Dominika Wielowieyska manipuluje w „Gazecie Wyborczej”

Obrazek użytkownika Filip_Stankiewicz
Kraj

W „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł Dominiki Wielowieyskiej „Nieudany skok Ryszarda Bugaja na Agorę”, który zawiera szereg przekłamań. Na wstępie autorka pisze „W "Gazecie Wyborczej", broniąc interesu podatników i obywateli, zwalczamy patologiczne układy biznesowo-polityczne, takie jak afera żelatynowa, afera Rywina, Orlenu, hazardowa czy afery w systemie SKOK-ów.” Pytanie czy i jak „Gazeta Wyborcza” opisuje ogromne afery związane z bankami, jak te dotyczące bezprawnych kredytów frankowych czy oszukańczych polisolokat? Co do afery Rywina to Adam Michnik ujawnił ją dopiero jakieś pół roku po propozycji Rywina. Bardzo mnie zastanawia dlaczego tak późno. „Gazeta Wyborcza” tłumaczyła, że prowadziła przez ten czas „dziennikarskie śledztwo”, ale nie przedstawiła wymiernych efektów tego śledztwa.

 

Następnie Wielowieyska pisze o kontaktach prawicy ze środowiskiem SKOK-ów: „Parlamentarzyści PiS, a także prawnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego Andrzej Duda, sprzyjali interesom jednego biznesmena.” Tymczasem SKOK-i to jest kilkadziesiąt niezależnych podmiotów w których szefami byli też ludzie związani z WSI jak w SKOK „Wołomin” czy z PO jak w SKOK „Kopernik”. Zagranicą SKOK-i działają z powodzeniem, na przykład w Irlandii podczas kryzysu banki zbankrutowały, a SKOK-i przetrwały. Zatem nie można mówić, że SKOK-i to własność Grzegorza Biereckiego. Kierowana przez niego Kasa Krajowa SKOK miała prawo wprowadzać zarządy komisaryczne, ale nie korzystała z tego nagminnie.

 

Co do działań Andrzeja Dudy to prezydent Lech Kaczyński miał nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek skierować do Trybunału Konstytucyjnego ustawę niezgodną z Konstytucją - o tym, że była niezgodna z Konstytucją wiemy z wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał dwa jej artykuły za niezgodne z Konstytucją (może uznałby więcej, ale w niewyjaśnionych okolicznościach Bronisław Komorowski nie dysponując żadnymi ekspertyzami sugerującymi taki krok wycofał większość artykułów tej ustawy z Trybunału Konstytucyjnego). Był też stawiany zarzut, że prezydent Lech Kaczyński posłużył się ekspertyzami SKOK-ów - autorka nie dopuszcza myśli, że ekspertyzy SKOK-ów do ustawy ich dotyczącej były po prostu słuszne, rzetelne, trafne. Jeśli jakiejś instytucji dotyczy zmiana prawa to nie znaczy, że jej argumenty mówiące, że dana ustawa jest zła są niesłuszne. To jakiś absurd.

 

Ważne w tym kontekście jest pytanie dlaczego w myśl nowej ustawy przegłosowanej przez koalicję PO-PSL SKOK-i muszą mieć większe rezerwy niż banki? Czy to uczciwa konkurencja? Czy PO-PSL nie służą aby interesom banków kosztem interesów obywateli?. Na to wskazują też działania rządu PO-PSL, który walczy w Luksemburgu, by bankierzy nie „stracili” tego, co bezprawnie zagarnęli milionom Polaków. Szczegóły w linku pod artykułem. Profesor Witold Modzelewski powiedział po tym zachowaniu, że rząd PO-PSL "jest nic nie znaczącym dodatkiem do interesów kilku banków".

