Cenny towar

Obrazek użytkownika jazgdyni
Świat

 

 

 

 

Powoli na czoło produktów handlowych wybija się nieco zapomniany towar, którego jest w bród. Wymaga nieco zachodu, jednakże daje się go zdobyć, choćby podstępem; na przykład głośno krzyknąć – Wilkommen!

 

 

 

 

Jak to zwykle na świecie bywa, pierwsi zorientowali się ci zawsze najsprytniejsi – czyli złoczyńcy – i zaczęli "kręcić lody", obracając tym towarem.

Tak, tak, oczywiście chodzi o handel ludźmi. Nie tylko o handel zresztą. Cała eksploatacja "ludzkiego towaru" polega na zmuszaniu ludzi do czegoś wbrew ich woli, do czegoś, gdyby tylko pozostawić im wolny wybór, nigdy by nie robili.

Jeszcze nie tak dawno sprawa była prosta i jednoznaczna. I miała tysiącletnie tradycje. Po prostu istniało niewolnictwo. Oficjalnie nawet 120 lat temu.
W 1823 niewolnictwo zniesiono w Chile, w 1829 w Meksyku. W 1833 Wielka Brytania uchwaliła zniesienie niewolnictwa w imperium brytyjskim. Następnie uczyniła to Francja (1848) i Peru (1854). W Stanach Zjednoczonych nastąpiło to w wyniku wojny secesyjnej (1863 Proklamacja Emancypacji, 1865 13. poprawka do konstytucji). Brazylia była ostatnim państwem Ameryki Łacińskiej znoszącym niewolnictwo (1888).
To tylko taka oficjalna, historyczna informacja, bo dobrze wiemy, przynajmniej ja się z tym osobiście spotkałem, klasyczne niewolnictwo nadal istnieje, szczególnie w bogatych, arabskich państwach Zatoki Perskiej.

Jakie to fajne było. Masz pieniądze, a jak nie, to bank pożyczy i kupujesz sobie osiłka, który za miskę strawy, łoże do spania i coś na grzbiet, będzie za ciebie wykonywał wszystkie roboty, których serdecznie nienawidzisz. I nie będzie marudził, W tym względzie to lepsze niż żona, czy marudny mąż.
Albo sobie kupisz prawdziwą radosną i spolegliwą ślicznotkę. Choć tego można dokonać bez odwoływania się do niewolnictwa, jeżeli tylko masz odpowiednio wysokie zasoby finansowe. Wówczas nawet nieważne jest, że jesteś piękny jak Jerzy Urban, czy bankier Czarnecki.

Tak... Wyzysk człowieka jest permanentnym elementem życia wszystkich społeczności. Jednakże nie zawsze wiąże się z pozbawieniem ofiary wolnej woli. Choć często stosuje się prosty chwyt psychologiczny mówiąc: - Jak chcesz... Nie musisz.

Lecz zastanówmy się nad gwałtownie rozwijającym się na nowo zjawiskiem, gdzie nie ma tych różnych niuansów i nie stosuje się gierek psychologicznych. To handel ludźmi.

Może źle powiedziałem, że nie stosuje się różnych gierek i trików w tym przestępczym sektorze gospodarczym. Bo w fazie wstępnej takie działania stosuje się zawsze, zazwyczaj wykorzystując ludzką niewiedzę, pychę, ego, czy nawet ciekawość.

Dosyć blisko znałem parę przyzwoitych ludzi. Mieli dwie nastoletnie córki. Śliczne dziewczyny. Jednak nieco za wesołe i rozrywkowe. Nasze mamy i babcie powiedziałyby – latawice.
Po paru latach niewidzenia spotykam tych znajomych. Jak zwykle wymieniamy się informacją: co u was, co u nas. Pytam o córki.
Wówczas słyszę od dumnej mamy z błyskiem triumfu w oczach, że starsza jest w Dubaju. Dostała świetną pracę jako escort.
I co ja mam w takiej chwili zrobić? Oczywiście milczę, bo jaki sens ma tłumaczenie, że w tym wypadku escort znaczy – dziewczyna do towarzystwa i we współczesnych realiach i dodatkowo na tamtym terytorium, taka pracownica nie może odmówić żadnej zachciance gościa, który zapłacił za eskortowanie. Właściwie to nawet gorsze od klasycznej prostytucji, bo zachcianki do spełnienia mogą być przerażające.
Niewiedza i lekkomyślność rodziców plus rozrywkowa panienka i już bez dużego wysiłku mamy współczesną niewolnicę.

