Zły polityk - dobry polityk, czyli jak Roman Giertych został idolem PO

Obrazek użytkownika Peacemaker
Blog

Przybysz z obcego kraju czytając dzisiejsze newsy niechybnie by stwierdził, że Roman Giertych jest ulubieńcem salonów politycznych i niekwestionowanym autorytetem ogółu obywateli. Wszędzie go pełno. Onet umieścił nawet słowa tego "wieszcza" jako informację nr 1
Onet: http://wiadomosci.onet.pl/2128898,11,giertych_wszyscy_politycy_po_mieli_zalozone_teczki_przez_pis,item.html
Podobnie WP: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Giertych-J.-Kaczynski-zbieral-haki-na-wszystkich,wid,11977016,wiadomosc.html
Jak to się stało, że nagle Roman Giertych z postaci przedstawianej jako wzór "ciemnogrodzianina" stał się nagle tak pożądanym "ekspertem". Przecież sam pamiętam, jak Monika Olejnik podpytywała jego córeczkę "co robi tatuś", by z wypowiedzi dziecka wyciągnąć coś mogącego Giertycha skompromitować, a wraz z nim TVP. Więc skąd ta nagła przemiana? To dziecinnie proste!
Kiedy robił kawał dobrej roboty powstrzymując eskalację przemocy w szkołach, wówczas "należało" na nim wieszać psy, bo przecież działał w rządzie Kaczyńskiego. Obrywał więc za cokolwiek, nawet bez powodu. Ledwie został ministrem edukacji, już były protesty. Później jaki był krzyk, że wykorzystuje samobójstwo uczennicy dla ogłoszenia programu "zero tolerancji dla przemocy". Podobnie ze zmianami w lekturach i "amnestią" dla maturzystów.
Gdy jednak LPR straciła resztki poparcia (dla mnie to nic dziwnego, ale to temat na osobny artykuł) wówczas jedynym sposobem na zaistnienie w POlskojęzycznych mediach (w pozytywnym kontekście - bo robić z niego głupka media mogły zupełnie bezinteresownie... najlepszy przykład Moniki O.) było przyłączenie się do grona współpracowników Partii Opluwaczy. A jak się jest opluwaczem, to trzeba pluć na Kaczyńskich. Wymyślać jakieś gromadzenie haków... Nawiasem mówiąc, gdyby Jarosław Kaczyński tak wytrwale je zbierał, to żaden przeciętny polityk by się nie ostał, nie mówiąc o tych "wybitnych" jak: Zbysiu, Miro, Grzesiu i szef wszystkich szefów.

Farfał - raz neofaszysta, raz pupilek ministra Grada
Podobnie sytuacja wyglądała z Piotrem Farfałem (ciekawe czy to zbieg okoliczności, że również jest z LPR-u). Ile było krzyku, gdy dostał się do TVP?! "Neofaszysta" powtarzali co krok POlitycznie POprawni. Jednak gdy ten dokonał przewrotu w radzie, wówczas minister skarbu Aleksander Grad czterokrotnie pospieszył mu z pomocą (czytaj: z armią prawników wyszukujących kruczki prawne) aby uniemożliwić jego odwołanie. Nawet niezorientowani w temacie laicy widzieli, że Farfał niszczy TVP zarówno od strony programowej (wiarygodność!!!), jak i finansowej. Ale przecież TVP była utożsamiana z PiS-em, zaś media prywatne w dowód wdzięczności za niszczenie konkurenta traktowały rząd Tuska jak skarb, na który należy chuchać i dmuchać. Gdy ktoś z opozycji pytał "dlaczego na to pozwalacie" natychmiast padała wygodna odpowiedź "to wy go tam wsadziliście".

Andrzej Lepper - "gwałciciel" czy męczennik?
Gdy Lepper zeznaje przed "komisją" do spraw "nacisków", wówczas jego wypowiedzi są transmitowane i powtarzane w nieskończoność. Jak ci źli Kaczyńscy i okrutny Ziobro mogli tak próbować wrobić biednego Andrzejka? Toż to jest prawdziwy męczennik! A gdy zapada wyrok w sprawie "seksafery", która zdecydowanie bardziej nosi znamiona wrabiania (czy w końcu wiadomo czyje dziecko urodziła Aneta Krawczyk?) to komentarze są jednoznaczne: "rząd PiS-u, który chciał wprowadzać odnowę moralną do polityki sam zawarł haniebną koalicję z taką Samoobroną - Lepperami, Łyżwińskimi itp."

