Czy Polacy urządzą Tuskowi zimny prysznic?

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

Ludziom posługujących się zasadami racjonalnego myślenia, o wiele łatwiej jest wyciągać logiczne wnioski i wskazywać przesłanki, na których są one oparte. W toczącym się w Polsce ostrym konflikcie politycznym, który śmiało możemy nazwać wielka bitwą o naszą suwerenność obóz patriotyczny ma jedną wielka przewagę. My po odłożeniu na bok emocji możemy w sposób racjonalny przedstawiać własne racje i dowody, podczas gdy obozowi narodowej zdrady pozostała już tylko gra na emocjach i wzbudzanie najniższych instynktów. Oczywiście w ich narracji królują kłamstwo i manipulacja, bo przecież inaczej być nie może. Kierowani emocjami wszyscy oburzamy się działaniami opozycji obliczonymi na atakowanie Polski na arenie międzynarodowej i zabieganiem o różnego rodzaju kary i sankcje dla naszego kraju. Jednak podchodząc do sprawy racjonalnie, dzisiejsze być albo nie być totalnej opozycji uzależnione jest wyłącznie od takiej wrogiej polskiemu państwu postawy.

Wyobraźmy sobie przez chwilę, że politycy totalnej opozycji przestają wisieć na klamce Berlina i Brukseli i w swoich politycznych deklaracjach przelicytowują PiS obiecując jeszcze twardszą obronę polskich interesów w UE oraz demonstrują gotowy projekt dokumentu, który po objęciu władzy obiecują przedstawić Berlinowi domagając się należnych Polsce reparacji wojennych. W oczywisty sposób nie mogą tego dzisiaj zrobić, ponieważ nawet w polityce istnieje pewna granica kłamstwa, po której przekroczeniu trafia się na śmietnik historii. Nie jest to jednak do końca polityczne science fiction, ponieważ w kampanii wyborczej 2005 roku Platforma Obywatelska wielokrotnie przelicytowywała PiS obiecując Polakom jak to dzielnie będzie walczyć z korupcją i bezlitośnie dekomunizować. Za cale zło zdaniem PO w tamtym czasie odpowiadali postkomuniści z SLD, którzy dzisiaj z rekomendacji Platformy trafili do Parlamentu Europejskiego i tak jak towarzysz Leszek Miller przemawiają na antyrządowym wiecu stojąc u boku Tuska. Zabrzmi to dzisiaj jak fragment kabaretowego występu, ale ówczesna PO opisując w programie swoją wizję modelu państwa przekonywała, że: najlepszy z możliwych to taki, w którym ład zbiorowy chroniony jest dzięki tradycji rodziny, sile instytucji religijnych i politycznych, zaś życie gospodarcze niesie postęp dzięki temu, że rządzi się regułami wolności i konkurencji.

To był 2005 rok, czyli pierwszy rok naszego członkostwa w UE, więc w oczywisty sposób Tusk i jego ferajna mogli kłamać i pleść te wszystkie androny, ponieważ program partii pisany był jeszcze przed przystąpieniem Polski do UE. Nie znali jeszcze wtedy twardych wytycznych i rozkazów płynących z Berlina określających prawdziwą rolę polskiego członkostwa. Kiedy w 2007 roku doszli do władzy przekonaliśmy się, co z tych wcześniejszych programowych zapowiedzi pozostało. Tradycyjna rodzina to dzisiaj dla nich małżeństwa homoseksualne, a zamiast siły instytucji religijnych mamy zapowiedź „opiłowywania katolików”. Tak jak już wspomniałem istnienie Tuska i jego ferajny w dzisiejszej polityce możliwe jest tylko poprzez wiszenie na klamce Berlina i Brukseli. Oderwanie się od tej klamki natychmiast zakończyłoby się wycofaniem poparcia przez Niemcy i przełożeniem wajchy przez całą antypolską machinę medialną. Mówiąc w największym skrócie, polityczne istnienie totalnej opozycji z jej führerem Tuskiem na czele oparte jest tylko i wyłącznie na ich stałej gotowości do zdrady, czyli wykonywaniu poleceń niemieckiego protektora.