Handel kobietami, handel dziećmi to potężny biznes. Nieoficjalnie mówi się, że tutaj rządzą mafie albańskie. Ale my, Polacy nie zostajemy w tyle. Oprócz czarnowłosych Bałkanek jest duży popyt na zawsze śliczne Słowianki. A tu oprócz Polek, dosłownie pod ręką są Ukrainki, Białorusinki... Jest popyt, jest interes.
Nie jest to już schemat, który pokazywał Bareja, lecz chyba najlepiej Andrzej Kondratiuk w wspaniałym filmie "Wniebowzięci". Kiedy naiwne panienki z głębokiej prowincji stawały się łatwym łupem dla siermiężnego polskiego półświatka.
Świat poszedł do przodu i naiwne panienki też. Tu sprostowanie – naiwne to już one nie są. Są cyniczne i zafiksowane na "robieniu kariery". Nie ważne jak i nie ważne z kim.
Lecz mimo, że są ostrożne, to nadal pozostały głupiutkie i wcale nie tak trudno je zwieść. A poza tym są przecież narkotyki. A werbownicy dobrze wiedzą jak i jakie użyć, by dziewczynę całkowicie podporządkować i obezwładnić. Często jej rozum i przytomność powraca, jak jest już dobrze zadomowiona gdzieś w Hamburgu, Amsterdamie lub Londynie. Często pobita, bez dokumentów, które alfons zabrał i bez szans na cokolwiek.
To jest autentyczna tragedia. Jak niedawno podawały media, CBŚP rozbiło gang handlarzy kobiet, który zniewolił kilkaset (!!!) kobiet i powysyłał do domów publicznych na zachodzie.
I dodam jeszcze, że jest to właśnie rozkwitająca przestępczość, bo to rozprzestrzeniające się lewactwo, cały ten neo-marksizm, który po prawdzie jest libertynizmem, potrzebuje cały czas "świeżego towaru" – kobiet i dzieci obojga płci.

Handel ludźmi w celach seksualnych jest paskudnym elementem neo-niewolnictwa, ale nie jedynym.
Jak podają liczne opracowania ( Na przykład https://www.state.gov/wp-content/uploads/2019/06/2019-Trafficking-in-Persons-Report.pdf ) handel ludźmi odbywa się również na innych polach:

  • handel tanią siłą roboczą
  • nielegalne adopcje – kupowanie sobie dzieci
  • i najohydniejsze ze wszystkich – handel narządami ludzkimi.

Warto też zauważyć, że gdy tylko wzbudzono potężną falę emigracji pod lipną przykrywką uchodźstwa z obszarów ogarniętych wojnami, to natychmiast rozwinął się przemysł przemytu ludzi przez granice Unii Europejskiej. Zarówno mafijni gangsterzy, jak pseudo humanitarne organizacje lewackie zachodniej Europy zaczęły "załatwiać" przemyt ludzi za średnio 2 tysiące USD lub EUR "od głowy". Przy 10 tysiącach przemyconych to w sumie 20 milionów zysku.

To o czym napisałem, to ordynarny handel ludźmi, zazwyczaj wbrew woli osoby która stała się towarem.
Bo do bardziej miękkiego wykorzystywania ludzi, całych społeczeństw przez władze, czy to państwowe, czy lokalne, banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, sieci handlowe i Bóg wie przez kogo jeszce, zdążyliśmy się przyzwyczaić.
Uznaliśmy to za naturalny element folkloru, który jakoś, w cudowny sposób nie koliduje z naszą wolnością.
I to się chyba już nigdy nie zmieni. A jeśli, to tylko na gorsze.

