Kryzys w branży krzyżackiej

Obrazek użytkownika Anonymous
Blog

K- Tak, tak bracie Zygfrydzie!

Z- Tak, bracie Konradzie!

K- Oj, tak – ale żeby do tego stopnia? Bracie Konradzie, gdzie te czasy, które były i tak nieostrożnie minęły? Gdzie te uczty, gdzie podków łamanie i zginanie ostrzy toporów?

Z- Posłuchaj Bracie! Czy słyszysz te dźwięki dobiegające zza dębowych drzwi?

K- Słyszę! – To Brat Olejny znowu porwał fajerkę z pieca i pogrzebaczem po korytarzu ją pogania. A przecież jego dzielny Ojciec jednym ciosem miecza, polskiego rycerz przeciął w pół wraz z koniem! Jakie też czasy przyszły na nasz Zakon!

Z- No, Bracie – nie całkiem tak było. Jego "Starszy" spadł podczas majowej parady rycerskiej z konia, i uderzył głową w cebrzyk, ale za to jak pić umiał! Wiadro wina wypił i tylko oczy tak strasznie wytrzeszczył, splunął, i już kufla z piwem szukał. Nie to, co teraz!

K- Tak, tak bracie Zygfrydzie! To picie drinków nas zgubi ostatecznie. Namieszają świństw, że wymienię cudzoziemskie limonki, a potem cały Malbork się zatacza. I zamiast śmiechu i śpiewów pobożnych – całe towarzystwo w kolejce do wychodka. Co to za uczta, że ciągle w kolejce trzeba stać, jak za dawnej komuny za pralką automatyczną, albo lodówką.

Z – Przecież ja też nie jestem za piciem od rana, ale pamiętam jak w dawnych czasach wyglądała uczta. Liliputy dolewały z dzbanów…

K – O właśnie! Nawet liliputów porządnych nie ma. Co to za liliput, jak ma półtora metra wzrostu? To zwykły kurdupel, nie żaden liliput.

Z – Tak, Bracie Konradzie! Wszystko wskazuje na to, że powoli pochłania nas kryzys. Dziewczyny grają w piłkę i jeżdżą na rowerach, a rycerze – okulary na nos i rozwiązują krzyżówki, choć to przecież rozrywka dla ćwierćinteligentów.

K – Nie dość, że dla ćwierćinteligentów, to jeszcze we trzech do jednej siadają, bo chcą wygrać Volkswagena. A czy my jakimś ludem jesteśmy?

Z – No właśnie, jak ma nas lud podziwiać, skoro my chłopiejemy z dnia na dzień? Do diabła! Przecież taki Brat Muras, który publicznie z leszczynową witką w ręku gęsi po łące gania, za dawnych czasów w lochu by skończył, a teraz szpanuje tomikiem wierszy ekologicznych. Jak zwróciłem mu uwagę, że robi z siebie idiotę to zaprowadził mnie do komórki i pokazał swoje najnowsze dzieło. Wyobraź sobie Bracie – globus Europy!

K – Jak to globus Europy? Przecież Europa nie jest okrągła – cała Ziemia owszem, ale Europa?

Z – No też mu tłumaczyłem, ale on zaraz powiedział, że jest rycerzem humanistą i wszystkiego wiedzieć nie musi, a w kwestii krągłości to on sobie wyprasza – i zaraz dodał całkiem od rzeczy, że bardzo sobie ceni prozę Iwaszkiewicza. Chciałem mu dać po łbie, ale te gęsi jak się zbiegły – jak zaczęły syczeć, to strach mnie obleciał, że może on jest jakiś taki, no inny.

K – O Matko! Znowu ten z fajerką biegnie. Zaraz mnie szlag trafi! Ciszej tam z tą fajerką do jasnej cholery!

O – Cześć bracia Krzyżacy, przepraszam, że przeszkadzam, ale jak zacznę to nie mogę skończyć. To bardzo zabawne tak sobie toczyć fajerkę. Fajereczko ty moja ulubiona!

K – Bracie Oleju – ośle jeden! Wspomnij na swego Ojca bohatera i dziadziusia kuternogę i zajmij się szlifowaniem wojennego rzemiosła.

O – A wy szlifujecie? Ja widzę - a może mi się wydaję – że siedzicie na kamiennej ławie i obrabiacie takim krzyżakom jak ja tyłki. Wielkie mi tradycje, a jak skończycie swoje bajanie to zaraz laptopy w łapy i gracie w gry strategiczne, że niby wojna za pasem. A może by jeden z drugim postrzelał w wolnym czasie z łuku, a jak pada choćby fajerkę sobie pogonił po zamkowych korytarzach.

Z – Panowie, w nogi! Autor tego tekstu się zbliża – cholera! Jarecki idzie!

JJ – Konrad! Zygfryd! Oddaliłem się do polityki bieżącej, a wy co mieliście robić, że spytam retorycznie? Mieliście ciągnąć wesołą krzyżacką gadułę, a tu jakieś pieprzenie w bambus widzę! Co to jest w ogóle za gaduła? Nawet nie ma gdzie pointy wetknąć – Konrad, o czym miało być? Co głowę spuszczasz? Z Policzków, tfu! Z Polaczków miałeś się nalewać, a ty znowu o dawnych czasach. Czy Autor nie może na chwilę zostawić swoich bohaterów samopas? W dawnych czasach autor powieści mógł całymi wieczorami wysiadywać w knajpie i obmacywać hoże kelnerki, a tekst sam się pisał, bo bohater wiedział co ma robić, a nie tylko siedzieć na dupie i jojczyć!

O – Ja zgodnie z wytycznymi poganiałem fajerkę!

JJ – Już ja ci dam fajerkę! Widzicie ten klawisz z napisem DELETE?

Macie szczęście, że jesteśmy w publicznym miejscu, czyli na blogu, bo inaczej byśmy pogadali!

Ocena wpisu: 
0
Brak głosów