Drania nazywajmy draniem, a łajdaka łajdakiem

Obrazek użytkownika jazgdyni
Idee



 

Namącił ten romantyzm w głowach wielu pokoleniom. A już Polakom w szczególności. A idąc krok dalej, najbardziej młodym pięknym szlachciankom.

Ci przeklęci romantycy...Te wszystkie Mickiewicze i Słowackie Juliusze. Ten lord George Gordon Noel  Byron, paskudnik jeden, co jeszcze staremu rzęchowi mąci w głowie, tak, ze ten usiłuje stworzyć Klub Dyletantów. [Byronizm.   Jest to postawa charakterystyczna dla bohaterów stworzonych przez lorda George'a Gordona Byrona. Wyraża się ona przede wszystkim: indywidualizmem, dumą, buntem wobec świata, łamaniem społecznych norm i zakazów, odwróceniem się od zwykłego, szarego życia, umiłowaniem wolności. Bohaterowie Byrona są tajemniczy, nieprzeciętni, kierują się wielkimi, czasem mrocznymi namiętnościami. Posiadają oni swą własną moralność i kanon wartości, niekoniecznie zgodny z ogólnie przyjętym, a czasem - wręcz przeciwstawny.]

A jest jeszcze przecież werteryzm, wallenrodyzm, prometeizm, czy nawet konradyzm.

To wszystko w Polsce, tracącej niepodległość, nabrało szczególnego znaczenia i zaważyło na zrozumieniu życia wielu ludzi.

Co tu dużo gadać – jesteśmy romantykami.  Może dlatego nie idzie nam tak dobrze, jak choćby przyziemnym Czechom?

 

*******************

 

Izabela Brodacka Falzmann, Pierwsza Dama polskiej blogosfery, arystokratka nie tylko swoją krwią, ale także umysłem, jest także polską szlachcianką. Nieco nietypową, bo, jak to się nieładnie mówi – filozofuje. A przecież wśród filozofów jest tyle kobiet co kot napłakał.

Iza (mam zgodę na takie zwracanie się do Niej) popełniła niedawno intrygujący i niewątpliwie na dręczący ją od dawna temat, tekst http://naszeblogi.pl/46299-wallenrodycznosc-czyli-wallenrodyzm .

Tytuł jest zapożyczeniem od Juliusza Słowackiego, z jego "Beniowskiego". Gdzie m.in. rozlicza się ze swoją młodzieńczą fascynacją Adamem Mickiewiczem. Mickiewiczowski Konrad Wallenrod jest "ukrytym patriotą", który poświęca całe swoje życie i honor w walce z wrogiem ojczyzny. Kieruje nim maksyma Machiavellego, z jego "Księcia":

"Trzeba walczyć dwojako: trzeba być lisem i lwem... dobra walka nie opiera się tylko na sile, mocy, trzeba być na tyle sprytnym, żeby móc swojego przeciwnika przechytrzyć."

Juliusz Słowacki, a widać, że za nim Iza B-F, zwątpili w taką postawę. Słowacki więc powiedział:

"Dziś zdrajcom łatwiej — jeśli ich pod lodem Car nie utopi — łatwiej ujść latarni, Krukowiecki jest miasta Wallenrodem. Demokratycznym jest Gurowski. — Czarni, Lecz obu wielka myśl była powodem, Oba chcą Polski, aby ujść bezkarni; Bo zna to dobrze ta piekielna para, Że łatwiej odrwić Polaków — niż cara. Wallenrodyczność czyli wallenrodyzm Ten wiele zrobił dobrego — najwięcej! Wprowadził pewny do zdrady metodyzm, Z jednego zrobił zdrajców sto tysięcy."

Niezmiernie ciekawe jest, czemu Iza pominęła pierwsze wersy? Czyżby dlatego, żeby nie było to tak jednoznaczne, jak u Słowackiego? Przecież właśnie tam zawiera się inerpretacja wallenrodyzmu wg. Słowackiego. Czyli jak? Iza uznaje definicję Słowackiego, gdzie wallenrodyzm = zdrada i oportunizm (Oba chcą Polski, aby ujść bezkarni;...)?

A przecież w narodzie polskim istnieje i jest powszechna inna definicja wallenrodyzmu: to "prawdziwy", zamaskowany patriota, który, aby osiągnąć szlachetny cel (np. osiągnięcie niepodległości), posługuje się sposobami ocenianymi jako nieetyczne, moralnie naganne(np. podstęp i zdrada), niegodnymi bądź niehonorowymi, stojącymi w sprzeczności z wyznawanymi przez danego bohatera zasadami. Nieetyczne, bądź niejednoznaczne etycznie działanie staje się źródłem tragizmu.

Więc w przypadku wallenrodyzmu mamy do czynienia z prawdziwym patriotyzmem, czy ze zdradą powodowaną podłymi wartościami, jak oporunizm, czy konformizm?

 

Pułkownik Ryszard Kukliński jest Konradem Wallenrodem w mickiewiczowskim znaczeniu, czy interpretacji Juliusza Słowackiego?

 

********************

 

Według mojego skromnego zdania, wallenrozdyzm cechuje pewnego rodzaju bohaterstwo, tragizm i fakt, że jest to postawa wyjątkowa i niezmiernie rzadka.

Rzesza "wallenrodów" nigdy po prostu nie istniała i podciąganie się pod tą postawę oportunistów i konformistów różnych epok, a w szczególności, o co Izie głównie chodzi, komunistycznej okupacji Polski, jest tragifarsowym nadużyciem.

Iza pisze: "...Nawróceni czyli w języku wywiadów „ odwróceni” wydawali się nam często cenniejsi niż nudni, stali w swoich poglądach wierni. Tak jak biblijny syn marnotrawny dla ojca. Tak jak zabłąkana i odnaleziona owieczka dla pasterza."

To nie jest właściwa interpretacja Pisma Świętego. Nie pasuje mi tutaj za bardzo. Wallenrod pozostaje "tajnym pariotą" do końca. Albo, aż się czasy zmienią. Znani wszystkim "nawróceni", to postaci z innej bajki.

 

Popełniłem kiedyś tekst " Oportunizm i konformizm", który już dwa lata temu był podobną polemiką z Izą (http://jazgdyni.neon24.pl/post/53720,oporunizm-i-konformizm-glossa-do-izy ). Napisałem tam tak:



"Iza, ..., reprezentuje w swoich świetnych felietonach postawę radykalną lub bezkompromisową. Zapewne ma ku temu powody.

 

A co my mamy robić – ludzie, którym Dobry Pan poskąpił żelaznej woli i twardych, jak skała przekonań? My, którzy się często łamiemy, idziemy na kompromis, a dla świętego spokoju oddalibyśmy serdeczny palec lewej ręki.

 

Bez publicznej spowiedzi, zastanówmy się w myślach, ile to razy zdarzyło się nam być oportunistą, albo jeszcze gorzej konformistą. Ile razy sprzeniewierzyliśmy się nieubłaganym zasadom moralnym, chociażby dla świętego spokoju.

Jeżeli znany mi bardzo dobrze, jak zły szeląg, sąsiad, bogaty buc, jak chleje to tłucze się z żoną i ja mam dylemat, bo jak pójdę do niego, to wiem, że też będę zmuszony z nim się potłuc, a jak zadzwonię po policję, to jego małżonka wszystkiemu zaprzeczy, to co mam robić? Nie robię nic, bo nie chcę eskalacji. Chcę dalej mieszkać w ciszy i spokoju, bez przypuszczalnego konfliktu wiszącego nade mną. Proszę, oto oportunizm pierwszej klasy. Powiem wam na ucho. Iza też, choć jeszcze nigdy jej nie spotkałem, ale jestem dziwnie pewny, wielokrotnie wybierała postawę kompromisową.

 

Dlaczego tak jest? Bo właśnie postawy kompromisowe, a w tym oportunizm i konformizm, są zwieńczeniem naszego rozwoju socjalnego. Nasza psychika jest tak ukształtowana, że staramy się tak mocno, jak tylko możliwe unikać konfliktu i zadrażnień. Nasza nie tak dawno wykształcona empatia ma tu również niemałą rolę. Nie tylko unikanie, lecz również nie czynienie samemu krzywdy drugim, jest bardzo mocno w nas wbudowane...

I dalej:

"...Więc dlaczego oportunizm i konformizm są takie pejoratywne? Dlaczego Iza pisze o wallenrodyzmie według Słowackiego, nie Mickiewicza? I dlaczego my się wstydzimy, gdy idziemy na kompromis. O proszę, właśnie – u nas się mówi idziemy na kompromis, zamiast szczytnie – osiągamy kompromis.

 

Zgoda, bydlakowi nie podamy ręki; zdrajcę należy rozstrzelać, świnią wzgardzić.

Jednakże w całym naszym życiu będziemy małymi oportunistami i chcę zobaczyć tego, który zatrzymany przez policjanta, bo jechał 100 na godzinę, zamiast dozwolonego 70, na sugestię funkcjonariusza, że za 50 zł może zapomnieć o wykroczeniu, mu odmawia."

 

*********************

 

Nigdy nie nazwę wallenrodem, oportunisty czy konformisty. To są sprzeczności.

Widzę, że Iza ma z tym kłopot. Albo używa tu takiej ironii, której ja niestety nie wyczułem. Całkiem możliwe...

 

Zakończmy więc kwintesencją prawdziwego romantycznego wallenrodyzmu - balladą Alpuhary:

Już w gruzach leżą Maurów posady,

Naród ich dźwiga żelaza,

Bronią się jeszcze twierdze Grenady,

Ale w Grenadzie zaraza.

Broni się jeszcze z wież Alpuhary,

Almanzor z garstką rycerzy,

Hiszpan pod miastem zatknął sztandary,

Jutro do szturmu uderzy.

O wschodzie słońca ryknęły spiże,

Rwą się okopy, mur wali,

Już z minaretów błysnęły krzyże,

Hiszpanie zamku dostali.

Jeden Almanzor, widząc swe roty

Zbite w upornej obronie,

Przerznął się między szable i groty,

Uciekł i zmylił pogonie.

Hiszpan na świeżej zamku ruinie,

Pomiędzy gruzy i trupy,

Zastawia ucztę, kąpie się w winie,

Rozdziela brańce i łupy.

Wtem straż oddźwierna wodzom donosi,

Że rycerz z obcej krainy,

O ważne posłuchanie co rychlej prosi,

Ważne przywożąc nowiny.

Był to Almanzor, król muzułmanów,

Rzucił bezpieczne ukrycie,

Sam się oddaje w ręce Hiszpanów,

I tylko błaga o życie.

„Hiszpanie!” — Woła — „Na waszym progu

Przychodzę czołem uderzyć,

Przychodzę służyć waszemu Bogu,

Waszym prorokom uwierzyć.

Niechaj rozgłosi sława przed światem,

Że Arab, że król zwalczony,

Swoich zwycięzców chce zostać bratem,

Wasalem obcej korony.”

Hiszpanie męstwo cenić umieją,

Gdy Almanzora poznali,

Wódź go uścisnął, inni koleją

Jak towarzysza witali.

Almanzor wszystkich wzajemnie witał,

Wodza najczulej uścisnął,

Objął za szyję, za ręce chwytał,

Na ustach jego zawisnął.

A wtem osłabnął, padł na kolana,

Ale rękami drżącemi

Wiążąc swój zawój do nóg Hiszpana,

Ciągnął się za nim po ziemi.

Spojrzał dokoła, wszystkich zadziwił,

Zbladłe, zsiniałe miał lice,

Śmiechem okropnym usta wykrzywił,

Krwią mu nabiegły źrenice.

„Patrzcie o giaury! Jam siny, blady,

Zgadnijcie czyim ja posłem?

Jam was oszukał, wracam z Grenady,

Ja wam zarazę przyniosłem!

 

************************

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.6 (głosów:3)

Komentarze

Takie to oto pytania zaleca się uczniom i studentom w tym temacie (tylko fragment):

 

http://hamlet.edu.pl/shi/uczen/?id=ol_lit027

 

II. Wallenrodyzm jako konstrukcja literacka i wzór rzeczywistych zachowań. Czy byli "Wallenrodami" oficerowie polscy w armii carskiej (ks. Adam Jerzy Czartoryski, Jarosław Dąbrowski, Zygmunt Sierakowski)? pozytywiści? Polacy dobrowolnie lub przymusowo osiedleni w Rosji? socjaliści? zwolennicy ugody z Rosją, tacy jak np. Aleksander Wielopolski? uczestnicy powstania styczniowego, współpracujący z carskimi władzami (por. co na ten temat pisał współcześnie Wł. Terlecki w tzw. trylogii powstania styczniowego: Spisek; Dwie głowy ptaka; Powrót z Carskiego Sioła). Na wybranych przykładach ukaż, jak oceniali wallenrodyzm polscy pisarze, np. J.I. Kraszewski (cykl powieściowy Bolesławity: Szpieg. Para czerwona. My i oni, Moskal)? B. Prus w Lalce? A. Świętochowski w publicystyce? A. Asnyk w dramacie Kiejstut? F. Faleński w wierszach? Konopnicka w pismach krytycznoliterackich, m.in. w rozprawie Mickiewicz, jego życie i duch? Stanisław Witkiewicz jako autor artykułu Wallenrodyzm czy znikczemnienie (przedruk: "Kultura", Paryż 1977, nr 7-8)? B. Miciński np. w Nietocie? S. Żeromski? S. Wyspiański?

III. Jak odróżnić Wallenrodów "prawdziwych" (zamaskowanych patriotów) od Wallenrodów "fałszywych" (lojalistów, kolaborantów, oportunistów)? Jaki może być pożytek z wallenrodyzmu? Co na ten temat pisał B. Prus (Kronika tygodniowa, "Kurier Codzienny" 1899 nr 6), a co Stanisław Witkiewicz (op. cit., nr 7-8)?

IV. Czy można mówić o wallenrodyzmie drugiej wojny światowej i wallenrodyzmie pojałtańskim? Czy uczestnicy walki konspiracyjnej w czasach okupacji czuli się "Wallenrodami"? Co z Mickiewiczowskiego Wallenroda brał np. Andrzej Trzebiński ze "Sztuki i Narodu" (por. jego prozę Kwiaty z drzew zakazanych), a co np. L. Tyrmand w powieści Filip, T. Konwicki w Małej Apokalipsie, J. Pilch w Spisie cudzołożnic? (omów jeden z tych przykładów). Jaką funkcję pełnił wallenrodyzm w biografiach ludzi zaangażowanych w życie polityczne i publiczne po 1945 roku (por. wypowiedzi pisarzy w antologii J. Trznadla Hańba domowa)? Czy Miłoszowy "ketman" stanowi analogię wallenrodyzmu, czy jego zaprzeczenie (por. Miłosz, Zniewolony umysł)?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1424713