Byłem w komisji wyborczej. Garść wspomnień sprzed czternastu lat z udowodnionym „przekrętem” w tle

Obrazek użytkownika Satyr
Kraj

Był rok 2005. W tamtym czasie sympatyzowałem z panią poseł Anią Sobecką, choć nie byłem członkiem LPR-u, ani żadnej innej partii. Do dziś jestem z panią Anią w przyjaznych stosunkach. Któregoś dnia, a było to pod koniec lipca 2005 roku zapytała mnie telefonicznie, czy nie zechciałbym być desygnowany przez Komitet Wyborczy Ligi Polskich Rodzin do pracy w Obwodowej Komisji Wyborczej.


Wyraziłem zgodę, choć już wtedy nie darzyłem sympatią Romana Giertycha – szefa LPR-u (identycznie, jak pani Ania). Chodziło mi o to, by w miarę moich możliwości zapobiec „przekrętom nad urną” w stosunku do pani Ani – uważanej za „radiomaryjną” i moherową (była wówczas lektorką rozgłośni RM) i nie utożsamiającą się z linią polityczną narzuconą przez „kónia-Giertycha”.  

 

Pierwsze spotkanie członków komisji

Zanim zostałem członkiem komisji, odbyłem odpowiednie przeszkolenie. I kiedy my, – członkowie „mojej” komisji mieliśmy pierwszą swoją odprawę, w której komisja miała się ukonstytuować, – dowiedziałem się z nieoficjalnego źródła, że wszyscy członkowie byli debiutantami i nie mieli doświadczenia pomagającego w pełnieniu tych funkcji. Mało tego, – dwie panie w wieku średnim paliły się niemiłosiernie do przewodniczenia komisji – zgłaszając swoje kandydatury. Zerknąłem więc w swoją notatkę, który komitet wyborczy je desygnował. Postanowiłem działać, bowiem jedna reprezentowała SLD, a druga PSL. Czułem „przez skórę”, że jedna z nich wybrana na przewodniczącą może nieźle namieszać i… dopuścić do „cudu nad urną”. A ja wówczas – będąc tylko członkiem komisji… mógłbym być za wnoszone uwagi „odesłany do narożnika” bez prawa do dalszego wykonywania obowiązków mi przypisanych. Takie prawo ma przewodniczący w stosunku do członka komisji, który podważa jego decyzje, bądź łamie prawo wyborcze.   

Zatem powiedziałem, że mam doświadczenie, bowiem byłem przewodniczącym komisji referendalnej w 2-dniowym referendum ws. akcesji PL do UE w roku 2003 i poprowadzę w sposób synchroniczny prace komisji tak, by każdy z członków po wielogodzinnej pracy komisji – uprzednio odbierając należną jemu dietę w PLN-ach – powrócił w swe rodzinne pielesze jeszcze przed północą.

Dalej zapytałem owe panie, czy zdają sobie sprawę z powagi funkcji i czy czują się na tyle mocne i operatywne, by sprostać obowiązkowi przeprowadzenia głosowania zgodnie z prawem, a przede wszystkim w miarę szybko uporać się z protokołem, bezbłędnie go wypełniając. Jedna z nich (desygnowana przez SLD) odpowiedziała pytając:
– Czy to są aż tak wielkie mecyje? – Tak trudno policzyć glosy, wyniki wpisać w protokół i oddać go w Komisji Okręgowej?
Na to odezwał się członek komisji (desygnowany przez KW PiS), który być może z opowiadań członków swej rodziny, bądź znajomych znał przypadki, kiedy to komisja na skutek swej nieudolności i braku operatywności przewodniczącego… pracowała nad kilkakrotnymi poprawkami i przygotowaniem protokołu do „okręgówki” do godziny piątej nad ranem:
– A co pani sobie myśli? – że ja będę patrzył na „przekręty” do godziny 5 rano???
Na to owa pani oburzając się, wykrzyknęła pytając:
– Czy pan mi tu insynuuje, że będę robić jakieś „przekręty”??? – Co za bezczelność!!!
– Tak! – odrzekł pan Andrzej (tak miał ów pan na imię). – Bo wy… komuchy macie w genach zdolności robienia „przekrętów”!

Atmosfera odprawy zrobiła się gorąca. Starałem się ostudzić tych dwojga emocje, co nie było łatwe. Dopiero zapanował spokój po interwencji delegata Okręgowej Komisji Wyborczej obecnego na tym spotkaniu.
– Jak ten pan – tu wskazał na mnie pan Andrzej – jest gotów zostać przewodniczącym i poprowadzić nas „do boju”, to ja jestem „za”!
Pozostali członkowie, za wyjątkiem wcześniej wspomnianych dwóch pań, poparli jego głos. I tak zostałem przewodniczącym komisji. Oznaczało to, że zgodnie z obowiązującym prawem przysługującym przewodniczącemu komisji wyborczej, powinienem w przeddzień wyborów pobrać i przeliczyć karty do głosowania, pobrać formularze protokołu głosowania, pieczęć, spis wyborców oraz listę wyborców, którzy udzielili pełnomocnictwa do głosowania, a w dniu wyborów pokierować komisją tak, by nie było absolutnie żadnych zastrzeżeń do pracy komisji, i… zakończyć w miarę szybko swój obowiązek przekazaniem protokołu bez poprawek i „zwrotek” do „okręgówki”.
– Zatem Panie i Panowie! – zagadnąłem, – wybierzmy jeszcze wiceprzewodniczącą lub wiceprzewodniczącego komisji.
– Ja proponuję tę panią, – odezwał się pan Karol desygnowany przez KW Samoobrona RP, wskazując dłonią na  dwudziestotrzyletnią kobietkę, mającą miłą aparycję i uśmiech na buźce.
– Kto jest za tą propozycją? – zapytałem. Większość członków podniosło ręce w górę. I tak oto, miła z wyglądu pani Kasia została wiceprzewodniczącą komisji.
Przyznam się, że pani Kasia nie była moją faworytką, ponieważ desygnował ją KW Platformy Obywatelskiej. Moim faworytem był pan Andrzej, ale swoim spontanicznym zachowaniem… pogrzebał szanse na objęcie funkcji wiceprzewodniczącego komisji.

Już wiedziałem, że nie będę mógł na dłużej opuścić lokalu wyborczego i zostawić go pod przewodnictwem wiceprzewodniczącej małolatki, która moim zdaniem de facto nie zasługiwała na tę funkcję. Po prostu z definicji nie mogłem jej ufać z racji bardzo młodego wieku i jako zwolenniczce PO, –  podobnie jak tym dwóm paniom z SLD i PSL-u. Kończąc tę odprawę powiedziałem:
– Panie i Panowie! – Ponieważ lokal wyborczy nie należy do grupy lokali… gastronomicznych czy rozrywkowych, a będzie przystrojony w barwy narodowe oraz w godło Rzeczpospolitej Polskiej – stąd przez wzgląd na te symbole narodowe oraz powagę aktu głosowania, mam prośbę: – otóż panie proszę o ubranie się wizytowo do tej jakże wzniosłej pracy, najlepiej w ciemne garsonki lub spodnie i żakiety z jasną bluzką, a panowie w garnitury, jasne koszule i krawaty. – To tylko moja prośba, nie polecenie, – dodałem. Prośba została przyjęta bez szemrania, a nawet skwitowana słowami poparcia całego składu komisji.    