Trzymając się nadal zasad racjonalnego myślenia, Tusk i totalna postępują logicznie. Oni wiedzą, że tylko twarda obrona interesów niemieckich może zapewnić im otrzymanie zewnętrznych znamion władzy w Polsce. Oczywiście władzy słabej, bo podporządkowanej Berlinowi, ale zapewniającej możliwość robienia indywidualnych karier i co najważniejsze trzepanie kasy. Jednak nie mogą tego Polakom powiedzieć wprost i stąd te wszystkie bajeczki nafaszerowane hasłami o obronie praworządności, uczciwości, niepodległości, demokracji oraz standardów i wartości europejskich oraz straszenie polexitem.

Przy takim totalnym zakłamaniu musi dochodzić do sytuacji komicznych jak ta podczas wiecu zwołanego przez Tuska, kiedy tuż po przemówieniu członka Biura Politycznego KC PZPR, towarzysza Leszka Millera przed mikrofonem stanął Zbigniew Hołdys opowiadając jak to obalał komunę. Jak widać Millera nie udało mu się obalić.  Jako przykład walki z komuną Hołdys opisywał, kiedyś w felietonie jak to podczas tourne po ZSRR z Marylą Rodowicz zbuntował się i sam wrócił do Polski.  Okazało się jednak, że to Rodowicz zwolniła swojego gitarzystę za pijaństwo, ponieważ zamiast komuny obalał od samego rana flaszkę za flaszką.

A teraz przeanalizujmy bez emocji tocząca się wojnę hybrydową wydaną Polsce. Skoro instytucje europejskiej są narzędziem Berlina, a Berlin wyraźnie flirtuje z Rosją Putina to chyba nie powinno być dla nas zaskoczeniem, że w finalnej fazie konfliktu atakowani jesteśmy bezpardonowo zarówno z zachodu jak i ze wschodu, a dla osłabienia czy wręcz sparaliżowania wewnętrznego oporu przysłano do Polski zdrajcę Tuska. Założono chyba jednak zbyt optymistycznie, że odporność społeczna Polaków na manipulacje jest bardzo słaba. Moim zdaniem z tą odpornością nie jest do końca tak źle zwłaszcza, że spora cześć tych manipulatorów coraz częściej wychodzi na głupków i zwykłych kretynów. I tu aż prosi się o podanie kolejnego przykładu.

W tym wyścigu o tytuł najwierniejszego lokaja Berlina, niektórzy tak się zatracili, że postradali rozum. W krytyce wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał prymat polskiej konstytucji nad prawem unijnym redaktor naczelny niemieckiego „Newsweeka”, Tomasz Lis posunął się do tak debilnego przykładu, że tylko siąść i płakać. Na Twitterze napisał: Gdyby któreś z naszych województw zadeklarowało, że polskie prawo w nim nie obowiązuje, to państwo polskie musiałoby zareagować stanowczo. Podobnie z UE. Musi ostro zareagować, nie na złość, ale dla ocalenia całej instytucji i projektu. Jak widzimy Lis już dziś widzi Polskę w roli województwa, czyli jednostki administracyjnej państwa europejskiego, które przecież póki, co istnieje tylko w głowach takich nawiedzonych idiotów jak Lis. On już nie potrafi odróżnić państwa od organizacji międzynarodowej, która państwem przecież nie jest. To nie jest upadek dziennikarstwa, ale totalna porażka rozumu. Jeżeli oni już dzisiaj widzą Polskę w roli województwa będącego tylko jednostką administracyjną federalnego państwa europejskiego rządzonego przez Niemcy to znaczy, że mamy mieć mniej do powiedzenia niż kolonia czy na przykład taki obwód astrachański w Federacji Rosyjskiej. W zasadzie Lisowi należałoby gorąco podziękować i pogratulować głupoty, dzięki której Polacy dowiadują się, w jakiej roli widzi nasz kraj „arystokracja dziennikarska”, do której jak pamiętamy zaliczył Lisa zdrajca Jaruzelski. Podziękowania należą się tez antypolskim mediom za to, że kreują wyjątkowo głupich celebrytów - głownie aktorów – na osoby, które rzekomo wszystko wiedza lepiej, szczególnie, jeśli chodzi o politykę. Im więcej nagłaśnianych idiotycznych wypowiedzi tych wszystkich Jand, Ferencych, Stuhrów, Chyrów i Ostaszewskich tym lepiej. Paradoksalnie, jeżeli uda nam się obronić suwerenność Polski to w dużej mierze będziemy zawdzięczali to także tym wszystkim „znanym i lubianym” pożytecznym idiotom, którzy szybciej mówią niż myślą. Bardzo dobrze, że postawiono akurat na popularnych aktorów, a nie na wziętych ślusarzy, szewców czy stolarzy, którzy zapewne maja więcej oleju w głowie niż ci pożal się Boże celebryci.

