"Debata" z Deja vu, czyli POwtórka wielkiej ściemy Tuska sprzed dwóch lat

Obrazek użytkownika Peacemaker
Kraj

"Wczoraj odbyło się spotkanie premiera z internautami i blogerami." "Donald Tusk zaznaczył, że konieczna jest walka z przestępczością, występującą zarówno w świecie rzeczywistym, jak i wirtualnym." Jakże współcześnie brzmią te informacja zacytowane z serwisów... dokładnie sprzed dwóch lat.

Daja vu?

Dnia 5 lutego 2010 roku, czyli dokładnie dwa lata i jeden dzień przed debatą z Internautami w sprawie ACTA odbyła się debata Donalda T. z zaproszonymi przedstawicielami organizacji pozarządowych, internautami i osobami prowadzącymi blogi. Miała ona, dokładnie tak samo jak debata dzisiejsza rozwiać obawy dokładnie tych samych środowisk dotyczące dokładnie tego samego problemu: wprowadzonych pospiesznie, w tajemnicy i bez żadnych realnych konsultacji zmian w aktach prawnych mogących skutkować cenzurą internetu. Wówczas zmiany te były zawarte w ustawie "hazardowej", obecnie są zawarte w umowie międzynarodowej ACTA. Wówczas jeszcze organizacje pozarządowe wzięły udział w debacie, gdyż wierzyły jeszcze, że coś można zmienić. Dziś te organizacje zbojkotowały tę wielką ściemę, lecz żadne media nie podały prawdziwej przyczyny bojkotu. Wtedy Donald T. tłumaczył się z pospiesznego trybu wprowadzania zmian tym, że nie chciał, aby grupy lobbingowe wpływały na kształt nowej ustawy, jak to miało miejsce w przypadku afery hazardowej, która była pretekstem do napisania tamtej ustawy. Wtedy rozwadniał moralnie temat strasząc pedofilami rozprowadzającymi pornografię dziecięcą w Internecie, dziś robił to samo strasząc złodziejami dóbr intelektualnych rozprowadzającymi skradzioną artystom muzykę i filmy. Cała reszta była niemal identyczna. To samo zapewnianie, że intencją rządu nie jest... to samo wzywanie do większego zaufania... te same kłamstwa i cyniczne pustosłowie.

Do trzech razy sztuka

W kwestii wprowadzania cenzury Internetu, rząd Tuska, wbrew deklarowanym "intencjom" wykazuje żelazną konsekwencję i niebywałą (zwłaszcza w tym gronie) systematyczność i wytrwałość. Przed niespełna rokiem próbował wprowadzić znaczne obostrzenia dotyczące publikacji materiałów w sieci. Oczywiście wtedy także próbował wprowadzić te zmiany kuchennymi drzwiami, przy okazji ustawy medialnej. Obostrzenia miały dotyczyć głównie amatorskich filmów, nad którymi pieczę miała trzymać Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji - dokładnie ten sam organ, który właśnie teraz odmówił przyznania miejsca na multipleksie cyfrowym TV Trwam, a przyznał to miejsce rozmaitym firmom - krzakom.
W tamtej sprawie również w ustach premiera pojawiło się magiczne słowo: "intencje". Jak zwykle pojawiło się straszenie - tym razem akurat ogromnymi karami, które Polska miałaby niby zapłacić, gdyby nie wdrożyła na czas unijnej dyrektywy. Podobnie jak dziś pojawiła się w tamtym kontekście postać ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego. Także wtedy pojawiały się opinie, że internauci nie wiedzą przeciwko czemu protestują - może nie aż tak bezczelne, jak bluzgi Stefana Niesiołowskiego, ale i tak wyjątkowo cyniczne i bezczelne. Były także informacje o tym, że politycy PiS nie wiedzą za czym głosują (nawiasem mówiąc dobrze by było, gdyby na przyszłość zaoszczędzali nam takich emocji i bardziej rozsądnie podnosili rękę i naciskali przycisk do głosowania). Słowem: kolejne deja vu.