 

Czas, start – praca w komisji wyborczej

Dwa dni później, tj. w dniu wyborów 25 września 2005 roku, punktualnie o godzinie 6:00 otwarłem lokal wyborczy do dyspozycji wyborców. Zauważyłem, że pani Grażyna – desygnowana do komisji przez KW SLD ma owinięty lewy kciuk plastrem z opatrunkiem.  
– A cóż to się stało pani Grażynko z pani palcem? – zapytałem z uśmiechem, wskazując na jej lewą dłoń.
– Aaaa… rano w pośpiechu szykując sobie kanapkę skaleczyłam się nożem, – odpowiedziała, chowając dłoń za siebie.
Był to dla mnie sygnał, że pani Grażyna może mieć nieczyste zamiary podczas wieczornego zliczania głosów. A jeśli ma zamiar zrobić „przekręt”, to uważając się za sprytną, zmieni opatrunek tuż przed godziną 21:00. Po kilkunastu minutach mojej dyskretnej obserwacji lewej dłoni pani Grażyny okazało się, że nie ma w opatrunku jej kciuka żadnego „piszącego narzędzia”. Zatem nie pozostało mi nic innego, jak objąć panią Grażynę „szczególną troską” po godzinie 21:00, kiedy będziemy selekcjonować i zliczać głosy wyborców.   

 

Pani Kasia – wiceprzewodnicząca komisji… „daje plamę”

Do godziny 13:00 wszystko szło „jak z płatka”, tj. do czasu, kiedy musiałem wyjść z lokalu, by zjeść coś konkretnego, a… nie jakąś dowiezioną pizzę. Ponieważ mój dom był oddalony od lokalu wyborczego około 500 metrów, wybrałem się na niedzielny obiad do siebie. Po piętnastu minutach, zadzwonił do mnie z lokalu wyborczego pan Andrzej z niepokojącą informacją, że zastępująca mnie pani Kasia – wbrew wcześniejszym ustaleniom – przed chwilą opuściła lokal wyborczy, ponieważ… poczuła się głodna i pojechała na obiad z jakimś mężczyzną, który z piskiem opon odjechał białym Audi spod lokalu wyborczego.
– A przecież miała pojechać na obiad dopiero o godzinie 14:00, gdy wrócę, – rzekłem.    
– To kto nadzoruje pracę komisji? – zapytałem zaniepokojony.
– Jak to kto? Ta… cipa z SLD! – krzyknął mi do słuchawki pan Andrzej. – Szarogęsi się tak, jak by lokal był jej własnością, a członkowie… jej fornalami. Nawet w obecności wyborców potrafiła robić nam bezczelne uwagi, że za wolno szukamy ich na listach wyborców. A wobec starszych wyborców przybyłych na wybory prosto z niedzielnej Mszy św. jest opryskliwa i traktuje ich „z góry”, – dając im (co prawda aluzją) do zrozumienia, że… czas moherów już się kończy i niepotrzebnie tutaj… przypełzły – jak się wyraziła półgłosem do koleżanki z PSL-u.
– Panie Andrzeju, czy ma pan jakiś dowód w postaci nagrania audio? – zapytałem.
– Niestety, nie mam, bo po prostu zaskoczyła nas takim zachowaniem i nie zdążyłem uruchomić dyktafonu w telefonie, – odpowiedział z żalem.
– Będę za 15 minut, – uspokoiłem pana Andrzeja.

Niestety, o czuwaniu nad prawidłowością głosowania przez męża zaufania z ramienia prawicy mogłem zapomnieć, bowiem takowego nie było, podobnie jak desygnowanego przez inne komitety wyborcze. W wielkim pośpiechu dokończyłem posiłek i w ciągu kilku minut dojechałem autem do lokalu wyborczego.

 

Pani Grażyna – jako druga z kolei… „daje plamę”

Kiedy stanąłem u drzwi lokalu wyborczego, do moich uszu dotarły słowa pani Grażyny, która w obecności wyborcy i jego żony właśnie beształa niewybrednymi słowami pana Karola (desygnowanego do komisji przez KW Samoobrona RP) za to, że ów wyborca złożył swój podpis na liście wyborców kratkę niżej, tj. tam, gdzie powinna podpisać się jego żona, bo tak wskazał pan Karol.
Tego już było za wiele! Poczekałem około dwóch minut, tj. do czasu, kiedy w lokalu chwilowo nie było żadnego wyborcy. Wówczas otworzyłem swój portfel, w którym zawsze mam dwa małe i sztywne kartoniki wielkości karty kredytowej. Jeden w kolorze żółtym, a drugi czerwony.
– Pani Grażyno! – zwróciłem się stanowczym tonem. Za skandaliczne pani zachowanie wobec członków komisji, którego teraz byłem świadkiem, a wcześniej za pogardliwe traktowanie wyborców, pokazuję pani żółtą kartkę, wzorem ostrzeżenia zawodnika, który dopuścił się faulu. Następną kartką będzie czerwona, której pokazanie wykluczy panią z prac komisji, co przełoży się także na odpowiednią uwagę w Protokole Komisji Wyborczej oraz brak wypłacenia pani diety.
– A co pan masz do mnie?! Co się panu nie podoba?! – zapytała butnie pani Grażyna.
– Proszę „zjechać z tonu”! O tym porozmawiamy po godzinie 21:00, bez obecności wyborców, – odrzekłem, dodając:
– a teraz proszę, by odnosiła się pani do wyborców i członków komisji z szacunkiem.

 

Absztyfikant pani Kasi

Gdy minęła godzina 15:00, zatelefonowałem do pani Kasi i zakomunikowałem, że powinna już się pojawić w lokalu wyborczym, wszak ma obowiązki, a diety nie otrzymuje za nic.
Dopiero około godz. 17:00 się pojawiła. Była roześmiana i zadowolona, i… w towarzystwie „karczycha”, który zabrał ją wcześniej swoją „super-furą” na obiad.
– Pani Kasiu, porozmawiamy później o pani zdyscyplinowaniu. A teraz proszę o wzięcie się za przygotowanie na godzinę 18:00 raportu dotyczącego frekwencji do Okręgowej Komisji Wyborczej. Ustaliliśmy wcześniej, że ja przygotuję raport frekwencji na godz. 12:00, a pani na godzinę 18:00. – Więc… do roboty, pani Kasiu.