.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:14)

Komentarze

Handel ludźmi , obozy pracy istnieją na całym świeci i to w państwach o tak zwanej demokracji , wiedza o tym rządy wszystkich państw i nic z tym nie robią , myślę ze służby zajmujące się tymi sprawami je informują je , dlaczego nie działają i nie zwalczają tego procederu ?
Były przypadki i wychodziło na jaw ze niektórzy z rządowych law tego czy innego państwa korzystali z procederu handlu ludźmi , dziećmi

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1610706

Mało kto wie, że mimo iż ONZ podaje, że największym dostawcą organów jest Mołdawia, co jest fake newsem, bo są nimi Chiny. Tam w tzw. obozach pracy, lub jeszcze bardziej oględnie - w obozach reedukacjnych, szacuje się, przebywa ponad 10 milionów ludzi. To czyste niewolnictwo na dwóch obszarach - 1. Tania siła robocza. 2. Największe na świecie źródło ludzkich organów.

Powiedziałbym, że u nas w niektórych obszarach jest pewne zniewolenie (np. korporacje). Lecz niewolnictwa sensu stricte nie ma.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1610724

"Mało kto wie, że mimo iż ONZ podaje, że największym dostawcą organów jest Mołdawia, co jest fake newsem, bo są nimi Chiny."

Janusz,

Masz rację, że to są Chiny. Chiny mają tez długą i ponurą historię robienia przeszczepów organów, w tym pobierania organów od więźniów i wyznawców Falun Gong*. Jest sporo informacji na ten temat. Zostało to wszystko zebrane w formie skondensowanej przez Wikipedię. Nie ma wersji polskiej.

https://en.wikipedia.org/wiki/Organ_transplantation_in_China     

*https://pl.wikipedia.org/wiki/Falun_Gong    (po polsku)

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

AgnieszkaS

#1610753

na temat prześladowania wyznawców Falun Gong (Falun Dafa) w Chinach. I o zbrodniczym procederze pozyskiwania narządów od osób żywych.

Co koresponduje/ korespondowało z obecnymi informacjami na temat Chin.

Niestety, prawda jest tragiczna.

I nikt nie próbuje przeciwstawić się tej zbrodni.

Była przed dwoma laty petycja, którą propagował w/wym bloger: https://niepoprawni.pl/polecanka/petycja-przeciw-grabiezy-organow-na-przeszczepy-pozyskiwanych-od-zywych-i-zdrowych-osob

nie mniej - nic nie wiadomo o losach tej petycji.

Mało tego - nigdzie nie było protestów przeciwko chińskiej "objazdowej" ekspozycji anatomicznej ludzkich ciał.

A tylu mamy innych "obrońców" i jeszcze zachwycamy się bezkrytycznie takimi różnymi Gretami Thunberg.

Czy Świat już całkowicie oszalał?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1610826

Zgadzam się ze wszystkim co Pan napisał. Dodam tylko, że lewackie hasła wolności przyniosły i nosą coraz to nowe, bardziej wyrafinowane formy zniewolenia społeczeństw. Obawiam sie też ,że kiedy nasze pokolenie odejdzie, nie będzie komu bronić wartości, które były motorem rozwoju społeczeństw. Cóż potem ? Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Mt 24,42-51

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1610711

Witam

 

Osobiście obawiam się, że sorosowe, neo-marksistowskie lewactwo dąży do zniewolenia absolutnego.

Motłoch, tłuszcza, czy jak to nazywają i wąska grupa bogaczy i fachowców do obsługi. Tak, jak chciał Tusk - dla ludu piwko, grill, ciepła woda w kranie i Taniec z Gwiazdami.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1610725

Zapomniał pan o jednym kraju w którym wciąż istnieje oficjalne niewolnictwo. Tym krajem są Stany Zjednoczone Ameryki, dodam północnej.