 

Następnie autorka tekstu pisze „Bierecki wytransferował majątek z fundacji mającej wspierać SKOK-i do spółki, w której jest współudziałowcem i z której wypłaca sobie sute dywidendy.” Tymczasem fundacja nie miała możliwości bezpośredniego wspierania SKOK-ów, a jedynie cele edukacyjne. Gdy fundator zdecydował o likwidacji fundacji środki mogły trafić tylko na cel edukacyjny, dlatego powstał „Instytut Spółdzielczy”, którego założycielem był między innymi Grzegorz Bierecki..Co do transferu zagranicę może to budzić pewne wątpliwości, ale zapewne zdecydowały o tym względy podatkowe. Czy gdy zagraniczne firmy w tym banki transferują zagranicę rocznie około 70 miliardów złotych to „Gazeta Wyborcza” poświęca temu odpowiednio dużo miejsca? Wspomniany Instytut ma około 70 milionów złotych czyli około 1000 razy mniej, co potęguje wrażenie, że sprawa „Instytutu Spółdzielczego” jest rozdmuchana.

 

Chwilę później Wielowieyska odpowiada na argument Ryszarda Bugaja, że sukces „Gazety Wyborczej” był przede wszystkim następstwem statusu, jaki uzyskała: pierwszej legalnej w obozie komunistycznym codziennej gazety opozycyjnej. Autorka odpowiada, że taki sam status miały "Tygodnik Solidarność" wśród tygodników czy "Express Wieczorny", które otrzymało środowisko Porozumienia Centrum i że oba tytuły z braku umiejętności zarządców zostały zmarginalizowane. „Tygodnik Solidarność” miał nakład 100 tysięcy egzemplarzy, a „Gazeta Wyborcza” od 500 tysięcy do 1 miliona. Nakładu "Expresu Wieczornego" nie znam, ale gazeta ta była nastawiona na sensację, więc nie było na nią takiego głodu obywateli po 1989 roku, jak na polityczną „Gazetę Wyborczą”. Gazeta szybko została sprzedana szwajcarskiej spółce Marquard Media i to ta spółka wydawała ją 7 lat, po tym czasie nie poradziła sobie z dalszym zarządzaniem nią i zamknęła ją. Co do „Tygodnika Solidarność” to teraz ma on około 20 tysięcy egzemplarzy nakładu, a „Gazeta Wyborcza” ma niewiele ponad 200 tysięcy nakładu. Czyli „Tygodnik Solidarność” stracił 80 tysięcy egzemplarzy nakładu, a „Gazeta Wyborcza” minimum 300 tysięcy egzemplarzy nakładu. Oczywiście sprzedaż jest nieco niższa od nakładu. Zatem kto bardziej zmarginalizował swoją gazetę?

 

Następnie autorka cytuje Ryszarda Bugaja i mu odpowiada: "I SKOK, i Agora to były przedsięwzięcia z misją. Ale po latach - dzięki przekształceniu w spółkę akcyjną - Agora (analogicznie do "instytutu spółdzielczego" - to spółka Biereckiego) - staje się własnością wpływowych przedstawicieli środowiska (bez Adama Michnika) związanych z >>Gazetą<<. Dziennikarze i menedżerowie dostają akcje za symboliczną złotówkę, a już na pierwszej sesji giełdy ich wartość jest wielokrotnie większa" - pisze Bugaj. Jego porównanie jest zakłamane. Michnik, jeden głównych autorów sukcesu "Wyborczej", akcji rzeczywiście nie wziął, wzięli za to wszyscy pracownicy do najniższego szczebla, nie tylko dziennikarze. Natomiast Bierecki nic żadnym pracownikom nie dał, tylko z bratem i kolegą przejęli ponad 65 mln zł z systemu SKOK-ów do własnej spółki.”

