Sensacje Wiśniewskiego: nagrał trzy próby lądowania!

Obrazek użytkownika civilebellum
Historia

I to w ciągu godziny – od 7.38 (zatem już po lądowaniu jak-a z dziennikarzami) do 8.38 (zatem PRZED rzekomą katastrofą tupolewa). Mówi Wiśniewski:

Z tego co mam nagrane na kamerze to chyba było 3 podejście. Drażniło mnie to bo zastawiałem się jak to jest, że jestem ustawiony na podejściu a słychać a nie widać samolotu. https://smolensk1004.wordpress.com/2011/02/17/co-widzial-slawomir-wisniewski/

Biorę ci tą kamerę, wyłączam ją - bo akurat nie bardzo już miałem co nagrywać, no bo ileś tam samolotów przeleciało - a ostatni kurde przegapiłem, no to mówię trudno, zdarza się, no w takiej mgle, no to bywa … https://www.cda.pl/video/106361701 (4’50’’-5’05’’ mat. wideo)

- tu Wiśniewski myślał, że przegapił tupolewa właśnie, ale to nie był, jak wiemy, tupolew; ta pomyłka (całkiem usprawiedliwiona gdy zważyć na mgłę i fakt, że i tupolew i rosyjski ił mają TE SAME silniki) zdarzyła mu się po raz drugi:

Godzinę wcześniej wydawało mi się bowiem, że maszyna lądowała. Wówczas również słyszałem huk silników. http://archiwum.rp.pl/artykul/939981-Widzialem--spadajacy-samolot.html - i tu ciekawostka taka: jeśli by przyjąć, że jakaś „maszyna lądowała godzinę wcześniej” to nie ma takiej pary samolotów (wg Mak-Millera), która by wrażeniom słuchowym Wiśniewskiego mogłaby sprostać: to co tam jeszcze latało?

 

Dlaczego piszę, że w ciągu godziny? Bo materiał, który Wiśniewski przedstawił na pamiętnym posiedzeniu ZP tyle właśnie trwał:

Odnoszę wrażenie, że ktoś namieszał, prawdopodobnie pan Bartłomiej Misiewicz, który nie wiem skąd wpadł na genialny pomysł, by powiedzieć, że ja mam jakiś dotąd niepublikowany, nie wiadomo skąd zebrany materiał. Powiedziałem, że mam materiały, które wezmę do Sejmu, jako element wsparcia pamięci niż sensacji - powiedział Wiśniewski w radiu ZET.

- W rozmowie z dziennikarzem zrelacjonowałem moją rozmowę telefoniczną z panem Wiśniewskim. Poinformował mnie, że zaprezentuje na posiedzeniu zespołu trzy filmy. Jeden 7-minutowy, który obiegł cały świat, jeden - cytuję - ogólnikowy godzinny, i jeden z miejsca katastrofy, który nie był znany opinii publicznej - wyjaśnił w rozmowie z PAP Misiewicz.

- Nie było zamieszania. Filmy zaprezentowane podczas posiedzenia zespołu nie były zmontowane, zostały przedstawione w całości. [Wiśniewski] Poinformował też, że nie zeznawał jako świadek w rosyjskiej prokuraturze; nie był też proszony przez polską komisję (badającą przyczyny katastrofy), której przewodniczy szef MSWiA Jerzy Miller o złożenie wyjaśnień. https://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/318002,Poslowie-obejrzeli-filmy-ze-Smolenska-To-inny-obraz-katastrofy 24.02.2011

 

Jakieś jednak zeznania Wiśniewski złożył* – w polskiej prokuraturze, choć dopiero… dwa tygodnie po Tragedii. Przekazał też swoje nagrania:

Po skończeniu pracy wzięliśmy sprzęt i pojechaliśmy pociągiem do domu. Żadnych utrudnień nie było. To mnie troszeczkę zdziwiło, bo przecież w ciągu kilku dni informacje się rozeszły - kto, gdzie był, a ja też się przedstawiłem, sprawdzali mnie też w hotelu. Ale nikt nie chciał mnie przesłuchać. Kilka osób chciało na dworcu ze mną robić wywiady, ale odpowiedziałem, że nic z tych rzeczy. Moją wiedzę w postaci materiałów, którymi dysponuję, przekazałem komisji ministra Jerzego Millera, a przede wszystkim Prokuraturze Wojskowej**. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/swiadek-katastrofy-tu-154-to-mnie-zdziwilo/j1j5l 24 lut 11 (ciekawe skądinąd, jak mu się te materiały rozmnażały).