W tym kraju zabroniono jedynie aby jego obywatel nie posiadał niewolników. Państwo natomiast tego przywileju się nie wyrzekło, a tak naprawdę jeszcze go poszerzyło. Dzisiaj każdy obywatel USA jest niewolnikiem. Jego właścicielem jest rząd Federalny Stanów Zjednoczonych. Jeśli ktokolwiek zechce temu zaprzeczyć to stanę w szranki i udowodnię to nawet przed sądem.

Każdy kto ma pecha być obywatelem tego kraju, a wielu w swojej niewiedzy dobrowolnie to obywatelstwo przyjęło, automatycznie stali się jego niewolnkami aż do momentu naturalnej śmierci. Podam tutaj tylko kilka na to dowodów, co i tak na pewno wprowadzi polskich czytelników w osłupienie i niedowierzanie. Dlatego proszę, zanim poddacie to w wątpliwość i zaczniecie mnie oskarżać o przesadę lub kłamstwo - osobiście sprawdźcie. Zresztą... sam bym w to nie był w stanie uwierzyć gdybym nie wiedział na 100% że tak właśnie jest.

1. Każdy obywatel USA ma obowiązek co roku składać oświadczenie podatkowe i rozliczać się z podatku. Zapytacie - a co w tym dziwnego? Ano to że ma obowiązek rozliczać się z dochodu uzyskanego na całym świecie, ale co ważniejsze - nie ma znaczenia czy mieszka w USA czy nie, i jak długo mieszka poza Stanami. Nie ma znaczenia czy wyjechał na stałe, czy nigdy w życiu już do tego kraju nie pojedzie. To wszystko nie ma znaczenia. Urodziłeś się w USA, albo masz obywatelstwo USA, albo jesteś obywatelem tzw. bezwiednym - płacisz podatek rządowi USA.

Na przykład urodziłeś się w Stanach więc przez naturalizację jesteś jego obywatelem, dostałeś numer SIN ale twoi fransuscy rodzice zabrali cię do Francji gdy miałeś 6 miesięcy i od tego momentu w Stanach nigdy nie byłeś... ba - nawet nie znasz angielskiego. Trudno niewolniku - masz pecha. Masz rozliczać się i płacić Ameryce podatek. Do śmierci. 

Ach zapomniał bym. Masz zgłosić również źródła dochodów swojej żony, jej konto bankowe, jego stan... To rząd federalny USA zadecyduje czy, i w jakiej kwocie twoją żonę opodatkuje. Żona amerykańskiego niewolnika też jest amerykańską niewolnicą. Kropka.

Jest to chyba jedyny kraj na planecie Ziemia który tak traktuje swoich obywateli. Przepraszam - swoją własność. W Kanadzie na przykład rząd też podatkuje Kanadyjczyka nawet jeśli ten opuścił kraj na zawsze, minęło już 6 miesięcy od wyjazdu na stałe, ale obywatel ten wciąż posiada w Kanadzie dom (czyli nie tak do końca wyjechał na stałe), albo jego żona wciąż pozostaje w Kanadzie, lub choćby jedno jego dziecko do ukończenia 18-go roku życia pozostało. Powiem że akurat to rozumię i podobne prawo powinno obowiązywać w Polsce. Ta żona i dzieci są uprawnione do darmowej opieki zdrowotnej, zasiłków dla bezrobotnych, darmowej szkoły podstawowej (w Kanadzie tylko podstawowej, w Polsce nawet studiów)... Dlaczego inni frajerzy mają się składać na to wszystko? Kiedy żona również opuści Kanadę, jak i wszystkie niepełnoletnie dzieci - Kanadyjczyk przestaje płacić podatek dla tego kraju. Oficjalnie zerwał więzi z Kanadą. - Szczęśliwy Kanadol... żebym ja też tak mógł - pomyśli sobie wtedy Amerykanin. 

W Polsce jest pod tytm względem zupełny odlot choć Polacy i tak marudzą. Praktycznie wystarczy wyjechać z Polski i od razu nie płaci się podatków. A to że żona siedzi w Polsce na zasiłku i do lekarza biega co miesiąc za darmo? Że dzieci nawet studia mają finansowane przez pozostałych polskich podatników? A co mnie to obchodzi... wyjechałem i nie płacę. Cmoknijcie mnie. Takie jest przecież prawo. Według niektórych chore prawo.

2. Niewolnik państwa USA, czyli jego obywatel, niezależnie czy mieszka w Stnach czy nie, niech spróbuje otworzyć sobie firmę poza USA. Niech on tylko spróbuje ją mieć! Firma taka ma bardziej przesrane niż firma amerykańska czy firma w kraju w którym zostaje otwarta. A jej właściciel... teraz dopiero zaczynają sie schody. Przecież jako niewolnik może zarabiać pieniądze wyłącznie dla swojego właściciela, prawda? No i tak własnie jest. Niewolnik zarabiający dla siebie? Nie do pomyślenia.

Firma zagraniczna w której obywatel lub obywatele amerykańscy mają w sumie wiecej niż 50% udziałów staje sie firmą pod specjalnym nadzorem wuja Sama lub jak to się urzędowo nazywa, staje się "kontrolowaną zagraniczną firmą". Z angielska CFC: Controlled Foreign Company.

Firma ta również MUSI płacić podatki w Stanach. Jej właściciel lub właściciele nie mogą skorzystać z wielu form uprzywilejowanego opodatkowania takiego jak dywidendy. Przykładowo właściciel polskiej firmy po wypłaceniu sobie normalnego wynagrodzenia opodatkowanego PITem, może pobrać częśc zysków firmy jako dywidenda opodatkowana stawką 19%. W USA dywidenda opodatkowana jest stawką 15%. Ale nie - nie w kontrolowanej firmie zagranicznej. Jeśli Amerykanin wypłaci sobie dywidendę to rząd i tak opodatkuje ją amerykańską stawką PIT a nie stawką dywidendy. Oczywiście amerykański ZUS też musi zapłacić. Nikogo nie interesuje że płaci również na przykład polski ZUS. Przypominam - ten "Amerykanin" nie mieszka w Stanach już powiedzmy 10 lat i nie ma zamiaru tam wracać. Dla zobrazowania powiem że jeszcze niedawno podatek korporacyjny (CIT) wynosił w Ameryce 45%. Teraz go obniżono ale to nie potrwa długo... Przyjdą demokraci i się podatkiem zajmą.

Podsumowując: jeśli to co napisałem nie jest niewolnictwem w czystej postaci, to naprawdę nie wiem jaka jest definicja niewolnictwa. Ach - połowa z was napewno już krzyczy - "no to niech się zrzeknie amerykańskiego obywatelstwa!"    Ha ha ha! To właściciel miałby być taki głupi żeby pozwolić by mu niewolnicy po świeci pouciekali, tak? Nie ma letko. W prawie zostało zapisane jak byk i przestrzega się tego religijnie: "kto w celu uniknięcia płacenia podatku zrzeka się obywatelstwa Stanów Zjednoczonych, ten popełnia przestępstwo kryminalne i podlega karze... "

 Jak myślicie - ilu znajdzie się śmiałków stanięcia przed amerykańskim sądem by udowodnić że nie o podatki chodzi a o pryncypia? Że nie zgadzają się oni z polityką prezydenta? Zresztą... to ostatnie też nie może być powodem zrzeczenia się poddaństwa. A jeśli sprawę przegrasz... uwierzcie mi - polskie kary i polskie więzienie to przedszkole przy amerykańskim.

Tak że na marginesie tego komentarza radzę wszystkim Polonusom którzy nieopatrznie kiedyś wypowiedzieli słowa:  "I pledge allegiance to the Flag of the United States of America" i myślą że spokojnie mogą grzać się na starość w Polsce przy kominku, aby sprawdzili czy nie wiszą nic wujkowi Samowi. Jeśli tak, to natychmiast radził bym to wyprostować. No i niech zaczną co roku rozliczać się, nawet jeśli nic mu nie wiszą na co jest duża szansa. W dobie komputerów sielanka właśnie się kończy a właściciel o swojej własności nie zapomina. Komputery mu o niej przypmną w odpowiednim czasie. Byle to nie było na lotnisku w Chicago czy w Nowym Jorku. 