Natomiast „men” pani Kasi po wejściu do lokalu nawet nie bąknął „dzień dobry”, tylko natychmiast rozsiadł się w pozycji półleżącej na krzesełku przygotowanym dla męża zaufania, rozstawiając szeroko kolana.  
– Przepraszam, pozwoli pan, że zapytam: czy jest pan mężem zaufania?
– Mężem?... hihihihi. Jakim k*rwa mężem?!... Nawet nie jestem narzeczonym Kaśki, a co dopiero mężem, – odrzekł ów „men” – prostaczek.
– A kto k*rwa mnie pyta?
– Jestem przewodniczącym tej komisji, tak jak mam napisane na identyfikatorze wpiętym w klapę marynarki i zawiaduję tym lokalem wyborczym, – odrzekłem butnemu gnojkowi, od którego – co prawda nie czułem woni alkoholu, – ale kto wie, może jeszcze wypalił skręta z marihuany, bo jego zachowanie było irracjonalne.
– To se zawiaduj… poj*bany „zawiadowco”! Jezdem  tu z mojom Kaśko, a tobie ch*j do tego! – bluzgnął.
– W takim razie proszę pana o opuszczenie lokalu wyborczego, skoro nie jest pan mężem zaufania ani wyborcą w tym obwodzie wyborczym!
– No… gościu! – nie fikaj mi tu, bo jak cię j*bnę, to zostanie po tobie smród i buty!

Widziałem, że pani Kasia „kątem ucha” przysłuchiwała się naszemu dialogowi. Nie zareagowała, by ostudzić zapędy swojego „mena”. Wyszedłem przed lokal i zadzwoniłem po patrol policji. Finał był bardzo szybki. Już po trzech minutach ów „men”, – mimo stawiania oporu – został „powalony na glebę” (niepotrzebnie się stawiał) i skuty kajdankami, po czym opuścił lokal w towarzystwie dwóch funkcjonariuszy policji. W Protokole Komisji wpisałem stosowną uwagę. Wreszcie nastał w lokalu spokój. Pani Kasia odmówiła zrobienia raportu frekwencji wyborców na godzinę 18:00. Była roztrzęsiona – jak stwierdziła – i nie będzie robić jakichś głupich raportów. Zrobiłem to za nią. Po tej interwencji policji, członkowie komisji nie stwarzali okazji do mojej ingerencji.  Aż do godziny 21:00. Po tej godzinie, kiedy zamknąłem lokal wyborcom, zaczęła się „jazda”.

 

Czerwona kartka dla pani Kasi

W pierwszej kolejności niefrasobliwej i lekkomyślnej pani Kasi pokazałem… żółtą kartkę za to, że nie przestrzegając procedury, pozostawiła lokal bez nadzoru tuż po godzinie 13:00, kiedy mnie w nim nie było. Następnie pokazałem kartkę czerwoną i „odesłałem do narożnika”. A dlaczego czerwoną? Ano za nie wykonanie do „okręgówki” raportu frekwencji  na godz. 18:00, wbrew mojemu poleceniu.

Ustawiłem w jednym z rogów lokalu wyborczego krzesełko i tam poprosiłem panią Kasię o zajęcie miejsca. A był to róg lokalu najbardziej oddalony od zsuniętych stolików, na których miały być selekcjonowane i zliczane głosy wyborców. Zabroniłem bowiem wysypywania z urny kart wyborczych na podłogę, – czego domagała się pani Grażyna. Wszak głosy wyborców zasługiwały na szacunek i nikt nie powinien mieć ich na poziomie… swoich butów.    

 

„Przekręt” autorstwa pani Grażynki

Po zliczeniu wszystkich głosów z urny, pierwsze sortowanie i zliczanie oddanych głosów polegało na rozdzieleniu głosów ważnych od nieważnych. Za wyjątkiem pani Kasi odesłanej „do narożnika”, cały zespół energicznie rozpoczął pracę. Dyskretnie „wziąłem na celownik” panią Grażynę. To ta pani z plastrem na lewym kciuku. Zauważyłem, że ten opatrunek na jej palcu jakoś dziwnym trafem… rozjaśniał. Przecież zgodnie z logiką, po wielokrotnym kontakcie opatrzonego plastrem palca z dokumentacją wyborczą – powinien być ciemniejszy, niż był rano. Przeczuwałem, że… „przekręt wisi w powietrzu”. I jak się chwilę później okazało, przeczucia mnie nie myliły.

Zająłem miejsce oddalone o około dwa metry za plecami pani Grażyny tak, by lewa jej dłoń była w polu mojego widzenia. W pewnym momencie zauważyłem, że lewy „chory” jej kciuk wykonuje dziwny ruch w kontakcie z kartą głosowania, po czym pani Grażyna odłożyła ową kartę na stos głosów nieważnych.
Natychmiast „zastopowałem” pracę członków komisji oraz nakazałem odsunięcie się od stołów z leżącymi na nich kartami.
Wziąłem do ręki tę samą kartę, którą przed chwilką trzymała w dłoniach pani Grażyna. Stwierdziłem, że w kwadracikach na tej karcie są postawione dwa znaki „X”. Obydwa przy kandydatach do Sejmu RP desygnowanych przez KW PiS. O dziwo, jeden był postawiony kolorem niebieskim, a drugi… czarnym. Ten znak w kolorze czarnym był postawiony w kratce bardzo starannie i pogrubiony, natomiast niebieski bardzo niedbale i cienko, choć linie nakreślonego znaku „X” przecinały się w obrębie kratki przy innym nazwisku kandydata.

Nie miałem już wątpliwości, że mam do czynienia ze sfałszowaniem tej karty. Szybciutko chwyciłem za nadgarstek lewej ręki pani Grażyny. Na tyle szybko, by nie zdążyła usunąć „narzędzia przestępstwa” z kciuka.
– Pani Grażyno! – Proszę natychmiast pokazać komisji, jak wygląda pani opatrunek, a pan, panie Andrzeju niech natychmiast fotografuje ten „opatrunek”! – powiedziałem podniesionym tonem. Okazało się, że w opatrunku był ukryty przycięty „na krótko” wkład do długopisu z niebieskim tuszem, sprytnie podklejony klejem „Kropelka” do spodniej powierzchni paznokcia. Pan Andrzej – mimo protestu pani Grażyny – wykonał kilka zdjęć w różnym przybliżeniu, by dokumentacja fotograficzna „narzędzia” dokonania przestępstwa nie budziła zastrzeżeń. Sfałszowana karta do głosowania również została sfotografowana. Członkowie komisji… „zamarli” w osłupieniu, kiedy to po zerwaniu opatrunku z kciuka okazało się, że paluszek pani Grażynki nie ma nawet śladu draśnięcia nożem.
Nie miałem innego wyjścia, jak… posłać panią Grażynę „do narożnika”, – podobnie jak wcześniej panią Kasię.

Choć przepisy wykonawcze i regulamin dla komisji wyborczych nie przewidywały stosowania żółtych i czerwonych kartek, – to ta forma okazała się być bardzo wymowna i prewencyjna dla tych członków komisji, którzy chcieliby ewentualnie okazać niesubordynację wobec przewodniczącego, fałszować karty wyborcze czy też podawać fałszywe liczby podczas zliczania głosów.

