„Sztukmistrz z Londynu”, „drukowanie długu” i ucieczka „szczurów” z MF’u

Obrazek użytkownika 2-AM
Gospodarka

Szykuje się kolejny „wałek” w ramach kreatywnej księgowości prowadzonej przez „kucharzy” z Ministerstwa Fynansów. Za to „kuchciki” szykują się do porzucenia dymiącej garkuchni grożącej wybuchem i sprawnej ewakuacji na z góry upatrzone pozycje.

31.12.2011 jest datą krytyczną. Wie to zarówno nasz „sztukmistrz z Londynu” udający od kilku lat ministra finansów tubylczego kraju jak i międzynarodowa „spekuła”. Jeśli w tym dniu poziom polskiego zadłużenia przekroczy tzw. 1-szy próg ostrożnościowy wynoszący 55% PKB to konieczne będzie wprowadzenie drakońskich cięć a być może o zgrozo prawdziwych reform finansów publicznych (pod poniższym linkiem tytułem przypomnienia kilka informacji na temat przykrych działań jakie czekały by miejscowych podatników po potwierdzeniu przekroczenia wspomnianego progu ostrożnościowego - LINK) . Problem polega na tym, że wysokość zadłużenia jest zmienna i zależy w znacznym stopniu od kursu EUR/PLN. Ok. 30% polskiego długu to dług w walutach obcych z czego 70% jest denominowane w euro. Wzrost kursu EUR/PLN powoduje wzrost poziomu długu wyrażony w PLN. Datą rozliczenia jest 31.12. Według szacunków nie zależnych ekspertów poziomem krytycznym, przy którym dług rozliczany w euro powoduje przekroczenie „progu ostrożnościowego” jest kurs 4,55 pln. Pytany o tą wartość Jan Jacek Anton Vincent (no-PESEL) Rostowski spłonął na buzi jak panienka przyłapana na sprośnych myślach po czym z charakterystyczną dla siebie bufonadą oświadczył, że jeszcze daleko do poziomu kursu, który był by krytyczny dla polskiego długu. Oczywiście nie ujawnił tej wartości co tylko potwierdza wysokie prawdopodobieństwo, że kurs 4,55 jest/był wartością graniczną. Międzynarodowym spekulantom już kilku krotnie udało się na przełomie niespełna 2 miesięcy przebić na krótko ten poziom. W międzyczasie widzieliśmy kilka nie udanych interwencji walutowych prowadzonych przez NBP czy BGK, które najczęściej zaledwie na kilka godzin były w stanie obniżyć kurs o kilka groszy (ktoś na tym z pewnością zarobił wystawiając własne zlecenia na Forexie). Nie potwierdzone plotki mówią, że wspomniane interwencje mogły kosztować już kilka miliardów euro z posiadanych przez Polskę rezerw walutowych (nie jest ich aż tak dużo). Ich skutek jak wiemy był zerowy poza stratą wspomnianych rezerw, które zaraz będą potrzebne do decydującej bitwy pod koniec roku. 

Spekulanci zaatakują przed Sylwestrem bo wiedzą, że ofiara jest złapana we wnyki i nigdzie już nie ucieknie. Kwestią otwartą jest jaką sumę rzucą do walki przeciwko nieudolnym urzędnikom Rostowskiego i Belki. Można być prawie pewnym, że ilość amunicji walutowej jaką mogą rzucić do walki jest znacznie większa niż rezerwy walutowe posiadane przez NBP. Dodatkowo ledwo kilka dni temu padł śmiały plan oskubania NBP ze sporej części wspomnianych rezerw na ratowanie bankrutujących „makaronów”. Wpłata miała by nastąpić poprzez MFW by ten niby mafijna pralnia przeprał pieniądze nim wpuści je w krwioobieg EBC na ratunek francuskich, włoskich i niemieckich banków zaparkowanych po uszy we włoskie, śmieciowe obligacje. Wystarczy przypomnieć czym skończył się atak Sorosa na Bank Anglii (BoE) w roku 1992. Jeśli potęga finansowa jaką była i jest UK nie obroniła sztywnego kursu funta do ecu (wstępna larwa euro) to jak w 20 lat potem ma obronić się malutka i słaba Polska? Różnica jest tylko taka, że BoE przyznał się, że sztywny kurs funta do rodzącego się euro to głupi pomysł i więcej tej głupoty nie będą testowali (kosztowało ich to ponad 20 miliardów funtów). Polska nie może porzucić obrony wartości złotówki bo konsekwencją będzie przekroczenie 55% progu zadłużenia.

