Kolaboracja z sovietem czyli pierwsi po diable, a Gross szczerzy do nas złote zęby.

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Przerażająca wręcz była skala kolaboracji Żydów z Sowietami na kresach od 17 września 1939r.
Jeśli chodzi o tzw żywioł polski, to były raczej męty plus tzw intelektualiści, czyli sprzedajna skomunizowana swołocz np we Lwowie.
Przeciętny polski obywatel stronił, nie plamił się kolaboracja z sowietami.
Dla mniejszości białoruskiej , ukraińskiej tak jak kolaboracja dla części Żydów była sposobem na życie i szansą na karierę.
I porobili zawrotne kariery.
Przeciętny Polak na Kresach co dzień stykał się z żydowskimi sąsiadami wysługującymi się okupantowi i od nich doświadczył wielu okrucieństw i poniżenia np ze strony czerwonych milicji, w których skład weszło wielu Żydów.
I to nagminnie.
Obraz taki wyłania się z tysięcy relacji, pamiętników i tym podobnych źródeł, w zbiorach krajowych i zagranicznych do tego dochodziły niegodziwości od ukraińskich bądź białoruskich sąsiadów.

Relacje polsko-żydowskie na Kresach jeśli nawet ich się nie wartościuje a jedynie opisuje to obraz dość ponury.
I już tylko z tego powodu można popaść pod antysemityzm, a łatki
antysemityzmu boją się ludzie nawet poważni, utytułowani naukowcy skoro nawet są głosy usunięcia z „Lalki” Prusa z wątków żydowskich, bo rzekomo są antysemickie.
Z tego samego powodu ktoś chciał nawet ocenzurować Pismo Święte!
Wg prof. Anthony Polonsky z Londynu „żydokomuna” jest antysemickim hasłem o bardzo starych korzeniach i doszukał się jego śladów w „Nie-Boskiej komedii”.
Widocznie temu profesorowi nie jest znany fakt, że między rokiem 1934 a 1937 aż 40 proc. kierowniczej kadry centralnego i terenowego NKWD – z Henrykiem Jagodą na czele – stanowili Żydzi.
Wszak to nadreprezentacja, a hasło „żydokomuna” nie wzięło się z powietrza.
A każda uwaga krytyczna pod adresem Żydów jest automatycznie odbierana jako antysemicka.
A gdzie wolność wolność naukowa? gdzie miejsce na swobodną wymianę myśli?
Ja znam z detalami z opowieści dziadków i rodziców o bramach triumfalnych wznoszonych przed sowieckimi czołgami i kwiatami rzucanymi na te tanki w czasie obrony Grodna we wrześniu 39r.
Nie czynili tego Polacy!

Norman Davies kiedyś opowiedział jak w latach 70. do Londynu przyjechał znany historyk Holokaustu Jehuda Bauer.
A ambasada Izraela zorganizowała z nim spotkanie, na które zaprosiła wszystkich historyków żydowskiego pochodzenia mieszkających w Anglii. Davies też tam trafił po znajomości.
I szok totalny !
Tenże J.Bauer przedstawił im instruktaż, jak pisać o II wojnie światowej: czyli:
-cierpienia Żydów należy wyłączyć z losów innych narodów,
- ludzi należy podzielić na trzy kategorie; katów, patrzących obojętnie i ofiary. /kaci to „naziści i ich kolaboranci”, patrzący z boku to Polacy, a ofiary to oczywiście Żydzi/.
A Żyd kolaborant!?
Zabrakło rubryki!

A taka Nechama Tec, kanadyjska żydówka i jej książka „Opór”, na kanwie której nakręcono superprodukcję o żydowskich partyzantach, braciach Bielskich to obraz zafałszowany, skrajnie żydowski punkt widzenia i operowanie przez nią terminem „White Poles”, czyli Biełopaliaki~!
Tak sowiecka propaganda i dokumenty NKWD określały żołnierzy AK i wszystkich innych Polaków, którzy nie sympatyzowali z Moskwą a niejaki Peter Duffy, autor wydanych w Polsce „Braci Bielskich” – przedstawiany jako historyk amerykański – uznaje zaś Tewje Bielskiego za postać na równi z Churchill'em i Roosevelt'em!

Antysemityzm czy raczej antyżydowskość, antyżydokomuna!
Polska w dwudziestoleciu była biedna, wyniszczona, głodna.
Toczyła się walka o chleb!
I termin antyżydowskość przystaje do tamtej rzeczywistości, jest b. właściwym dla zachowań Polaków, i nie ma nic wspólnego z odrębnością religijną!
A żydokomuna to reakcja na rzeczywistość tak po wojnie z bolszewikami jak i po 17 września 1939r., kiedy to skala kolaboracji była znacznie większa.
Aktywny udział w sowietyzacji wzięło co najmniej kilkanaście procent obywateli II RP, żydowskiej populacji zaś obojętność wobec upadku państwa polskiego była zaś pełna. Tu w grę wchodzi przytłaczająca większość Żydów.
Codziennym zjawiskiem były antypolskie drwiny i docinki.
Odmiennie zachowywał się tylko niewielki % tej społeczności,obywatele polscy, zamożni Żydzi, którzy wiedzieli, że nie pasują do sowieckich porządków, ale i oni zostali wywiezieni razem z polskimi sąsiadami do łagrów lub na zesłanie.
Wielka deportacja z 13 kwietnia 1940 roku. Jej ofiarą padły rodziny aresztowanych w poprzednich miesiącach.
Tam prawie wcale nie ma Żydów!
Do wiosny 1940 roku nie dawali więc Sowietom podstaw do akcji represyjnych.
Potem nadeszła deportacja czerwcowa głównie żydowska - wywieziono automatycznie wszystkich uchodźców spod okupacji niemieckiej czyli Żydów, którzy uciekli przed Hitlerem.
Miejscowych nie wywożono.

Żydzi żyjący w diasporze chcąc przetrwać chcieli mieć jak najlepsze relacje z każdą władzą, ale Żydzi na Kresach poszli za daleko.
Bo czym innym jest układanie się z nowymi władcami, a czym innym wiwaty na widok wrogich wojsk, całowanie czołgów i współpraca z aparatem przemocy okupanta.
Wśród Żydów na kresach było rozpowszechnione donosicielstwo. Pod okupacją sowiecką występowało bowiem zjawisko donosu obywatelskiego.
Królował Towarzysz Donos.
On wskazywał na ulicy patrolom sowieckim urzędnika, oficera, policjanta, kop'owca, sędziego czy lekarza.
I to wystarczało!
Donosiciela nie rejestrowano jako agenta.
A skala donosicielstwa była masowa.
Dlatego sowieckie służby tak łatwo poradziły sobie z polskim żywiołem na kresach, a potem z podziemiem po roku 1944 mimo iż enkawudziści byli prymitywami po podstawówce to okazali się lepsi od gestapo!?
Czujne oko sąsiada donosiciela pustoszyło polską konspirację na kresach.

Na kresach podczas okupacji byli też przyzwoici Żydzi. którzy nie tylko nie donosili na Polaków, ale i nie cieszyli się widokiem Polaków aresztowanych czy wywożonych przez sowietów.

pzdr
p.s.
dużo więcej na ten temat w "Pierwsi po diable. Elity sowieckie w okupowanej Polsce 1939–1941”," Krzysztofa Jasiewicza

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)