Gazeta Wyborcza odgrzewa "aferę stoczniową"

Obrazek użytkownika kataryna
Kraj

Gazeta Wyborcza: To rząd PiS zaczął rokowania w sprawie zakupu majątku polskich stoczni przez konsorcjum, które reprezentował Libańczyk El-Assir .
(...) Z informacji zebranych przez "Gazetę" wynika, że od listopada
2006 r. do czerwca 2007 r. wysocy urzędnicy Ministerstwa Skarbu oraz
prezydencki minister Robert Draba prowadzili w Polsce i w Kuwejcie
intensywne rokowania w sprawie zakupu majątku polskich stoczni. Pośredniczył w nich Rahman Abdul El-Assir , od 1978 r. realizujący kontrakty z polskim przemysłem zbrojeniowym. (...) Reprezentował konsorcjum SPF Communication Team związane z holenderskim Fortis Bankiem .
Ale stał za nim biznes wywodzący się z Kuwejtu i Kataru. Ten sam, który
jako konsorcjum United International Trust N.V wiosną 2009 r. jako
jedyny stanął do przetargu na polskie stocznie, obiecał je kupić. (...)
Od jesieni 2006 do wiosny 2007 r. wiceministrowie skarbu - Paweł
Piotrowski, Ireneusz Dąbrowski i Sławomir Urbaniak - jeździli do
Kuwejtu, by omawiać właśnie m.in. sprawę zakupu stoczni. (...) W marcu
2007 r. do rozmów z El-Assirem włączyła się Kancelaria Prezydenta Lecha
Kaczyńskiego. Libańczyka miał zarekomendować jeden z przywódców
stoczniowych związków zawodowych. Dotąd znany był tylko wątek pomocy
El-Assira w sprzedaży do Gruzji polskich rakiet typu Grom. (...) Według
naszych informacji El-Assir był sprawdzany również dlatego, że z Drabą
załatwiał kontrakt stoczniowy. Pierwszy raz Draba w tej sprawie poleciał do Kuwejtu na przełomie kwietnia i maja 2007 r. W
rozmowach z El-Assirem towarzyszył mu b. prezes Bumaru Roman Baczyński
wcześniej współpracujący z Libańczykiem przy kontraktach zbrojeniowych .
Potem była seria wizyt i rewizyt. El-Assir był w Warszawie 28 maja, 8 i
18 czerwca. Spotykał się z Drabą i prezesem Agencji Rozwoju Przemysłu.
6 czerwca do Kuwejtu (znów z Baczyńskim) poleciał Draba. (...) -
El-Assir był pewny, że rozmowy o zakupie polskich stoczni, ale także o
kontraktach na broń i gaz będą po zmianie rządów kontynuowane. Draba
miał reprezentować jego interesy w Polsce - mówi nam osoba znająca
szczegóły negocjacji z 2007 r. (...) Jasiński zaprzeczał: - Minister
Grad mija się z prawdą. W czerwcu 2007 r. do resortu skarbu nie
wpłynęła oferta holenderskiego Fortis Banku dotycząca stoczni. Było
sondowanie różnych inwestorów, które nie zakończyło się złożeniem
ofert. (...) Dlaczego zatem w 2007 r. PiS zapoczątkował transakcję z
El-Assirem?

Nie wiem dlaczego rząd odgrzebuje sprawę szczęśliwie dla niego
zapomnianej "afery stoczniowej", być może jest to uderzenie
wyprzedzające, albo pójście za ciosem. Skoro udało się wcisnąć "aferę
hazardową" PiSowi, to może ten sam numer uda się z "aferą stoczniową",
i niedługo już nikt nie będzie pamiętał nagrań na których wysocy
urzędnicy państwowi holują bliżej nie znanego "katarskiego inwestora",
którego nawet w googlach nie potrafili znaleźć.

Ale skoro temat wraca, warto się przyjrzeć nowym informacjom. Mam
ograniczone zaufanie do autorów artykułu, który na dodatek jest
napisany jest tak, żeby nie można było zrozumieć o co właściwie chodzi,
zakładam jednak, że spora część podanych przez nich informacji jest
prawdziwa lub bliska prawdy. Jakie z tego wnioski? Ja mam trzy.

Po pierwsze, wątpliwości dotyczące samego przetargu są coraz poważniejsze.
Okazuje się, że transakcja, która podobno miała zostać przeprowadzona w
drodze otwartego, przejrzystego i niedyskryminującego nikogo przetargu
publicznego, była przygotowywana już od kilku lat pod jednego
inwestora, z którym negocjowały kolejne rządy. Najpierw wielomiesięczne
negocjacje, potem specustawa, a potem otwarty przetarg, w którym
urzędnicy robili wszystko aby wygrał ten jeden, wcale nie przypadkowy,
bo dogadywany od dawna, potencjalny nabywca. Wiedząc, że "katarski
inwestor" pojawił się na długo przedtem zanim sprzedaż majątku
postoczniowego stała się w ogóle możliwa, warto byłoby się przyjrzeć
samej specustawie, czy czasem nie została przygotowana właśnie pod
interesy tego jednego kupca, z którym transakcja od dawna była
omawiana.

Po drugie, wątek powiązania transakcji stoczniowej z płatnościami starych zobowiązań Bumaru jest coraz bardziej prawdopodobny.
Świadczy o tym zaangażowanie byłego prezesa Bumaru w rozmowy o
sprzedaży stoczni. Jego udział w rozmowach zastanawia, jeśli nie
znajdzie się jakieś sensowne wytłumaczenie dlaczego brał w nich udział,
trudno będzie się oprzeć wrażeniu, że faktycznie transakcja stoczniowa
i transakcja zbrojeniowa były jakoś powiązane, a Bumar był obecny w obu. Warto byłoby się też bliżej przyjrzeć Robertowi Drabie, o którym niewiele wiadomo, a zdaje się odgrywał jakąś ważną rolę w transakcji nie leżącej raczej w jego kompetencjach.

Po trzecie, rząd wprowadził w błąd opinię publiczną, wskazując  wrzesień 2008 jako początek relacji z "katarskim inwestorem" . W opublikowanym po wybuchu "afery hazardowej" na stronie Ministerstwa Skarbu Państwa "Kalendarium zainteresowania i udziału inwestora SPF Greenrights w procesie sprzedaży aktywów postoczniowych"
datą, od której według ministerstwa zaczęła się długa i przezabawna
historia "katarskiego" zbawcy polskiego przemysłu stoczniowego, był 9
września 2008 kiedy to do ministerstwa trafił "List
Pana Jaapa Vermana, Dyrektora z Banku Fortis Intertrust (Netherlands)
B.V. reprezentującego SPF Greenrights, do Ministra Skarbu Państwa,
dotyczący możliwego zaangażowania w realizowany projekt prywatyzacji
stoczni".

Dotarłam do tego listu, jego autor już na wstępie pisze "Further
to our correspondence and meetings in connection with the various
Shipyard projects, we write to clarify our client's position and
proposals for going forward with this projects. As you know, we
represent the interests of Greenrights and its beneficial owners",
z czego jasno wynika, że list wcale nie był pierwszym kontaktem z
tajemniczym niedoszłym inwestorem, ale kontynuacją jakiejś
korespondencji i spotkań, na których jego możliwe zaangażowanie w
projekty stoczniowe było omawiane. Dzisiejszy artykuł i wypowiedzi
samego ministra Grada potwierdzają, że "katarski inwestor" nie zjawił
się wcale 9 września 2008 z listem z Fortis Banku, ale dużo, dużo
wcześniej.

Dlaczego więc zostaliśmy wprowadzeni w błąd i dopiero teraz dowiadujemy
się, że obecny rząd tylko kontynuował coś, co zaczęli poprzednicy? Co
się stało, że po kilku miesiącach samotnego tłumaczenia się z fiaska
katarkiej transakcji, minister Grad przypomniał sobie, że nie tylko on,
ale i poprzednik maczał w niej palce? Ciekawe co ma uprzedzić ten nagły
przypływ wspomnień u ministra i nadzwyczajna śledcza aktywność
sprzyjających rządowi dziennikarzy.

Znając życie, wszystko skończy się pewnie na tym jednym artykule, bo
taki już los rządowych wrzutek. A szkoda, bo teraz "afera stoczniowa"
nabiera prawdziwych rumieńców. Okazuje się, że "otwarty przetarg" 
wieńczył od dawna przygotowywany kontrakt, koło którego kręcili się
ludzie związani z Bumarem. W tej sytuacji bajka o urzędnikach, którzy
starali się za bardzo staje się jeszcze zabawniejsza. A pytanie o co
chodziło w "aferze stoczniowej" jeszcze poważniejsze.

Gazeta Wyborcza: PiS i El-Assir czyli jak krytykować samego siebie
Kalendarium Ministerstwa Skarbu Państwa

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

przywalić nam, abyśmy zatracili smak tradycyjnych świątecznych potraw.
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#41188

.... nadal traktuje Polaków jak bezmózgie bydło, ale nawet najbardziej bezmózgie kiedyś się zdenerwuje i przejedzie się rogami po tym gów... wybiórczym.
___________________________________
"Strzeżcie się Wilki, strzeżcie się przynęty..."

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#41233