Ponieważ tak jak w starym serialu o kosmitach „Vincent wiedział”, że bufonada prze kamerą czy mikrofonem nie robi na spekulantach wrażenia zaczął przygotowywać wariant zastępczy w ramach kolejnej odsłony kreatywnej księgowości. Wszystko po to by obniżyć choć na chwilę poziom zadłużenia a w szczególności poziom zadłużenia zagranicznego.

W kroku pierwszym kierowany przez niego resort wystąpił do partyjnej koleżanki HGW zawiadującej miastem stołecznym Warszawa o drobną pożyczkę na kwotę 550 milionów zł. Miasto Warszawa zakupiło te bony skarbowe deklarując o zgrozo, że jest to tylko krótko terminowa inwestycja z terminem wykupu zaraz na początku stycznia 2012 (LINK). Warszawa jest bogata przynajmniej tej jesieni. Mimo zatrudnienia całych hord nowych urzędników, milionowych premii i manka w budżecie spowodowanego kryzysem, który wymusił podwyżki wszystkiego co można było podnieść, po wyborach do kasy miejskiej wpadła drobna sumka w wysokości 1,44 miliarda zł po sprzedaży (85%) państwowego/miejskiego monopolisty (SPEC) dostarczającego ciepłą wodę i CO do mieszkań warszawiaków. Co prawda wkrótce po transakcji pojawiły się tu i ówdzie głosy, że ciepła woda w kranie stała się jakby tylko letnia (drzewiej była ponoć faktycznie gorąca) ale nikt przecież nie wierzył poważnie chyba w obietnice premiera, że dla Polaków istotna jest ciepła woda w kranie i trzeba to im zagwarantować ? 

Jeśli i inne miasta poszły tym samym tropem co stołeczny grajdołek (zostały przymuszone do zakupu obligacji skarbowych) to mogło się okazać, że miasta te zakupiły obligacji na kilka lub kilkanaście miliardów złotych. Zastanawiające jest czy obligacje skarbu państwa w rękach samorządów nadal liczą się jako łączny dług czy taka transakcja obniża papierowe zadłużenie kraju ?

Wygląda na to, że samorządy zostały zmuszone do wzięcia na swoje barki na kilkanaście dni części długu a jednocześnie dostarczyły żywej gotówki. Co z tą gotówką zamierza zrobić nasz sztukmistrz z Londynu ?

Odpowiedzią na to pytanie jest świeżutka informacja ( LINK ) ,że resort Vincenta Rostowskiego planuje w przyspieszonym trybie przedterminowy wykup obligacji skarbowych na sumę 16,7 miliardów złotych (3,7 miliarda euro). Operacja ma odbyć się w najbliższy Poniedziałek 19.12.2011. Ile z tej kwoty to pieniądze wyszabrowane od polskich samorządów pod zastaw kolejnych obligacji a ile to środki pozostające na rachunkach NBP (jest tego 40 miliardów) ? Im więcej forsy uda się upłynnić z NBP przed 31.12 tym większa szansa że Polska wydana na pastwę atakujących ją międzynarodowych spekulantów i dodatkowo zrujnowana ratowaniem „makaronów” przez transfer do MFW będzie musiała skorzystać z FCL jaka ma obstalowaną na kwotę 20 miliardów euro w MFW ( ) . Wtedy dopiero koledzy Marka Belki z MFW zaczną pobierać od Polski właściwe odsetki (dziś za FCL płacimy rocznie zaledwie 100 milionów USD prowizji do MFW). Od kogo Vincent Rostowski chce wykupić przed terminem zapadalności polskie obligacje ? Czy chodzi o wykup obligacji denominowanych w euro ? Ich ewentualny wykup pozwolił by zredukować poziom zadłużenia zagranicznego rozliczanego w euro. Być może w wyniku tej operacji okazało by się, że graniczny poziom 1-szego progu ostrożnościowego pojawił by się nie przy kursie 4,55 ale 4,7-4,8 za 1 euro.

Jak by nie było opisane tu działania Vincenta Rostowskiego przypominają jako żywo operacje swapów walutowych jakie nie tak dawno temu prowadziła Grecja przy współudziale Goldman Sachs a których celem było ukrycie rzeczywistego stanu finansów państwa Danajów i oszukanie przygłupich urzędników z Socjalistycznej Komisji Europejskiej. 