Przed rokiem było dużo trudniej powstrzymać cenzorskie zapędy Tuska niż przed dwoma laty. Dlaczego? Odpowiedź jest tak samo przykra jak prosta. W lutym 2010 jeszcze żył i sprawował urząd Prezydenta RP Lech Kaczyński. Donald Tusk nie mógł sobie pozwolić na to aby to Prezydent był tym dobrym, co broni internautów przed cenzurą, a on był tym złym, co cenzurę wprowadza. Dlatego w 2010 roku wprawdzie odgrażał się pedofilami, ale wycofał się z forsowania ustawy zdecydowanie szybciej niż w roku 2011. Rok temu do ostatniej chwili nie było wiadomo czy cenzurę internetu uda się powstrzymać czy nie. Ostatecznie jednak był to rok wyborczy i sprawa oparła się o Senat.

Niestety w tym roku nie są planowane żadne wybory, więc, jak to było do przewidzenia, za trzecim podejściem cenzurę przepchnięto - umowa ACTA została podpisana i niezależnie od tego czy zostanie ratyfikowana czy nie, odbije się to na nas w takiej lub innej formie.

Dlaczego media milczą o tych dwóch sprawach?

Dlaczego tak trudno znaleźć jakąkolwiek reakcję na cyniczne kłamstwa typu: "Premier Donald Tusk był i jest wrażliwy na punkcie internetu. Dlatego - szczerze mówiąc - dostaliśmy burę w ostatnich dniach"? http://www.tvn24.pl/-1,1732702,0,1,boni-o-acta-premier-wrazliwy-dostalismy-bure,wiadomosc.html

Czyżby media, które tak chętnie zarówno przed dwoma laty, jak i nawet przed rokiem wypominały Jarosławowi Kaczyńskiemu niefortunne i wyrwane z kontekstu zdanie sugerując, że Kaczyński uważał internautów za ludzi pijących piwo i ściągających filmy pornograficzne (w rzeczywistości była to wypowiedź dotycząca nie internautów, ale obaw przed wprowadzeniem głosowania przez Internet) teraz nagle dostały zbiorowej amnezji? Rzeczpospolita wspomniała o autorze strony AntyKomor.pl, którego sprawę przejęła prokuratura w Piotrkowie Trybunalskim (pomyśleć, że sprawa ciągle jest w toku!), TVN24, że Ministerstwo Gospodarki chwaliło się przeforsowaniem umowy ACTA jako kolejnym sukcesem polskiej prezydencji... aż do momentu wybuchnięcia protestów, kiedy to strona ministerstwa nagle zmieniła treść (nota bene warto przeczytać artykuł http://www.tvn24.pl/0,1732338,0,1,acta-suksesem-polskiej-prezydencji-juz-nie,wiadomosc.html ). Jednak nigdzie nawet na chwilę nie pojawia się wzmianka o tym, że podpisanie ACTA nie jest wypadkiem przy pracy, tylko wynikiem konsekwentnie prowadzonej polityki wprowadzania cenzury przez zaskoczenie i że już co najmniej dwie takie próby już miały miejsce. Milczą o tym nawet politycy PiS i SP! Czyżbym był jedyną osobą śledzącą kłamstwa Tuska w tym temacie? A może cierpię na deja vu?

Na szczęście w Internecie pozostały ślady tamtych zdarzeń

5 lutego 2010, 12:41 Autor: (azda) / Gazeta Współczesna
[quote]Dziś o godz. 14 w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów premier Donald Tusk rozpocznie debatę z zaproszonymi przedstawicielami organizacji pozarządowych, internautami i osobami prowadzącymi blogi. Będą to osoby, które podpisały list do premiera w sprawie proponowanych przez niego zmian w dostępie do internetu. Chodzi dokładnie o projekt ustawy wprowadzającej rejestr niedozwolonych stron internetowych, które w przyszłości miały być blokowane.

Pomysł spotkania wyszedł od samego premiera. 26 stycznia w specjalnym liście umieszczonym na stronie KPRM oraz rozesłanym po serwisach społecznościowych szef rządu zaprosił do wspólnej debaty dotyczącej cenzury w internecie.

Projekt ustawy wzbudził wielkie kontrowersje wśród użytkowników internetu. Premier po przyjrzeniu się licznym komentarzom i opiniom obiecał w liście, że raz jeszcze zastanowi się nad tą ustawą.

Pomóc ma w tym dzisiejsza debata. Spotkanie będzie miało wyjątkowy charakter. Nie będzie toczyło się jedynie za zamkniętymi drzwiami kancelarii premiera. Przebieg debaty transmitować będą portale społecznościowe oraz serwis internetowy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

http://www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100205/AKTUALNOSCI/855872580
[/quote]

05-02-2010, 07:25 Autor: Marcin Maj, "Dziennik Internautów"
[quote]Dziś o godz. 14.00 premier Donald Tusk spotka się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z przedstawicielami internautów oraz organizacji pozarządowych. To spotkanie może się przyczynić do odrzucenia niebezpiecznych przepisów dotyczących internetu, ale może być też przysłowiowym rzucaniem grochem o ścianę. Obejrzyj debatę na żywo w Dzienniku Internautów.

Internauci w Polsce mają się czego obawiać, od kiedy rząd przyjął projekt "ustawy hazardowej" przewidujący wprowadzenie tzw. Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Kontrowersyjne są nie tylko same przepisy, ale również sposób, w jaki je wypracowano – bardzo szybko i praktycznie bez konsultacji. Internautów wysłuchał już w tej sprawie prezydencki minister Władysław Stasiak.
(...)
Jakie są nastroje przed "debatą"? Można chyba powiedzieć, że średnio dobre. To dobrze, że premier chce się spotkać, ale z jego wcześniejszych wypowiedzi wynika, że chce on nie tyle dyskutować, ile tłumaczyć internautom, że cenzura będzie stosowana tylko wobec pedofilów i przestępców.

http://di.com.pl/news/30197,0,Debata_internautow_z_Donaldem_Tuskiem.html
[/quote]

06-02-2010, 08:54 Autor: Marcin Maj, "Dziennik Internautów"
[quote]Wczoraj odbyło się spotkanie premiera z "internautami" i blogerami. Wielkie media mówią o zwycięstwie, ale to nie jest tak bardzo oczywiste. Padło kilka pozytywnych deklaracji, ale więcej było "przedstawiania stanowisk" niż rzeczywistej dyskusji. Mimo to samo zorganizowanie debaty było dobrym pomysłem.

Organizacje zainteresowane rozwojem społeczeństwa informacyjnego w Polsce od początku wskazywały, że nie można odgórnie blokować stron WWW, należy raczej intensywniej ścigać przestępstwa popełniane za pomocą internetu. Przy tym bardzo kontrowersyjny był fakt, że przepisy wprowadzające coś w rodzaju cenzury prewencyjnej przyjęto bardzo szybko i bez konsultacji, jakby rządowi zależało na takim trybie przyjmowania projektu.

Wróćmy jednak do debaty. Można uznać, że internauci coś osiągnęli. Przedstawiciele rządu zapewniali, że nie mieli złych intencji, a Michał Boni podkreślił, że potrzeba jest szerszej konsultacji nad projektami rządowymi. Zadeklarowano wstrzymanie prac nad projektami ustaw, które dotyczą internetu, do czasu wysłuchania opinii internautów. Obiecano także stworzenie listy problemów, które budzą niepokój internautów i wspólną pracę nad nimi.

Ciekawa była również zapowiedź Szefa Rządowego Centrum Legislacji Macieja Berka. Chce on stworzenia mechanizmów, dzięki którym możliwe będzie pełne śledzenie w sieci procesu legislacyjnego nad ustawami.

Powyższe ustalenia z debaty nie były tak bardzo jasne, kiedy się ją oglądało. Można je chyba jednak uznać za ostateczne, skoro znalazły się w podsumowującym komunikacie na stronie premiera.