I na koniec jeszcze o polexicie, który postrzegany jest przez totalną opozycje jako bomba zdetonowana przez Tuska, która wysadzi pisowski rząd w powietrze. Wydaje mi się, że Polacy coraz wyraźniej dostrzegają aktywną rolę Niemiec dążących do obalenia polskiego rządu, który przecież ma demokratyczny mandat. Wielu naszych rodaków coraz bardziej to oburza, ponieważ ton, jakim posługują się niemieccy dziennikarze i politycy coraz bardziej kojarzy się z genetycznym niemieckim rasizmem i traktowaniem Polaków jako podludzi, którym wolno mniej niż niemieckim panom. Jeżeli w ten niemiecki plan coraz wyraźniej wpisują się działania opozycji oraz wspierających ją mediów, to reakcja polskiego społeczeństwa może bardzo zaskoczyć Tuska i jego protektorów. Oby Polacy urządzili im zimny prysznic. 

Artykuł ukazał się w „Warszawskiej Gazecie”                               

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.8 (14 głosów)

Komentarze

za wcześnie na dzielenie skóry na niedźwiedziu, albowiem jeśli pewnikiem jest, iż mamy do czynienie z zawodowymi, urodzonymi kłamcami, to co to dla nich przeorientować się na najprawdziwszych patriotów. Piszesz Kokosie, że Niemcy przestaną ich karmić. Nic bardziej błędnego, gdyż i V kolumna i Niemcy mają ten sam cel: obalić istniejące władze. Stąd (dla przykładu) tuskowi są przeciwni zatrzymaniu napływu "nachodźców" wbrew interesowi Niemiec, a mimo to komitywa istnieje jakby nigdy nic.

Drobna uwaga: nie mamy do czynienia z bandą kretynów, niestety, więc no właśnie, cyt.:"Wyobraźmy sobie przez chwilę, że politycy totalnej opozycji przestają wisieć na klamce Berlina i Brukseli i w swoich politycznych deklaracjach przelicytowują PiS obiecując jeszcze twardszą obronę polskich interesów w UE oraz demonstrują gotowy projekt dokumentu, który po objęciu władzy obiecują przedstawić Berlinowi domagając się należnych Polsce reparacji wojennych." Ja sobie mogę to łatwo wyobrazić i nie zgadzam się z dalszym ciągiem wywodu Autora jakoby, cyt. :"W oczywisty sposób nie mogą tego dzisiaj zrobić, ponieważ nawet w polityce istnieje pewna granica kłamstwa, po której przekroczeniu trafia się na śmietnik historii" 

Mogą, mogą, Szanowny Kokosie. gdy im wyjdzie z ankiety, że Polacy tego oczekują (więc się nabiorą), to tak ogłoszą, zresztą zaraz dalej Autor potwierdza moją tezę, cyt.: "Nie jest to jednak do końca polityczne science fiction, ponieważ w kampanii wyborczej 2005 roku Platforma Obywatelska wielokrotnie przelicytowywała PiS obiecując Polakom jak to dzielnie będzie walczyć z korupcją i bezlitośnie dekomunizować."  Czy ktoś z ich elektoratu im to pamiętał, że naobiecywali, nakłamali, okradli i oszukali swój elektorat? Przeciwnie, wygrali następne wybory, więc można , więc dlaczego nie spróbować skoro to działa.

