Rok nie wyrok - Monolog w autobusie linii 503

Obrazek użytkownika Anonymous
Humor i satyra

Zastanawiałem się, jak uczcić rok rządów Jaśnie Oświeconego Premiera i jego sprytnego rządu. Zacząłem nawet pisać tekst, ale w podsumowaniach to tu jest tylu lepszych, bardziej łebskich ludzi, że wykoncypowałem sobie, że okażę prawdziwą szczerość - wklejając tekst, jakim powstanie rządu powitałem 14.11. 2007. Teraz to każdy mądry, jak powiada przysłowie - po szkodzie. Użyty w tytule nr linii autobusowej nawiązywał do problemów z uruchomieniem Nowego Salonu24 - :)
Monolog w autobusie linii 503

- No i widzi pan, jak mnie oszukali? Panie! Ja od maleńkości polityką gardzę i na politykę pluję. Na polityków, też zresztą pluję! Żebyśmy nie siedzieli w autobusie to bym panu pokazał, gdzie mam politykę, ale w tej sytuacji, sam pan rozumie. Panie kochany, odkąd komuna zginęła, obiecałem sobie, że bez przymusu na żadne wybory nie pójdę. Gdybyśmy nie byli w miejscu publicznym, chętnie bym panu pokazał, gdzie mam te głupie wybory!

I tyle lat wytrzymałem, ale dopiero szwagier, no łajdak nie szwagier, taką na mnie presje moralną wywarł.

- ?

- Tak, tak, on już przedtem próbował mnie skaptować, że niby; - Szwagrze drogi, ten czy ów, Wałęsa albo ten drugi przystojny komuch - ale ja mu zawsze, że niby w gronie rodzinnym, czyli jak to mówią „sami swoi” zaraz mu też i pokazałem, gdzie za przeproszeniem mam tego czy innego polityka, bo ja za przeproszeniem na całą politykę pluję!

- ?

- Nie uciszaj mnie pan, niech się gapią - a bo to ich autobus? Ale teraz szwagier na sposób się wziął, bo niby to ciemniak straszny, ale jakiś tam blady dyplomik sobie nad łóżkiem powiesił. No i w gości przyjechał z tą swoją Małmazją w przedwyborczą sobotę i jak mnie nie zaczął emablować przy kielichu, że niby te Kaczory wstrętne, że niby życie będzie lepsze i tak dalej w tym sensie kontynuował, a już się szczególnie uparł na ten podatek liniowy.

I dalejże mi tłumaczyć, co też zyskam przez ten podatek. Tłumaczę mu, że podatki to ja mam, wiesz pan gdzie, bo na rencie jestem i nie na biało dorabiam przecież, a on mi na to, że są inne zalety i fotkę tego swojego wodzusia mi pod nos tka.

- ?

- No tego, jak mu tam…mniejsza o to. I drugie mnie wachluje do głowy, że jakieś jowy będą, że niby o to chodzi, że teraz się będzie wybierać konkretnie jakiegoś człowieka, nie samą partię. Panie, co to za argument dla mnie, bo wiesz pan, gdzie ja mam wybory? Żeby my nie w miejscu publicznym byli, już bym tu zaraz panu pokazał, gdzie mam te jego jowy i inne takie, co to mi naopowiadał. Ale, żeby to raz powiedział i dał spokój, gdzie tam! Jak mnie zaczął oświecać o tych różnych wynalazkach, to po każdej pięćdziesiątce miększy się robiłem i miększy. Kobity w kuchni: szuru buru, a mnie jakby coś poniosło.

?

Oba ze szwagrem dwie flaszki wysmoliliśmy i nawet przez okno krzyczeliśmy, że niby precz z Bliźniakami! Kobita mnie za szelki odciągała od okna, że niby to przestępstwo jest, takie darcie mordy przed wyborami! I jeszcze przy sąsiadach dodała, że ze mnie taki "tvn" jak z koziej dupy trąba! Z koziej dupy, uważasz pan?.

- ?

- I szwagier łajdak, na drugi dzień mnie i moją starą przypilnował i po kościele głos oddałem. Nie powiem, że nie. Szwagier pojechał u siebie głosować, a ja do końca sobie te ciszę wyborczą w TV oglądałem. I wiesz pan co?

- ?

- Miło mi było, że my wygraliśmy a nie te głąby! Na drugi dzień w robocie pisiaków spsikałem i mówię: - Koniec z wami i waszymi pisiakowatymi rządami! Teraz nie będziemy podatku płacić liniowego, nie jakiegoś tam progresywnego, a we wyborach każden jeden zagłosuje na siebie samego i będzie dobrze. I że niby, młodzież jest z nami, ale zaraz się wyrwał taki jeden Dawid i mówi, że on jest młodzież i gdzieś ma te nasze wybory, i nawet pokazał gdzie konkretnie.

- !?!

- I patrz pan, do dzisiaj sobie żyłem jak pączek. Ze szwagrem stosunki wzorowe. Uśmieszki sobie na komóreczki przesyłaliśmy, że niby; "Górą nasi!"

Już mi się nawet ten Gowin podobał i ten drugi z Wrocławia też, a tu dzisiaj w robocie...

-?

- Panie, jakiego wstydu się najadłem! A ja nie byle łajza, tylko majster jestem i swój prywatny autorytet miałem! A tu chłopaki, nażarte tymi niusami, że niby jakiś jestem liniowy, że jowki - srowki!

A jak się zacząłem wypierać i miną nadrabiać, że niby: "gdzieś mam taką-owaką politykę i tych łobuzów polityków" - To taki jeden Maciej, co to trzy dni dopiero styropian warunkowo podaje, prosto w oczy mi wypalił:

- Profesor Przystawa tego nie pochwali! – Jakby mnie ktoś w pysk strzelił! - A jeszcze taki Rysiek mówi:

- Pan się, panie majster nie obraź, ale pan jesteś ofiara propagandy medialnej!

I wszyscy w śmiech, a ja czerwony jak burak przez tego mojego szwagra i te jego propagandę!

- :)

- I pan się ze mnie śmiejesz? Pan? ... I wy się ze mnie śmiejecie, autobusowi - psia krew wycieczkowicze?

- Ze mnie się śmiejecie?

- Sami z siebie się śmiejecie!

Ocena wpisu: 
0
Brak głosów