Takie potraktowanie ewidentnego materiału dowodowego może dziwić, bo stoi w sprzeczności z praktyką tej prokuratury, która bezzwłocznie przecież, bo tuż po wylądowaniu powracającego ze Smoleńska w dniu Tragedii jak-a40, „zaaresztowała” nagranie tego samolotu, czym się zresztą pochwaliła:

Za dowody rzeczowe w toku śledztwa uznano m.in.: zabezpieczone w początkowej fazie śledztwa (głownie w 36 Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego w Warszawie) przedmioty i dokumenty dotyczące organizacji i przygotowania lotu w postaci dokumentacji technicznej, książki rejestracji danych kontroli lotów, dokumentacji szkoleniowej załogi samolotu, dokumentacji meteorologicznej, medycznej, próbek paliwa, zapisów z kamer Wojskowego Portu Lotniczego, nośnika dźwięku magnetofonu pokładowego samolotu JAK 40 nr 044 http://niezniknelo.pl/NPW/www.npw.gov.pl/491-Przedmiotyzabezpieczonenamiejscukatastrofy.html

- ale proszę zwrócić uwagę, że o nagraniu Wiśniewskiego mowy nie ma… i niestety nadal nic o tym nagraniu nie wiemy (podobnie o taśmie jak-a): takie ono kłopotliwe?

Z całą pewnością! Bo trzy przeloty nad Siewiernym (po wylądowaniu jak-a i przed rzekomą próbą tupolewa o godz.8.41) to nie lada kłopot dla każdej władzy: co bowiem tam jeszcze, w ciągu  „godziny Wiśniewskiego”, latało?***

 

 

 

*Pan Sławomir Wiśniewski składał wiele relacji i był przesłuchany przez prokuraturę. http://telewizjarepublika.pl/poznaj-dokladne-relacje-swiadkow-ws-katastrofy-w-smolensku,61420.html - choć, jak wynika z dołączonego do tekstu wideo, dotyczyły one nie filmu (!), tylko widoku z okna w momencie, gdy przelatywał tam jakiś samolot (kamerę miał już wyłączoną)

**ustalić, kiedy przekazał – bez dostępu do akt – się nie udało, ale jak wiemy Komisja Millera podparła się nimi ustalając na ich podstawie… godzinę „katastrofy”; z kolei prokuratura mogła je „zapotrzebować” dopiero „przy okazji” pojawienia się w Internecie, na początku lutego 2011 „nieznanego filmu z katastrofy” (produkcji rzecz jasna radziec… zapędziłem się: rosyjskiej)**** – no i zbliżało się akurat „wysłuchanie przed ZP” (infantylnie zagadane przez Przewodniczącego i Członków)…

***My, Niepoprawni blogerzy „smoleńscy” już dawno wskazaliśmy, co latało: trzykrotnie major Frołow w swym tajemniczym il-e. Teraz z pozostaje tylko czekać, aż Pan Prokurator Pasionek opublikuje wreszcie ten swój raport i dokona oficjalnego przewrotu kopernikańskiego w śledztwie urzędowym: ma przecież do swej dyspozycji DOWÓD RZECZOWY: film Wiśniewskiego. CAŁY film. Notka ma na celu sprawić, by broń Boże o nim nie zapomniał.