Debata "rozwodniona" i "teatralna"

Z czego wynikała mała jasność debaty? Zdaniem wielu osób śledzących dyskusję była ona "rozwodniona". Niektóre istotne pytania i zagadnienia jakby zginęły w gąszczu prywatnych opinii, deklaracji i mniej istotnych pytań.(...)

http://di.com.pl/news/30213,0,Debata_internautow_z_premierem_zbyt_teatralna.html
[/quote]

Można także znaleźć na samej stronie premiera komunikat z tamtego spotkania

[quote]5 lutego 2011

Premier z internautami o ustawie hazardowej

Podczas debaty z przedstawicielami internautów oraz organizacji pozarządowych na temat nowelizacji ustawy o grach hazardowych, premier Donald Tusk zapowiedział, że ustawa będzie dalej procedowana, ale bez Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. – Chcemy, aby do Sejmu poszła ustawa na razie bez tych zapisów – oświadczył. – A czy Rejestr wróci, czy będą innego typu instrumenty, będzie zależało od wyników konsultacji społecznych – podkreślił premier.

Donald Tusk zaznaczył, że konieczna jest walka z przestępczością, występującą zarówno w świecie rzeczywistym, jak i wirtualnym. – W interesie wszystkich jest, żeby to, co jest przestępczością w świecie realnym, nie pleniło się w świecie wirtualnym, bo nie znajdziemy skutecznych sposobów ścigania – podkreślił. – Dla przestępczości w Internecie nie może być większej swobody i tolerancji tylko dlatego, że to Internet – wyjaśnił Donald Tusk.

Szef doradców premiera Michał Boni podkreślił, że potrzeba jest szerszej konsultacji nad projektami rządowymi. Zadeklarował wstrzymanie prac nad projektami ustaw, które dotyczą Internetu, do czasu wysłuchania opinii internautów. – Mogę się zobowiązać, że wstrzymamy prace nad projektami, które prowadzimy, żeby wysłuchać państwa opinii – zapowiedział. – Co nie znaczy jednak, że ze wszystkimi będziemy się zgadzać – zaznaczył Michał Boni. Minister zaproponował także stworzenie listy problemów, które budzą niepokój internautów i wspólną pracę nad nimi.

Szef Rządowego Centrum Legislacji Maciej Berek zapowiedział natomiast stworzenie mechanizmów, dzięki którym możliwe będzie pełne śledzenie procesu legislacyjnego nad daną ustawą w Internecie. Minister znaczył jednocześnie, że nie będzie to pomysł na integrację Biuletynów Informacji Publicznej.

Formuła dyskusji z internautami i została wypracowana wspólnie użytkownikami Internetu, którzy zgłaszali swoje propozycje dotyczące tematyki i pytań w serwisie zapytajpremiera.pl. Debata odbyła się jednocześnie w formie tradycyjnej, z udziałem grupy internautów oraz wirtualnej, z wykorzystaniem dostępnych serwisów społecznościowych. Było ją można śledzić w Internecie dzięki transmisji on-line, relacjom na mikroblogach oraz, po raz pierwszy w serwisie internetowym KPRM – dzięki transmisji na urządzenia iPhone.
[/quote]

Są także ślady akcji sprzed roku

16-03-2011 13:44 Rzeczpospolita
[quote]Tusk: wyrzucić Internet z ustawy medialnej

Premier Donald Tusk poinformował, ze zwrócił się do senatorów PO, by zgłosili poprawkę, która wykreśli z ustawy rtv przepisów dotyczących Internetu

Chodzi o rządową nowelizację ustawy o rtv wynikającą z konieczności wdrożenia unijnej dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych, z którą jesteśmy spóźnieni już ponad rok.

Grozi to Polsce karami ze strony Komisji Europejskiej. Termin implementacji minął 19 grudnia 2009 r. Stąd rządowy projekt w tej sprawie miał status pilnego.

Według wielu ekspertów nowelizacja ustawy medialnej wprowadza "cenzurę" i zagraża rozwojowi Internetu w Polsce. Nowela wprowadza m.in. obowiązek rejestrowania w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji programów telewizyjnych rozpowszechnianych wyłącznie w Internecie.

Nowelą jutro ma zająć się Senat.

- Sprawa Internetu i wolności w Internecie daleko wykracza poza problem jednej ustawy - podkreślił Tusk rozmowie z dziennikarzami w Sejmie. Internet - jak zaznaczył - stał się przestrzenią wolności. - Ludzie są gotowi bronić Internetu jako przestrzeni wolności, także wolności większych niż te poza Internetem - podkreślił.