O - i jeszcze jedno - nikt w USA (ale i w Europie zachodniej) nie jest właścicielem swojego domu. Niewolnik nie może być przecież właścicielem domu. A Polak jest (choć są propozycje by i to zmienić). Ale to już temat na inny komemntarz.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#1610747

Pozostaje zrzec się amerykańskiego obywatelstwa, czego rząd amerykański bardzo nie lubi, niewątpliwie najbardziej z podanych wyżej powodów.

Pozdrawiam 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

jan patmo

#1610760

Szkoda było mi czasu na prostowanie zbyt wielu oczywistych kretynizmów...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1610770

Jeśli nie podasz jednego fałszu który napisałem, sam sobie wydasz świadectwo.

Tak, wiem, nie można w to wszystko uwierzyć. Więc głowa w piasek? Ale to już nie jest mój problem.

Czekam...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#1610778

I nie byłem niczyim niewolnikiem...

Wręcz przeciwnie - sporo na tym zarobiłem... :-)

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1610811

Cieszę się. Tak trzymaj. Pytanie jednak jest inne: czy przyjąłeś obywatelstwo tego kraju? Jeśli tak to to co napisałem dotyczy również ciebie.

Apropo domów. Dom w Ameryce może kupić każdy, w tym Polak któremu odmawia sie wjazdu do USA. Wystarczy kasa, upoważnienie dla prawnika lub pośrednika i kupiłeś dom na Florydzie, firmę w Teksasie czy samochód w Michigan. Nikt nie musi być obywatelem, mieć pobyt stały czy nawet mieszkać w tym kraju albo kiedykolwiek postawić w nim swoją nogę. Wujek Sam lubi kiedy pieniądze lądują u niego. Dlaczego? Czytaj dalej...

Dyskusyjnym zaczyna być problem czy ten dom naprawdę jest twoją własnością, czy jedynie wujek Sam pozwolił ci zakupić ten dom i w nim mieszkać. Albo wynająć jeśli wolisz i się nie boisz. 

Właścielem czegoś jesteś naprawdę tylko wtedy kiedy nabyłeś coś i to coś jest twoje. Nie tylko twoje na papierze ale rzeczywiście twoje - na wieki. Tak jak dom w Polsce. No... prawie jak w Polsce.

Rzecz w tym że wujek Sam ściąga ogromny podatek od posiadania tego domu. Jeśli nie sam, to pozwala stanowi albo miastu (najczęściej) ten haracz zabierać. Przeciętny podatek katastralny w USA to 3,5 tys USD rocznie. Jednak w lepszych dzielnicach gdzie każdy normalnie pracujacy człowiek chce mieszkać podatek ten wynosi około 7 tys USD. 28 tys PLN co roku. Wujka Sama nie interesuje czy straciłeś właśnie pracę, czy żona po rozwodzie puściła cię w samych gaciach, albo czy zachorowałeś i dostałeś astronomiczne rachunki ze szpitala...

Albo na przykład władze podwoją czy potroją ten podatek i nie jesteś w stanie go płacić. Zdarza się częściej niż myślisz - granice miasta się zmienią i nagle jesteś w nowej strefie podatkowej choć mieszkasz gdzie mieszkałeś i nic się wokół nie zmieniło. Nic oprócz tego że wartość twojego domu spadła na pysk bo nie jesteś jedynym w okolicy który nagle nie jest w stanie płacić.

I tu pytanie za milion dolarów: co się stanie z "twoim" domem kiedy nie zapłacisz tego podatku? 

- Więc kto jest prawdziwym właścicielem "twojego" domu? Naprawdę ty?