**** W internecie pojawił się nowy film, który pokazuje miejsce katastrofy prezydenckiego Tupolewa pod Smoleńskiem. Ponad dziesięciominutowe nagranie zamieścił serwis eOstrołęka.pl Nagraniem zainteresowali się już śledczy. Jak podało, RMF FM prokuratura wojskowa zwróci się do portalu o przekazanie filmu z miejsca katastrofy smoleńskiej. Śledczy chcą sprawdzić, czy nagranie jest nowe i czy może stać się kolejnym dowodem. Biegli mają dokonać analizy filmu. Porównają go także z innymi nagraniami, którymi dysponują śledczy a także z kilkuset fotografiami z miejsca katastrofy. Pierwszy film z miejsca katastrofy nagrany telefonem komórkowym tuż po niej i umieszczony w internecie, autorstwa Wołodii Safonienko, jest już analizowany przez wojskowych prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie katastrofy. https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/nieznany-film-ze-smolenska-prokuratura-chce-nagrania,160676.html 03 lutego 2011 – i aż się prosi zapytać, czy POLSKI film też był przez prokuraturę (aby sprawdzić, czy nagranie może stać się kolejnym dowodem) „analizowany”? bo jakoś na to nie wygląda...

 

P.S.

Konsekwencje tytułowej sensacji przedstawię w kolejnej notce:

"Łopatologia smoleńska (5) - Wiśniewski"  

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)

Komentarze

wg oficjalnych danych zawartych w dokumentach.

1. O godzinie 8:50 c.m.(6:50 c.p.) lądował jakiś samolot na Siewiernym, o którym rozmawiali na Krasnokutskij i Sypko:

9:21:07,5 c.m.(7:21:07,5 c.p.)

WS2 (Krasnokutskij)

- …. on ląduje o ósmej pięćdziesiąt. A teraz widzialność, no, teraz już się poprawia, ale nikt, i Marzenko, wczoraj cały dzień rozmaw2ialiśmy, nikt mgły nie zapowiadał. I rano wszystko było normalnie. A tu nagle, o godzinie dziewiątej, tak się zaciągnęło, widzialność mniej więcej tysiąc dwieście. No normalnie wylądował. Myślę, że jest dobrze wyposażony, bo przecież to niezły samolot. No w zasadzie wylądował normalnie, dobrze się spisali. Myślałem, prawdę mówiąc, że odejdzie na drugi krąg. W zasadzie to wszystko i myślę, że o dziesiątej trzydzieści, ze teraz temperatura się podniesie, no w każdym razie nie powinno być gorzej niż półtora.

O lądowaniu samolotu na Siewiernym o godzinie 8:50 pisała PO W-wa Praga w Postanowieniu o umorzeniu śledztwa w wątku cywilnym, przypisując to lądowanie z godziny 8:50 c.m. samolotowi Jak-40 nr 044 z dziennikarzami :

(...)

Wcześniej, około godziny 8.50 czasu miejscowego na lotnisku w

Smoleńsku wylądował samolot Jak-40 z dziennikarzami, którzy po

przeprowadzeniu kurtuazyjnej odprawy paszportowej udali się autokarami na

cmentarz do Katynia.

(...)

2. Lądowanie Jak-40 nr 044 z dziennikarzami o ~9:15 c.m.(7:15 c.p.)

3. I-sze podejście IŁ-76 o 9:25:47,2 c.m.(7:25:47,2 c.p.)

4. II gie podejście IŁ-76 o 9:38:46,6 c.m.(7:38:46,6 c.p.)

Czas kręgu wyniósł: 0:12: 59,4 czyli ~13 minut

5. Po odejściu IŁ-76(nie wiemy po jakim czasie) pojawił się nad Siewiernym jakiś samolot, o którym pisał Edmund Klich w piśmie do D.Tuska z dnia 15.04.2010 roku:

(...)Po odlocie samolotu ił-76 z KL nawiązała łączność załoga jakiegoś samolotu, który chciał lądować na lotnisku w Smoleńsku i KL nie wydał zgody na lądowanie. (...)

Pismo to zamieścił E.Klich w swojej książce pt. „Moja czarna skrzynka”, Dokumenty (11);

6. Następny był ten, który uległ "katastrofie"

 

Jeśli przyjmiemy, że o godzinie 8:50 c.m.(6:50 c.p.) lądował na Siewiernym jakiś samolot(a dwa źródła to potwierdzają, to musiał odlecieć przed lądowaniem Jaj-40 nr 044, gdyż załoga Jak-a nie zauważyła, by jakiś samolot tam się znajdował(oprócz ruskich na stojankach). Takie odejście odnotował S.Wiśniewski, bo opowiadał, że biegnąc na miejsce "katastrofy" myślał, że to ten samolot, którego start słyszał "około godzinę przed katastrofą"(mówił, że  być może poleciał by zatankować paliwo).

