Odkurzcie szturmówki, towarzysze

Obrazek użytkownika Free Your Mind
Kraj

Co tu dużo kryć, pieriestrojka u nas nie została dopracowana we wszystkich szczegółach, bo nie wiedzieć czemu w 1993 r. wyprowadzono przyjazne wojska rosyjskie, a teraz aż się prosi, by wróciły. Na szczęście min. Sikorski, który nareszcie po długich latach szamotaniny zrozumiał, że w naszym regionie geopolityka sprowadza się do wspierania interesów Moskwy, dwoi się i troi, by sytuacja uległa normalizacji. W tym też celu od wielu już miesięcy z wielką determinacją forsuje on rozmaite inicjatywy (głównie „rozbrojeniowe”) wzmacniające Rosję (pisałem o nich parokrotnie w POLIS MPC), z których najnowszą jest ta dotycząca utworzenia „grupy przyjaciół” „Partnerstwa Wschodniego” - tak jakby pracował nie tylko na stanowisku szefa polskiego MSZ-u, ale i jako wolontariusz rosyjskiego.

Skoro już się z Rosją pojednaliśmy i na katyńskich grobach, i na smoleńskim pobojowisku, to nic dziwnego, że następnym krokiem jest przyjaźń. Znakomicie wpisuje się ona w ogólny klimat euforii promoskiewiskich środowisk w naszym kraju, euforii związanej z Kremlem, armią czerwoną itd., a nawet otwiera wspaniałe możliwości dla zasłużonych dla przyjaźni polsko-sowieckiej artystów. W. Szymborska może teraz wydać tomik poezji ku czci Putina (oczywiście jej stalinowskie poematy też można by wznowić, skoro i w Rosji Stalin jest wciąż wielbiony), A. Wajda może nakręcić znowu śmiały, rozliczeniowy „Popiół i diament” tym razem jako „Popiół i diament 2”, gdzie rzecz jasna straconym pokoleniem byłoby to, co szło na pasku rusofobów opłacanych przez CIA, zaś wybawcami Polski znowu byliby poczciwi komuniści jeśli nie z jakiejś cementowni, to przynajmniej z Bezpieczeństwa. Ileż satyryków mogłoby znaleźć zajęcie, ile książek socjologicznych o wielkim mentalnościowym przełomie społeczeństwa polskiego, odkrywającego na nowo swoją przyjaźń z Moskwą można by napisać! To wszystko przed nami.

A co przed tzw. rządem naszego kraju, tj. zielonej wyspy? Oprócz dwustronnych umów z Rosją – w kwestii bezpieczeństwa, rzecz jasna (A. Macierewicz wspomniał w rozmowie z T. Sakiewiczem, że już Wiki Jamajka ze swoimi ludźmi zaczął nad tym pracować 9 mają podczas pobytu w stolicy Rosji), należałoby zaproponować naszym przyjaciołom - po wspólnej defiladzie na Placu Czerwonym - wspólne manewry z wojskami rosyjskimi. Niektórzy oficerowie starszego pokolenia w „ludowym wojsku” odświeżyliby kontakty i znowu przepłukaliby gardła z braćmi Moskalami w oficerskich mundurach dawnej krasnej armii. Oczywiście, sam poligon dla porządnego żołnierza to nie wszystko – wojsko sprawdza swą siłę bojową w boju, nie na fajerwerkach. Z tego też względu wypadałoby dokonać wspólnej inwazji na Gruzję, żeby choćby zatrzeć to niemiłe wrażenie, jakie zarówno w Moskwie, jak i w Warszawie pozostawiła eskapada Prezydenta Kaczyńskiego wśród ślepych snajperów. Tym razem snajperzy nie byliby ani ślepi, ani nie strzelaliby ślepymi nabojami, a na pierwszej linii frontu mogliby się w mundurach polowych pokazać od najlepszej strony i min. Sikorski, i min. Klich, i sam marszałek polny Komorowski z porządną, załadowaną dwururką. Już widzę nawet zdjęcie na okładce komunistycznej „Polityki” całej tej trójki na jakimś dymiącym kawałku frontowej ziemi, jak stoją umorusani, ale uśmiechnięci, za nimi żołnierze polscy i rosyjscy, a pod spodem na czerwono napis: „Brothers in Arms”.

To wszystko jest tak piękne, że aż dziw, iż trzeba było czekać 21 lat. Czy nie można było tak od razu? W czerwcu 1989 poszerzyć PZPR o wszystkich ochotników (nie tylko z lewicy laickiej)? Mniej byłoby i hałasu, i wydatków. Ba, gdyby o tym pomyślano jeszcze w 1981 r., to nawet stan wojenny nie byłby potrzebny, Jaruzel rządziłby po dziś dzień jak przez długie lata Fidel Castro czy Erich Honecker, no i nie przeżywałby tych cholernych dylematów, iż musiał posłać niewinne czołgi na uzbrojonych, dzikich ludzi. Może nawet i „Gazeta Wyborcza” by mogła się ukazywać dużo wcześniej – tylko pewnie pod jakimś zgrabniejszym tytułem.

http://www.rp.pl/artykul/484674_Kolejna_polska_inicjatywa.html
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100525&typ=sw&id=sw01.txt
http://polis2008.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=639:aktualno-antykomunizmu-reagana&catid=258:dzielnica-publicystow&Itemid=292

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

FYMie
W swoim znakomitym tekscie (jak zawsze!) piszesz:
"min. Sikorski, który nareszcie po długich latach szamotaniny zrozumiał, że w naszym regionie geopolityka sprowadza się do wspierania interesów Moskwy".
Trudno nie zauważyć, że "Radek" jest znakomicie uwiarygodnionym agentem, który był "śpiochem" przez wiele lat. Wydaje się, że dopiero teraz w pełni wyzyskuje się jego użyteczność. Więcej nt tego "antykomunisty" tu

niepoprawni.pl/blog/1055/sikorski-i-inni-milosnicy-regionow

Leopold

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#61313

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#61315

Wszystko wskazuje na to, że pomyślano o tym jednak odpowiednio wcześnie, a te dwie dekady poślizgu spożytkowano na próbę wyhodowania społeczeństwa mentalnych niewolników, co to "gdy dasz im skrzydła u ramion, pójdą nimi zamiatać ulice ". Przynajmniej po części plan się powiódł, a w międzyczasie jak bajecznie można się jeszcze było wzbogacić!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Rebellis

#61337

powolac do zycia Towarzystwo Przyjazno Polsko-Rosyjskiej.

Nawet skrot TPPR nie wymaga poprawek, tylko odkurzyc i bedzie

jak znalazl.

Pozdrawiam, Elzbieta7

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#61437