Oczywiście po uprzednim uzgodnieniu szczegółów z "patronem" czyli z Niemcami, którzy na ten numer także pójdą, wszak nie chodzi o to, aby krętacze wyrwali odszkodowanie, ale o to aby wygrać wybory.

Jedyną receptą, aby ta ferajna od mydlenia oczu nie wykorzystała pomysłu "żądamy reparacji" jest ich wyprzedzić, ale jak widać, obecna ekipa nie ma takiego zamiaru, więc czy Szanowny redaktor Gazety Warszawskiej nie mógłby zacząć na ten temat pisać i wałkować go, aby tamtej stronie dokładnie temat obrzydzić. Proszę się zastanowić.

 

Vote up!
0
Vote down!
0

Apoloniusz

#1634828

 

Przyznaję panu rację, nie zaprzeczając słuszności diagnozy Kokosa. Widzę to jako "zagadnienie justowania przyrządów celowniczych". Chcąc zwyciężyć w kampanii wojennej należy docenić siły i wolę walki po obu stronach. Szanowny pan Kokos spróbował przechylić szanse na naszą korzyść i nie doszacował miary przebiegłego łajdactwa oddziału specjalnego (Einsatzkommando) V antypolskiej kolumny. Otóż rzeczywiście niemieckie Einsatzkommando działające w Polsce pod fałszywą flagą opozycji rzeczywiście jest w stanie zdobyć się na każde łajdactwo i jest gotowe na każde oszustwo. Na tym zawsze polega legendowanie agentury działającej pod fałszywą flagą. To, że Führer tego kommanda jest gotów na dążenie do celu jakim jest całkowite zniszczenie Polski wszelkimi, dostępnymi środkami jest jasne i oczywiste. To widzimy na każdym kroku ich rzeczywistej aktywności.

Paradoksalnie w obu analizach obaj panowie nie doszacowali aktywów naszej strony. Analiza o łajdactw antypolskich oddziałów Donalda T. jest oczywista, ponieważ wynika wprost z tego co robią - oni są tak zadaniowani.

Dlatego naszym zadaniem jest przyzwoita analiza naszych aktywów oraz sposobów ich uruchomienia, co jest trudniejsze i wymaga pracy. Ale akurat ta robota musi być zrobiona i to bardzo solidnie i to tak szybko, jak to jest możliwe..

Vote up!
0
Vote down!
0

michael

#1634834

(29 listopada 2020 roku)

Komunizm jest totalitaryzmem zorganizowanej grupy przestępczej, złożonej z ludzi interesu (świadomie i celowo posługujących się agenturą wpływu), realizujących plan zniszczenia systemów etycznych i społeczno-politycznych w państwach, dążąc do wrogiego przejęcia władzy politycznej, w stopniu umożliwiającym trwałą degenerację prawa państwowego, w sposób zapewniający tej grupie przejęcie kontroli nad gospodarką, w celu długotrwałej pasożytniczej eksploatacji jej zasobów materialnych i ludzkich, pod ochroną prawa państwowego i międzynarodowego. Ten cel zorganizowana grupa przestępcza realizuje wszelkimi dostępnymi, nawet zbrodniczymi środkami.

[link]

Vote up!
0
Vote down!
0

michael

#1634859

Po pierwsze. Musimy sobie jasno zdać sprawę z tego, że bezsilni nie jesteśmy. Nie możemy takiej myśli dopuścić do siebie. Pod żadnym pozorem.

Po drugie, mamy wizję, są wśród nas ludzie z ambitnym projektem przyszłości Polski, są w międzynarodowym środowisku myślących pozytywnie ludzie z polityczną wyobraźnią. Na przykład George Friedman (Stratfor) i jego prognoza - "The NEXT 100 YEARS"

Mówiąc szczerze akurat ta prognoza jest doskonale znana naszym najzagorzalszym przeciwnikom i oni właśnie panicznie boją się jej spełnienia. Ta przyszłość oraz ich własna strategia obrony jest największym zagrożeniem dla nich samych z jednej zasadniczej przyczyny.

Po prostu ich rzekomo "progresywne" programy działania są fundamentalnym źródłem ich klęski. Mianowicie, oni w rzeczywistości są wręcz absurdalnie anachroniczni, mentalnie tkwią w czasach Europy Kongresu Wiedeńskiego a ich imperialne rojenia są na miarę Otto von Bismarcka i już na przełomie XIX i XX wieku były przyczyną niemieckiej klęski. Dzisiaj ten ich wariant rozwoju jest po prostu niekompatybilny do wyzwań wieku XXI.
Ich własna pycha ich zabije. Już dzisiaj Europa utraciła swoją konkurencyjność na globalnym rynku, co spotyka się już z szyderczą akceptacją globalnej konkurencji.

Vote up!
0
Vote down!
0

michael

#1634860

... aby policzyć siłę "naszego ognia". W zasadzie już tę próbę podjął autor felietonu, Szanowny Kokos, iż w porównaniu z tym co "oni" mają za uszami, to nie ma obaw, wygramy w cuglach, gdyż to jest samograj.

Stąd Twoja uwaga spowodowała zajarzenie się w mojej łepetynie żaróweczki alarmowej, że skoro jest tak dobrze jak RedNacz przedstawia (co by nie mówić człowiek z dużym doświadczeniem), to czy może jest aż "zadobrze".

Czy to, że V kolumna kłamie zwyczajowo, a my tak nie możemy, to czy ten stan jest naszą (co mnie obchodzą "oni")  dobrą czy złą stroną. Przecież fajnie byłoby gdyby rząd ogłosił, że ze względu na nasz kiepski klimat wszyscy pracujący otrzymują 14 dniowy pobyt w kurortach na Karaibach, a jeszcze lepiej 30 dniowy, bo to dojechać, przyjechać i koniec urlopu więc frakcja niemiecka by oprotestowała. Wybory w kieszeni, a później by się ogłosiło, że Karaiby zawszone i plaże pozamykano aż na 4 lata.

Ale poważnie rzecz ujmując, to nasza strona ma związane ręce. Tamci kłamią, wszyscy wiedzą, ale niektórzy idą na ten lep - a nóż widelec tym razem objawili prawdę! - stąd moim zdaniem siłą naszego ognia winno być denuncjowanie kłamstwa. Wszelkimi sposobami i środkami nagłaśnianie ich fałszu, teraz i tego podczas pamiętnych wyborów w 2007 roku.

Moim daniem, my prości blogerzy, Niepoprawni nie zdajemy sobie sprawy z siły naszego pisania. To widać gołym okiem, że nie wyrzucamy wyobraźni poza to co napisaliśmy, odnoszę wrażenie, iż bardzo wielu z nas w zasadzie pisze dla siebie. I to błąd, albo jak kto woli grzech śmiertelny, albowiem te nasze przemyślenia wystukane w przestrzeń czyta niesamowicie duża ilość ludzi, a mianowicie oprócz innych Niepoprawnych każdy tekst ma kilka tysięcy amatorów, a oprócz tego jest wyłapywany przez ośrodki zajmujące się zawodowo czytaniem, więc wszędzie gdzie tylko padnie słowo klucz na ten przykład "USA", "Trump" jest to odnotowywane w Stanach i ktoś to analizuje, a gdy piszemy "Niemcy", "reparacje wojenne", "niemiecka V kolumna w Polsce", jest to odnotowywane w ichniej ambasadzie, ale także przez odpowiednie służby i spec raporty. 

Stąd bardzo ważne jest aby pisać, pisać jak najwięcej o tym, iż my, prości ludzie wiemy co Niemieckie państwo, niemiecka V kolumna knują na szkodę naszej ojczyzny, na szkodę Polski.

Naszemu rządowi - wielu aspektów niemieckiej polityki wobec naszego kraju - nie wypada poruszać, gdyż obecne Niemcy nie grzeją czołgów i na zachodniej naszej granicy nic się nie dzieje, ale nam wypada, ale my musimy, gdyż to jest nasz obowiązek. Nasz patriotyczny obowiązek. 

Musimy informować Niemcy, że my widzimy ich dwuznaczną grę, że my Polacy nie jesteśmy tą bandą bezrozumnych świń, o której przekonuje były RPO.

