W 72 rocznicę powstania Armii Krajowej

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

"W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary życia mego.
Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało.
Tak mi dopomóż Bóg.

To słowa ich przysięgi.

Rocznica powstania Armii Krajowej. To fenomen okupowanej Europy. Polskie Państwo Podziemne z administracją, wymiarem sprawiedliwości, szkolnictwem i oczywiście swym ramieniem zbrojnym SZP, ZWZ , Armią Krajową. Wyznawali tradycyjni proste i jakże czytelne dla Polaków od wieków wartości polskiego żołnierza.
Bóg! Honor! Ojczyzna.

Polskie Państwo Podziemne. SZP, ZWZ, Armia Krajowa, a na końcu ŻOŁNIERZE WYKLĘCI!

To dzięki nim, nie udało się Sowietom i ich nadwiślańskim sługusom ujarzmić Polaków na modłę Stalina!
Dzisiaj 14 lutego kolejna już 72 rocznica powstania Armii Krajowej.
"...Powstała w wyniku przekształcenia powołanej 27 IX 1939 Służby Zwycięstwu Polski w utworzony 13 XI 1939 Związek Walki Zbrojnej, przemianowany 14 II 1942 rozkazem Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, generała W. Sikorskiego, na AK. Podlegała Naczelnemu Wodzowi i Rządowi Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie.
W zamierzeniach rządu miała być organizacją ogólnonarodową, ponadpartyjną, a jej Komendant Główny jedynym, upełnomocnionym przez rząd dowódcą krajowej siły zbrojnej. Głównym zadaniem AK było prowadzenie walki o odzyskanie niepodległości przez organizowanie i prowadzenie samoobrony i przygotowanie armii podziemnej na okres powstania, które miało wybuchnąć na ziemiach polskich w okresie militarnego załamania Niemiec. "
Obchodzimy tę rocznicę na dwa tygodnie przed ustanowionym Dniem Żołnierzy Wyklętych.
-"W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary życia mego.
Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało.
Tak mi dopomóż Bóg.

-Przyjmuję Cię w szeregi Armii Polskiej, walczącej z wrogiem w konspiracji o wyzwolenie Ojczyzny. Twym obowiązkiem będzie walczyć z bronią w ręku. Zwycięstwo będzie twoją nagrodą.
Zdrada karana jest śmiercią."

Przysięgę taką złożyło min. 400 tyś. Polek i Polaków!

Mamy wobec nich dług, olbrzymi dług do spłacenia.
To dzięki nim wszystkim, nie udało się Sowietom i ich nadwiślańskim sługusom ujarzmić Polaków na modłę Stalina!
Bezkompromisowi, wierni do końca złożonej żołnierskiej przysiędze walczyli o Polskę wyśnioną, wywalczoną, wymarzoną- wolną, niepodległą, normalną!
Potem rzesza ok. 200 tyś. nie złożyła broni i w latach 44-56-63! nawet póżniej! zapłacili cenę najwyższą za swą służbę Ojczyżnie.

Po tzw wyzwoleniu więzieni, torturowani, zabijani, hańbieni przez swych oprawców nawet po śmierci, zakopywani na śmietnikach, pod cmentarnymi płotami!
Ci którzy przeżyli katownię aresztów i więzień nie mieli szans na dobrą pracę, na studia; poza nielicznym wyjątkami musieli wegetować na obrzeżach prl'u!
Ich rodziny poddawano wieloletnimi szykanami.
Do dzisiaj nie możemy doszukać się ich grobów.

A dzisiaj ich prześladowcy, Jaruzelski i Kiszczak sługusi Moskwy, antypolscy zbrodniarze mają protektora-patrona nie tylko w Michniku!
Ci dwaj sowieccy plugawcy zasłużeni w niszczeniu polskiego narodowościowego żywiołu odbierają od III RP nie tylko suto-tłuste emerytury, lecz co gorsza mają co rusz publiczna klakę!
Mordercy zostali ludżmi honoru, a ich ofiary przez ostatnie lat dwadzieścia z trudem otrzymują w przestrzeni publicznej tylko namiastkę tego na co zasłużyli walcząc o Polskę!
Piewcy Stalina, co opluwali w swej "poezji" Chłopców z lasu" są zgłaszani do Nobla, gajowy obdziela ich Orłem Białym!!! Mordercy zza biurka; prokuratorzy i sędziowie mają sute emerytury.
A byli AKowcy, a ŻOŁNIERZE WYKLĘCI....

Co prawda jest już z tym coraz lepiej, ale to tylko namiastka, to promil tego, co się im należy od nas za służbę Polsce!
Musimy być kustoszami tej pamięci o NICH!, o tych, co walczyli o wolną Polskę!

Słowo bandyta, bez żadnych stylistycznych złagodzeń musi być przypisane dla takich moskiewskich zbrodniarzy, antypolskich szubrawców jak Jaruzelski, Siwicki, Kania i Kiszczak ! bez względu na to jakiej ochrony i obrony udziela im od lat dwudziestu swołoczowate ścierwo z ulicy czerskiej czy innej wiatracznej!