Wobec zaistniałego faktu – okazałem pani Grażynie żółty kartonik, a tuż po nim czerwony, po czym pan Andrzej przygotował dla niej krzesełko w przeciwległym rogu lokalu wyborczego do tego, w którym już była pani Kasia. I tam miała oczekiwać na patrol Policji, który wezwałem telefonicznie, ponieważ każde naruszenie prawa przez członka komisji musiałem zgłosić „okręgówce” oraz Policji, i… oczywiście odnotować zaistniały fakt w protokole. Nadmienię, że takie zachowanie pozbawiło panią Grażynę prawa do otrzymania diety za pracę w komisji wyborczej, że nie wspomnę o skierowaniu sprawy przez Policję do prokuratury za złamanie prawa wyborczego. Całe szczęście, że pani Grażyna zdążyła „wyprodukować” tylko jedną fałszywkę. Natomiast sfałszowany przez nią głos jednogłośnie uznaliśmy za ważny, co odnotowałem w uwagach w protokole.

Mimo tych potężnych perypetii, pozostali członkowie komisji „migiem” zliczyli głosy. Dalej wszystko poszło „jak po maśle”. „Okręgówka” otrzymała protokół o godz. 22:35, który nie budził zastrzeżeń i nie podlegał poprawkom. Członkowie komisji – za wyjątkiem pani Kasi i Grażyny – zasileni w PLN-y z tytułu diety… zadowoleni opuścili lokal wyborczy około godziny 23:00. Ale czy pani Kasia i pani Grażyna też były zadowolone?...

 

Post scriptum

Od tamtej pory, po tych wszystkich perypetiach postanowiłem, że nie będę się angażował w prace żadnej komisji wyborczej, albowiem jestem zwolennikiem zejścia z tego świata z powodu starości, a nie z powodu… nagłego zawału serca.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:25)

Komentarze

różni się kolorem postawionych na tej karcie znaków?

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1607617

... w tamtych wyborach kart z zakreślonymi dwoma "iksami" w dwóch kratkach i dwoma różnymi kolorami była tylko ta jedna, o której pisałem. Natomiast zerkając w swoje notatki sprzed lat, w sumie kart nieważnych w ""mojej" komisji obwodowej było tylko 5, na których były nakreślone "iksy" przy dwóch kandydatach, ale jednym kolorem (niebieskim).

Pozdrawiam,
Satyr  

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1607618

Twoje P.S. ale szkoda, że Cię nie ma w komisjach wyborczych. Takich przenikliwych i mądrych ludzi w komisjach wyborczych po prostu brakuje. A później jest, jak jest. Przyjmij wyrazy uznania.

Podoba mi się!
13
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1607619

Dawno Ciebie tu na NP nie było. Zapraszam Cię, byś częściej zaglądała na nasz niepoprawny serwis.

Co do pracy w komisji wyborczej, to nie była ona korzystna dla mojego układu nerwowego. Stąd zrezygnowałem z niej w kolejnych wyborach.

Serdecznie Cię pozdrawiam wraz z Evą
i życzymy dużo zdrowia,

Satyr

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1607624

i dziękuję za Twoje słowa. Po prostu jestem zawalona robotą.

Ja  kiedyś dawno też byłam w Komisji Wyborczej  i miałam szczęście do równie mądrego szefa jak Ty. Był skrupulatny i wymagający. Zakończyliśmy przed północą a były to lata 70-te i mąż zaufania z S. Też był to jednorazowy mój przypadek.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1607652

Wielokrotnie przewodniczyłem w komisjach wyborczych , ale jeszcze nie miałem pecha, by mieć powód do podobnie spektakularnych interwencji.

W większości komisji byli ludzie zrównoważeni, spokojni i sumienni w liczeniu kart, w stemplowaniu, pilnowaniu zasad sprawdzania danych Wyborców, właściwym podpisywaniem się Wyborców w urzędowych listach.

prostego usprawnienia i eliminacji przypadkowych pomyłek przy liczeniu i podliczaniu kart wyborczych zawsze przynosżę do komisji wyborczej elektroniczną wagę do precyzyjnego i błyskawicznego sprawdzania wiarygodności liczb odliczonych dziesiątek a nawet setek - ręcznie liczonych kart wyborczych ( które często potrafią się „ zręcznie sklejać” ) powodując oczywiste pomyłki (przy wymykaniu się z liczenia niezbyt precyzyjnym paluszkom - jak serdelkom).

Przed powstanie R.K.W. byłem „mężem zaufania” dla gwarancji PiS.

Raz gdy byłem szeregowym członkiem komisji wyborczej - zdarzyło się , że udaremniłem fałszerstwo młodej przewodniczącej (nauczycielce szkoły podstawowej, w której przebiegały wybory) „nauczycielka” – wybrana przewodniczącą, przygotowała sobie „czeski błąd” jednoznacznie zamierzając przypisać „Platformie Obywatelskiej” większą o dwadzieścia parę liczbę głosów, które w rzeczywistości Wyborcy oddali dla Prawa i Sprawiedliwości...

Przygotowywane fałszerstwo zauważyłem po kolejnym komisyjnym podliczaniu –sumarycznych wyników wyborów zaPiSanych „Na Brudno” ...

Nastąpiło to tuż przed oderwaniem się Pani przewodniczącej , już prawie startującej od stolika do biegu do sali informatyka aby wysłać fałszywą (oficjalną) klasyfikację komitetów wyborczych.

Widząc „brudnoPiS” ze zmienioną pozycją partii zwycięscy wyborów, zaraz zareagowałem, powstrzymując dalsze czynności przewodniczącej...

Przedstawiłem się jako społeczny reprezentant Stowarzyszenia „ Ruchu Kontroli Wyborów” i poprosiłem o wydrukowanie dla mnie końcowych protokołów z prawidłowych i faktycznych wyników „szkolnych” wyborów.

Pani przewodnicząca mocno się zaczerwieniła , szybciutko zakreśliła strzałki zaznaczające z należną zmianę pozycji partii faktycznych zwycięzców, roztrzęsionym głosem komentując „ Ach To Czeski Błąd” i prawie z płaczem wybiegła z Sali do informatyka...

Gdy Wróciła wręczyła mi plik ciepłych prawidłowo wydrukowanych protokołów zgodnych z faktycznymi wynikami liczenia głosów Wyborców.

W wyborach 13 X - byłem wice przewodniczącym komisji wyborczej, oczywiście reprezentując R.K.W.

Tendencję do „klejania się” miały szczególnie karty do Sejmu, więc elektroniczna waga, wielokrotnie zapobiegła popełnieniu błędów i ewentualnemu przedłużeniu liczenia głosów...

Trudnym do sprawiedliwej kwalifikacji okazał się fakt kilkunastu kart do senatu ( niemal 1 %) w których zaznaczeni byli konkretni kandydaci , ale w centrum wybranych kratek , Wyborcy wskazali tylko „ptaszkiem” czytelny punkt tuszu, z którego wychodziły dwie półproste ...

dla mnie były to zrozumiałe odzwierciedlenia > precyzyjnej woli Wyborców, jednoznacznie wskazujących konkretnych kandydatów do Senatu....