Szef rządu zaznaczył, że trwa dyskusja w Europie i na całym świecie "czy Internet ma być tą przestrzenią wolności większą niż rzeczywistość poza internetem". - Nie ma jednoznacznej odpowiedzi - dodał.

Premier: rozumiem intencje urzędników

Tusk zapewnił, że rozumie intencje urzędników, którzy przygotowali nowe rozwiązania w ustawie o rtv dotyczące Internetu. - Po pierwsze przekonują, że jest to implementacja przepisów europejskich, a po drugie tłumaczą, że te ograniczenia, rygory nakładane są na firmy producenckie, które przez Internet chcą oferować usługi stricte telewizyjne - mówił szef rządu.

Z drugiej strony - w jego ocenie - użytkownicy Internetu "mają prawo wyrażać niepokój, że każda regulacja może ograniczyć ich wolność".

Tusk dodał, że dlatego zaproponował senatorom, by zgłosili poprawkę wykreślającą z nowelizacji ustawy o rtv "części ustawy, która dotyczy Internetu". - I byśmy wrócili do poważnej rozmowy ze środowiskami, które reprezentują społeczności internetowe, ale też z przedstawicielami Komisji Europejskiej - podkreślił premier.

Jak zapowiedział, wraz z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim zorganizuje spotkanie, by wyjaśnić, jakie regulacje potrzebne są w Internecie, a jakie są zbędne.(...)

http://www.rp.pl/artykul/118849,627562-Rzad-wyrzuca-Internet-z-ustawy-rtv.html[/quote]

28-04-2011, 10:12 Autor: Marcin Maj, "Dziennik Internautów"
[quote]Jakubowicz: internauci odstawili pornosy i szumieli

Protesty internautów to regres do czasów, kiedy "byle warchoł mógł zatrzymać prace Sejmu" - taki pogląd wyraził medioznawca Karol Jakubowicz. Stwierdził on również, że "internauci odstawili piwo, oderwali się od pornosów i trochę poszumieli". To komentarz do zamieszania wokół ustawy medialnej. Czujecie się urażeni? Nie, nie ma się o co obrażać. Po prostu Karol Jakubowicz musiał ocenić internautów według siebie.(...)

http://di.com.pl/news/37592,0,Jakubowicz_internauci_odstawili_pornosy_i_szumieli.html
[/quote]

itd... itp... itp... itd... Wszystko to brzmi tak znajomo i współcześnie.

W dziedzinie wprowadzania cenzury Internetu ukradkiem, a następnie zwoływania pod wpływem protestów "debat" przepełnionych kłamstwami o tym, że "intencją rządu nie było... zaś brak wystarczających konsultacji był błędem i wynikał...", zakończonych zaś zapowiedziami "wstrzymania prac do momentu rozwiania wątpliwości" Donald T. jest już nie tylko RECYDYWISTĄ, ale nawet PRAWDZIWYM WETERANEM!!!

Dla mnie nie jest to żadnym odkryciem, że Donald T. traktuje swój elektorat (a także elektorat niezdecydowany) jak stado idiotów, których można bez końca okłamywać sprzedając te same prymitywne kłamstwa i bajeczki. Jest tylko pytanie kiedy ten "inteligĘtny" i "wyksztaUcony" elektorat to odkryje?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Kiedy elektorat to odkryje, to "weterana" spod ziemi wyryje..
Pozdrawiam

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#223006

wszyscy szefowie redakcji (prasa, radio, tv )otrzymali polecenie służbowe by nie puszczać tekstów na ten temat

jeżeli mieli przez 2 tygodnie piec serial o 0,5 rocznej Madzi ( tego typu wypadków jest przynajmniej kilka na rok w każdym powiecie)

to państwu totalitarnemu pozostało już tylko zlikwidować internet.

Dlaczego pierwszy lepszy bloger jest bardziej wiarygodny od każdego "wiodącego" dziennikarza? Ano dlatego.
Dzięki,kawał dobrej roboty uzmysławiającej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#223019