Stefan, jak oni mogli ci to zrobić?

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

 

 

 

 

 

 

 

Przez Internet i media przetoczyła się fala oburzenia, głównie wśród prawej części sceny politycznej. Wywołał ją taki oto komunikat powielany przez wszystkie, od prawa do lewa media:

„Komisja etyki poselskiej nie ukarała Stefana Niesiołowskiego (PO) za to, że w maju - podczas blokady budynku parlamentu przez związkowców z Solidarności - odepchnął kamerę dziennikarki Ewy Stankiewicz”

Wcześniej w wiodących mediach pojawiło się wielu adwokatów ochotników i najemników, usprawiedliwiających zachowanie Niesiołowskiego, a rekord świata w głupocie i hipokryzji po raz kolejny zademonstrował niezawodny Jan Dworak mówiąc:

"Należy jednak zwrócić uwagę, że incydentu tego nie da się w prosty i jednoznaczny sposób zakwalifikować, jako atak na dziennikarza wykonującego swoją pracę. Red. Ewa Stankiewicz wielokrotnie w publicznych wypowiedziach deklarowała się, jako przeciwnik polityczny obecnego obozu rządzącego”

Jednym słowem szefa KRRiT uważa tak jak jego idol, Putin, że „opozycję trzeba w mordę lać”. No proszę, jaką ewolucję przeszły nasze „solidarnościowe elity” wycierające sobie, na co dzień gębę frazesami o demokracji, prawach obywatelskich czy wolności słowa.

Ja nie dołączyłem do tego chóru oburzonych i odczekałem kilkanaście dni mając nadzieję na to, że kiedy opadną emocje wszyscy dojdą do takiego wniosku, do jakiego ja doszedłem niemal od razu po ogłoszeniu tego uniewinniającego dla Niesiołowskiego wyroku.

Otóż według mnie Niesiołowski poniósł najsurowszą z możliwych kar i to wymierzoną mu przez partyjnych kolegów zasiadających w komisji etyki. Ja na jego miejscu stanowczo i kategorycznie domagałbym się choćby symbolicznego upomnienia.

No, bo cóż może oznaczać brak jakiejkolwiek kary dla naszego Stefana, kiedy każdy, kto miał tylko na to ochotę mógł na własne oczy obejrzeć w Internecie filmik z Niesiołowskim w akcji niepozostawiający żadnych wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z napaścią i niespotykanym chamstwem polityka, który jak jakiś prymitywny żul zaatakował dziennikarkę i to w dodatku kobietę.

Sejmowa komisja etyki składająca się w większości z koalicjantów wysłała do opinii publicznej sygnał, takie mrugnięcie okiem, że odstępuje od wymierzenia jakiejkolwiek kary Niesiołowskiemu, a w domyśle dała nam do zrozumienie, iż podobnie jak sądy nie może karać osoby niepoczytalnej gdyż taka umysłowa ułomność wyłącza winę.

W cywilizowanym świecie obowiązuje zasada, nullum crimen sine culpa (bez winy nie ma przestępstwa), a więc nie wolno nam pochopnie się oburzać skoro w stosunku do Niesiołowskiego postąpiono niezwykle humanitarnie.

Niepoczytalność ponad wszelką wątpliwość jest okolicznością wyłączającą winę, a co za tym idzie, zwalnia z odpowiedzialności za popełniony czyn.

Art. 31 §1 kodeksu karnego stanowi, iż „nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.”

Dlatego ja jeszcze raz podkreślam, że Niesiołowski został potraktowany przez swoich kolegów jak niepoczytalny głupek, którego nie można karać, a on sam zgodził się z tą opinią gdyż od tej decyzji komisji etyki nie odwołał się do dziś.

Pani Ewo, zwracam się do zaatakowanej dziennikarki.

Od dzisiaj wszyscy, a więc i Pani, wiemy już ponad wszelką wątpliwość, że sejmowa komisji etyki udzieliła nam, może nie dosłownie, ale za to bardzo cennej wskazówki.

Ktokolwiek zbliża się do Stefana Niesiołowskiego, zachowuje się nieodpowiedzialnie i robi to na swój własny rachunek, podobnie jak ktoś zwiedzający ZOO i skarżący się dyrekcji, że podchodząc do wybiegu z lamą został przez nią opluty lub chcąc poczęstować czymś pawiana otrzymał w zamian porcję moczu prosto w twarz.

Można sobie zadać tylko pytanie, dlaczego tacy ludzie jak Stefan Niesiołowski istnieją w polskiej polityce i kto z premedytacja umieszcza ich na listach wyborczych?

Odpowiedź jest banalnie prosta.

Był kiedyś w telewizji taki cykl satyryczny zatytułowany „Polskie ZOO”. Jak się dzisiaj okazuje w tym „Polskim ZOO” jest coraz większe zapotrzebowanie na polityczne plujące lamy i mistrzów w sikaniu na odległość, czyli polityczne pawiany.

Podsumowując, koledzy i koleżanki Stefana Niesiołowskiego swoją decyzją tak naprawdę umieścili na jego piersi tabliczkę z napisem:

„Uwaga, zbliżanie się na odległość mniejszą niż 5 metrów grozi śmiercią lub kalectwem”

Artykuł ukazał się w tygodniku Warszawska Gazeta

Polecam moja książkę:

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Joe Chal
Ten facet zadziwnia nie tylko mnie ale wielu. Pozdrawiam
Joe Chal

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Joe Chal

#279746

Wiele lat temu na podwórku oznaczano dzieci z upośledzeniem umysłowym tak by czapeczka z daszkiem była skierowana daszkiem na 135 lub 225 stopni kątowych licząc od środka czoła. Rodzice zabraniali się z tych dzieci naśmiewać lub wdawać w bójki. Wszyscy wiedzieli; czapeczka w tył: śruba.

Apeluję do promotorów posła Stefana Niesiołowskiego by oznakowali kolegę. Sami też mogą, nie zaszkodzi

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#279828

na szczesniakowej PRAWICY.NJET piszac cos o SZtefanie napisalem :
NIESIOLEK-MATOLEK i ... mnie Andrzejek zbanowal.
POwiniem mnie teraz za to przeprosic...

richo

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

richo

#279923

pluje. Trzeba omijać szerokim łukiem, bo jeszcze jaką zarazę człowiek złapie, a już na pewno się ubrudzi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#280023