Ponieważ „obowiązująca definicja iksów” ( naukowych symboli niewiadomych, zmiennych) zbiega się z geometrycznymi sposobami „regulaminowego” opisowego definiowania punktu - jako punktu przecinania się „co najmniej dwóch prostych ...

– więc jakie ma być sensowne uzasadnienie „regulaminowej nieważności ptaszka” zwierciadlanego odbicia dwóch prostych , symbolicznie > najostrzej „przebijających” wybraną kratkę wyborczą , niewątpliwie, jednoznacznie – punktTAKiem > punktowym „ptaszkiem” z wierzchołkowym punktem , precyzyjnie wskazującym tę > a nie inną kratkę...

W całej Polsce komisje wyborcze, musiały rozkładać ręce, spierając się z rozsądkiem > ROZUMieć wolę Wyborców, czy kwalifikować czytelnego „ptaszka” jako głos nieważny, nie uznając dobrej woli często bardzo ofiarnych być może pierwszy lub ostatni raz w życiu Wyborcy ( często obolałego i niepełnosprawnego) zdecydowanego na oddanie swojego ważnego jednak jak się postanawia „nie-decyzyjnego” głosu ...

Brak wyobraźni wyborczych regulaminów, nie miał „przypadkiem” w wielu przypadkach obrazić (?) wyobraźni Wyborców znających definicje przeróżnych zmiennych, różnych iksów i bezwymiarowych punktów...

Dlaczego wybrane kratki miały być > nie do zaznaczenia symbolicznym gwoździem - programu WyZnającego jedyne „ regulaminowe uzasadnienie” - NIE - bo NIE...

Przed następnymi wyborami lepiej przemyślmy „definitywne definicje” - żeby nie zmuszać regulaminowych komisji do zawziętego „definitywnego” odbierania Wyborcom racji Ich symbolom graficznych (demoGraficznych) głosów (za) wziętych „niewłaściwym znakiem” kratkowego udziału, w poufnych wyborach - czytelnej woli i zaufania suwerennych Wyborców...

Jeśli Obywatele Podatnicy mają mieć zaufanie do władz państwa, to władze państwa powinny mieć zaufanie do Obywateli Podatników Polski.

Dlaczego ważne sprawy nie miałyby być wyjaśnione i właściwie dograne odpowiedzialnymi programami wyborczymi, przecież w wyborach naczelnych władz ustawodawczych uczestniczą nie tylko doRośli, ale i Ludzie dojrzali w Polsce i poza Polską..

Pozdrawiam

J. K.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1607630

... możesz mieć jakieś kłopoty na tle koncentracji umysłowej. 
O ile pierwsza połowa twojego komentarza ma sens i jest w miarę gramatycznie napisana, to druga, - zaczynająca się od akapitu, cyt.
"– więc jakie ma być sensowne uzasadnienie „regulaminowej nieważności ptaszka” zwierciadlanego odbicia dwóch prostych , symbolicznie > najostrzej „przebijających” wybraną kratkę wyborczą , niewątpliwie, jednoznacznie – punktTAKiem > punktowym „ptaszkiem” z wierzchołkowym punktem , precyzyjnie wskazującym tę > a nie inną kratkę..." ... jest jednym wielkim bełkotem, którego po prostu nie trawię!

Zatem, jeśli chcesz koniecznie w przyszłości komentować moje teksty, to pisz takim stylem, jak pierwsza część twojego powyższego komentarza. Mam alergię na twój bełkot :-(

Satyr

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1607751

- kto jak głosował - ważne kto liczy głosy ( joseph stalinus) !!!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

ke-fas

#1607631

Tylko 1% nieważnych głosów. Festiwal demokracji normalnie.Po raz drugi samodzielna większość PiS. To dar od Boga, niespotykany dotąd w polskiej polityce? 
Frekwencja 61% i 8 milionów głosów? 
Nawet Prezes marudził, ale zrozumiał, że co innego marzenia, a co innego rzeczywistość.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

White Lives Matter

#1607634

Nie no Satyr czapki z głów. Mógłbyś zostać detektywem z takim nosem ;)

Byłem w wielu komisjach i jako członek, przewodniczący i mąż zaufania i były różne rzeczy w tych komisjach (spanie jednego z członków na stole zamiast liczenia głosów, pilnowanie męża zaufania z PO aby nie sfałszowała wyborów bo widać było, że bardzo chce namieszać, błędy proceduralne, znalezienie przeze mnie podrobionej karty do głosowania (przez to wcześniej nie mogliśmy się doliczyć zgodności kart), kilkakrotna próba wydawania przez członka komisji kart z ewidencjonowanymi nazwiskami zamiast karty do głosowania (i jak takiemu zaufać, że zrobi dobrze swoją robote i na koniec dnia liczba kart bedzie się zgadzała), nagły atak serca jednego z członków, pyskatych i nie chcących sie wylegitymować, mających do wszystkich pretensje za to że żyje wyborców aż po takich, którzy przybijali piątki z każdym członkiem komisji, gadali i gadali i do domu iść nie chcieli itd.itp. nieprawidłowości ale Ty miałeś to wszystko za jednym razem ;) aż ciężko uwierzyć :)

Ps. jeśli chodzi o zakreślenie głosu jako dwóch przecinających się linii, to jestem pod tym względem całkowicie za. No wybaczcie ale o tym, że tak należy zaznaczyć głos ważny, było tyle gadane, że jeśli ktoś nadal nie wie, to znaczy, że nie powinien w ogóle głosować, bo albo nie dorósł albo nie ma pojęcia co robi. W ostatnich wyborach musze z przykrościa stwierdzić, ze większość "ptaszków" albo "kresek poziomych" było u wyborców PiS.

Notabene w któryś wyborach lewactwo (o czym poinformowała nas wice przewodnicząca komisji z ramienia lewactwa) miało kretyńska akcje, że zakreślaja swojego kandydata i reszta zamazują (niby aby nie można było podrobić na innego) - kategorycznie zgodnie z regulaminem zażądałem unieważnienia takich głosów i większość mnie poparła - tylko lewacka wice była wkurzona - tak sie skończyła akcja lewactwa w mojej komisji ;)

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1607641

.. .czyli kilka refleksji powyborczych   

(  )  

niewesołe refleksje naszły mnie po zakończeniu tych nieszczęsnych wyborów...

Frekwencja, jak na ostatnie lata, była wyjątkowo duża: w naszej komisji nieco ponad 61 %. Ale jak na wiejski obwód, wyniki PiS-u były słabe: 47 %, a więc nieco tylko wyższe od podanej rano przybliżonej średniej krajowej. Na drugim miejscu, akurat poniżej średniej krajowej, znalazła się KO, ale na trzecim, z niewiele niższym wynikiem, było SLD z przyległościami.
 Ponad 10 % miał też PSL (co akurat w tym obwodzie nie dziwi), Konfederacja dobiła prawie do 8 %.

.............

o absurdach pracy w komisji, czyli nigdy więcej frajerstwa.

