Przelotne spotkania z Jackiem K.

Obrazek użytkownika Anonymous
Kultura

 

 

Poznaliśmy się z Jackiem gdzieś na przełomie 1980/1. Oczywiście słyszałem go wcześniej i słyszałem o nim wcześniej. Poznanie owo było przypadkowe, choć ja, bez żadnych intencji, temu przypadkowi dopomogłem.

 

   Od września 1980  do marca 1981 roku pracowałem – w bliżej niesprecyzowanej roli – przy produkcji filmu dokumentalnego pt. „100  dni”. Miał ukazywać pierwsze sto dni Solidarności, a jego leitmotivem były kolejne etapy budowy Pomnika Poległych Stoczniowców.  Zdjęcia skończyliśmy 16 grudnia 1980 roku ujęciami z uroczystości odsłonięcia monumentu. Potem, jak zwykle, montaż, udźwiękowienie, etc. No i boje z cenzurą. Przede wszystkim wewnętrzną…

 

   Nie dam sobie dzisiaj uciąć za to głowy, ale to chyba ja rzuciłem pomysł, aby podkład muzyczny filmu stanowiły improwizacje gitarowe Jacka i Przemka. I tak się stało. Zamknęliśmy ich w studio, na ekranie leciał zmontowany film niemy, a oni sobie brzdąkali. Tylko brzdąkanie, bez żadnych śpiewów. Chyba? Piszę chyba, bo nie mam już żadnej kopii „100 dni”.  Moim zdaniem wyszło fajnie.

 

   Można powiedzieć, że przypadliśmy sobie do gustu. Nieco. Bez przesady. Żadna tam przyjaźń. Dwóch facetów doszło do wniosku, że jak się znowu przypadkowo spotkają, to chętnie i miło pogadają. Wszystko.

 

   Jakiś czas później Jacek zaprosił nas na koncert sławnego już trio (Gintrowski, Kaczmarski, Łapiński)  w Starej Prochowni. Było fajnie.

 

   Potem  spotkaliśmy się przypadkowo (znowu!) na Freta. On był ze swoją świeżo poślubioną pierwszą żoną, ja z moją dziewczyną. Troszkę pobiesiadowaliśmy w takiej małej knajpce przy kościele dominikanów.

 

   Zaprosił nas wtedy na występ tzw. Młodej Egidy”. Kolejne spotkanie miało więc miejsce „na pięterku” warszawskiego hotelu MDM. Wieczór był udany i zakończył się konsumpcją whisky. Ale umiarkowaną.

 

   Gdzieś w czerwcu wybierałem się na Festiwal Filmów Krótkometrażowych  w Krakowie. Mieli tam pokazywać „100 dni”. Poza konkursem. Za nic nie mogę sobie przypomnieć, jak to się stało, ale wieczorem – pociąg odjeżdżał rano – wylądowaliśmy wraz z moją ówczesną panią w domu Jackostwa. Mieszkali gdzieś przy Lazurowej. Pijatyka dwuosobowa była niezła. Panie raczej stroniły, panowie wręcz przeciwnie…Kac towarzyszył mi do Krakowa…a może nawet jeszcze dłużej…

 

   Kolejne spotkanie z Jackiem miało miejsce w Trójmieście, podczas I Przeglądu Piosenki Prawdziwej. Dużo się działo, ale niewiele pamiętam, bo byłem bardzo zapracowany podczas przygotowań do I Zjazdu  „Solidarności”.

 

   A potem był stan wojenny. Wiadomości o losach Jacka przychodziły różnymi drogami. Sporo też było plotek. Złośliwych.

 

   Po raz ostatni spotkałem Jacka na przejściu dla pieszych na Goworka róg Puławskiej. To było po jego przyjeździe z Australii. Nie poznał mnie, a ja do niego nie podszedłem. Miałem mu trochę za złe jego ówczesną bliskość środowisku GW.

 

   A potem Jacek chorował i umarł. Żałuję, że nie podszedłem. Ale bez przesady. Ludzie schodzą się przypadkowo i przypadkowo rozchodzą. To stwierdzanie bez żadnych podtekstów. Gdybyśmy wówczas pogadali, to mogło się skończyć popijawą. A jemu to nie służyło.

Do zobaczenia Jacku...

 

PS. Namawiam wszystkich do lektury autobiograficznej powieści Jacka  „Autoportret z kanalią”.     

 

Ocena wpisu: 
0
Brak głosów

Komentarze

produkt niedostępny...
produkt niedostępny...
produkt niedostępny... dlaczego ?!