Przypomnijmy, że Vincent Rostowski ma już spore doświadczenia z „kreatywną księgowością” – pierwsze poważne operacje na których zostawił swoje „odciski” pochodzą z końca roku 2008 gdy decyzją ministerstwa zmieniono rozporządzenie pozwalające na zupełnie nowe zasady księgowania (z datą wsteczną) przez działające w Polsce „banki”. W wyniku tych zmian to co do niedawna było stratą lub śmieciem w aktywach banku okazało się cennym kapitałem dzięki czemu pozwalało na liftowanie bilansów i ukrycie rzeczywistego faktu bankructwa paru banków. Warto przypomnieć tą „jaskółkę” kreatywnej księgowości autorstwa naszego „sztukmistrza z Londynu ( LINK

P.S.

Na tle wyczynów kreatywnej księgowości Vincenta dość interesująco wygląda informacja o planowanych odejściach wiceministrów, pomagierów ( LINK1, LINK2, LINK3). Nasza „błękitna krew” w resorcie czyli Dominik Radziwiłł (tak, tak ten pan jest z tych „Radziwiłłów”) notabene odpowiedzialny za politykę resortu odnośnie długu publicznego wybiera się na jakąś sympatyczną, zagraniczną placówkę (a może jednak do MFW albo BŚ). Prawa ręka Vincenta pan Kotecki, który prawie w każdym tygodniu zapewnia nas albo, że dług publiczny jest pod kontrolą albo jak to wspaniale pracujemy nad przystąpieniem do bankrutującej strefy euro też przebiera nóżkami czekając na ogłoszenie końca cyrku pod nazwą „polska prezydencja w UE”. Pan Kapica zamierza profilaktycznie ewakuować się do MSWiA (zawsze to bezpieczniej mieć parę tysięcy pałek w pogotowiu przed elektoratem albo kumplami Mira i Zbycha – to przecież Kapica pokrzyżował „interes hazardowy” naszym przyjaciołom od „Chlebka”). Do ucieczki szykuje się i niejaki Dominik („Pionio ! Dominik jestem, bardzo mi przyjemnie! ”). Pan Szczuka też wybierał się na zagraniczny wypoczynek – jest mu on coraz bardzie potrzebny w kontekście problemów jakie przysparza mu aktualnie IPN i ksywa operacyjna „Gaik” (LINK). Jakoś dziwnie przypomina to ucieczkę szczurów z tonącego okrętu. Czy Polska właśnie tonie i szczury ewakuują się na z góry upatrzone bezpieczne, suche pozycje by z bezpiecznej perspektywy obserwować tonącą krypę na której tak dobrze do niedawna się żerowało? 

Przecież dotychczas w ministerstwie panował nastrój jak w kantorze u prezesa Grunspana, który podsumować można by osławionym cytatem „Robota nie gęś, ona się nie wytopi!”. 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

posiłki dla pracowników powinny stanowić koszty uzyskania, a pracownicy powinni zapłacić podatek od nieodpłatnych świadczeń i to będzie miało sens i będzie moralne.

Remek.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Remek

#208361

nigdy dość przyzwoitości i honoru

Zgoda w każdej kwestii,pozostaje tylko pytania,czy Polska która będzie dryfować jak statek widmo będąc przestrogą dla innych została doprowadzona do ruiny świadomie czy, nie bo miała pecha i zarządzali nią nieodpowiedzialni ludzie,drugie pytanie,czy tych ludzi wybrały i ochraniały obce rządy czy nie, bo tak się akurat złożyło przypadkowo,.a kumulacja przypadkowych faktów przecież miała precedens z Piskorskim w kasynie.Osobiście mam dwie odpowiedzi na te pytania i obie brzmią tak.Dodatkowym argumentem na moje odpowiedzi udzielił mi Bogdan Klich ,który rozmontował armię i zrobił z niej "Straż Wiejską" z setkami Generałów i prawie bez szeregowych,oraz Niejaki Waldek Pawlak,który zamówił tyle gazu po najkorzystniejszych cenach (dla Gazpromu)przez dwadzieścia lat,a taki szczegół,że w kryzysie nie zużyjemy go w jakiś 10-20% a zapłacimy bo nie możemy go odsprzedać(ciekawa formuła niespotykana chyba nigdzie na świecie).Co do zatonięcia to chyba jeszcze nas trochę podtrzymają na materacu z ceraty by dograbić do końca ,jest jeszcze kilka smakowitych kąsków( KGHM,ORLEN,Bełchatów itp.)chociaż po ostatnich ruchach zresztą nerwowych naszych "Guru" dotkniętych palcem Bożym można mieć nadzieję,że da sie coś jeszcze uratować.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

nigdy dość przyzwoitości i honoru

#208369

 Z ta ewakuacja to chyba cos w tym jest.