Abstrahując od zarobków, które dla członka, biorąc pod uwagę czas szkoleń i pracę w dniu wyborów, dają przeciętnie 12 - 15 zł za godzinę, wyjątkowo bezsensowna była zasada, wprowadzona nie wiadomo kiedy i przez kogo, że cały czas w lokalu wyborczym musi przebywać 2/3 członków komisji. Chyba po to, by zmęczeni bezczynnością, znudzeni siedzeniem w ciasnym pomieszczeniu, z krótkimi przerwami w czasie 15 godzin otwarcia lokali, nie mogli już z taką uwagą zajmować się sprawą najważniejszą, czyli szybkim i   p o p r a w n y m    l i c z e n i e m     głosów.

całość - LINK

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0


,,żeby głosić kłamstwo, trzeba całego systemu, żeby głosić prawdę, wystarczy jeden człowiek”.
wilre - "Viva il re"
Niech żyje król

#1607643

Całkowita zgoda apropo tej bzdury z 2/3 głosów. Musiał to wprowadzić nie kto inny jak PiS, bo za ich rzadów to weszło. Efekt taki, że członkowie komisji nawet Ci będący za PiS, jak do tej pory bacznie czuwali aby nie było fałszerstw, tak teraz maja to głęboko aby tylko jak najszybciej zliczyć i znużonym iść w końcu do domu. Z resztą kto po tylu godzinach ma jeszcze mieć umysł na tyle świeży aby dobrze policzyć głosy po nocy, a juz w ogóle masakra, jesli jakiś głos się nie zgadza i trzeba szukać - byłem już w takiej komisji za czasów tej idiotycznej zasady 2/3 gdzie członkowie po prostu se darowali dociekanie czemu sienie zgadza, tylko dokonali powiedzmy "kreatywnej ksiegowości" - normalnie byłbym temu przeciwny ale skoro PiS takimi wytycznymi ma nas w d..., to my również i jak kiedyś czuwałem pilnie nad prawidłowośią głosowania (byłem nawet na tyle frajerem aby być meżem zaufania z ramienia PiS), tak teraz mam to gdzieś i liczy się tylko to aby jak najszybciej po tylu godzinach isć do domu odpocząć.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1607655

Cztery lata temu w wyborach prezydenckich (które opisałam w wątku "Dlaczegoś biedny - boś głupi") zdarzył się wyborca niewidomy, przybywający w towarzystwie matki. Na taką ewentualność wszystkie karty do głosowania miały obcięty prawy górny róg, a wyborca otrzymywał specjalny szablon z plexiglasu, aby móc postawić krzyżyk we właściwym miejscu. Cóż, kiedy przewodnicząca ani rusz nie mogła doszukać się owego szablonu. O, konfuzjo! W końcu pan i jego mama wspólnie dokonali skreśleń, na co komisja przymknęła oko.

W tegorocznych wyborach przywożono na wózkach osoby z całkowitą demencją. Z pewnością nie były one w stanie świadomie głosować. Cóż, życie.

Powtórzę jeszcze swoje spostrzeżenie co do ubioru. Podczas szczegółowych szkoleń zabrakło dla członków komisji wytycznych co do wyglądu, a szkoda. Autorytet państwa i tym się wyraża. Niedbały wygląd jest nie do pomyślenia w szanujących się gremiach.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1607660

Którym znakom - państwo, czy Państwo nie Chcą, czy nie chcecie się poddać...

Jak ma wyglądać- komu- czy czemu, ma służyć > "oczywiste" oddawanie się Polsce "pewnymi prawnymi" znakami...

Nie tylko sprawiedliwa interpretacja ludzkich znaków, przedstawia polskie problemy "nie do przyjęcia ptaszków, czy minusów" - Oj dziecinada - dzieci nam nada, dla innOwacyjnego spojrzenia na zastane, zastałe, zablokowane "oczywistości" życiowych niezłomności...

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4
#1607662

Nie znaMy przyCzyn nieszczęścia Człowieka "z demencją"...

Przyczyną stanu -Obecnego Człowieka przy wyborach 13 X 2019 roku, mogł być - nieprawidłowo odebrany poród - odbierający temy Człowiekowi (Obywatelowi Polski) ludzkie możliwości - normalnego samodzielnego życia...

Być może ktoś kiedyś będąc "odpowiedzialnym" przedstawicielem "państwowej służby zdrowia" mógł, mogła  zaniedbać ważne czynności zawodowe, doprowadzając do trwającego jeszcze do 13 X 2019 roku, w stanie zdrowia Obecnego Człowieka - przy rodzinnych wyborach polskości...dążącej do uczciwego wypracowywania Polskiego Dobrobytu...

Decydując się na udział w komisjach wyborczych, przez kilkanaście godzin jesteśmy - dla Wyborców  symboLicznymi "urzędnikami" przedstawicielskich wyborów, do których Wyborcy mogą mieć własne przekonania...

Dlatego jako Polacy tylko czuwający przy prawidłowym interpretowaniu społecznych udziałów Wyborców nie bądzmy dla Wyborców niczym ... "niczym urzędNiczym" stadłem, któremu wielu Wyborców ma prawo nie ufać, gdy przez wiele lat wyłącznie się zawodzili, na "ludzkich" zawodach "zaufania publicznego" ...

Uważam, że symboLiczne "ptaszki i minusy" świadczą o trudnym do przełamania braku zaufania do komisji wyborczych, u Wyborców niezłomnych stawiających pro-polski proTestujące "ptaszki i minusy"- dając swoją wolę wyborczą, dobrej woli komisji wyborczych - bo nikt naprawdę nie wie, kto po czyjej stronie stoi i od czego stroni...

Pozdrawiam.

J. K.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-3
#1607665

Zwycięska była dla pana Andrzeja batalia o najwyższy stołek - przyłożyłam do tego ręki, niestety. Dziś pan Andrzej nie uważa za oczywistą obecność na Marszu Niepodległości. W zeszłym roku wepchał się wraz ze świtą na nie swoją imprezę. Pan Duda AD 2018 cieszył się, że "biało-czerwone flagi mogą z radością łopotać".(o, poezjo! kto to spłodził)  Szkoda, że nie mogą "łopotać" na przykład w Auschwitz.

https://niepoprawni.pl/blog/markowa/dlaczegos-glupi-bos-biedny-dlaczegos-biedny-bos-glupi

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3
#1607682

cytuję: " Ale jak na wiejski obwód, wyniki PiS-u były słabe: 47 %, a więc nieco tylko wyższe od podanej rano przybliżonej średniej krajowej."  Tak jest dlatego, że wyborcy na wsi to już w 90% wyborcy z miasta, którzy wybudowali się poza jego granicami, przynajmniej tak jest tam gdzie ja mieszkam bo sam jestem z miasta.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

niezależny Poznań

#1607706

To raczej unikatowy przypadek i dotyczy wsi/przysiółka na obrzeżach aglomeracji. Faktem jest, że maleje liczba i udział mieszkańców wsi w ogólnej liczbie ludności kraju. Na  koniec 2017 r. ludność wiejska stanowiła 39,9 procent (w 1950 r. ponad 63%), natomiast sukcesywnie rośnie liczba ludności mieszkającej na obszarach miejskich. Mimo tego, że maleje liczba rdzennych mieszkańców wsi to jednak nadal zdecydowanie przewyższają ludność napływową z miast osiedlającą się na wsi. Na koniec 2018 r. na wsi mieszkało 15,3 mln mieszkańców z tego niecałe 30 % napłynęło z miast.

