metnosć ordynacji w tych pierwszych jest naturalnym buforem bezwładnościowym pozwalającym przewidzieć wyniki nawet przy błedzie statystycznym ok 10% - to czysta matematyka. Natomiast w referendum przewaga zwolenników była zbyt wielka by sie pomylić. W jednym i drugim przypadku natomiast rola kreacji opinii przez częste publikacje sondaży była równie (a może bardziej) ważna niż rola badawcza.
Porażkę tej metody wykazały natomiast wybory bezpośrednie na prezydenta. Przy wyrównanej walce bowiem liczy sie każde 2% ponieważ te 2% wywołuje natychmiastową reakcję u wyborców tego oraz innych kandydatów a także wśród tych niezdecydowanych co wachają się czy pójść czy też nie na wybory. Wtdy walnęliście sie o nawet kilka procent na jednym kandydacie (razem kilkanaście) a teraz, przy dzisiejszej świadomości i wkurzeniu środowiska PiS wróże wam jeszcze więcej. Prosze zapamietać tę rozmowę, bo życie udowodni który z nas ma rację. Chociaż moim zdaniem tak czy siak moje zarzuty logiczne co do metody i reputacji sondażowni pozostają w mocy.

i jeszcze Ja:

Ujmę jeszcze rzecz inaczej. Nawet jeżeli tylko 10% sympatyków Jarosława Kaczyńskiego odmówiło wam udziału w badaniach (co w mojej opinii jest szacunkiem mocno zaniżonym) to proszę zobaczyc co się dzieje z waszymi sondażami:

Poparcie dla Jarosława Kaczyńskiego macie zaniżone o ok. 4%
Poparcie dla Bronka Komorowskiego macie zawyżone także o ok. 4%
Poparcie dla Grzegorza Napieralskiego macie zawyżone o ok. 1%

Czyli wasz ostatni sondaż który zgodnie z publikacją TVN wygląda tak:

Bronisław Komorowski - 42 proc., Jarosław Kaczyński - 31 proc

Na dzień dobry (że tak powiem) powinien wyglądać tak:

Bronisław Komorowski - 38 proc., Jarosław Kaczyński - 35 proc.

Czy ta róznica 3% jest w granicach waszego błędu statystycznego czy nie?

A jeśli to jednak ja mam rację i odmawia wam nie 10% zwolenników PiS ale np. 20, 30 lub 50%?

Już przy 20% odmów macie takie wyniki:

Bronisław Komorowski - 34 proc., Jarosław Kaczyński - 39 proc.

Przyzna Pan, że jest to istotna różnica co do oceny tendencji społecznych, zwłaszcza że wciąż przedstawiciele sondażowni dają do zrozumienia, że istnieją jeszcze inne (niż odmowa) powody niedoszacowania poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego.

I na tym właśnie polega świadomość manipulacji sondażowni. Ludzie sobie zdają sprawę, że rozkład sił głównych kandydatów może być odwrotny niż propagowany.

Ukłony
 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#64066

Zresztą jej autentyczność potwierdziły póxniejsze słowa Pana Antoszewskiego.
Druga uwaga celna. 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#63970

po 3 pierwszych pytaniach......:)

 

i to moje małe zwycięstwo.......:)

1.jestem z duzego miasta

2 .wyzsze wykształcenie

3. wiek? nie powiem ,ale "słuszny"

pozdr:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#64071

Starałem się pójść śladem podanych tu w komentarzach linków i okazało się że wiele z wpisów już nie istenieje, z jakiś ciekwaych i tajemniczych powodów, albo admini, albo autorzy je wycowafali?
Oto tzw ślepe linki:

http://antydziad.salon24.pl/191503,50-procent-polakow-ma-gdzies-sondaze#comment_2728394

http://blazio.salon24.pl/191560,50-polakow#comment_2729039

http://ortodoks.salon24.pl/191285,z-sondazami-naprawde-jest-cos-nie-tak#comment_2725025

http://ortodoks.salon24.pl/191285,z-sondazami-naprawde-jest-cos-nie-tak

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#64712

Starałem się pójść śladem podanych tu w komentarzach linków i okazało się że wiele z wpisów już nie istenieje, z jakiś ciekwaych i tajemniczych powodów, albo admini, albo autorzy je wycowafali?
Oto tzw ślepe linki:

http://antydziad.salon24.pl/191503,50-procent-polakow-ma-gdzies-sondaze#comment_2728394

http://blazio.salon24.pl/191560,50-polakow#comment_2729039

http://ortodoks.salon24.pl/191285,z-sondazami-naprawde-jest-cos-nie-tak#comment_2725025

http://ortodoks.salon24.pl/191285,z-sondazami-naprawde-jest-cos-nie-tak

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#64713