Demokracja węgierska czy demokracja global-socjalistyczna UE i USA?

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Kraj

 

Witam
 

Socjalistyczny, marksistowski świat dostaje zadyszki z przerażenia i wściekłości. Taki mały kraj jak Węgry i taki jeden niesforny jego przedstawiciel  jak Viktor Orbán - perfidnie wykorzystując kryzys światowego socjalizmu - ośmielają się bowiem budować u siebie polityczny system, który kiedyś pozwalał poszczególnym państwom  na autentyczną demokrację, wolność, suwerenność i niepodległość.
 

Zewsząd zauważyć można niemal pospolite ruszenie apologetów nowego lepszego, globalistycznego i marksistowskiego świata, którzy w imię sławetnego już swojego hasła: "proletariusze wszystkich krajów łączcie się", łączą się w powszechnej, histerycznej wprost krytyce rządu węgierskiego. 
 

Co nimi powoduje? Ano strach, że budowany z takim mozołem od ponad 100 lat nowy, marksistowsko-globalistyczno-totalitarny porządek świata  okaże się jeno syzyfową pracą opętanych mitomanów, dla których świat znajdzie miejsce albo w odpowiednich szpitalach, albo miejscach wygnania, albo w więzieniach...
 

Jak słusznie zauważa seaman w swojej notce pt: "Łamanie demokracji socjalistycznej na Węgrzech" jedną z największych antymarksistowskich zbrodni rządu węgierskiego było uchwalenie poprawki do konstytucji uznającej "...opozycyjną Węgierską Partię Socjalistyczną za organizację przestępczą, która ponosi odpowiedzialność za zbrodnie reżimu komunistycznego. Według tej poprawki, Węgierska Partia Socjalistyczna, która w 1989 roku zmieniła jedynie nazwę z Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, jest spadkobierczynią zbrodniczego reżimu komunistycznego. Gdyby pokusić się o analogię w Polsce, to padłoby na SLD...". 
 

Oczywiście cały postkomunistyczny pomiot podniósł nie lada wrzask oskarżając premiera Węgier o wszystko co najgorsze a przecież jest oczywistością, że za zbrodnie komunistycznie winni odpowiadać jej prawni spadkobiercy, podobnie zresztą jak za zobowiązanie (w tym: finansowe) rządów komunistycznych odpowiadają przecież dalej rządy poszczególnych krajów. Morderca czy złodziej dalej zostaje złodziejem mimo zmiany swoich personaliów a w prawie międzynarodowym obowiązuje ciągłość prawna.
 

Innym grzechem, pierworodnym niemal, był powrót Węgier do naturalnych, chrześcijańskich wartości, które kształtowały współczesną cywilizację europejską od ponad 1000 lat. No cóż... Dla unijnych marksistów faktycznie jest to fakt godny piętnowania, czemu dawali już wielokrotnie wyraz ich poprzednicy w czasach Rewolucji Francuskiej, Rewolucji Bolszewickiej czy okresie marksistowskiego, socjalistycznego i  hitlerowskiego nazizmu oraz marksistowskiego, sowieckiego komunizmu...
 

Jeszcze większy lament wśród światowego establishmentu wzbudziły uchwalone tuż przed Świętami Bożego Narodzenia ustawy reformujące węgierski system finansowy a które ograniczają uzależnienie się tego kraju od finansowych globalistów i międzynarodowych instytucji finansowych (EBC, MFW, BŚ, "banki-goldmanki"). Najśmieszniejsze jest to, że owi krytykanci zarzucają Węgrom ograniczenie niezależności Banku Centralnego  poprzez odebranie jego szefowi prawa wyboru zastępców (teraz będzie ich wskazywać szef rządu), a także zwiększenie do dziewięciu liczby członków Rady Monetarnej, spośród których sześciu będzie nominował parlament. Kuriozalność tej krytyki wynika przede wszystkim z faktu, że z samej definicji banki centralne winny być podporządkowane narodom, którym służą a nie realizować cele finansowe bankierów, często prywatnych jak FED w USA lub też zostawać ubezwłasnowolnione poprzez np. Europejski Bank Centralny. Więc jakież to ograniczenie niezależności tegoż banku, skoro zwiększa się wpływ na jego decyzje monetarne wybranych przez naród węgierski: parlamentu oraz rządu  a tak naprawdę zwiększa się jego niezależność od zewnętrznych instytucji finansowych?* Oczywiście dla światowych lichwiarzy to decyzja karygodna, ograniczająca możliwość drenowania przez nich gospodarki węgierskiej...
 