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3
#1610824

Drogi panie Patmo. Gdyby zrzeczenie się amerykańskiego obywatelstwa było tak proste jak zrzeczenie się polskiego, to nie było by wogóle mojego komentarza. Może mi pan wierzyć - nie takie tuzy tego próbowały z tragicznym dla nich skutkiem. Niejedna gwiazda Hollywood, która przeniosła się na Lazurowe Wybrzeże czy na Karaiby, pomstuje o tym w mediach ale nie odważy się na ten krok.

Świadomość Polaków tego tematu jest praktycznie zerowa a to bardzo źle bo dotyczy to wielu z nich. Jak na razie żyją w nieświadomości, ale jak już pisałem, komputery i coraz głębsza powszechna inwigilacja może i na nich położyć łapę. Już teraz rząd amerykański może zabrać im wszystko z ich kont oraz nałożyć wielkie kary, jeśl nie zgłosili swojego polskiego konta bankowego do specjalnego amerykańskiego rejestru kryminalnego (tak - kryminalnego). Nazywa się on FINCEN, od Financial Crimes Enforcement Network.  Tutaj link gdzie się zgłasza swoje konta:

 https://www.fincen.gov/report-foreign-bank-and-financial-accounts

Natomiast tutaj informację o ostatecznych terminach (upłynął w listopadzie 2017) i karach. Rejestrując dzisiaj i zostając zaklasyfikowanym jako osoba która przypadkowo, z niewiedzy nie zgłosiła konta, można dostać karę w wysokości 1.118 USD plus inflacja. Jeśli zostanie się zakfalifokowanym że nie zgłosiło się konta celowo, lub świadomie uchylało od rejestracji, kara wynosi 86.976 USD i przepadek funduszy na kontach. Tutaj link:

https://www.irs.gov/businesses/small-businesses-self-employed/report-of-foreign-bank-and-financial-accounts-fbar

Założę się że nie miał pan o tym zielonego pojęcia a takich rzeczy jest dużo więcej i nie sposób o nich wszystkich wiedzieć. Dodam że ani w Polsce ani w większości normalnych państw obowiązki takie nie istnieją, dlatego takie traktowanie obywatela przez własne państwo jest dla Polaków zupełną abstrakcją. Rzeczą w którą nikt, podobnie jak pan i And-Andy nie wierzą że są możliwe.

Reasumując: nie ma takiej siły by obywatelowi USA próbującemu zrzec się obywatelstwa, urząd skarbowy nie udowodnił w jego rozliczeniach podatkowych choćby jednego źle rozliczonego lub nie zadeklarowanego dolara. A od dokładnego sprawdzenia podatków obywatela rozpoczyna się proces pozbawiania obywatelstwa. Ten jeden dolar już jest przestępstwem kryminalnym. Nie wiem czy pan wie że za kradzież nawet 1 centa czegokolwiek należącego do Poczty Federalnej (np. wyciągnięcie gazety z nie swojej skrzynki pocztowej które są w Ameryce otware) obowiązkowa kara więzienia wynosi 10 lat. Nie ma zawiasów. Jeśli wiec w tym procesie udowodni się obywatelowi choćby tego jednego źle zadeklarowanego dolara, to z automatu zostaje oskażony o:

1. Próbę zrzeczenia się obywatelstwa z powodów podatkowych - przestępstwo federalne.

2. Oszustwo podatkowe dokonane w przeszłości za co odpowiada się zarówno przed urzędem skarbowym jak i przed sądem federalnym.

Wszystkie kary w Ameryce dodaje się do siebie. Nic dziwnego że Ala Capone bez problemu można było zapudłować na całe życie za przestępstwa podatkowe zamiast zawracać sobie głowę udowadnianiem mu morderstw.

Mam nadzieję że zaczyna pan czuć temat i następny żart będzie mniej... śmieszny.

Welcome to America.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2
#1610867

O podanych przez Pana szczegółach nie wiedziałem, ale czegoś w tym rodzaju domyślałem się. Miałem okazję trochę poznać USA, i to nie tylko od strony kolorowej pocztówki. Ale nawet nie wyjeżdżając do USA, osobie średnio spostrzegawczej, która kupuje  polskie obligacje skarbowe, nie może umknąć intrygujący punkt w regulaminie odnoszacy się tylko i wyłącznie do obywateli amerykańskich.

Pozdrawiam  

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1610914

Wie pan co? Opisać wszystkie aspekty stosunków państwo - obywatel, praktycznie w każdym kraju, nie tylko w USA to obowiązkowy temat na wypracowanie uczniów klasy 6-tej.

Przyznam - duży wysiłek, sporo pisania, tylko po co? To są oczywistości, a tutaj napisane wskazują na niezrozumienie podstawowych zasad społecznych w organizacji jaką jest państwo.

Gdyby panu się chciało pogrzebać w zasadach obowiązujących w korporacjach to by dopiero się zdziwił jakie tam niewolnictwo.

 

Ale dość. Mój wniosek - pan pojęcia "niewolnictwo" nie rozumie. Proszę się popytać czarnoskórych sąsiadów.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1610764

To pańska definicja niewolnictwa jest fałszywa. Według pańskiej definicji ci wszyscy starożytni lekarze, artyści, filozofowie (wielu z nich słynnych), którzy równocześnie byli niewolnikami, tymi niewolnikami nie byli? Na niektórych z nich nawet pan się powołuje w swoich artykułach. Bezwiednie? No cóż - proszę sprostować encyklopedię i nauczanie historii. 

To że wielu z nich żyło jak pączki w maśle, byli ulubieńcami swoich właścicieli i tłumów, opływali we wszelkie dobra, nie zmienia faktu że byli niewolnikami.

Definicją niewolnictwa jest niemożność decydowania samemu o własnym losie, o zmianie "pana" czyli systemu w którym się chce żyć i funkcjonować, możliwość zerwania stosunków ze swoim poprzednim właścicielem, zarządcą, "opiekunem". Tego wszystkiego nie oferuje a nawet prawnie zabrania państwo amerykańskie. A to czyni jego obywateli niewolnikami.

No ale to jest już chyba 7-a klasa... 

PS. W korporcajach nie ma niewolnictwa. Każdy może w dowolnym momencie odejść z korporacji. Jeśli komuś jednak pasuje robić w korporacji za dziwkę bo dobrze mu płacą... nie czyni to z niego niewolnika tylko... dziwkę.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#1610777

Wie pan co? Opisać wszystkie aspekty stosunków państwo - obywatel, praktycznie w każdym kraju, nie tylko w USA to obowiązkowy temat na wypracowanie uczniów klasy 6-tej.

Przyznam - duży wysiłek, sporo pisania, tylko po co? To są oczywistości, a tutaj napisane wskazują na niezrozumienie podstawowych zasad społecznych w organizacji jaką jest państwo.

Gdyby panu się chciało pogrzebać w zasadach obowiązujących w korporacjach to by dopiero się zdziwił jakie tam niewolnictwo.

 

Ale dość. Mój wniosek - pan pojęcia "niewolnictwo" nie rozumie. Proszę się popytać czarnoskórych sąsiadów.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1610765

Przemycani nigdy nie mogą być pewni, co się z nimi stanie dalej. Niektórzy zajmują się też przemytem narkotyków. Wstrzeliwanie narkotyków ale i emigrantów ("broni demograficznej") w zachodnie kraje może być elementem wojny. To wcale nie nowe zjawisko. Dziś wszyscy o tym pitolą ale kto sięgnie  do źródeł problemu i opowie, kto za tym dokładnie stoi. Takie tematy, najzupełniej realne i "masowe" sprawy, dziejące się na naszych oczach, mające ogromne skutki dla naszej przyszłości, są koncertowo przykrywane. To też niezły test dla różnych "antyestablishmentowych" partyjek. No dla for internetowych też. A takich spraw jest sporo, tu i teraz, dla wielu jednak wazniejsze, co tam jakiś Żyd wiek temu mógł pomyśleć i powiedzieć.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1610828