Pare dni temu przylecialem ze Stanow. I tam w rozmowie z przyjaciolmi (jeden z nich to pracownik banku) wspomnial ,ze Banki (wStanach i Europie)  sprawdzaja ich Saldo -  Bankow Centralnych. Sadzi,ze moze to byc wycofywanie i czyszczenie bankow w europie. Mysle,ze i  to bedzie  dotyczyc bankow w Polsce,ktore sa prawie w 100 % w obcych rekach.  Zobaczymy jak sie to wszystko potoczy.

Daje ponad 10..

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#208370

Witam

Serce się raduje, że jeszcze trochę tekstów ekonomicznych powstaje... Uhm... ja ostatnio zaniedbałem się pod tym względem, ale nadrobię... ;)

Vincent ostatnio nie ratuje złotego i rzeczywiście chyba ściągnął z samorządów...

Mamy jeszcze taką prawidłowość, na którą warto zwrócić uwagę: im słabsza złotówka tym zysk NBP na dzień 31.12.2011 WIĘKSZY, ale równocześnie większy dług publiczny... Pieniądze z NBP maja służyć pomocy goldmanom (MFW) więc nie dziwmy się, że Vincent to robi... Jedynym obostrzeniem jest właśnie strach konstytucyjnych 55%... Sądzę zresztą, że PO podejmie działania zmierzające dop "majstrowania" w konstytucji (60%/ jako pierwszy próg?)

Zresztą "zabiegi" z ostatnim księgowym dniem roku za rządów PO winien być poddany kontroli NIK, podobnie jak dopuszczenie do spekulacji na złotym i oferowania asymetycznych opcji walutowych...

Postaram się niedługo zabrać za Vincenta trochę mocniej i dziekuję jeszcze raz za artykuł...

A... i jeszcze mamy tzw. zadłużenie zagraniczne (odrębne od długu pblicznego) wynoszące około 250 mld USD (Gierek miał niecałe 25 mld - kapitał + odsetki)...

Pozdrawiam

krzysztofjaw
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#208409

[quote]Jeśli w tym dniu poziom polskiego zadłużenia przekroczy tzw. 1-szy próg ostrożnościowy wynoszący 55% PKB to konieczne będzie wprowadzenie drakońskich cięć"[/quote]
Mała uwaga: 55% to jest drugi próg ostrożnościowy, pierwszy próg, wynoszący 50%, już dawno przekroczyliśmy.

Do arsenału naszych cyrkowców finansowych dodać można też samo PKB, które jest w mianowniku relacji tworzącej progi ostrożnościowe. A jest ono nie tyle wyliczanie, co szacowane, bo obejmuje również tzw. "szarą strefę", którą z wiadomych względów można tylko oszacować.
Nie na darmo został wymieniony prezes GUSu :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#208416

wliczanie "szarej strefy" do PKB to chyba najbardziej hucpiarska sztuczka Vincenta bez NIPu - sfery gospodarki będącej z definicji poza jakimkowiek zarządem a w szczególności centralnym...

"Nie odzywając się w towarzystwie ryzykujesz uznanie za głupka, odzywając się rozwiejesz wszelkie wątpliwości" O. Wilde

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

#208421

dawno i bez rozgłosu.

faktycznie, Oleński poleciał bo nie chciał fałszować statystyk GUS'owskich

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#208459

Proszę mi coś wytłumaczyć, jeden pisze Vincent no-PESEL, drugi że bez NIP-u, jak to z nim jest naprawdę, czy on rzeczywiście nie posiada tych numerów? Bo jeśli nie ma to jakim cudem znalazł się w sejmie, jak mógł kandydować, no i jak rozlicza się ze skarbówką?

POZDRAWIAM

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#208470

Odkupią je z zyskiem czy stratą? Jak to zaksięgowano? Czy taka transakcja jest w ogóle prawem dozwolona? Coś mi się wydaje, że mamy do czynienia z podejrzeniem popełnienia przestępstwa polegającego na wyłudzeniu usługi finansowej o olbrzymim ryzyku i kwotach. Czy decyzje władz samorządowych, jakich, podjęte były w zgodzie z prawem? To się nie mieści po prostu w głowie. Karno-skarbowy i cywilny kodeks zabrania takich machinacji. Tym bardziej, gdy celem takiej transakcji jest ukrycie faktycznych szkód na rzecz państwa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Nasza Szkapa

#208428