Doprawdy... Proletariusze w swojej krytyce są tak aberracyjnie i internacjonalistyczne zawzięcie osiołkowato stadni, że krytykują a'priotri wszystko, co jest związane z obecnym prawicowym rządem Węgier, uznając go za "wcielenie wszelkiego zła" (niczym u nas bracia Kaczyńscy i PiS).  Nie podoba im się nawet wprowadzenie podatku liniowego czy też ograniczenie liczby posłów lub zwiększenie znaczenia wyborów sensu largo bezpośrednich (na 199 posłów aż 103 ma być wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych)...
 

Jestem wszelako pewny, że niebawem międzynarodowy zaciąg rewolucjonistów nawiedzi Węgry (co już się zresztą dzieje) i wzorem W. Lenina, L. Trockiego a obecnie różnych "anonimowych" czy "oburzonych" czy antyfaszystów niemieckich będzie próbował wykreować jakieś demonstracje ulicznego gniewu Węgrów, obarczając też  przy okazji Viktora Orbána za 8 letnie rządy złodziejskich socjalistów, które doprowadziły ten kraj do ruiny... (to taka rewolucyjna, marksistowska "mądrość etapu")**.
 

Tak szczerze to nawet rozumiem tą histerię...
 

UE to przecież twórcza kontynuacja ZSRR i całego tzw: "bloku wschodniego", w której dziś największe znaczenia ma Centrala w Brukseli (jak onegdaj Centrala w Moskwie), demokracja nie ma nic wspólnego z jej pierwotnym kształtem (vide: rządy niewybrańców, czyli Komisja Europejska, sprzeczne z demokracją wielokrotne głosowania nad tą samą sprawą aż do momentu uzyskania zamierzonych wyników, zakazywanie wolności słowa i zgromadzeń, co przejawia się m.in. zapisem w TL o karanej antysystemowości demonstrujących krytyków UE).
 

A w USA też już od 1 stycznia 2012 mamy też już niemal trzeci ZSRR, na co wskazuje w swoim tekście (1 stycznia 2012 początkiem DYKTATURY DEMOKRACJI w USA?) Grzegorz Nowak pisząc mi.in: "...Wieczorem 1 stycznia 2012 roku prezydent Stanów Zjednoczonych w wielkiej tajemnicy podpisał „The National Defense Authorization Act” (NDAA). Informacja o tym wydarzeniu pojawiła się tylko na jednym z portali w Teksasie, ale po kilku godzinach została zdjęta. Przez kilka godzin po podpisaniu dokumentu pracownicy ONZ gorączkowo komentowali między sobą ten fakt (...) Podpisany przez Obamę „The National Defense Authorization Act” w praktyce unieważnia pierwszych dziesięć poprawek do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Ustawa deklaruje Amerykę polem walki gdzie każdy obywatel amerykański może zostać aresztowany, osadzony w więzieniu, torturowany a nawet zabity bez procesu. Nie trzeba być nawet oskarżonym gdyż dzięki nowemu prawu które podpisał Obama wojsko i służby policyjne mogą bez powiadamiania rodziny przeprowadzać tajne porwania podejrzanych osób.  Wcześniej projekt ustawy napisany potajemnie przez Senatora Carla Levina i Johna McCaina, został przepchnięty za zamkniętymi drzwiami na posiedzeniu komisji bez żadnego czytania! (...) Teraz oczekuję wkraczania US na etap poszukiwania kolejnych wrogów aby ograniczać wolności obywatelskie w praktyce. O terroryzm oskarżyć można KAŻDEGO. Z doświadczenia wiemy że "zaplutym karłem reakcji" może być każdy kto nie jest z nami. Najlepszymi wrogami są tacy których można długo ścigać i trudno będzie ich złapać (...) FEMA - zapamiętajcie tę nazwę To będzie instytucja która już za kilka lat może przejąć absolutną, totalną i niczym nie ograniczoną władzę w Stanach Zjednocznych. Nie chciałbym być złym prorokiem ale obawiam się, że prezydent Obama najprawdopodobniejszej wprowadza świat w erę faszyzmu, totalitaryzmu i dyktatury władzy".
 