A bohater!!
BOHATER! ten termin musi być zarezerwowany wyłącznie, tylko...
BOHATEROM!
Dzisiaj w rocznicę AK o jednym z nich!
"Oświęcim to była igraszka"!
Takie słowa wypowiedział do żony w trakcie widzenia rotmistrz Witold Pilecki n/t przesłuchań w śledztwie w ubeckiej katowni na Mokotowie!
To co się działo w aresztach, więzieniach ub i nkwd na ziemiach polskich po r. 1944 wiedzą tak naprawdę tylko ci co przez nie przeszli.
Nasz wuj po ucieczce, aby uniknąć aresztowań po wyzwoleniu Wilna w ramach operacji Ostra Brama, który tam trafił w r. 1947, aresztowany w Jeleniej Górze jako Żołnierz Wyklęty nigdy nie chciał o tym mówić.
Podobno nawet nie rozmawiali w swoim gronie, w gronie tych co przeżyli.
Wiem, że nawet nie mieli pretensji do swego kolegi, który ich wsypał, bo nie wytrzymał śledztwa we wrocławskiej katowni.
Z innych żródeł też wiem, że sowieci i ich polscy sługusi byli niewyobrażalnie wręcz brutalniejsi od gestapowskich zakapiorów.
Poziom bestialstwa w ubeckich i enkawudowskich katowniach przekraczał to wszystko czego doświadczyli czy też zasłyszeli Polacy za Niemca w latach 39-45!

Jeśli taki twardziel jak rotmistrz Witold Pilecki, po ponad 1000 dniach pobytu w obozie Auschwitz wypowiedział w więzieniu mokotowskim takie słowa "Oświęcim to była igraszka", to jakim torturom został on sam poddany i inni aresztowani, uwięzieni przez bezpiekę na ziemiach polskich po roku 1944 przez ubeckich katów! przez antypolskich zbrodniarzy?

Widziałem kilka lat temu w tv w sali TK te chamskie matrony i te ubecko-esbeckie mordy protestujące przeciw zredukowaniu wysokich ich emerytur.
Widziałem tę plugawą, chamską facjatę prof Łajdeckiego i byłego wałęsowego ministra ich wspierających!
Te matrony to pewnie "sekretarki" i "sprzątaczki", skrzywdzone ustawą zdeubeczoną!

Ilu z nich na tej sali spowodowało, że taki twardziel jak rotmistrz Witold Pilecki wyrzekł te słowa "Oświęcim to była igraszka"!?

cyt.: 27 stycznia 2005 r., podczas uroczystości 60. rocznicy wyzwolenia obozu KL Auschwitz, Aleksander Kwaśniewski wymienił zasłużonych więźniów obozu, do których zaliczył takie nazwiska, jak m.in.Józef Cyrankiewicz, Tadeusz Borowski, Seweryna Szmaglewska, Bronisław Czech, Xawery Dunikowski. Władysław Bartoszewski i innych.
Pominął m.in. Witolda Pileckiego i św. Maksymiliana Kolbego.

Dopiero 30 lipca 2006 r., przy okazji obchodów 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, prezydent Polski Lech Kaczyński naprawił choć częściowo te krzywdy.

pzdr

ps. Tekst ten dedykuję naszym nieżyjącym już Rodzicom, wujkowi Janowi oraz mieszkającym w Bolesławcu Cioci i Wujowi, którzy w lipcu 1944 jako członkowie AK zostali aresztowani przez sowietów na Wileńszczyżnie po operacji Ostra Brama.

Wuj zesłany na 10 lat do lagrów, Wołogda, Wyszegda, Workuta. Ciocia jako16 letnia łączniczka sanitariuszka otrzymała wyrok 10 lat wyrębu tajgi na Syberii./a wedle owoczesnego sowieckiego kodeksu karnego jako małoletka-niepełnoletnia powinna dostać max. 1 rok poprawczaka!!!/. Mieli okazję uciec z konwoju, ale musieliby narazić swoich rodziców i młodsze rodzeństwo na aresztowania i zsyłkę.

Oboje przeżyli katorgę i po 56 wrócili do Polski, przez lata dalej inwigilowani przez bezpiekę jako element niepewny. Zaś aresztowany w 47r wuj Jan po ks zamienionym na dożywocie, potem złagodzonym do 15 lat odbył karę bardzo ciężko pracując w kamieniołomach w Strzelcach Op. mocno wycieńczony zmarł nie mając lat 50. A ich uczące się i studiujące dzieci też były po czujną ... opieką sb.