To my jesteśmy Michaleu Abakusie owymi aktywami o których wspominasz, iż należy je uaktywnić, gdyż nie jesteśmy bezsilni. Musimy tylko zdać sobie sprawę z powagi sytuacji i (po drugie primo) chcieć!

Vote up!
0
Vote down!
0

Apoloniusz

#1634907

PO z Tuskiem na czele są aktualnie obnażeni jako zdrajcy czy nawet wrogowie Polski! No bo żeby zdradzić Polskę, to trzeba być Polakiem, a coraz więcej ludzi takiemu Tuskowi polskości odmawia. To polskojęzyczny Niemiec! Nie wiem czy uda się uchwycić bardziej kompromitujący moment dla tej już coraz mniej poważnej, a bardziej żałosnej ferajny. Kończą właśnie na śmietniku polskiej historii!

Vote up!
0
Vote down!
0

Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.

#1634837

Niestety, przed chwilą przeczytałam sondaż na wPolityce.  

Czy zgadza się Pani/Pan z opinią, że Donald Tusk jest politykiem działającym w interesie Niemiec i pod wpływem niemieckich polityków?

Na tak zadane pytanie twierdząco odpowiedziało 40 proc. badanych.

Przeciwnego zdania było 41 proc. badanych.

Vote up!
0
Vote down!
0
#1634851

Dzieje się tak dlatego, że Donald Tusk od bardzo wielu lat stosuje tę samą metodę działania. Nie polecam studiowania tej metody osobom źle zadowolonym, czyli malkontentom (franc: malcontent). Pierwsze podejście do opisania tej metody wykonałem 21 lutego 2008 roku, czyli bardzo dawno temu [link], w felietonie "Oszukana demokracja...". Już wtedy ten sposób działania, czyli modus operandi tuskowego marketingu politycznego był bezczelnym oszustwem, był ordynarną drwiną z demokracji.

Do dzisiaj mam w pamięci "debatę telewizyjną" Tuska z Kaczyńskim, do której w studio pojawiła się wynajęta tłuszcza młodych agresywnych aktywistów, która na nieomal każde słowo Kaczyńskiego odpowiadała pogardliwym wyciem. Jest bardzo prawdopodobne, że wśród tych wyjców była znacznie młodsza "Babcia Kasia", a może nawet Marta Lempart, zdobywające pierwsze doświadczenia w szeregach antypolskiego Volkssturmu.

Minęło kilkanaście lat, sprawdzona metoda chamskiej agresji politycznej dojrzewa w Polsce i niestety w całej Europie w formie idealnej kopii niemieckiego marketingu politycznego 1932 roku. Wtedy brutalna przemoc i polityczne chamstwo zwyciężyło w wyniku świadomie stosowanej nienawiści i pogardy do politycznego wroga. Wtedy, w 1932 socjalistyczna partia zdobywająca władzę nie miała przeciwnika politycznego, miała wroga, którego trzeba było eksterminować, wykluczyć, a nawet zabić. Modus operandi tej partii - to była pogarda i nienawiść X kłamstwo.

Wtedy w lutym 2008 roku napisałem uwagę o słabości polityki braci Kaczyńskich:

"Niestety, jest to i historyczna i emocjonalna prawda. Widać, szczególnie u braci Kaczyńskich tę staromodną postawę politycznej poczciwości, która nie chce zniżać się do żadnej imagistyki społecznej, pijaru albo tej okropnej propagandy. To jest dzisiaj widoczna słabość PiS."

Teraz, dzisiaj, w 2021 roku wiemy, że polityczna brutalna przemoc znowu próbuje wkroczyć do Polski. Ta przemoc nie żartuje. Już w kwietniu 2010 roku udowodniła, że w wojnie o wykluczenie Polski jest gotowa zabić. Teraz jeszcze jest wojna dezinformacyjna.

Na wojnę trzeba odpowiedzieć wojną. Na wojnę dezinformacyjną trzeba odpowiedzieć wojną informacyjną. Na napaść dezinformacją trzeba odpowiedzieć atakiem informacyjnym, ale ten atak musi być wyprowadzony mocą odpowiednią do siły napaści.

Użyte do kontrataku siły muszą być zastosowane w skali proporcjonalnej do warunków wojny o Niepodległość Polski. Koszty tego ataku muszą być skalkulowane co najmniej na poziomie wojennym, proporcjonalnym do kosztu zakupu 250 czołgów marki Abrams. Na przykład w kwocie 10% a nawet 15% tego zakupu. Dwa albo trzy razy więcej niż koszt budowy muru na granicy ze ZBiRem.

Si vis pacem, para bellum!

Vote up!
0
Vote down!
0

michael

#1634865

- ale moje zdanie znacie na temat imigrantów gdzie wskazałem strategiczne wyjście z impasu aby imigrantów przekierować do tych którzy ten kryzys wywołali celowo i z premedytacją w zmowie ze wschodnim ludobójcą.

To spowoduje u nich taki rozgardiasz i chaos że zamiast grillowaniem nas w PE będą musieli zająć się sobą a niezadowolenie społeczne i możliwe rozruchy uliczne spowodują że Angela i Ursula zmienią radykalnie swoje podejście do polityki UE.

Nie jestem odosobniony w takim myśleniu bo dociera ono i do innych w tym do Premiera Viktora Orbana. 

Utwórzmy korytarz dla imigrantów  do Europy Zachodniej bo taki jest ich cel podróży. Nie pozwólmy  grać sobą cwaniakom i fałszywym przyjaciołom przed którymi strzeż nas Panie Boże bo z wrogami to sobie poradzimy.

Tu niżej link do tematu o apelu Viktora Orbana:

https://tvrepublika.pl/Korytarz-dla-migrantow-Orb-n-Jesli-ich-potrzebujecie-wezcie-ich,130092.html

 

Vote up!
8
Vote down!
-3

Motto na dziś: "Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć".
Konto zawieszam do czasu zmiany lub zgonu admina.

#1634863

Korytarz ze Wschodu to niebezpieczna gra.

Tym korytarzem Putin w porozumieniu z Niemcami prześle nie tylko zwykłych imigrantów zarobkowych ale też wyszkolonych terrorystów, którzy będą wzniecać akcje terrorystyczne w Polsce a Tusk będzie obiecywał Polakom, że on we współpracy z UE zapanuje nad tym chaosem, jeśli Polacy poprą jego i PO w drodze do władzy w Polsce(wybory parlamentarne w 2023 i prezydenckie w 2025).

Vote up!
0
Vote down!
0
#1634872

- jak przemyślisz własny komentarz to znajdziesz odpowiedź. Ja tu instrukcji nie będę dawał.

Na dziś ruskie mają najlepszy wywiad na świecie i agentów wszędzie - nawet oficjalnych w polskim Sejmie i Senacie więc dalszy komentarz zbyteczny.

Vote up!
0
Vote down!
0

Motto na dziś: "Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć".
Konto zawieszam do czasu zmiany lub zgonu admina.

#1634880

Opisując obecną sytuację polityczną w Polsce , należy ją widzieć i analizować w perspektywie wydarzeń końca zimnej wojny dalszych etapów geopolitycznych w przestrzeni eurazjatyckiej.

Rozpad systemu państw socjalistycznych oraz rozpad ZSRR, był początkiem budowy nowego porządku pozimnowojennego na gruzach porządku jałtańskiego, z USA jako jedynym globalnym supermocarstwem.

W planach globalistów miał to być okres budowy nowej przestrzeni współpracy gospodarczej a zwłaszcza bezpieczeństwa, na obszarze od Pacyfiku po Atlantyk, przestrzeni sojuszniczej wobec USA.

Lata 90-te to okres wasalizacji byłych demoludów w Europie Śr. Wsch. i próby wasalizacji Rosji(prywatyzacja "kuponowa" majątku Rosji w okresie tzw. "jelcynowskiej smuty").

