Rzeczpospolita 3 czy Alternatywy 4?

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

 

 

 

 

 

Polska sztuka filmowa dorobiła się dwóch kultowych seriali, w których do najbardziej ciekawie stworzonych przez scenarzystów postaci należeli dwaj panowie o jednej profesji nazywanej dozorcą, gospodarzem domu, stróżem lub po prostu cieciem.

Pierwszy serial to „Dom” z prawdziwym gospodarzem kamienicy przy Złotej 25 w Warszawie, Ryszardem Popiołkiem, znającym swoje miejsce w szeregu oraz obowiązki polegające na służeniu lokatorom nie tylko codzienną pracą, ale i szczerą przyjaźnią, radą, oraz odwzajemnianym szacunkiem.

Drugi serial to Alternatywy 4, ze słynnym już cieciem, Stanisławem Aniołem, któremu komunistyczny burdel PRL-u pozwalał na takie ustawienie się w życiu, by mógł swoje obowiązki wynikające z wykonywanej pracy zwalić na zastraszonych lokatorów, wprowadzając w tym jednym bloku mieszkalnym socjalistycznego osiedla, wszystko to, co było kwintesencją tego chorego ustroju, czyli donosicielstwo, kolaborację, niekompetencję oraz wypinanie piersi po ordery za nie swoje zasługi.

W tym kontrastowym zestawieniu niepodległego państwa, jakim była II RP, która stworzyła Popiołka z PRL-em, ten sowiecki twór nadzorowany nad Wisłą przez miejscowych kolaborantów zostaje rozłożony na łopatki.

Popiołek i Anioł to dwie zupełnie odmienne filozofie życia, z których jedna budzi szacunek i powagę, a druga wywołuje odrazę i śmiech politowania.

Dzisiaj jednak II RP to już historia, a z PRL-em pożegnaliśmy się podobno 22 lata temu.

Warto by sobie zadać teraz pytanie czy III RP, a dokładniej ludzie władzy, którzy powinni nam służyć przypominają bardziej Ryszarda Popiołka ze Złotej 25 czy raczej Stanisława Anioła z ul. Alternatywy 4?

Oczywiście słowo cieć, natychmiast nasuwa skojarzenie z ministrem Pawłem Grasiem, ale dzisiaj pozostawimy „wybitnego” rzecznika rządu Tuska w spokoju.

Najlepszym i najbardziej aktualnym przykładem opłacanego przez nas urzędnika państwowego, który zamiast nam służyć jest takim współczesnym bezczelnym typem o mentalności ciecia Anioła jest przewodniczący KRRiT, Jan Dworak.

On odmawiając miejsca na cyfrowym multipleksie Telewizji Trwam, która odbiega swoim przekazem od salonowej mody i sztampy polegających na nadymaniu „słusznej władzy”, atakowaniu Kościoła i plucia na wartości chrześcijańskie, mówi nam bezczelnie dokładnie to, co wyraził na temat koloru zasłon w oknach, gospodarz domu, czyli pasożyt Stanisław Anioł:

-„Ja jestem gospodarzem tego domu i wymagam społecznego podejścia; pani powiesiła brązowe, a ja zielone. I jak to wygląda? Jak gówno w lesie! I ja się na to nie zgadzam!”

Jednym słowem my wszyscy opłacający wynagrodzenia tych cieciów musimy się dostosować do gustów, wrażliwości i poglądów tej bandy Dworaków, Tusków i Komorowskich, nadymanych przez Czerską i Wiertniczą gdyż na inne widzenie Polski i świata oni się nie zgadzają.

Bezczelność Dworaka idzie jednak dalej.

Jak pamiętamy Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nie pozostawiło suchej nitki na „wiodących” mediach relacjonujących zeszłoroczne obchody Święta Niepodległości. Wszyscy widzieli w tym dniu powrót do PRL-u w sposób jak najbardziej namacalny.

Do skandalicznego medialnego spektaklu dostosowały się również władze i służby porządkowe ścigając po ulicach stolicy ludzi z biało-czerwonymi flagami i ochraniając lewaków rżących przez głośniki: „Dymać Orła Białego”.

I co się okazuje?

Według KRRiT media nie zakłamały obrazu uroczystości dnia 11-go listopada, gdyż tak mówi opinia na ten temat zamówiona przez Dworaka i spółkę u,….uwaga….. „obiektywnego” fachowca, socjologa Ireneusza Krzemińskiego, który jeszcze przed tym świętem wypowiadał się na temat jego obchodów krytycznie.

Jednym słowem krytykowany cieć Jan Dworak, współczesny Stanisław Anioł, dla uspokojenia wzburzonych polskich lokatorów wynajął profesora Krzemińskiego, któremu znowu my wszyscy zapłaciliśmy z własnych kieszeni za to, że wcielił się, zresztą nie po raz pierwszy w rolę pozbawionego zupełnie kręgosłupa, karierowicza, i kanalię, docenta Zenobiusza Furmana z serialu Alternatywy 4.

Stanisław Bareja chyba zupełnie nieświadomie zabawił się w proroka przewidując już w 1983 roku kręcąc ten kultowy serial, nadejście III RP.

Otóż w ostatnim odcinku, kiedy lokatorom wydaje się, że raz na zawsze dali nauczkę i pogonili znienawidzonego ciecia terroryzującego mieszkańców, powraca on już nie, jako gospodarz domu, lecz nowy kierownik całego osiedla.

Oto scena, która najlepiej opisuje geszeft z 1989 roku.

Artykuł opublikowany w tygodniku Warszawska Gazeta 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Witam:)
Pozwolę sobie dokonać drobnej korekty w Twoim zdaniu. "powraca on już nie, jako gospodarz domu, lecz nowy właściciel całego osiedla."

Pozdrawiam z 10

 

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart  

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#236295

Mamy jeszcze większą "kaszanę". Jest przewaga cieciów w polityce i w mediach, a wnuki Popiołków pilnują własnej koszuli.

PZdr. (10)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#236312

10

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeden z Pokolenia JPII

#236324