Kazimierz Marcinkiewicz, Radosław Sikorski, Konrad Kornatowski, Antoni Mężydło i wielu innych
Marcinkiewicz - wiadomo, strasznie skrzywdzony, że odwołany... a że nic konkretnego nie robił, to nieważne - grunt, że był cool: kopał piłkę, przecinał wstęgi. Tak się media rozczulały nad tym idolem, zwłaszcza gdy przyłączył się do zwolenników Partii Opluwaczy i zaczął opowiadać jaki to był straszny rząd, którym kierował i jaki straszny Kaczyński go odwołał.
Kiedy jednak wyszło na jaw, że nie tylko zdradził ugrupowanie, któremu zawdzięcza awans z zera na bohatera, ale i żonę (zostawił ją, gdy walczyła z nowotworem), a w kontekście kariery w banku będącym negatywnym bohaterem spadku notowań naszej waluty pojawiły się głosy o zdradzie kraju, wówczas pojawiający się to tu to tam z Isabel "cool Kaziu", zwolennik PO został natychmiast "zdegradowany" do byłego premiera rządu PiS.
Raduś Sikorski - następny ciekawy przypadek. Sam nie pamiętał z jakiej listy startował do senatu w 2005 roku. Wyleciał z rządu PiS w atmosferze międzynarodowej kompromitacji, gdyż w trakcie negocjacji dotyczących tarczy antyrakietowej robił sobie niewybredne notatki na temat amerykańskiego negocjatora... i notatki wyciekły do prasy.
http://www.tvn24.pl/-1,1641688,0,1,msz-przyznaje-sikorski-startowal-z-listy-pis,wiadomosc.html
Konrad Kornatowski przeszedł podobną drogę. Już go kreowano na "PiS-owskiego zbrodniarza" tuszującego zbrodnie komunistyczne, aż tu nagle został oskarżony o utrudnianie śledztwa w sprawie przecieku przy aferze gruntowej i nagle do spółki z Kaczmarkiem i Netzlem stał się "świadkiem koronnym" komisji "naciskowej". Ciekawe, że nikt, z wyjątkiem tej trójcy żadnych nacisków nie stwierdził, a komisja działa już dużo dłużej, niż działał rząd PiS.
http://wiadomosci.onet.pl/2123494,11,final_kontrowersyjnej_sprawy_z_raportu_rokity,item.html
Antoni Mężydło - gdy opuścił szeregi PiS i wstąpił do PO był witany tryumfalnie. Gdy jednak ośmielił się skrytykować działania Platformy dotyczące afery hazardowej (o zgrozo! użył porównania z PiS-em, z którego odszedł!) wówczas przykładnie go ukarano oddelegowując kilkakrotnie do programów telewizyjnych, w których musiał bronić komisji "hazardowej".

I tak dalej, i tak dalej... Społeczeństwo, zdezorientowane ciągłymi zmianami POlitycznie POprawnych norm moralnych, często powtarza opinię, że jedyną dobrą rzeczą zrobioną przez PiS było odsunięcie Samoobrony i LPR-u od polityki. Tylko zapomina o tym, że za to odsunięcie PiS zapłacił cenę stania się kozłem ofiarnym, chłopcem do bicia i zastępczym obiektem nienawiści, który trzeba publicznie opluć, aby zaistnieć w mediach.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dwa lata walki o dobre imię , dwa lata patrzenia pełowskiej bandzie na ręce .
Twarda postawa wobec "przyjaciół" .
Dobra robota Panie Prezesie.
Jest nadzieja na przełamanie 'Polactwa" -
Pragmatyzm w rządzeniu w oparciu o nasze narodowe interesy .
Gdyby jeszcze wyborca sięgnął wstecz i zrobił analize klęsk - jak łatwo oddaliśmy pole .
Podzieleni ,zapatrzeni w
kanapowe układy .

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#47497

albo panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Lepper, ani gwałciciel, ani męczennik, Aneta Krawczyk k..... dla mnie nie wiarygodna, szukała ojca dziecka z łapanki. Marcinkiewicz stary głupiec głowa łysieje d... szaleje. Sikorski poprawny politycznie ale mdły ze swoją żydówką.Oni wszyscy do wora, a wór do jeziora.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marika

#47569