Jak Migalski, i inni, fałszują pojęcie "władzy"

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

W krajach ustabilizowanej demokracji polityka jest dziedziną cieszącą się względną autonomią, na którą główny wpływ wywierają środowiska szeroko pojętego establishmentu, co jest powszechnie akceptowane przez wyborców.

W Polsce droga do demokracji daleka, więc i polityka jest sferą zależną od establishmentu postkomunistycznego, znanego pod nazwą "układu postkomunistycznego", którego rola i wpływy wywołują powszechny opór. Wpływy tego establishmentu pozwalają mu na kreowanie partii politycznych reprezentujących jego interesy, takich jak UW, SLD czy obecnie PO.

Tak więc analizy polskiej polityki powinny obejmować oba obszary - działalność partii politycznych oraz, przede wszystkim właśnie, analizy wpływu establishmentu postkomunistycznego. Ale polscy analitycy, w oficjalnie prezentowanych tekstach, tego drugiego aspektu polskiej specyfiki unikają jak ognia.

Także Marek Migalski, od początku swojej działalności publicystyczno-politologicznej traktował polską politykę jako sprawę wewnętrzną między PISem a PO, i tak mu pozostało do dnia dziesiejszego, co się objawia w jego ostatnim tekście zamieszczonym w "Do Rzeczy". Co więcej, działalność obu tych partii obejmuje jednym terminem: duopol. I na tym nie poprzestaje, bo tekst obdarza tytułem jeszcze bardziej radykalnym: "Kartel władzy".

Tymczasem polityka w Polsce  jest wyrazem podstawowego konfliktu między siłami demokracji i opozycji parlamentarnej oraz pozaparlamentarnej zmagających się z antydemokratycznym, oligarchicznym establishmentem postkomunistycznym. To establishment postkomunistyczny kreuje sobie polityczną reprezentację poczynając od UW poprzez SLD do PO, a ostatnio Nowoczesną.pl, podczas gdy w opozycji pozostaje ostro zwalczany PIS i narastający wokół niego opór społeczny wyrażający się  w ruchu narodowym czy Ruchu Kukiza.

Ja rozumiem, że łatwiej jest pisać o tym co widać na scenie, niż zaglądać za kulisy, bo tam ciemno i niebezpiecznie. Takie widzenie problemu jest też w interesie establishmentu, który pragnie pozostać niewidoczny. Diabeł podobno najbardziej się cieszy wtedy, gdy się w niego nie wierzy.

A o owym duopolu PIS-PO, żeby nie pozostać gołosłownym, to Migalski pisze tak:

" /.../ kilka prób rozbicia tego układu" ( tak, tak, Migalski używa terminu "układ" w takim właśnie kontekście)

" /.../ niepodzielnych rządów ugrupowań Jarosława Kaczyńskiego i Ewy Kopacz" 

Najbardziej bawi mnie w tym kontekście uzycie terminu "układ".Czy Migalski naprawdę zapomniał co termin "ukłlad" oznacza w kontekście polityki polskiej? Marek Migalski nie jest odosobniony. Zastanawiające jest dlaczego większość politologów, którzy nie są przecież głupcami, ogranicza swoje analizy do wierzchołka góry lodowej, pomijając istotę rzeczy. 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:9)

Komentarze

O duopolu można mówic tylko w kontekście obecności ludzi PiS i Po w "magdalenkowo- okrągłostołowym" układzie...to,że się tasowali i tworzyli nowe polityczne byty nie zmienia faktu,że wyrośli w drodzie porozumienia z "elytą" postkoministyczną. A jak wiadomo układ ma to do siebie,że obie strony do czegoś się zobowiązują i potem to wykonują...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1490517

Stanowiska polityczne z Magdalenki to już pieśń przeszłości. Na jej bazie rozwinął się układ postkomunistyczny, ale stanowiska wobec układu nijak się mają do Magdalenki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1490531