https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/ludnosc-stan-i-struktura-oraz-ruch-naturalny-w-przekroju-terytorialnym-w-2018-r-stan-w-dniu-31-xii,6,25.html

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

casium

#1607710

...to są dwie różne rzeczy. Ja widzę na własne oczy jak co najmniej od 20 lat dookoła Poznania na przyległych terenach wiejskich gmin rosną masowo już nie tylko jednorodzinne domki ale wręcz całe osiedla budowane przez deweloperów, którzy często po bardzo zaniżonych cenach wykorzystując lokalne układy za bezcen (w stosunku do jej realnej wartości) wykupują ziemię rolniczą lub będącą własnością tych gmin i bardzo szybko uzyskują jej "odrolnienie" z możliwością zabudowy. Przykład? Bardzo duże stale rozbudowujące się osiedle na Starołęce w Czapurach na którym mieszka znacznie więcej ludzi niż rodowitych mieszkańców okolicznych wsi Czapury, Wiórek i Babki razem wziętych, nawet pomijając tych napływowych jacy wybudowali swoje jednorodzinne domy w tych wsiach.

 Dalej - gdzie kiedyś były pola uprawne: Daszewice, Kamionki i Borówiec - to samo czyli wielkie osiedla tysięcy indywidualnych jednorodzinnych domków i deweloperskich szeregowców. Sądząc po tablicach rejestracyjnych, wielu nowych mieszkańców tych terenów nie przemeldowało się z Poznania (mają PO a nie PZ) ale głosowali tam gdzie mieszkają czyli na wsi, (sam na własne oczy widziałem ich samochody z rejestracją PO przed lokalem wyborczym w Daszewicach.)

 Trudno byłoby mi ocenić to zjawisko w skali kraju ale przykład Poznania i jego okolic nakazuje mi z większą ostrożnością pochodzić do danych statystycznych przy całym szacunku dla wkładu w wiedzę merytoryczną autora komentarza.

 Wzrost liczby mieszkańców miast jest częściowo spowodowany wchłanianiem przez miasta terenów przyległych na których wcześniej wybudowali się ci co z niego "uciekali" oraz zakładów i hurtowni, które z reguły sytuowane są na jego obrzeżu. 

 Z reguły wypowiadam się tylko w wycinku mojej osobistej i sprawdzonej wiedzy nie kwestionując zdania innych bo mam zbyt mały dostęp do rzetelnych danych a te pochodzące z internetu trudno mi zweryfikować.

 Dziękuję za odpowiedź na mój komentarz, Roman.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

niezależny Poznań

#1607750

Niezmienia to faktu, że przyszłość nie rysuje sie niestety optymistycznie. Lewactwo od lat urabia Polaków od najmłodszego pokolenia i mają juz przez to swoje sukcesy a wystarczy zobaczyć jacy "światli" ludzie wychodzą ze szkół średnich w dorosłe życie. Elektorat konserwatywny się szybko kurczy, a nie widać aby była po prawicy praca od podstaw. Kiedyś troche to zaczęto ale od jakiegoś czasu znów cisza, a lewactwo nie odpuszcza.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1607868

..

Najbardziej przewidywalne są „satyRyczne” -- personalne i pretensjonalne  reAkcje...na „demo-graficzne” przedstawienia osobistych (osobliwych ?) zastanowień - starających się - stare zastane stany zrROZUMieć, aby dobry byt lepiej się łączył telekomunikacyjnie z ludzką - polską „telepatią” ...

 Efektów sprawdzających się zapowiedzi - afektów,  następujących po wiedzy - zbiorowo udostępnianej, rzetelnie dzielącej się prawdą... dla Czytających, czy Tających – same uprzedzenia ?...

Być może przyjdzie dla Polski czas na dalsze rozwinięcia społecznych problemów związanych z POlitycznym zwijaniem, zwiniętych z Polski olbrzymiej liczby dóbr, kapitałów społecznych...

TO – CO, działo się dekaDaMi lat pokoleń , na oczach milionów Polaków, których język ( w prawie każdym słowie ) prawi i daje wskazówki domySłów, domyślnych inteligentnych punkTAKów...

(jak wyborowych punktów - ploterowych systemów- precyzyjnie łapiących, składających, klejących super subtelne połączenia elektroniczne)

Z końcówkami - niCzym punktOwymi dzióbkami „ ptaszków” > migających ( jak Ludzie niemi) jak najkrótszą drogą symboli uznanych gestów (gest sŁów, nie do dźwięcznego wypowiedzenia ludzkich wdzięczności - za zrozumienie wewnętrznych woli Wyborców- niemych, lenników, lub zwolenników - mych czy nie mych woli, faktów w Polsce...

Pro społeczne myślenie, FAKTycznie może „boleć” (TRZE POTEM w głowie ) –> bo nie jest lekko lecieć minimalnym trzepotem (dwóch pół-prostych ) skrzydełek „ptaszków” > lecących „kluczem wyborczym” po niebie (?) > nad urnami, do „oczywistego” wykluczania woli Wyborców „wybierających” - wypieranych poddanym „regulaminowym NIE –BO NIE”- swoistymi proTestami „inteligencji” – społecznej, czy antyspołecznej ?...

Nie proste rozwoje - pokręconych zwojów mózgowych - wymagają koncentracji, skupienia, i efektyWnEgo - wpływowego łączenia informacji...

Dobre trawienie karmy fizycznej i duchowej jest niezbędne do właściwego przyswajania wiedzy – elementarnych dóbr do kojarzenia informacji ...

Człowiek żyje nie samym chlebem, chleb kojarzy się z glutenem, a gluten jak wiadomo z glutaminianami stanowiącymi podstawę reakcji generujących ślady pamięciowe , dobrego uczenia się i właściwych życiowych reakcji układów nerwowych .

Niedobór glutaminianów doprowadza do wyczerpania nerwowego, natomiast nadmierne przyswajanie karmy glutaminianowej powoduje zmiany „poprawne” dla „regulaminów” przeciwstawnych do reAkcji rozwojowych

Formacje myślowe- kojarzone są interpretacyjnie, intencyjnymi racjami, przeróżnych „kulturowych” uprzedzeń (nacyjnych i internacyjnych ) klasyfikacji „regulaminowych” obozów „Wyborców”..

PsychoLogiczne uprzedzenia deTERMINacji...(cierpliwości , lub dzikości ) > umyślnego „umysłowego” nastawienia do zwichnięć połączeń - cofniętych, czy zostawionych patologii kończyn – prowincjonalnych przyrządów wykonawczych WOLI – intencji  niby wyborów „regulaminowo” ograniczających spOsoby wybierających kończyNami – górnymi, dolnymi, sercem, mózgiem, czy SUMieniem ...