 

Autorka zdaje się nie dostrzegać, że wpływowi przedstawiciele środowiska „Gazety Wyborczej” otrzymali znacznie więcej akcji niż pracownicy niższego szczebla. Ale co ważniejsze nie zauważa, że Grzegorz Bierecki nie mógł przekazać akcji fundacji pracownikom SKOK-ów, a po przekształceniu w „Instytut Spółdzielczy” instytut ten nie zatrudniał pracowników kilkudziesięciu SKOK-ów, więc dlaczego miałby przekazać akcje nie swoim pracownikom? Fundacja otrzymywała pieniądze ze SKOK-ów, ale za swoje usługi, a nie jako darowizny. Fundacja miała cele edukacyjne, a nie biznesowe - nie mogła tych pieniędzy przeznaczyć na inny cel niż edukacyjny. Zresztą przeniesienie środków fundacji do instytutu miało miejsce w 2010 roku, gdy nawet te SKOK-i związane z WSI i PO nie miały widocznych problemów. Kończąc ten wątek - co z tego mieli ludzie opozycji, że pracownicy dostali akcje "Agory", skoro „Gazeta Wyborcza” była gazetą całej opozycji, a stała się gazetą sympatyków komunizmu i zwalczania prawicy, że przypomnę tylko słynne słowa Adama Michnika o generale Kiszczaku „człowiek honoru” czy słynny artykuł „patriotyzm jest jak rasizm”?

 

Następnie Wielowieyska stawia tezę mającą niewiele wspólnego z faktami: „Pod szlachetnym szyldem spółdzielczości Bierecki oplótł SKOK-i systemem kontrolowanych przez siebie i kilka osób spółek, które wysysały z Kas pieniądze na potęgę. W efekcie dziś trzeba drobnym ciułaczom wypłacić ponad 3 mld zł z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, na który zrzucają się klienci wszystkich banków. A na boku Bierecki i jego koledzy zabierają majątek fundacji, która się dzięki SKOK-om wzbogaciła.” Tymczasem to nie przez Biereckiego BFG musiał wypłacić 3 mld zł, ale przez m.in. władze SKOK "Wołomin" (2 miliardy 200 milionów złotych strat) o nieprawidłowościach w której Bierecki powiadomił KNF. A KNF wprowadziła zarząd komisaryczny dopiero półtora roku po zawiadomieniu prokuratury, zatem to KNF związana z PO (jej szefem jest były zastępca wiceprezes PO Hanny Gronkiewicz-Waltz w zarządzie Warszawy) jest winna. Kolejne 200 milionów strat to SKOK "Kopernik" zarządzany przez kandydata PO w wyborach. W dodatku część tych 3 miliardów złotych zapewne uda się odzyskać. Co do fundacji to fundator, a nie Grzegorz Bierecki zdecydował o jej likwidacji i przekazaniu jej środków do „Instytutu Spółdzielczego”, więc słowa mówiące, że Bierecki i jego koledzy na boku zabierają nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, bo oni te środki otrzymali na cele edukacyjne, a nie sami wzięli.

 

Na koniec autorka chwali się wygraną w procesie z Andrzejem Lepperem, który napisał, że Agora zyskała dzięki zmianie przepisów podatkowych przez co sprzedaż otrzymanych za friko akcji Agory została zwolniona z podatku. Lepper musiał przeprosić, bo napisał nieprecyzyjnie - nie skorzystała Agora, ale pracownicy Agory. Czyli środowisko „Gazety Wyborczej” odniosło korzyść na zmianie ustawy. Zatem radość z wygrania tego procesu nie może przysłonić tego chyba niezbyt chlubnego faktu.

 

Filip Stankiewicz



 

Źródła:

http://wyborcza.pl/1,75968,17683135,Nieudany_skok_Ryszarda_Bugaja_na_Agore.html

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/finanse/stanowisko-rzadu-w-sprawie-wegierskich-kredytow-frankowych-czyli-niechciany-sukces/x6gkkl#mark

http://wpolityce.pl/gospodarka/238687-polski-rzad-walczy-w-luksemburgu-by-bankierzy-nie-stracili-tego-co-bezprawnie-zagarneli-milionom-polakow

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)