Proces ten w stosunku do Rosji się nie powiódł, analogicznie jak polityka ekonomiczna (NEP) po rewolucji w 1917 roku, która polegała na  przyciąganiu kapitału zachodniego do Rosji za cenę udzielania daleko idących koncesji na rzecz zainteresowanych koncernów zachodnich, co było polityką polegająca na zdominowaniu ekonomicznym Rosji przez zachodni kapitał, pretekstem do której było spłacanie przez Rosję długu wobec zachodnich banków, które finansowały rewolucję a pieniądze załatwiał Lew Trocki.

Konkurencję o władzę w Rosji sowieckiej  po śmierci Lenina wygrał  Stalin(analogicznie jak po końcu władzy Jelcyna, z początkiem XXI wieku, do władzy doszedł W.Putin, reprezentant rosyjskich siłowników i tak jak Stalin, pogonił z Rosji zachodnich beneficjentów kuponowej prywatyzacji)  a L.Trocki pozbawiony wszelkich funkcji, musiał ostatecznie uciekać z Rosji, by w 1940 roku zginąć w zamachu zorganizowanym przez agenta NKWD w Meksyku.

Ta sytuacja skłoniła globalistów do rozpoczęcia nowej polityki wobec Rosji, zwanej przez politologów "polityką przyciągania Rosji do Zachodu", do której sygnałem były wydarzenia 9/11, podobnie jak do Rewolucji Październikowej był wystrzał z krążownika "AURORA".

Nowa polityka polegała nie na brutalnej nieskutecznej wasalizacji jak za Jelcyna,  ale metodą "marchewki i kija".

To w tej polityce globalistów należy upatrywać początki przebudowy sceny politycznej w Polsce.

Miało to polegać na wprowadzeniu do polskiej polityki siły politycznej reprezentującej Niemców, głównego sojusznika USA w UE czyli Platformy Obywatelskiej, na bazie finansowanego przez CDU Kongresu Liberalno Demokratycznego(KLD) D.Tuska z WSI(pod kontrolą CIA) jako "ojcem chrzestnym" tego projektu. Dlatego nie dziwi, że PO powstała w 2001 roku.

Podwójne wybory w 2005 roku, w założeniach "scenarzystów" miały być realizacją tych planów.

Wybory parlamentarne miała wygrać PO a Tusk wygrać wybory prezydenckie.

Niestety wyborcy zagłosowali nie tak jak zakładano i wygrał je PIS, co przy pomyślnie przebiegającej  "polityce przyciągania Rosji do Zachodu" i planach podniesienia jej na wyższy poziom wraz z planami zmiany władzy w USA(zakładano przejęcie władzy przez Demokratów w wyborach przypadających na 2008 rok), więc zaraz po wyborach przypuszczono wściekły atak na rząd PIS-SO-LPR i śp. Prezydenta L.Kaczyńskiego, co w efekcie doprowadziło do odsunięcia PIS-u od władzy w przyspieszonych wyborach w 2007 roku a po rozpoczęciu w 2009 roku "polityki resetu USA-Rosja" przez administrację B.Obamy i jej apogeum w 2010 roku, zorganizowano zbrodnię z 10.04.2010 roku, nie tylko na Prezydencie ale na elicie z Nim związanej, przeciwnikami polityki resetu z Rosją.

Klęska polityki resetu w 2013 roku sprawiła, że w interesie globalistów było zastąpienie rządu i prezydenta opcji PO na rząd i prezydenta z opcji PIS-u, co przeprowadzono w 2015 roku.

Przegrana w 2020 roku D.Trumpa i przejęcie władzy przez J.Bidena z partii Demokratycznej zaowocowało podjęciem próby powrotu do polityki resetu z Rosją i to raczej nie z prezydentem Putinem(liczą na zmianę prezydenta Rosji w 2024 roku, być może liczą na Nawalnego, choć zgodnie ze zmienioną Konstytucją Rosji, Putin będzie mógł sprawować urząd do 2036 roku).

To dlatego znowu Niemcy dokonały desantu D.Tuska do Polski, licząc na jego doświadczenie w kierowaniu zbrodniczą mafią rządową, przygotowując się do nowej polityki z Rosją, podobnie jak w 2007 roku.

 

 

Vote up!
0
Vote down!
0
#1634881

Vote up!
0
Vote down!
0
#1635005