Zwykle kupuję książki w księgarniach internetowych, tym razem kiszka :((
A poczytałabym chętnie, zwłaszcza mając w pamięci żale córki Kaczmarskiego, do nieżyjącego już taty.
A za te wspomnienia - 10

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#266118

Książka ukazała się w 1994 w Wydawnictwie Wodnika (ISBN 83-85457-09-7). Być może spadkobiery nie życzą sobie wznowień, bo powieść jest dość ostra i bardzo szcara, szczególnie w fragmentach charakteryzujących opozycyjną "warszawkę" z końca lat `70, albo wizytę Jacka u Joanny Pacuły w Hollywood...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266120

Popytam tu i ówdzie, mam nadzieję zdobyć i mieć !
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#266124

W 2006 na Wydziale Filologiczno-Historycznym Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie powstała praca magisterska pt. Jacek Kaczmarski (1957-2004). Życie i twórczość. Autorka: Anna Grazi. O ile mi wiadomo jest dostępna w sieci.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266126

http://www.kaczmarski.art.pl/zyciorys/zyciorys.pdf

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#266132

Jest kilka egzemplarzy na Allegro. Można u niektórych sprzedawców kupic bez potrzeby rejestracji (czasem tak robię). Nie wiem, co na to regulamin, ale zaryzykuję i wkleję link do strony z tymi tytułami:

http://allegro.pl/listing.php/search?string=Autoportret+z+kanali%C4%85&category=7

Zyczę udanego zakupu :-)

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266164

Za młody byłem, ale Kaczmarskiego słuchaliśmy ze zdartych taśm magnetofonowych, jęczących na ledwozipiących grundigach pod koniec lat 80. Potem poszedłem na koncert Gintrowskiego i dostałem autograf; mnie Gintrowski nie leżał artystycznie, ale politycznie i owszem.

Co do Kaczmarskiego, to z biegiem lat zacząłem doceniać gigantyczny wysiłek intelektualny jakiego dokonał i pracę nad samym sobą, by stać się Polakiem. Pamiętam, że w Życiu wołkowym przeczytałem ze zdumieniem, że rodzice Kaczmarskiego byli komunistami; paradoksalnie o Gintrowskim zawsze wiedziałem, że jest Polakiem żydowskiego pochodzenia, ale o Kaczmarskim nie... A ja go zawsze miałem za takiego ukrainnego, kresowego Polaka...

Mam wrażenie, że on bardzo chciał być Polakiem, gorąco kochał Polskę, w głębi ducha brzydził się swoim środowiskiem i chyba mocno był zawiedziony zeszmaceniem ludzi dawnej Solidarności. Ale sądzę też, że nie bardzo miał wybór - stąd emigracja do Australii. Do Polski narodowej i katolickiej chyba czuł odrazę, a Polski innej, jagiellońskiej, wówczas nie widział... i gdyby żył dzisiaj... może czytałby Gazetę Polską jak Gintrowski?

Kto wie?

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266142

Dodam jeszcze, że Inka, pierwsza żona Jacka, była córką jakiegoś wysoko postawionego aparatczyka. ;-)

A na Kresach to też byli wspaniali polscy Żydzi, że wspomnę tylko Żmudzina Joselewicza. ;-)))

Jacek stawał się artystą, będąc nieodrodnym dzieciem warszawskego salonu lat `70. A wiadomo, kto ten salon tworzył.

Gigantyczny wysiłek intelektualny, praca, aby stać się Polakiem? No, nie wiem. W moim subiektywnym odczuciu było to raczej wielkie uczucie wyhodowane na spuściżnie literackiej i malarskiej polskiej kultury...Jacek kochliwy był, to i się zakochał. Ale tej akurat miłości wierności dochował! ;-)

Nie mogę wypowiadać się o jego emocjach po `89. Nie kontaktowaliśmy się. Początkowo przygarnęło go niewątpliwie środowisko GW. Przecież podobnie było z Herbertem czy Rymkiewiczem... Chcieli ich zawłaszczyć...

I nie sądzę, aby czuł odrazę do polski katolickiej i narodowej...ale to oczywiście moja subiektywna opinia...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266147

Zaczepił mnie kiedyś Herbert w autobusie.
No , i co z tego.
Łączył nas tylko pogląd że największym poetą XX w jest Rilke.
Herbert pozostał wielkim Herbertem, przesłaniem na pokolenia, ja pozostałem sobą - nikim.
To też ważna idea; idea nicości.Trudno się wypowiadać gdy stoi się na stanowisku że świat nie posunął się ani o krok od kultury helleńskiej.
Osobną kwestią jest nasza wiara.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266172

Zawsze twierdziłem, że jestem nikim. Proszę spytać @wiceniggę. Potwierdzi.

Unikam autobusów. I co z tego?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266175

Zrobiłam małą przerwę, na przygotowanie kawy, i na "dziękuję".
Pojęcia nie miałam, jaki to ciekawy życiorys.
Zatem : dziękuję, i wracam do lektury.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#266151

Podziękowania proszę kierować do...no powiedzmy...Autora i Kreatora tego życiorysu ;-)

Wierz mi, że jeśli dorwiesz się do "Autoportretu z kanalią", będziesz jeszcze bardziej zafascynowana... ;-)

Do usług ;-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#266152