Z dokonaniem „wyboru” - od dawna muszą konać - wole i intencje Wyborców- psychoLogicznie „uprzedzonych” ?...

„Definitywne” i nie definitywne „definicje i regulaminy” wywołują przewidywalne i specyficzne fikołki do antycypowania „regulamiNowych” - typowych znaków, oznak wyborczych - wyznaczników odruchowych sympatii > do krzyżyków i „ptaszków” i antypatii wykreślających (odrzucających) kandydatów do władz – „regulaminowymi iksami” - myślmy przy interpretowaniu zaprzeczającym niejawnym „tajnym” intencjom Wyborców...

Pozdrawiam

J.K.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-5
#1607903

Zamieszczając powyżej swoje bełkotliwe wypociny na moim blogu - po prostu zrobiłeś to złośliwie!
Zatem nie mam już wątpliwości, że powinieneś zamienić te różowe tabletki na żółte, bo te różowe przestały działać,... psycholu!

Satyr

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1607921

Starałem się, na prawdę bardo mocno ale poległem, sromotnie. Za pierwszym razem poległem na trzeciej linijce tekstu "ojczystegoiowego", jednak jak zauważyłem wpis poniższy Satyra, to sie zaciekawiłem o to czego nie doczytałem. Wiec spowrotem zacząłem czytać ten tekst ale to była droga przez mekę, Jednak jestem wytrwały i ciagnąłem to dalej, w końcu na chama aż przed połową tekstu padłem i juz nie wstałem. O CO KURCZE TAM W OGÓLE CHODZI??? Satyr, przeczytałeś to całe? Dałeś radę?

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2
#1607923

... doszedłem do wniosku, że użytkownik o nicku "ojczystegoiowego" jednak powinien zamienić te różowe tabletki na żółte.

"Wszedłem na chybił trafił" w jego komentarz sprzed jakiegoś czasu. I napisz, co zrozumiałeś z takiego oto jego bełkotu, który zamieścił (tutaj, - cytat w całości poniżej) - łamiąc wszystkie zasady polskiej pisowni, jakie istnieją! - Bo ja nic, a nic nie zrozumiałem, o co chodzi temu schizofrenikowi, który cyklicznie od pięciu lat (co pół roku aktywnemu na NP) kiedy wyjdzie z oddziału psychiatrycznego, choć staram się zrozumieć przełożenie myśli na tekst nawet najbardziej niegramotnych adwersarzy.  
Zatem cytuję w całości:
"
Nie po chleb, ale  po odSĄDzaNie  (odsądzanie od czci i wiary) Prawa i Sprawiedliwości ...POklękali i w lęku  POschylali się „sędziowie” ->  przed  inteligencją dowódców  mafii antypolskich...
Inteligencja dowódców mafii antypolskich... POlega na  PRymitywnym  MyKu - z którego „ zupełnie nadzwyczajna  (armia ?)  kasta ludzi”... nie  jest w stanie - się wymknąć (o własnych siłach)...

Mafijna (antypolska) inteligencja - przebiegłego MyKu -> dokumentnie   zawieszającego  „sędziowską niezawisłość”  (na ZŁOtym  gwoździu na  papier  do d*py (w toalecie  dowódców  mafii antypolskich)  - POlegało  na mafijnym  POstraszeniu  „sędziów” -> kijem przy wywijaniu  symboliczną  togą ( dla jaj)  przy dosłownym : My  Ku**wa – Was (WAM)  nie POpuścimy....
–>  jak ośmielicie się  przeciwstawić naszym antypolskim rozkazom, to  zawiśniecie  na naszych mafijnych  kijach razem w Waszą „sędziowską niezawisłością”...
Trudno wyobrazić  sobie  inny scenariusz  mafijnego POgrywania teoretycznymi autorytetami  -sędziowskich  niezawisłości, zawisłych na zawitych terminach: antypolskich delegacji, degeneracyjnych wycieczek,  rozbiegów antypolskości, ucieczek z zawodów „sędziów”  - samodzielnie  (dzielnie ?)  odSĄDzających   zajmowany  zawód od czci i wiary w prawo, sprawiedliwość i sędziowską niezawisłość  -> niezawisłość  od bezprawia i  niesprawiedliwości antypolskich ...

 Najlepiej znane „sędziom” mafie antypolskie -  kazały więc  „sędziom” nie po chleb się  schylać i nie po intelektualne  zadumanie  nad  sędziowskim  zawodem , ale „sędziowie” musieli  się  „zupełnie  nadzwyczajnie”  spłaszczyć,   aby STANowić  zwyczajne  POsadzki -  w  pustych sądach (POzbawionych  prawdziwych sędziów)  do których Polacy od pokoleń  nie  widzą sensu  wchodzenia...
Zanim   do sądów  w Polsce – wkroczy  prawdziwe  Prawo i Sprawiedliwość wymagające  od prawdziwych sędziów pochlebnego dla Polski osądzania  czynów Polaków

Dobrze by było żeby Polacy  nie byli zmuszani przez antypolskie „sądownictwo”  - do  NIEpoCHLEBnego  osądzania  szeregowych sędziów,  którzy  obecnie  są  tylko uciążliwym  balastem  do wyżywienia  z budżetu   podatkowego , wytrwale  pracujących Polaków,  stanowiących największy kapitał społeczny Polski – narodowego kapitału...

Na tle polskiego kapitału społecznego, jak na razie wyglądają  „sędziowie”  którym  antypolskie mafie nie POzwalają   przysparzać  kapitału społecznego, tylko każą Im zajmować   stanowiska  urzęd(u)ników „sądowych”  do „uprawomocniania” zajumania z Polski  jak największej  objętości – nieobojętnego  kapitału narodowego (z jakich racji - dla jakich nacji) gdy  kapitał  ma polską narodowość, tym bardziej  gdy jest kapitałem społecznym...

O „sędziach” i ich antypolskich zadaniach  Polacy nic nie wiedzą - bo „sędziowie” (wypaczający prawo)  patrzą na Polaków,  jak  z Konia Trojańskiego -  POstawionego  na platformie, do  antypolskich  rozpraw -  z pro-polskim  Prawem i Sprawiedliwością społeczną".

Zrozumiałeś coś z tego... bełkotu???

Satyr

 

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1607929

Nie po chleb, nie - Satyr Schylasz się niepochlebnie - po kamienie ?

Jak do tej pory nie Zrozumiałeś, to już nie Zrozumiesz nie wysilaj się, jeśli myślenie Cię boli i teksty do samodzielnego rozwijania się - Uważasz za preteksty do znieważania, to nie chce mi się z Tobą gadać :)

Ucz się trzymać, swoją bezsensowną agresję - na wodzy...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1607943

Satyr jednak nie mam tyle cierpliwości co Ty i nie dałem rady doczytać takich bredni.

Nie wiem czy on pisze tylko sobie znanym szyfrem czy co ale chore to jest, że robi to tu, bo pokój z szyframi jest piętro wyżej - zabłądził ;)

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1608303