A w Warszawie wielkie ruchy centralizacyjne w służbach mundurowych a na ulicach zainstalowany eksperymentalnie w Polsce system totalnej inwigilacji i tłumienia demonstracji.
 

Wobec globalistycznego, marksistowskiego planu zsocjalizowania i ubezwłasnowolnienia całego świata nie dziwmy się więc, że taką wściekłość wywołuje powrót do normalności na Węgrzech...
 

Mam jednak nadzieję, że przykład węgierski będzie dla innych swoistym katharsis i rozpocznie proces odbudowy suwerenności i niepodległości poszczególnych krajów a wolność jednostek, narodów i państw znów stanie się dal nich  najwyższą, ludzką wartością!
 

Pozdrawiam
 

* Przez lata wielcy ekonomiści sponsorowani przez prywatne lobby finansowe starali się wykreować jedynie słuszną ideę tzw.: "całkowitej niezależności" banków centralnych od rządów danych państw. W rzeczywistości jest to rozwiązanie uzależniające dany kraj od instytucji finansowych, często prywatnych. Warto rozpocząć zresztą zrozumienie systemu finansowego od obejrzenia poniższego filmu:

 

(Źródło: http://video.google.pl/videoplay?docid=-1887591866262119830)

** Ową mądrość etapu zauważyć można na przykładzie szokującego widoku "...płaczącego po angielsku przed polskimi kamerami eks-premiera Gyurcsány’ego, który niedawno przyznał się, że mówiąc lekko schrzanił sprawę i rozkradł majątek Węgier, teraz stoi i mówi o faszystowsko-autorytarnych zapędach Viktora O. - bo pewnie tak niedługo będzie podpisywany węgierski premier w telewizji" i zwrócić uwagę na fakt, że "...jeszcze jako tako trzymają się na nogach kraje w których jest silny ośrodek władzy wykonawczej. Semi-prezydencka Francja i kanclerskie RFN, to kraje które nie zbudowałyby swojej pozycji bez silnej władzy w rękach prezydenta/kanclerza. Nikt nie zakwestionuje ich przywództwa w UE, tak samo jak nikt nie zakwestionuje mocarstwowej pozycji USA, Federacji Rosyjskiej i coraz potężniejszej Chińskiej Republiki Ludowej (...) Czy Orban jako człowiek kierujący się interesem swojego narodu, nie ma prawa do budowania silnej władzy z którą trzeba będzie się liczyć na arenie międzynarodowej? Czy nie jest normalnym proceder, w którym wymazujemy spuściznę komunistycznego totalitaryzmu? Europa powinna się cieszyć, że powracają czasy silnych przywódców na ciężkie czasy. Ich działania dążące do poprawy krytycznej sytuacji finansów publicznych powinny spotykać się z poklaskiem, o ile nie działają według przepisu na kryzysową rybę po grecku czyli systemu kup rybę na kredyt, kredyt każ spłacić Wspólnocie. Szczególnie, że rząd Viktora Orbana pomimo spadku popularności dalej cieszy się dużym poparciem..."
 


(Źródło powyższych cytatów w tekście, który polecam dziękując Maryli z BM24 za jego wskazanie: ""Faszysta Orban. "Węgry są jednym z nielicznych krajów, w których do siły zaczyna powracać chrześcijaństwo"".

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com 

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów