Kobieta a cywilizacja

Obrazek użytkownika Krzysztof Boruszewski
Świat

1. „… wydaję mi się że od 20 lat jest coraz gorzej, zabierane są powoli prawa kobietom; wolność, możliwość realizacji; nie pasji, hobby, tylko normalnego życia jako obywatelki”

2. „Żyjemy w zacofaniu cywilizacyjnym, barbarzyństwie…”

3. „[kobiety tej narodowości] nie mają pełni praw reprodukcyjnych. Ponieważ nie mogą decydować o tym: czy chcą mieć dzieci, a jeśli tak to kiedy, ile i w jakich odstępach czasowych”

Celowo przetoczyłem na początku, gołe cytaty, aby zapytać się kto według Was i w jakim kraju wypowiedział te słowa? Pierwsza myśl, może nas pokierować w stronę jakiegoś kraju muzułmańskiego, może do Iranu. Myślę, że byłby to dosyć uzasadniony kierunek rozumowania, szczególnie w kontekście ostatnich wydarzeń.
Nie będę już dalej trzymać Was w niepewności:
Kraj odniesienia: Polska
Miejsce i czas: 25.06.09, program „Pryzmat” TVP 1
Autorki stwierdzeń: pierwsze dwa to pani Manuela Gretkowska, ostatnie (a jakże!) pani eurojużposłanka Joanna Senyszyn.
Zdziwieni? Ja jednak nie za bardzo.

Oglądałem ten program wczoraj z wypiekami na twarzy, nie wiedziałem czy śmiać się czy też płakać. Oczywiście, tematem programu, był odwieczny już problem dyskryminacji kobiet. Oprócz dwóch wymienionych już pań, stronę żeńską w programie reprezentowała także pani Elżbieta Radziszewska – minister i pełnomocnik rządu ds. równouprawnienia (ta pani także popisała się wieloma „ciekawymi” stwierdzeniami, ale o tym już później). Stronę męską w programie reprezentowali wraz z prowadzącym jeszcze dwóch panów: Marian Piłka – Prawica RP i pisarz Stefan Chwin. Skład programu był zapewne skonstruowany na zasadzie parytetu, jednak to kobiety zdecydowanie zdominowały ten program, ledwie dopuszczając panów do głosu.

Jak już mówiłem tematem programu była dyskryminacja kobiet w Polsce, problem ten omawiany był jednak w sposób bardzo ogólny, cytując panią Senyszyn, „kobiety są dyskryminowane w bardzo wielu dziedzinach: ekonomicznie(…), językowo(…), kulturowo, seksualnie[!?] i pod wieloma innymi względami”. Oczywiście, problem dyskryminacji kobiet istnieje. I ma on przede wszystkim podłoże mentalne. Zgadzam się co do tego, że kobieta która wykonuje tą samą pracę co mężczyzna powinna otrzymywać takie samo wynagrodzenie. Jednak nie powinniśmy takich sytuacji wymuszać względami prawnymi. Nie możemy zmieniać mentalności ludzi rozwiązaniami prawnymi, takie działania bowiem na odległość czuć państwem totalitarnym. Kobiety często skarżą się, że pracodawcy(także kobiety!) dyskryminują płeć żeńską ze względu na to, że potencjalnie mogą one zachodzić w ciążę. Jest to fakt niezaprzeczalny, jednak nie wiąże się on z dyskryminacją mentalną, a z czystą kalkulacją ekonomiczną. Ciąża kobiety wiąże się bowiem z dodatkowymi kosztami, jakie musi ponieść pracodawca.

I tutaj dochodzimy do innego aspektu związanego pośrednio z problemem dyskryminacji kobiet, bezpośrednio zaś z ogólnie pojętą wolnością kobiet i ich rolą w dzisiejszym społeczeństwie. Każdy chyba zgodzi się ze mną z tym, że nasz kraj jak i inne państwa wchodzące w skład tzw; „cywilizacji zachodniej” od wielu lat borykają się z problemem niżu demograficznego. Jest to problem nie tylko ekonomiczny, ale przede wszystkim problem kluczowy dla ciągłości naszego narodu, ciągłości cywilizacji zachodniej i wszystkiego co się z nią wiąże, a więc także praw i wolności jakie zrodziły się w naszym kręgu kulturowym. Tymczasem postępująca feminizacja, czyli wzrost roli kobiet w życiu społecznym ciągnie za sobą wzrost zagrożenia demograficznego naszego społeczeństwa. Coraz więcej kobiet wybiera drogę sukcesu zawodowego, kosztem macierzyństwa, czyli naturalnej roli płci pięknej. Ja wcalę nie twierdzę, że miejsce kobiety jest w domu, że kobiety powinny zajmować się wyłącznie rodzeniem dzieci i ich wychowywaniem. Rozumiem wzrastające potrzeby, pragnienia i chęć realizowania się kobiet w życiu społecznym, chęć osiągnięcia sukcesu zawodowego. Wszystko to bowiem wiąże się ze wzrostem świadomości kobiet. Z jakimś rozwojem cywilizacyjnym, który jednak może okazać się dla tej cywilizacji rozwiązaniem destrukcyjnym. Bo to czy dana cywilizacja przetrwa, zależy od tego, czy zachowa ona swoją ciągłość pokoleniową. Jeżeli więc kobieta obierze drogę sukcesu w życiu zawodowym, w zdecydowanej większości odbywa się to kosztem jej macierzyństwa i życia rodzinnego.

To natura wyposażyła kobiety w zdolność (ja nazywam to darem, pani minister Radziszewska użyła w dniu wczorajszym stwierdzenia: „natura nas tak urządziła, że kobiety rodzą”) rodzenia dzieci. Z tego też powodu dzieci, bardziej uzależnione są od matki, z nią czują się bardziej związane mentalnie. To matki mają większy wpływ na wychowanie dziecka, to od nich zależy przede wszystkim, jakim te dziecko stanie się człowiekiem, i jakie zasady moralne będzie ono sobą reprezentowało. Jest to nierozerwalnie związane z macierzyństwem, roli, jakiej kobietom nadał sam Bóg, czy natura(jak kto woli).

Tymczasem problem demograficzny naszej cywilizacji wiąże się także z zagrożeniem ze strony innej cywilizacji, a konkretnie cywilizacji islamskiej. Rola kobiet w krajach islamskich jest zupełnie inna. Muzułmanki mają zdecydowanie mniejsze prawa i wolności niż ma to miejsce w naszej cywilizacji. Ich rola opiera się głównie na macierzyństwie, a bierze się wprost z doktryny islamu i ograniczeniami, jakimi religia ustanowiona przez proroka Mahometa nakłada na płeć żeńską. Społeczeństwo islamskie nie spotyka się więc z problemem niżu demograficznego jaki gnębi cywilizację zachodnią. I znowu podkreślam: nie twierdzę przy tym, że idea jaka wiąże się z cywilizacją islamu jest lepsza od naszej. Wręcz przeciwnie, bardzo bliska jest mi nasza cywilizacja, jest to bowiem cywilizacja najbardziej rozwinięta technicznie, intelektualnie i kulturowo. Cywilizacja w której ludziom, żyje się po prostu lepiej. Dlatego też z niepokojem spoglądam na wzrost ludności mahometańskiej w europie. Oczywiście, jeżeli muzułmanie w pełni poddali by się procesowi asymilacji i integracji z naszym społeczeństwem(co nie wyklucza, zachowanie swojej religijnej tożsamości) nie było by żadnego problemu. Mogło by to wręcz rozwiązać problem dręczącego nas niżu demograficznego. Przykład jednak społeczności muzułmańskich w takich krajach jak Francja, Holandia, Dania wskazuje na coś zupełnie innego. Mało jest także krajów islamskich które, poddały się procesowi westernizacji(jak np. Turcja) które zagwarantowały by całkowicie pokojowe współistnienie społeczeństw cywilizacji zachodniej i cywilizacji islamskiej. Doktryna poprawności politycznej, jaka panuje obecnie w Europie i Stanach Zjednoczonych nie tylko nie widzi problemu związanego z islamizacją świata zachodniego, a wręcz ułatwia jej rozwój. U nas buduje się meczety, podczas gdy w krajach muzułmańskich prześladuje się chrześcijan (np. w takiej rzekomo pokojowo nastawionej Arabii Saudyjskiej, nie ma żadnego kościoła katolickiego, a wiara chrześcijańska jest w tym kraju nielegalna). W niektórych regionach europy ludność muzułmańska stanowi już znaczny procent społeczności lokalnej. Zwiększa się więc zarazem ich rola w życiu tych społeczności. Uczestniczą w życiu politycznym, społecznym i kulturalnym lokalnych społeczności. Wysoki wskaźnik wzrostu populacji społeczności muzułmańskiej w porównaniu z dramatycznie niskim wskaźnikiem rdzennej ludności europejskiej, rodzi we mnie pewne obawy. Jeżeli teraz kiedy oni są w mniejszości nie potrafimy ich zmienić na naszą modłę, a wręcz to my dostosowujemy się do nich, to co się stanie wtedy, kiedy oni będą większością?

Jednym z głównych postulatów organizacji feministycznych działających w obrębie cywilizacji zachodniej jest prawo do aborcji. A konkretnie prawo do aborcji na życzenie, które niektóre środowiska kobiet obierają jako swój sztandarowy postulat, na drodze do pełnej wolności kobiet. Pomijając już kwestie religijne, moralne – związane z odbieraniem największej wolności – jaką jest życie – dziecku, pomijając także kwestie konsekwencji psychofizycznych na które narażone są kobiety decydujące się na aborcję, chciałbym zwrócić uwagę na kwestię problemu demograficznego który w sposób bezpośredni wiąże się z tym postulatem. Jest to żądanie antycywilizacyjne, ze zrozumiałych względów pogarszające sytuację coraz mniejszej liczby narodzin dzieci w naszym kręgu kulturowym. Niszczy ono także instytucję rodziny, która jest podstawową i najważniejszą grupą każdego społeczeństwa.
Innym przykładem rozwiązania antycywilizacyjnego jest propaganda związków homoseksualnych. W imię źle rozumianej tolerancji i poprawności politycznej popularyzuje się związki pomiędzy osobami tej samej płci, przyznając im prawa zagwarantowane wcześniej związkom heteroseksualnym. To, że państwo powinno gwarantować określone przywileje i chronić związek kobiety i mężczyzny, bierze się z tego, że jednym z jego głównych zalet jest funkcji prokreacyjna, gwarantująca ciągłość populacji społeczeństwa. Związek osób homoseksualnych ową ciągłość wyklucza.

Nawiązując jeszcze do instytucji rodziny, dostrzegam tutaj negatywne oddziaływanie rozrastającego się państwa biurokratycznego. Tak zwane państwo opiekuńcze które zrodziło się na gruzach doktryny socjalistycznej, konfiskuje tej podstawowej grupie społecznej coraz to większą ilość majątku pod pretekstem finansowania swoich funkcji opiekuńczych. Jakość państwowej opiekuńczości pozostawia wiele do życzenia, o tym chyba szczególnie nie muszę się rozpisywać, jednak ponad 50-cio procentowa konfiskata dochodów rodzinnych, niesie za sobą inne konsekwencje. Jeżeli jeszcze sto lat wcześniej zakładano, że to mężczyzna jest tym, który powinien zapewnić rodzinie odpowiednie środki finansowe, kobieta zaś powinna zająć się wyłącznie domem i wychowywaniem dzieci. Dziś taka sytuacja w większości przypadków – pominając już wzrost znaczenia roli kobiety w życiu społecznym – okazuje się czymś niemożliwym do osiągnięcia. Dochody jednego członka rodziny, okazują się bowiem niewystarczające aby tą rodzinę utrzymać. Wiąże się to właśnie z tymi obciążeniami podatkowymi, jakie nad wyraz rozrośnięte państwo nęka swoich obywateli. Dzisiaj więc kobiety, wręcz przymuszane są do pracy, w związku z sytuacją finansową rodziny. Odbija się to negatywnie na życiu całej rodziny, odbiera bezcenny czas który przeznaczony być powinien na wychowywanie potomstwa. W końcu też to na państwo spada obowiązek wychowywania dzieci, co jest sytuacją niezdrową i wiąże się z opłakanymi konsekwencjami. Takie dzieci, bowiem nie tyle są wychowywane co poddawane indoktrynacji. Dosyć często, młodzi ludzie, którzy wiążą się w pary, świadomie rezygnują z potomstwa, bądź to odkładają plany związane z dziećmi na jakąś bliżej nie określoną przyszłość z obawy, że nie będą potrafili zapewnić tym dzieciom odpowiednich warunków, tłumacząc się przy tym „że najpierw trzeba się dorobić, a potem się zobaczy”. Bywa przy tym tak, że jak już w końcu zdecydują się na dziecko, to pozostają przy jednym, nie chcąc zanadto poświęcać swojego życia zawodowego które absorbuje ich w coraz to większym stopniu.

Program „Pryzmat” był tylko pretekstem do napisania tekstu, który już od dawna chodził mi po głowie. Być może problem który opisałem, jest przedstawiony za szeroko i nieco chaotycznie, za co z góry przepraszam. Jednak zagrożenie które przedstawiłem nie wynika z wymysłu chorego z nienawiści, nietolerancyjnego i zacofanego młodego człowieka. Z opisem tego problemu, spotkałem się już w tekstach bardziej doświadczonych i posiadających większą wiedzę i doświadczenie pisarzach, dziennikarzach, ekonomistach i politykach. Każdy z nich, problem ten opisywał nieco inaczej, może opis ten nie obejmował wszystkich tych aspektów, ale z pewnością łączyło ich jedno. Troska o naszą cywilizację.

P.S. Wszystkim wojującym feministkom polecam książki Ś.P. Oriany Fallaci, kobiety niezwykle doświadczonej, odważnej, silnej i mądrej. Dla mnie jest ona autorytetem, jakich dzisiaj mało.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Podoba mi się ten artykuł - jest rzetelny i poważny.
Bardzo mi dobrze "zagrały" owe wątki antycywilizacyjne (zresztą też anty-ewolucyjne) - aborcja, małżeństwa jednopłciowe (tak to się chyba poprawnie politycznie nazywa - to brzmi jednak jak paradoks, nic na to nie poradzę). Można dodać wątek eutanazji jako syndrom rozpadu więzi rodzinnych i upadku człowieczeństwa. Itd, itp. Dziękuję za tekst i pozdrawiam.

Piotr W.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#24237

Dziękuję i Pozdrawiam.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Niepoprawny wśród niepoprawnych

#24263

Nie podoba mi sie niekonsekwencja autora. Niby nie ma nic przeciwko europejskiej cywilizacji zapewniajacej kobiecie rownosc i szacunek, ale chce je uprzedmiotowic degradujac do znanej w starozytnosci, a nawet i sredniowieczu rangi inkubatorow. Ponadto wykorzystac politycznie do wzrostu sily narodu, ktora to sila jest wg. autora liczebnosc danej populacji. Absolutnie sie z tym i na to nie zgadzam Nie w liczebnosci sila, a w inteligencji i w rozwoju (rownajmy w gore, nigdy w dol, nie jestesmy krolikami, a naszej planecie grozi przeludnienie).
To jest wlasnie typowe dla spoleczenstw patriarchalnych przedmiotowe traktowanie plci, od ktorej zalezy liczebnosc i sila spoleczenstwa / narodu (chocby tabuny mezczyzn, a kilka tylko kobiet, rozrodczosc bedzie zalezala tylko i wylacznie od potencjalu rozrodczego kobiet).
Panie Krzysztofie pod rozwage poddaje przyklad spoleczenstwa zhierarchizowanego w duchu filozofii konfucjanizmu jakim jest chocby bogata Japonia.
Ich spoleczenstwo rowniez sie starzeje. Dlaczego ?
Ano, nie szukajmy rozwiazania problemu zbyt plytko, bo mozemy mimo wszystko utonac.
Problem lezy po obu stronach, tzn. zarowno kobiet jak i mezczyzn, a jego fundamentem jest dobrobyt ( prosze przeanalizowac slynny eksper. Calhouna).
Mezczyznom zarowno w bogatych krajach Azji jak i Europy, po prostu nie chce sie juz dluzej byc sila robocza. Nie chca brac na siebie odpowiedzialnosci za utrzymanie rodziny, za potomstwo itd..
Chca zyc wygodnie, myslac tylko o sobie. To samo dotyczy kobiet. Wiec prosze nie obciazac problemem tylko kobiet.
Gdyby nawet w takiej Japonii, czy tez w ktoryms z bogatych krajow Europy zachodniej, spenalizowac aborcje, przypuszczam, ze niewiele by to pomoglo. Mlodzi mezczyzni przede wszystkim unikaja seksu w realu, przerzucajac sie na pornografie i seks wirtualny, bez tzw. zobowiazan jak i mozliwosci odrzucenia swych zalotow przez kobiete. W ten sposob czuja sie niezalezni od kobiet.
Ale tez dzieki temu nauka w Japonii i nie tylko gdyz w Chinach, ktore nasza etyke chrzescijanska maja gleboko w swoim (...) bardzo sie rozwija ( Chinczycy pracuja intensywnie np. nad edycja genow). Japonczycy m.in. pracuja nad robotyzacja spoleczenstwa, nad wydluzeniem zycia ( maja juz ponoc spore osiagniecia), a takze np. nad sztuczna macica, ktora uniezaleznilaby w pewnym stopniu rozrodczosc od kobiet i ich kulturowej coraz silniejszej roli w spoleczenstwie (gender).
Bycie kobieta nie byloby juz rownoznaczne, z obciazeniem kobiet jako plci, z racji tego, ze tylko my kobiety ponosimy jak dotad BIOLOGICZNE KOSZTY istnienia plci (ciaza, porod, polog).
Na szczescie natura wyposazyla nas jako niezbedne od poczecia do odchowania potomstwa w dodatkowa kopie duzego i bogatego w informacje genetyczna chromosomu plci zenskiej X, ktora chroni nas w przeciwienstwie do mezczyzn przed licznymi defektami (vide: dziedziczenie recesywne), stad tez m.in. zyjemy srednio o 7 lat dluzej od mezczyzn ( tak wiec, to nie my drodzy panowie skracamy Wam zycie, jak to czesto powtarzacie ;) ).

Panie Krzysztofie prosze o tym pomyslec i nie zapominac, iz feministki z reguly walcza rowniez o PRAWA MEZCZYZN.

Pozdrawiam..

Ps: korzystalam z:

"Dlaczego chromosom Y jest krótki, a kobiety żyją dłużej?"
Stanisław Cebrat, Przemysław Biecek
Zakład Genomiki, Wydział Biotechnologii, Uniwersytet Wrocławski

http://smorfland.uni.wroc.pl/uploads/Papers/kobiecosc-meskosc.pdf

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Alka

#1531231

"( Chinczycy pracuja intensywnie np. nad edycja genow). Japonczycy m.in. pracuja nad robotyzacja spoleczenstwa, nad wydluzeniem zycia ( maja juz ponoc spore osiagniecia), a takze np. nad sztuczna macica, ktora uniezaleznilaby w pewnym stopniu rozrodczosc od kobiet i ich kulturowej coraz silniejszej roli w spoleczenstwie (gender).

Bycie kobieta nie byloby juz rownoznaczne, z obciazeniem kobiet jako plci, z racji tego, ze tylko my kobiety ponosimy jak dotad BIOLOGICZNE KOSZTY istnienia plci (ciaza, porod, polog)."

"Edycja genów" - czyli można sobie "zamówić" płeć dziecka, kolor oczu, włosów i różne inne cechy (trzeciorzędowe). A dziecko będzie sobie mogło, jeśli zechce, tę płeć zmieniać. A matka i dziecko, od "poczęcia" (in vitro?) bedą sobie całkowicie obcy - matka w pracy, dziecko - w "sztucznej macicy", i nie będzie musiało przechodzić "trudności porodu", matka - także nie. Pomijając sprawę istnienia oraz redukcji bólu porodowego, czy różnych negatywnych doznań podczas ciąży - istnieją jednak liczne doznania pozytywne z tego okresu, między innymi - wzrastająca więź uczuciowa między matką i dzieckiem.

Aha - rozumiem - naturalne karmienie (piersią) też "odpada". No i w ten sposób skończy się to dłuższe życie kobiet. I oczywiście - skończą się międzyludzkie więzi emocjonalne w rodzinach, w społeczeństwie. Faktycznie - robotyzacja. O to chodzi?

Jeśli ktokolwiek otrzymał, jako Boży dar - np. talent malarski, to źle byłoby wymagać, aby przestał rozwijać ten talent, a zajął się np. twórczością literacką lub muzyczną. Jeśli ogół niewiast posiada "talenty" wrażliwość, uczuciowość, współczucie, zrozumienie bliźniego, umiejętność współdziałania - i tych talentów nigdy nie będzie w stanie użyć ani rozwinąć - do czego dojdziemy jako społeczeństwa, narody, państwa. Co stanie się z nami - istotami ludzkimi, gdy wyeliminujemy natualne talenty - w imię czego?

A co oznacza termin "kulturowa rola kobiet w społeczeństwie"?

Ogólnie rzecz biorąc - brednie. Powtórzę pytanie - w imię czego?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1531249

Droga pani Katarzyno,

Primo: projektuje pani na mnie swoj obraz mojej osoby. Nie wypowiadalam sie ani o sztucznym karmieniu, ani o innych rzeczach, o ktorych pani pisze.

Secundo: Pyta pani w imie czego ? W imie wolnosci wyboru. Jakby pani odrobine zainteresowala sie statystykami odnosnie aborcji w krajach gdzie aborcja jest spenalizowana, to wiedzialaby pani, iz w tych krajach wlasnie dokonuje sie ich najwiecej z tym, ze nielegalnie, pokatnie.
Czy o to pani chodzi, czy raczej o to, aby aborcji bylo REALNIE jak najmniej ? Chyba, ze pani po prostu chce miec czyste sumienie, a reszta pani nie interesuje. Mozna i tak. To takie latwe i egoistyczne i katolickie.

Prosze zapamietac, iz tam gdzie czlowieka wychowuje sie do przestrzegania prawa za pomoca bata, tam gdy bata braknie mamy chaos i degrengolade moralna. Tak wychowani ludzie nie maja kregoslupa moralnego ( vide kraje islamskie, Egipt - wydarzenia na placu Tahrir- tu polecam swietny tekst P.Ibrahima Kalwasa: "Boimy się śmierci Allaha, zamordowanego przez nowoczesność" na Euroislam. pl).

https://euroislam.pl/boimy-sie-smierci-allaha-zamordowanego-przez-nowoczesnosc-pelny-wywiad/

Moze dla pani wolnosc wyboru jest brednia, dla mnie jako kobiety swiadomej nie. Cenie ja sobie ponad wszystko (mimo, ze urodzilam dwoje zdrowych dzieci, a trzy razy bylam w ciazy - lekarz podobnie jak znany ginekolog, chcial, zebym cierpiala, i skonczylo sie smiercia slicznego, zdrowego chlopca, gdybym miala cesarke dziecko by zylo, ale coz wg. Niego Bog nakazal rodzic silami natury na zasadzie: chcialas to cierp ). Najbardziej cierpialo NIEWINNE DZIECKO.

Tertio: Co do Chin i Japoni. Prosze pani, ne wiem czy jest pani swiadoma, ale dzisiejsze wojny toczyc sie beda o informacje i technologie. Jesli oni beda pierwsi, wyhoduja sobie czlowieka bardziej doskonalego, niz nasza populacja zwana dumnie homo- sapiens. A wyhoduja, gdyz ich nie trzyma w ryzach etyka chrzescijanska, czy wrecz ta zasciankowa katolicka.
A stagnacja pani Katarzyno, w dzisiejszej dobie, to prosta droga do wstecznictwa. Chce pani podzielic los panstw teokratycznych (obskurantyzm, degeneracja), ja pani nie bronie. Ale ja takiego zamiaru nie mam, i na szczescie w tym wzgledzie mam spory wybor.
Jesli ma pani talent do bycia niewolnikiem, nikt pani nie broni. Ja nie mam zamiaru byc wykorzystywana politycznie jako inkubator, bo naszemu krajowi grunt pali sie pod nogami w wyniku starzenia sie spoleczenstwa.
Co do homoseksualizmu to prosze poczytac odrobine o znaczeniu roznorodnosci biologicznej, psychologicznej i kulturowej naszego gatunku. Polecam cienka, aczkolwiek tresciwa lekture: A.Brzask - "Homoseksualizm u mezczyzn; Aspekty psychologiczne, psychiatryczne i ewolucyjne".

I naprawde nie wie pani, czym jest kulturowa rola spoleczna, czyli "gender" ? Mysle, ze wykazuje sie pani duza doza ignorancji.
Polecam artykul w polityce.pl. zatytulowany "Kobiety przejmuja wladze".
Sa mezczyzni chetnie przejmujacy kulturowe role kobiet, a kobiety mezczyzn, w imie wolnosci nalezy im na to pozwolic. Niech kazdy realizuje sie w tym, czego pragnie.
Japonczycy prosze pani pracuja juz nad wynalezieniem sztucznej macicy. Moze niedlugo homoseksualisci beda mogli miec wlasne dziecko, ktoz to wie. Tak bardzo to pania razi ? W Europie zachodniej tolerancja nie jest problemem. Problemem jest za to, w naszym katolickim zascianku.
Tam dzieci sa adoptowane przez pary homoseksualne i nikt palcami ich nie wytyka.
Pani ma zamiar ? Jesli tak, to szczerze wspolczuje - oczywiscie dzieciom, nie pani zasciankowej mentalnosci.

Pozdrawiam i zdrowych przemyslen zycze..

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Alka

#1531462

Czy potrafi Pani czytać ze zrozumieniem?

Bo po tym, powyższym wpisie - "myślę, że wątpię". W rzetelnej dyskusji używa się "argumentum ad rem" - argumentów odnoszących się do tematu dyskusji. Pani - "polemizuje" ze mną - używając "argumentum ad personam" - czyli - odnosząc się do mnie osobiście. W dodatku - przypisuje mi Pani poglądy, które - no właśnie - są Pani projekcjami.

Skoro pisała Pani o "sztucznej macicy" - odniosłam się do dalszych jej implikacji. Kobiety "wylęgające" (zastanawiam się, jak inaczej możnaby to określić) dzieci w "sztucznej macicy" oczywiście nie będą w stanie karmić takich dzieci piersią. No chyba, że "wejdzie" w to ingerencja hormonalna, czyli "wspomaganie" przy pomocy prolaktyny. A dzieci ze "sztucznej macicy" dla homoseksualistów? Chyba rzeczywiście - niewiele wie Pani o dzieciach, które wzrastają w takich domach ze "związkami partnerskimi". 

Kolejny "argument" - "Jakby Pani... zainteresowała się..." - a skądże Pani wie, że nie zainteresowałam się? I doprawdy - nie jest argumentem, jak to wygląda, statystycznie, "w krajach, gdzie aborcja jest spenalizowana". Zwłaszcza, że NIGDZIE nie wypowiadałam się na temat wprowadzenia prawa penalizującego aborcję.

Pozwolę sobie na pewien cytat z Pani wpisu, zaachowując pisownię oryginalną:

"Prosze pani, ne wiem czy jest pani swiadoma, ale dzisiejsze wojny toczyc sie beda o informacje i technologie. Jesli oni beda pierwsi, wyhoduja sobie czlowieka bardziej doskonalego, niz nasza populacja zwana dumnie homo- sapiens. A wyhoduja, gdyz ich nie trzyma w ryzach etyka chrzescijanska, czy wrecz ta zasciankowa katolicka.

A stagnacja pani Katarzyno, w dzisiejszej dobie, to prosta droga do wstecznictwa. Chce pani podzielic los panstw teokratycznych (obskurantyzm, degeneracja), ja pani nie bronie. Ale ja takiego zamiaru nie mam, i na szczescie w tym wzgledzie mam spory wybor."

Wiadomo od lat, że dzisiejsze wojny toczą się o informacje i technologie. Skąd więc Pani "rewelacja" - "nie wiem, czy jest pani świadoma..."  Ale wreszcie - rzeczywiście "rewelacja" - o tych, którzy "będą pierwsi" i "wyhodują sobie człowieka bardziej doskonalego..." "A wyhodują, gdyż ich nie trzyma w ryzach etyka chrześcijańska, czy...zaściankowa katolicka".

Zapewne Pani nie interesowała się specjalnie bliżej zagadnieniem "bardziej doskonałego człowieka". Otóż Amerykanie przejęli materiały z "doświadczeń doktora Mengele", a również Rosjanie prowadzili szereg "doświadczeń" w tym samym kierunku. Ideą Stalina było np. "skrzyżowanie" małpy z człowiekiem, celem uzyskania  "idealnych" żołnierzy - silnych, niewymagających, głupich. Ostatnio "badacze" czy "uczeni" z Instytutu Salka w USA "stworzyli" chimerę ludzko-świńską, na razie - jako zarodek. Jednak czy napewno jest to postęp?

"Stworzenie" bardziej doskonałego człowieka - pod jakim względem? W dodatku - pozbawionego etyki. Nawet, jeśli udałoby się "stworzyć" takiego "bardziej doskonałego" - to co byłoby kryterium "doskonałości"? Jakie warunki powinien spełniać taki "bardziej doskonały"?  Aparycja? Imteligencja? Zdolności specjalne? Jakie?

Pisze Pani o dwójce swoich żyjących dzieci oraz o trzecim dzieciątku - które zginęło z winy lekarza. Zastanawiam się, czy był to jeden z tych lekarzy, którzy dostali się na studia - dzięki "punktom za pochodzenie". Zazwyczaj lekarze pochodzący z rodzin o wielopokoleniowej tradycji lekarskiej wiedzieli, jak należy dbać i walczyć o ludzkie życie - od poczęcia - do naturalnej śmierci. Nie była to kwestia wyłącznie wiedzy ale, w pierwszym rzędzie, moralności i tradycji. Jaką moralność, jaką tradycję mogliby mieć ci "bardziej doskonali"? 

Jak Pani sobie wyobraża współistnienie tych "bardziej doskonałych" z tymi "mniej doskonałymi"? Wiemy już, co nieco, o relacjach "nadludzi" z "podludźmi".

Obawia się Pani państw "teokratycznych (obskuranckich, zdegenerowanych)". A ja obawiam się systemów totalitarnych, systemów w których przyznaje się pewnym ("specjalnym") ludziom więcej praw, niż innym. Proszę sobie wyobrazić, że Pani - taka jak obecnie - stała się matką dwójki "bardziej doskonałych". Postarzała się Pani, zaczęła odczuwać jakieś dolegliwości, może tylko wykazywać mniejszą sprawność intelektualną. A "doskonali", bez potrzeby "etyki", tacy bardziej "postępowi" stwierdzą, że bezproduktywnie wytwarza Pani dwutlenek węgla, w dodatku - potrzebuje Pani pomocy, opieki i nie wszystko uda się "załatwić" za pomocą robotów. Toteż najracjonalniej byłoby "załatwić eutanazję".

Wie Pani - nie będę ciągnąć tej "wizji". Nie wiem, na czym miałoby polegać Pani "szczęście" gdyby taka sytuacja istniała w rzeczywistości. 

I rozważania o "kulturowej roli" kobiet i mężczyzn. Gdzie jest mowa o zakazie "realizowania się" przez obywateli polskich w sposób, na jaki mają ochotę poszczególne osoby? Problem polega na nienarzucaniu poglądów reprezentowanych przez małe grupy społeczne - ogółowi społeczeństwa.  

"Mentalność niewolnika" to, niestety, bezkrytyczne podążanie za trendami. Jednym z tych trendów jest dzisiaj "nowoczesność", a właściwie - postępactwo.

Mam nadzieję, że z wiekiem potrafi Pani ocenić właściwie to, co jest rzeczywiście wartościowe oraz to, co pod pozorem "postępowości" jest bezsensowne. I potrafi Pani oddzielić jedno od drugiego.

W końcu - przecież nikt nie oczekuje od kobiet w Polsce, aby były "inkubatorami", ale też - nie zgodzę się z twierdzeniem, że w imię "wolności kobiet" - kobieta ma być "miejscem utylizacji" tych ludzi, którym nie przyznaje się praw ludzkich. Czyli takich "małych ludzi" albo "podludzi". To chyba oczywiste.

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1531481

Otoz to, dyskutujmy rzeczowo, a wiec -

ad rem:

Juz tytul pani pierwszego komentarza do mnie sugeruje emocjonalny, a nie stricte rzeczowy stosunek do mojego.

W ostatnim komentarzu napisala pani:

@Skoro pisała Pani o "sztucznej macicy" - odniosłam się do dalszych jej implikacji. Kobiety "wylęgające" (zastanawiam się, jak inaczej możnaby to określić) dzieci w "sztucznej macicy" oczywiście nie będą w stanie karmić takich dzieci piersią. No chyba, że "wejdzie" w to ingerencja hormonalna, czyli "wspomaganie" przy pomocy prolaktyny. A dzieci ze "sztucznej macicy" dla homoseksualistów? Chyba rzeczywiście - niewiele wie Pani o dzieciach, które wzrastają w takich domach ze "związkami partnerskimi".@

A pani wie cos wiecej ? Ja akurat mieszkam w kraju, gdzie takie pary i adoptowane przez nie dzieci, nie stanowia wyjatkow, a moje dzieci przyjaznia sie z takimi dziecmi. To sa normalne dzieci pani Katarzyno, w niczym nie gorsze, ani nie lepsze od naszych poczetych w sposob naturalny, czyli pani zdaniem etyczny.
Mysle, ze gdyby byly to dzieci poczete (vide: sztuczna macica) przez pary homoseksualne bez wzgledu na to, czy bylyby to pary partnerskie, czy tez malzenskie byloby tak samo.

Dalej pisze pani:

@Kolejny "argument" - "Jakby Pani... zainteresowała się..." - a skądże Pani wie, że nie zainteresowałam się? I doprawdy - nie jest argumentem, jak to wygląda, statystycznie, "w krajach, gdzie aborcja jest spenalizowana". Zwłaszcza, że NIGDZIE nie wypowiadałam się na temat wprowadzenia prawa penalizującego aborcję.@

Bylam przekonana, ze pisala pani o aborcji, byc moze edytowala pani swoj komentarz. Jezeli nie to przepraszam. Calkiem mozliwe, iz zasugerowalam sie wpisem pana Krzysztofa.

@"Pozwolę sobie na pewien cytat z Pani wpisu, zaachowując pisownię oryginalną:
"Prosze pani, ne wiem czy jest pani swiadoma, ale dzisiejsze wojny toczyc sie beda o informacje i technologie. Jesli oni beda pierwsi, wyhoduja sobie czlowieka bardziej doskonalego, niz nasza populacja zwana dumnie homo- sapiens. A wyhoduja, gdyz ich nie trzyma w ryzach etyka chrzescijanska, czy wrecz ta zasciankowa katolicka.
A stagnacja pani Katarzyno, w dzisiejszej dobie, to prosta droga do wstecznictwa. Chce pani podzielic los panstw teokratycznych (obskurantyzm, degeneracja), ja pani nie bronie. Ale ja takiego zamiaru nie mam, i na szczescie w tym wzgledzie mam spory wybor."
Wiadomo od lat, że dzisiejsze wojny toczą się o informacje i technologie. Skąd więc Pani "rewelacja" - "nie wiem, czy jest pani świadoma..." Ale wreszcie - rzeczywiście "rewelacja" - o tych, którzy "będą pierwsi" i "wyhodują sobie człowieka bardziej doskonalego..." "A wyhodują, gdyż ich nie trzyma w ryzach etyka chrześcijańska, czy...zaściankowa katolicka".
Zapewne Pani nie interesowała się specjalnie bliżej zagadnieniem "bardziej doskonałego człowieka". Otóż Amerykanie przejęli materiały z "doświadczeń doktora Mengele", a również Rosjanie prowadzili szereg "doświadczeń" w tym samym kierunku. Ideą Stalina było np. "skrzyżowanie" małpy z człowiekiem, celem uzyskania "idealnych" żołnierzy - silnych, niewymagających, głupich. Ostatnio chyba Brytyjczycy "stworzyli" chimerę ludzko-świńską, na razie - jako zarodek.@

No coz, skoro juz Mengele eksperymentowal w tak ohydny, barbarzynski sposob, to dobrze, ze chociaz te eksperymenty w jakiejs czesci mogly przyczynic sie do rozwoju wspolczesnej medycyny i pomoc ludziom zyc lepiej, oraz dluzej. Jak to mowia: nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo.
Czlowiek, wiec jak Bog, potrafi nawet ze zla stworzyc cos dobrego, dajacego nadzieje na jeszcze wieksze dobro. To chyba pocieszajace ?

A to, ze wojny tocza sie o informacje i technologie, znaczy tylko tyle, iz nalezy biec do przodu, aby moc stac w miejscu, czyli utrzymac sie co najmniej na dotychczasowej pozycji. Ale przeciez ujelam to dosyc jasno i prosto: stagnacja oznacza wstecznictwo. Tak, wiec jak chcemy utrzymac pozycje, musimy biec: ZASADA CZERWONEJ KROLOWEJ. Ale pewnie pani ja doskonale zna, wiec nie wiem skad pani opor wzgledem tak prostych, oczywistych zasad, nieublaganie rzadzacych naszym swiatem, a wiec i zyciem.

@""Stworzenie" bardziej doskonałego człowieka - pod jakim względem? W dodatku - pozbawionego etyki. Nawet, jeśli udałoby się "stworzyć" takiego "bardziej doskonałego" - to co byłoby kryterium "doskonałości"? Jakie warunki powinien spełniać taki "bardziej doskonały"? Aparycja? Imteligencja? Zdolności specjalne? Jakie?@

Takie same dylematy pojawialy sie zawsze w historii rozwoju technologii medycznych. Dzis medycyna nie oklamujmy sie, jest na tyle rozwinieta, iz mozna ja smialo zdefiniowac jako sposob czynienia czlowieka coraz doskonalszym pod wzgledem dlugosci i jakosci zycia, czyli jako swego rodzaju eugenike.
Nasz gatunek zawsze bardzo sceptycznie, z nadmierna ostroznoscia implikujaca brak tolerancji, a wrecz wrogoscia odnosil sie do wszelkiej innosci (pozycjonowanie sie na skraju zmiennosci cech biologicznych, czy psychicznych), ale w koncu akceptujemy te nowosci, ktore pozwalaja i nam zyc lepiej, dostatniej i dluzej.

@Pisze Pani o dwójce swoich żyjących dzieci oraz o trzecim dzieciątku - które zginęło z winy lekarza. Zastanawiam się, czy był to jeden z tych lekarzy, którzy dostali się na studia - dzięki "punktom za pochodzenie". Zazwyczaj lekarze pochodzący z rodzin o wielopokoleniowej tradycji lekarskiej wiedzieli, jak należy dbać i walczyć o ludzkie życie - od poczęcia - do naturalnej śmierci. Nie była to kwestia wyłącznie wiedzy ale, w pierwszym rzędzie, moralności i tradycji."@

Tak wiec, prosze mi powiedziec jakaz to moralnoscia wykazuja sie lekarze odchodzacy od dotychczasowych regul opieki okoloporodwej ?

https://oko.press/koniec-rodzic-ludzku-minister-radziwill-zdradzil-dziedzictwo-zbigniewa-religi/

Taka, ktora nakazuje cierpienia kobiecie i dziecku ?
Nie zapominajmy, cierpienie kobiety w ciazy jest zawsze rownowazne z cierpieniem dziecka. To kobieta w ciazy daje zycie dziecku bedacemu w jej lonie. To jej cialo / organizm utrzymuje zycie dziecka. Dziecko jest uzaleznione od zywiciela jakim jest matka. Matka jest w tej sytuacji podmiotem. Od jej zycia i zdrowia zalezy zycie i zdrowie dziecka. Tak na marginesie: nie wymuszajmy heroizmu na kobietach, takie wymuszanie jest odzieraniem nas z istoty czlowieczenstwa, wyrazem przedmiotowego traktowania.

@"Jaką moralność, jaką tradycję mogliby mieć ci "bardziej doskonali"?
Jak Pani sobie wyobraża współistnienie tych "bardziej doskonałych" z tymi "mniej doskonałymi"? Wiemy już, co nieco, o relacjach "nadludzi" z "podludźmi".
Obawia się Pani państw "teokratycznych (obskuranckich, zdegenerowanych)". A ja obawiam się systemów totalitarnych, systemów w których przyznaje się pewnym ("specjalnym") ludziom więcej praw, niż innym. Proszę sobie wyobrazić, że Pani - taka jak obecnie - stała się matką dwójki "bardziej doskonałych". Postarzała się Pani, zaczęła odczuwać jakieś dolegliwości, może tylko wykazywać mniejszą sprawność intelektualną. A "doskonali", bez potrzeby "etyki", tacy bardziej "postępowi" stwierdzą, że bezproduktywnie wytwarza Pani dwutlenek węgla, w dodatku - potrzebuje Pani pomocy, opieki i nie wszystko uda się "załatwić" za pomocą robotów. Toteż najracjonalniej byłoby "załatwić eutanazję".@

Pani Katarzyno j.w czyli odniesienie do "zasady czerwonej krolowej". Albo bedziemy biec, albo zostaniemy w tyle jako pokonani. W tej "wojnie" na technologie tak samo jak w konwencjonalnej beda przegrani i wygrani. Z czym sie bedzie wiazac przegrana, chyba nie musze pisac.
W "naturze" czlowieka (glownie mezczyzn) jest niestety rywalizacja i podporzadkowanie, lub wrecz unicestwienie slabszego.

@Wie Pani - nie będę ciągnąć tej "wizji". Nie wiem, na czym miałoby polegać Pani "szczęście" gdyby taka sytuacja istniała w rzeczywistości.@

Pewnie nie taki diabel straszny jak go pani maluje .. ale to juz ludzkosc tez przerabiala.. wszystkie nowinki technologiczne okupione byly brakiem tolerancji, otagowane jako "szatanskie" i niemoralne. Jesli pani nie widziala polecam film o Z.Relidze "Bogowie".

@I rozważania o "kulturowej roli" kobiet i mężczyzn. Gdzie jest mowa o zakazie "realizowania się" przez obywateli polskich w sposób, na jaki mają ochotę poszczególne osoby? Problem polega na nienarzucaniu poglądów reprezentowanych przez małe grupy społeczne - ogółowi społeczeństwa.@

Chodzi o to, zeby i mniejszosc miala mozliwosc wyrazania siebie i prawo do zaspakajania swoich potrzeb, o ile nie wchodza one w kolizje z wolnoscia do wyrazania siebie innych, czyli kolokwialnie rzecz ujmujac: zyj i daj zyc innym.. (nikogo nie krzywdz - twoja wolnosc konczy sie tam, gdzie zaczyna wolnosc drugiego czlowieka).

@"Mentalność niewolnika" to, niestety, bezkrytyczne podążanie za trendami. Jednym z tych trendów jest dzisiaj "nowoczesność", a właściwie - postępactwo.@

To pani definicja. Ja mam inna..

@W końcu - przecież nikt nie oczekuje od kobiet w Polsce, aby były "inkubatorami", ale też - nie zgodzę się z twierdzeniem, że w imię "wolności kobiet" - kobieta ma być "miejscem utylizacji" tych ludzi, którym nie przyznaje się praw ludzkich. Czyli takich "małych ludzi" albo "podludzi". To chyba oczywiste.@

W Polsce wlasnie robi sie wszystko, aby kobiety sprowadzic do roli inkubatorow, czyli do wytyczonej przez nature roli biologicznej i tym samym spolecznej, zapominajac, ze mamy XXI wiek, i istnieje edukacja seksualna, srodki antykoncepcyjne, srodki wczesnoporonne, oraz prawo do aborcji w sytuacjach jasno okreslonych prawem.

Sa kobiety, ktore nie chca rodzic nie czuja bowiem instyktu macierzynskiego. Wszystko zalezy zarowno od genow jak i wplywow srodowiska. Okazuje sie bowiem, ze cechy behawioralne sa rowniez dziedziczone (vide: epigenetyka ). Tak, wiec w duzej mierze jestesmy determinowani rolami jakie wyznacza nam spoleczenstwo, a wiec talenty, ktore nam dano nie musza byc talentami biologicznie niezbywalnymi.
Tu jest wlasnie miejsce na "gender" czyli role kulturowo - spoleczna czlowieka, bez wzgledu na biologiczna plec.
Moim jakze skromnym zdaniem postepu juz nic nie zdola wyhamowac, chyba ze postanowimy unicestwic rozwoj cywilizacyjny, unicestwiajac nasza populacje. Zaiste smutne to, tymbardziej, ze az nadto realne..

Pozdrawiam..

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Alka

#1531544

Nie będę dłużej dyskutować, bo nie podoba mi się sposób w jaki Pani manipuluje. I dobrze wie Pani o tym.

Ja - nie pisałam o aborcji - a Pani "być może nie doczytała".

A potem - o ministrze Radziwille, który "zdradzil": cytuję:

"Tak wiec, prosze mi powiedziec jakaz to moralnoscia wykazuja sie lekarze odchodzacy od dotychczasowych regul opieki okoloporodwej ?

https://oko.press/koniec-rodzic-ludzku-minister-radziwill-zdradzil-dzied...(link is external)

Taka, ktora nakazuje cierpienia kobiecie i dziecku ?"

Choć ja pisałam o lekarzu/lekarzach z pokolenia tych co to "za punkty pochodzeniowe" dostawali się na studia, w związku z Pani osobistą tragedią, a którzy to lekarze z pewnego "pokolenia".., nie nie będę opisywać - po prostu łamali wszelkie zasady zawodowe, etyczne, moralne. Bo wiedzę mieli mizerną, a zasad wyniesionych z domu też raczej nie posiedli. 

Natomiast zmiana w ustawie, którą na tym szemranym portalu "oko.press" ktoś w kretyński (tak, emocjonalnie!) sposób interpretuje dotyczy zablokowania możliwości domagania się przez kobiety cięcia cesarskiego "na żądanie". A było/jest nadal takich cięć sporo. I, jak każdy zabieg - niosą one ryzyko zarówno dla matki, jak też dla dziecka. Istnieją ścisłe wskazania do cięcia cesarskiego, jak również - przeciwwskazania, gdy brak jest wskazań.

Walka z bólem porodowym to nie cięcie cesarskie "na żądanie". Poza tym - w każdej sytuacji ingerencji medycznej w tok porodu - kobieta powinna być informowana jakie są skutki i efekty uboczne takiej ingerencji. Znieczulenie nadoponowe niesie np. niebezpieczeństwo porażenia kończyn dolnych matki, a przedłużający się z poród niesie zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka (to tak "na marginesie").

Nie chce mi się wracać do "przebojów" z drugim porodem mojej Córy w Wielkiej Brytanii. Ale musi Pani wiedzieć, że "ingerencja" była całkowicie nieetyczna (przyspieszenie porodu i "walka" z dzieckiem, które "nie chciało" się rodzić). Dobrze, że nie skończyło się tragedią.
Na koniec - nigdy i nigdzie nie "wytykam" czy "wytykałabym" czegokolwiek dzieciom, czy też  samych dzieci adoptowanych przez pary homoseksualne. Tym dzieciom można współczuć z kilku co najmniej powodów. Jako dorośli ludzie wielu z nich skarży się na deprawację, której doświadczali w tym środowisku. A jako dzieci - zazdrościli rówieśnikom z rodzin heteroseksualnych. Jest już na ten temat obszerna dokumentacja medyczna, choć nie mam więcej ochoty wracać do kiedyś "przerobionych" przeze mnie problemów.

I te "środki wczesnoporonne" w kontekście "edukacji seksualnej".  Pani kpi, czy o drogę pyta? W każdym razie - proponuję dokształcić się w tej materii, ja nie myślę Pani uczyć. Gdyby wiedziała Pani cokolwiek więcej na ten temat - nie "wyjeżdżałaby" Pani z taką sugestią na forum. Te "środki" ginekolodzy porównują do obosiecznego topora, którego "użycie" zabija dziecko i ciężko rani matkę. Zaburzenia hormonalne, długotrwałe, po tych "środkach" to po prostu norma. Tak zresztą, jak liczne, choć nie zawsze dramatyczne, zaburzenia zdrowotne po hormonach antykoncepcyjnych.

Jak napisałam - więcej dyskutować nie będę. Należy Pani do osób, które wiedzą swoje i oczywiście - wiedzą lepiej. Zwykle - do czasu. Niekiedy dobrze jest nie przekonać się na własnej skórze, że tzw. postęp to wielkie kłamstwo, oszustwo, zwiedzenie. Że koszty takiego "postępu" ponoszą ci naiwni, którzy w "postęp" uwierzyli, natomiast ci, co tzw. "postęp" wprowadzają - sami "trzymają się" tradycji.

 Pod rozwagę.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1531563

Pisze pani:

@Nie będę dłużej dyskutować, bo nie podoba mi się sposób w jaki Pani manipuluje. I dobrze wie Pani o tym.
Ja - nie pisałam o aborcji - a Pani "być może nie doczytała".
A potem - o ministrze Radziwille, który "zdradzil": cytuję:
"Tak wiec, prosze mi powiedziec jakaz to moralnoscia wykazuja sie lekarze odchodzacy od dotychczasowych regul opieki okoloporodwej ?@

Bezzasadne imputowanie mi manipulacji uwaza pani za rzeczowa / merytoryczna dyskusje ?
Wyjasniam, iz w zaden sposob nie manipuluje. Sprawe aborcji wyjasnilam, wiec prosze nie imputowac mi swych projekcji.
Co do zmian w opiece okoloporodowej pozostane przy pytaniu, ktore postawilam.
Jezeli chodzi o strone to wkleilam pierwszy link, ktory ukazal mi sie w przegladarce. Mam tez sporo innych, skoro ten pani nie pasuje:

http://www.rodzicpoludzku.pl/Interwencje/Stanowisko-Fundacji-Rodzic-po-Ludzku-w-sprawie-zmian-dotyczacych-Standardow-opieki-okoloporodowej.html

http://wyborcza.pl/7,75398,21110334,porod-znowu-bez-standardow-ministerstwo-zmienia-przepisy-to.html

KT: @Choć ja pisałam o lekarzu/lekarzach z pokolenia tych co to "za punkty pochodzeniowe" dostawali się na studia, w związku z Pani osobistą tragedią, a którzy to lekarze z pewnego "pokolenia".., nie nie będę opisywać - po prostu łamali wszelkie zasady zawodowe, etyczne, moralne. Bo wiedzę mieli mizerną, a zasad wyniesionych z domu też raczej nie posiedli. @

To sa tylko pani domysly, ktore projektuje pani na moj konkretny przypadek, a wiec poniekad manipulacja, ktora to mnie pani imputuje.
Poza tym z przykroscia stwierdzam, iz niewiele zrozumiala pani z moich komentarzy. Moim zamierzeniem bylo glownie przekazanie, ze postep technologiczno-informacyjny naszej populacji jest nieunikniony, czy nam sie to podoba czy tez nie.
I albo wezmiemy w nim udzial, albo pozostaniemy daleko w tyle, na pozycji przegranego.

Ne wiem tez co pani ma na mysli uzywajac pojecia: tradycja. Mam nadzieje, ze nie systemu stricte patariarchalnego, gdzie kobieta traktowana jest przedmiotowo ( vide: patriarchalny system spoleczny szympansa zwyczajnego, jako ze z punktu widzenia ewolucji biologicznej, jestesmy gatunkiem siostrzanym tegoz ).
Niestety taki system w historii naszej cywilizacji mial juz miejsce, a gdzieniegdzie nawet jeszcze istnieje, niekoniecznie z dobrymi skutkami. Ale o tym pisalam bodajze w pierwszym swoim komentarzu.
To juz na szczescie nie wroci, a zycie toczy sie do przodu. Nasi przodkowie, rowniez niechetni byli zmianom jakie nastapily w naszych czasach. I podejrzewam, ze pani tez by nie chciala do czasow takich wrocic.

Oto mala probka niecywilizowanej historii, ktora przetrwala do naszych cywilizowanych czasow: w Londynie wciaz tradycjonalisci trzymaja dumnie glowy do gory:

https://www.theguardian.com/world/2015/jul/06/garrick-club-votes-to-continue-with-ban-on-women-members

Fragment:

"The Garrick Club, one of London’s last remaining gentlemen’s clubs, has voted to continue its policy of not admitting women as members. At the club’s annual general meeting at the Palace theatre on Tottenham Court Road, 50.5% voted in favour of allowing females to join. The club requires a two-thirds majority before rules can be changed."

W imie tradycji zaszczuto tez tak genialnego czlowieka, jakim byl Alan Turing. I nie tylko jego. Dzisiaj tez szczuje sie ludzi w imie tej samej tradycji w taki sam sposob. Prosze i o tym czasami pomyslec.

I jeszcze raz powtorze; nie podoba mi sie to co robi sie w Polsce odnosnie kobiet, nie dopuszczajac w szkolach edukacji seksualnej, utrudniajac dostep do antykoncepcji, zastraszajac ostatnich, odwaznych lekarzy dokonujacych aborcji w sytuacjach okreslonych prawem. Nie podoba mi sie hipokryzja z jaka jest to czynione: niby ustawa nie zmieniona, ale my majacy wladze, zrobimy i tak wszystko, aby bylo po naszemu..
Nie podoba mi sie, zapowiedz wycofania sie z ustawy antyprzemocowej i manipulowanie w tym wypadku spoleczenstwem, glownie kobietami.
Nie podoba mi sie zamkniecie "niebieskiej lini" dla ofiar przemocy, glownie kobiet i dzieci.
Nie ma na to jednym slowem mojej zgody. Mysle, ze takich jak ja jest duzo wiecej.

Ku rozwadze..

Pozdrawiam..

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

Alka

#1531588

Katarzyna Tarnawska:

@Chyba rzeczywiście - niewiele wie Pani o dzieciach, które wzrastają w takich domach ze "związkami partnerskimi@

Polecam:

http://www.blogojciec.pl/dzieci/czym-grozi-wychowanie-dzieci-pary-jednoplciowe/

Fragment:

"Co mówią badania dotyczące rozwoju dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe? Opierając się o dostępną literaturę, która obejmuje zarówno pojedyncze publikacje, jak i raporty naukowe (np. raport Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), pochodzące z różnych krajów, takich jak np. USA, Australia, Holandia, Kanada, można wywnioskować, że dzieci w takich rodzinach rozwijają się prawidłowo. Mówiąc dokładniej: nie wykazują odstępu od normy, nie mają niższego IQ, zaburzeń emocjonalnych itp. Nie stwierdzono także, że dzieci par jednopłciowych częściej są w życiu dorosłym homoseksualne (co nie dziwi, ponieważ orientacja homoseksualna jest w dużej mierze determinowana w okresie prenatalnym).

Jak widać, ewentualne obawy są nieuzasadnione. Ciekawostką jest, że istnieje badanie, w którym wykazano nawet lepszy rozwój dzieci par homoseksualnych. Przyczyną tego nie był oczywiście homoseksualizm (lub biseksualizm) rodziców, lecz luźniejsze ich podejście (zwłaszcza u lesbijek) do norm kulturowych. Innymi słowy, niezmuszanie chłopca by na siłę grał w piłkę, nawet jak nie chce, czy dziewczynki, by ubierała różowe sukienki, wpływa na nich korzystnie."

Co do homoseksualizmu, o ktorym pani tez pisala, ale nie widze tego tekstu, wiec musiala pani edytowac komentarz, pozwole sobie wiec powtorzyc: prosze poczytac odrobine o znaczeniu roznorodnosci biologicznej, psychologicznej i kulturowej naszego gatunku. Polecam cienka, aczkolwiek tresciwa lekture:

A.Brzask - "Homoseksualizm u mezczyzn; Aspekty psychologiczne, psychiatryczne i ewolucyjne".

I nastepne linki:

“Homoseksualizm jest anomalią – naukowcy z Poznania bronią Pawłowicz” + mój komentarz."

http://platyna.org/blog/2013/02/02/homoseksualizm-jest-anomalia-naukowcy-z-poznania-bronia-pawlowicz-moj-komentarz/

"Ewolucja homoseksualizmu"

http://www.totylkoteoria.pl/2016/02/przyczyny-homoseksualizmu.html

"16 mitów i półprawd na temat homoseksualizmu"

http://www.totylkoteoria.pl/2016/08/mity-na-temat-homoseksualizmu.html

KT: @Natomiast zmiana w ustawie, którą na tym szemranym portalu "oko.press" ktoś w kretyński (tak, emocjonalnie!) sposób interpretuje dotyczy zablokowania możliwości domagania się przez kobiety cięcia cesarskiego "na żądanie". A było/jest nadal takich cięć sporo. I, jak każdy zabieg - niosą one ryzyko zarówno dla matki, jak też dla dziecka. Istnieją ścisłe wskazania do cięcia cesarskiego, jak również - przeciwwskazania, gdy brak jest wskazań.@

A wiec wylano dziecko z kapiela.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Alka

#1531762

to taka niemiecka aktorka dzisiaj ma 76 lat, ma sie dobrze i OK.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1531589