Ojciec Eureksjusz na tropie, część 1

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

- Mam problem - wyszeptał dziadek Łukaszka i popatrzył z nadzieją na swojego rozmówcę. W pokoju dziadka, naprzeciw niego siedział ojciec Eureksjusz. Był to katecheta, uczący w szkole Łukaszka religii.
- Tak, słucham - odpowiedział również szeptem ksiądz.
- Wnuk, zamiast się uczyć, siedzi ciągle w internecie - rzekł dziadek. - Nie wiem już naprawdę co można zrobić. Pewno ogląda gołe baby!
- Nie można zaraz zakładać najgorszego. Może tylko prowadzi bloga?
- Ale proszę księdza, ta zaraza się rozszerza! On w to wciągnął babcię!
- Zajmę się tym - ksiądz wstał energicznie i obciągnął sutannę. - Pomogłem policji złapać już niejednego złoczyńcę. Pomogę panu, oczywiście. Myślę, że zacznę od zaraz.
- To się świetnie składa, bo oni akurat...
Dziadek i ksiądz zakradli się powoli pod drzwi pokoju Łukaszka. Były uchylone i słyszeli słowa wypowiadane przez dwójkę podejrzanych.
- Musisz kliknąć zakładki "aukcje" - komenderował Łukaszek. - Poczekaj aż się strona załaduje. No. Jesteś już zalogowana?
- Jestem! - meldowała babcia. - Ale to proste!
- To teraz będzie trochę trudniej. Wpisujesz przedmiot licytacji... Nie, jedno słowa starczy. Będzie szukał po wszystkich aukcjach. Proszę.
- Ile tego! - wystraszyła się babcia.
- Teraz mu zaznaczasz, żeby pokazywał wyniki tylko z tego województwa. Albo jeszcze lepiej tylko z naszego miasta.
- No tak, racja, przecież nie będę gdzieś jeździć nie wiadomo gdzie - zgodziła się babcia.
- No to popatrz... Tu masz, i tu. Te są do dalszej licytacji, a te...
- Te są droższe.
- Ale jest opcja "kup teraz". Klikniesz i już masz.
- Na pewno?
- No na pewno.
- No to klikam. Jest droższe ale i tak taniej niż iść i kupować.
- Bo mało ludzi o tym wie - przypuścił Łukaszek.
- Pamiętaj, żebyś nikomu o tym nie mówił! Im mnie osób o tym wie, tym lepiej! Nawet rodzinie nie mów! Jak się tylko dowiedzą, że mamy dostęp do źródła...
- Klik i już - mówił dalej Łukaszek. - Zapisać ci datę i godzinę spotkania?
- Narkotyki kupują... - wyszeptał ojciec Eureksjusz do dziadka. - Wszystkie dowody na to wskazują...
Dziadek opuścił głowę, załamany.
- Powiadomię policję - szeptał dalej ksiądz. - Może wezmą pod uwagę jej wiek, jej przeszłość...
- O, to ją na pewno zamkną...
- Chodzi mi o to, że niekarana...
- Nie, tak nie może być! - dziadek zerwał się i wkroczył do pokoju Łukaszka. A ksiądz za nim.
- Co wy się tak skradacie, co? - spytała niezadowolona babcia Łukaszka.
- Co robiliście?! - zaatakował bezpośrednio dziadek Łukaszka.
- Łukasz mi pomagał! Bo ja z tym internetem to nie bardzo...
- Lepiej się przyznaj - rzekł do Łukaszka ciepłym głosem ksiądz.
- Do czego? - wystraszył się Łukaszek.
- Do wszystkiego. Będzie ci łatwiej żyć. Naprawdę.
- No dobrze - westchnął Łukaszek. - Pomagałem babci. Bo ona internet nie za bardzo, a to są aukcje i na dodatek trzeba mieć refleks, więc...
- Aukcje? Jakie aukcje?! - gorączkował się dziadek. - Sprzedaliście coś?
- Wręcz przeciwnie - oświadczyła babcia. - Udało nam się kupić. I to nawet po dość przystępnej cenie. Faktycznie, przez ten internet szybciej, prościej, a nawet okazuje się, że ciut taniej. Gdybyśmy mieli takie coś za Gomułki, to inaczej by Polska wyglądała!
- Cenzura by nie pozwoliła - replikował dziadek. - Czy ja się dowiem coście kupili?!
- A wylicytowałam wizytę u kardiologa!
Gdyby Lot miał męża, to wyglądałby tak jak dziadek Łukaszka w tej chwili.
- Wi... zytę? U kardiologa? Przecież służba zdrowia jest za darmo...
- Taki stary a taki głupi! No jest za darmo, ale do lekarza musiałabym czekać trzy lata!
- Ale jest przecież możliwość wykupu bonu skracającego okres czekania... Tego, no... Kopaczówki...
- No jest, ale czy ty wiesz ile ludzi w przychodniach walczy o te bony? Nie ma ustalonej stawki i kto da więcej ten wygrywa! Niektórzy potrafią przepuścić całą emeryturę i kredyt z chwilówki! Taki hazard w narodzie! Na szczęście mało osób licytuje w internecie. Łukasz założył mi konto i proszę: mam już w przyszłym miesiącu wizytę u kardiologa. Wyszło nawet mniej niż myślałem. Może se jeszcze rentgen płuc wykupię...
- Widzi ksiądz, nic złego jednak się nie sta... - dziadek Łukaszka obrócił się i zauważył, że ksiądz już sobie poszedł.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ciężko odróżnić fikcję od faktów. Jak zwykle dycha!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#140952

Dziękuję :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#140966