W dniu 21 października 2010 r., odbyło się posiedzenie połączonych sejmowych  Komisji Infrastruktury oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka podczas którego doszło do przesłuchania  Przewodniczącego PKBWL, przedstawiciela Polski akredytowanego przy MAK, płk Edmund Klicha.

Jednym z wątków przesłuchania była sprawa nieudanych podejść do lądowania na lotnisku Siewiernyj, rosyjskiego samolotu transportowego IŁ-76MD w dniu 10.04.2010 roku, które miały miejsce po lądowaniu samolotu Jak-40 nr 044 a przed planowanym lądowaniem samolotu TU154m nr 101 ze śp. Prezydentem Lechem Kaczyńskim, Jego Małżonką i członkami oficjalnej Delegacji na Uroczystości 70 - tej Rocznicy Zbrodni Katyńskiej na pokładzie.

Oto fragment stenogramu z tego przesłuchania, dotyczący tej kwestii:

(…)Jeśli chodzi o przelot. Myśmy oczywiście nie badali, no bo nie udostępniono, nie pytaliśmy nawet, że to AWACS, ale wiem, że to był samolot cargo ze sprzętem, tzn. że miał sprzęt na pokładzie w celu zabezpieczenia wizyty. I ten samolot dwukrotnie przechodził na drugie zajście, i to było... ja nie chcę teraz mówić, jak długo, ale to było ok. pół godziny przed katastrofą, więc on już odszedł dawno... (...)

Jeśli za punkt odniesienia weźmiemy oficjalny czas(z Raportów) odejścia IŁ-76MD  na lotnisko zapasowe jako ~7:39 c.p., to wtedy czas "katastrofy" podany przez płk. Edmunda Klicha wyniesie:

~7:39 +~0:30) = ~8:09 c.p.

Odnosząc ten orientacyjny czas "katastrofy" do relacji S.Wiśniewskiego o starcie jakiegoś samolotu "około godzinę przed "katastrofą" to byłby to start około godziny: ~8:09 - 1:00 =~7:09 c.p. czyli kilka minut przed lądowaniem Jak-40 nr 044

Czas "odgłosów", które słyszała załoga Jak-40 nr 044 to wg zeznań śp. Musia kilkanaście minut po godzinie 8-mej c.p. czyli 10-tej czasu miejscowego.

O "katastrofie" około 10-tej rano pisały media rosyjskie, mówił w swej relacji ze Smoleńska dziennikarz TVP, Marek Pyza:

„Tam runął samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim , około godziny dziesiątej”

(Pytany niedawno o tę wypowiedź zasłonił się napięciem i zdenerwowaniem)

Także zapis z Raportu Millera wskazuje na godzinę ~10-tą c.m.("około trzy godziny po wschodzie słońca z godziny 3:02 UTC):

"1.7.6. Pora dnia, oświetlenie

Wschód słońca w Smoleńsku w dniu wypadku był o godz. 03:02. Wypadek zdarzył się w porze dziennej, około trzech godzin po wschodzie słońca."

Sytuacja wyglądała tak, że zaplanowano w ramach operacji fałszywej flagi jaką były te wydarzenia z 10.04.2010 roku, iż w mniej więcej tym samym czasie będzie zbliżał się do Siewiernego TU154M nr 101 z Delegacją na pokładzie i samolot-dubler, mający dokonać inscenizacji katastrofy.

TU154M nr 101 leciał po ASKIL wg trajektorii poziomej zapisanej w FMS:

ASKIL-DRL1-10XUB-DRL-XUBS(wg procedury z nawrotem)

a dubler pokonywał trasę zbliżoną do tej z raportu MAK(niby po kręgu zaczynając od drugiego zakrętu)

Ten, o którym informował E.Klich D.Tuska to TU154M nr 101 odesłany na zapasowe lotnisko(z punktu 10XUB, przed czwartym zakrętem, a ten którego odgłosy słyszała załoga Jak-40 nr 044, słyszeli i widzieli liczni świadkowie(np. dr Bodin zeznał, że około 10-tej zbierał się do odjazdu z działki i nagle....,

Pracownik pobliskiego salonu KIA przyszedł do pracy na 10-tą i....podszedł do okna słysząc nienaturalny odgłosy samolotu i gdy pobiegł na miejsce zdarzenia to zdziwił się, ze nie mógł dostrzec ciał ofiar.

Czas lotu TU154M nr 101 od startu o godzinie 7:20:17(MAK przesunął tę godzinę na 7:27:17) do 8:42(o tej godzinie D.Górczyński zaczął, po rozmowie z funkcjonariuszem FSB Kozłowem, rozsyłać "wici" do Stachelskiego będącego na Memoriale w Katyniu i do W.Batera z którym była Lidia Kelly z Reutersa(jej pierwsza depesza pojawiła się na stronie Reutersa o 3:13 ET, potem zmieniono jej czas na 3:23 ET by ostatecznie zostać zmieniony na 3:28 .....EDT i to nie było ostatnie słowo Reutersa w sprawie godziny opublikowania tej depeszy, gdyż obecny wygląd strony pokazuje godzinę: APRIL 10, 2010 / 9:32 AM / 8 YEARS AGO

https://www.reuters.com/article/poland-president-crash/polish-presidents-plane-crashes-in-russia-official-idUSLDE63901P20100410

Przez lata spece od medialnego kitu dostosowywali czas do aktualnych potrzeb. Za ten news dostała nagrodę w Londynie tak jak W. Bater w Polsce)

upłynęło około 82 minuty co daje dystans jaki pokonał TU154M nr 101.

Licząc ten dystans przy średniej prędkości przelotowej ~740 km/h czyli 12.13 km/min( na trasie Okęcie -Siewiernyj lot był na FL330 a z Siewiernego  do Sieszczy, z uwagi na mały dystans, lot mógł się odbywać na poziomie FL120 czyli około 3700 m , otrzymamy przebyty dystans ~1011 km.

Odległość (po trajektorii lotu) z Okęcia do 10XUBS na Siewiernym i z 10XUB do lotniska wojskowego Sieszcza to w przybliżeniu ten wyliczony dystans ~1011 km.

Uwaga: To przesunięcie czasu startu TU154M nr 101 wynika nie tylko z informacji B,Klicha w piśmie do Sejmu(7:21) czy z relacji świadków ale wynika z analizy czasu wznoszenia samolotu od poziomu płyty startowej do poziomu przelotowego FL330(~10000 m), który wg obu Raportów wynosił 15 minut, co jest czasem krótszym od stosowanego w lotnictwie pasażerskim(minimum 20 minut). Taki czas przewidywał w swym planie lotu płk. Stroiński.

Ciekawostka: w Raportach (rys. trajektorii pionowej) opisano poziom drogi startowej 29/11 jako 63 mnpm a w rzeczywistości, która potwierdzają dokumenty lotniska, jest to poziom 110 mnpm.

Krótki czas wznoszenia to duża prędkość zmiany ciśnienia w kabinie pasażerskiej, które wpływają na dyskomfort pasażerów(zdrowych) a u starszych i schorowanych(a tacy pasażerowie byli na pokładzie TU154M nr 101) mogłyby prowadzić do zaburzeń świadomości a w skrajnych przypadkach do utraty przytomności(patrz medycyna lotnicza).

 

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1572628

"oficjalne dane zawarte w dokumentach" - jak piszesz - NIE SĄ OFICJALNYMI DANYMI! Oficjalne dane zawarte są w konkluzji Raportu Millera i nic tego nie zmieni: ani to, co podałeś (my to wszystko znamy przecież od dawna), ani to, co ma niby z tego wynikać, a to dlatego, że NIE POWSTAŁ JESZCZE OFICJALNY RAPORT POLSKIEJ PROKURATURY.

Ty odgrzewasz stare kotlety, a ja dostarczam jej nowe fakty: taka to różnica.

P.S.- w nowej "Łopatologii" pokazuję, że Wiśniewski NIE MÓGŁ zacząć nagrywać przed 7.30 - mówi ci to coś?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1572716