Nasi rodzice cudem tego uniknęli. Jako prości członkowie AK swą majętnością zasobnych gospodarzy przez całą okupację wspierali miejscową AK- szpital polowy, łączność, logistyka, wywiad, żywność, leki, podwody, konie, furaż.
A gdy za prl mogli już ujawnić swą działalność i od zbowid otrzymać 10 dni urlopu więcej plus coś tam jeszcze to odmówili. Nawet nie chcieli o tym rozmawiać. Mama i Ojciec powiedzieli, że im te 26 wystarczy a od komuny niczego nie chcą. Ale też nigdy nie odradzali wstąpienia do zbowid byłym swoim kolegom, ani też ich za to nie krytykowali, gdyż wiedzieli jak wielu z nich było mocno schorowanych, wyniszczonych i potrzebujących wsparcia, zapomóg, sanatoriów

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

 

<img src="http://armiakrajowa.home.pl/sztandary/sites/default/files/styles/duze/public/zdjecia/01_1_0.jpg?itok=s72Rf--k" style="width:300px; height:300px" />
 
Jednostka Armii Krajowej: 
26 Pułk Armii Krajowej Ziemi Częstochowskiej i Radomszczańskiej, odtwarzanego przez Oddział w Radomsku ŚZŻAK
Okręg: 
Piotrków Trybunalski
Przechowywany: 
Kosciół św. Lamberta w Radomsku
Dysponenci: 
Prezes Oddziału V
Prezes Oddziału
Poswiecenie: 
12.06.1987 r. przez papieża Jana Pawła II w Częstochowie
 
Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-5

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#417289

Myślałam, że można edytować. Trudno, trzeba było sprawdzić. Pod powyższym linkiem jest taki bardzo ładny sztandar Armii Krajowej.

Nie wklejam filmiku. Podaję link. To jest piosenka o Armii Krajowej. Armia Krajowa - słowa Zbigniew Kabata, muzyka - Tadeusz Kaczyński

http://www.youtube.com/watch?v=BzwoKDKsS0A&feature=youtu.be

Dziękuję za przypomnienie o tej rocznicy. Bo jest o niej bardzo cicho. pzdr

 

 

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-5

NIE dla prywatyzacji Polskich Lasów Państwowych

#417290

Leopardo, ten utwór jest piękny!

Dziękuję, tym bardziej, że nigdy dotąd go nie słyszałam.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-5
#417314

Wszystkim Niepoprawnym,
duchowym spadkobiercom
naszej sprawy,
źyczę dokończenia dzieła
rozpoczętego 72 lata temu.
Szczęść Wam Boże.

por."Czajka", żołnierz AK Okręgu Wileńskiego

Przyłączając się do życzeń, od siebie dodałem w prezencie ulubioną pieśń Taty

Pozdrawiam :)
Wojciech z Wrocławia syn "Czajki"

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-3
#417309

 Wojciechu, synu "Czajki" od Łupaszki, czy mógłbyś wskazać swojego Ojca na którymś ze zdjęć? Proszę...

Serdecznie pozdrawiam. 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-5
#417313

 

„Czajka” to taki mały ptaszek żyjący na wileńskich łąkach, który pilnuje swojego gniazda i potrafi być bardzo agresywny gdy ktoś temu gniazdu zagraża najpierw głośno ostrzega rodzinę "kiwit kiwit" a potem rzuca się na napastnika i głośno krzycząc dziobie go goniąc jak najdalej od gniazda.

I taką rolę w oddziale pełnił kilkunastoletni „Czajka”.  Po uszkodzeniu kręgosłupa przez gestapowców szukujących starszych braci, pozostała mu służba wartownicza, oraz stanie na czajce gdy jego starsi bracia podkładali „kukułcze jaja” pod linie kolejowe. Czasami wizyty w większych miejscowościach, obserwowanie, liczenie i potem składanie meldunków o liczebności i „dobytku” armii niemieckiej.

Niestety żadne zdjęcie „Czajki z tamtych czasów nie ocalało. „Nu i szeregowy „Czajka” był jeszcze smark mało ważny by go fotografować”.

Gdy rozpoczęła się akcja „Burza”, dwaj starsi bracia poszli na Wilno. „Czajce” natomiast, po śmierci obojga rodziców, nakazali opiekować się młodszym rodzeństwem i uciekać z oddziałami na zachód.
Starsi bracia po operacji wileńskiej dostali się do sowieckiej niewoli, po odmowie wstąpienie do komunistycznego LWP jeden z nich trafił do łagru w Kałudze a drugi w Stalinogorsku. Ale dzięki Bogu całe rodzeństwo przeżyło. Pięciu braci i dwie siostry spotkało się po wojnie na Mazurach. Tam „jak mawiał pewien klasyk” nastąpił nasz ulubiony ciąg dalszy w wyniku którego dwóch braci jak wielu akowców uciekło do Wrocławia, żeby „zgubić” się w tłumie repatryjantów.
Z całego rodzeństwa żyje już tylko „Czajka”. Symboliczny awans na stopień porucznika otrzymał w 2001 roku.  

Łupaszki tata osobiście nie znał, raz spotkał Kmicica. Natomiast częstym gościem w majątku dziadka (ojca Czajki) był Podbipęta oficer sztabu Kmicica i Łupaszki.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-4
#417324