SZOPKA NOWOROCZNA 2013 RADIA IMBECYBEL

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

Madame et Monsieur ! Najwyższy czas na Noworoczną Szopkę 2013, ale taką, która odpowiada aktualnej pozycji przywódców naszej partii i rządu, z którymi zaczęła się ostatnio liczyć nawet baronowa Ashton i chińczycy. Ze względu na powagę sprawowanych urzędów, do Szopki Noworocznej A.D. 2013 nie przybył żaden z przedstawicieli rządu oraz władz naszej partii i stronnictwa sojuszniczego, aby nie dać przeciwnikowi możliwości robienia sobie „śmichów-chichów” z mężów oraz z żon stanu. Bo przeciwnik tylko czyha. Przybyli za to ci, którzy się z nami liczą….  

Scena przedstawia chatę gajowego z licznymi trofeami zwierząt u powały. Jest łeb osła, barana, a nawet dorodnej świni, przyczerniony pastą do butów. Na środku stoi drewniany stół z krzesłami, a na stole bączek łowicki. Wnętrze chaty rozświetla rozłożysty, pozłacany żyrandol, z którego zwisa pajęczyna, a w kącie chaty stoi udekorowana choinka. Nad kuchnią zwisają pęta kiełbas, zaś tęga gospodyni w stroju krakowsko-kaszubsko – mazowiecko-ukraińskim i w wianku na głowie, zamaszyście miesza coś w dużym garze:

Jest już późno, noc nadchodzi,

A starego jeszcze ni ma,

Bigos prawie już gotowy,

Więc doleję jeszcze wina,

Jak nakazał mi gajowy…

W tym momencie do drzwi chaty gajowego ktoś nieśmiało puka. Gospodyni odstawia łychę, wyciera ręce w fartuch i podchodzi do drzwi pytając:

Któż to, kiedy jestem sama

A gajowy wciąż poluje

Na mą cnotę się zasadził

Kiedy bigos się gotuje ?

- To tylko ja..Barack Obama…  - Słychać głos zza drzwi. Gospodyni odryglowując drzwi mówi do siebie:

Coś słyszałam o Obamie,

Król zamorski ci on chyba,

Ale co w baraku szuka,

Gdy tak późna jest godzina ?

- Mie tu zwiodlo bidżosowanie ! – Radośnie odpowiada łamaną polszczyzną wchodzący do chaty Obama w towarzystwie oficerów FBI, taszczących paki, opasane kolorowymi papierami… Gospodyni kłania się zażenowana, patrząc z podziwem na kolorowe paki, układane pod choinką… Obama zasiada przy stole, zabawiając się bączkiem. W tym samym momencie słychać narastający odgłos samochodu, który milknie przed chatą gajowego. Gospodyni podbiega do drzwi, zatrzymując się w pół kroku i kłaniając w pas mówi:

Ależ bitte, bitte wejdzie!

Bitte pani frau Angela,

Pani frau tam zetsen sobie… (wskazuje na krzesło wchodzącej Angeli Merkel)

Szkoda, że starego ni ma…

Ale może tyż nadejdzie ???

Wchodzi Angela Merkel w otoczeniu młodych junkrów w krótkich spodenkach i kapelusikach bawarskich, którzy taszczą pudła, ustawiając je pod choinką. Angela wita się z Obamą i zasiada obok niego przy stole. Gospodyni nakłada na talerze dymiący bigos, kroi chleb i stawia przed gośćmi. Ci jedzą, rozmawiając ze sobą, oczarowana zaś gospodyni ogląda stosy paczek i pudeł pod choinką. Wącha każdą z nich, łapiąc się co chwila za głowę i wykrzykując: Co za zapach !!! – Nie do wiary, same kadzidła przynieśli gajowemu! Gospodyni włącza też radio, z którego dobiega kolęda Stille Nacht.  Po jakiejś chwili, goście kończą jeść bigos i wstają od stołu. Dziękują gospodyni za poczęstunek, kierując się do drzwi. Gospodyni jednak ich zatrzymuje, mówiąc:

Wy warum tak krótko tutaj ?

Stary pewnie zaraz będzie,

On na kaczki wciąż poluje (obrazuje przysuniętymi do ust palcami kwakanie kaczki)

Kwa, kwa, kwa – fersztejen ?

Wszędzie…

Nic wam przecież nie ubędzie !?  

Goście, wzruszając ramionami i spoglądając po sobie, jakby niczego nie rozumieli, biorą jednak gospodynię w ramiona i mówiąc: Thank You i Danke schön – wychodzą z chaty gajowego, a przed nimi i za nimi – ich ochrona… Zapada cisza, milknie kolęda i tylko z radia dochodzi ponury głos spikera, który informuje o nadchodzącym ze wschodu mrozie i licznych zadymkach. Wtem słychać w oddali, jakby odgłos helikoptera, zbliżającego się do chaty gajowego. Po chwili odgłos silników gaśnie, zaciekawiona gospodyni wygląda przez otwarte drzwi, skąd do chaty wdziera się wiatr i śnieg… Gospodyni nagle łapie się za głowę i nisko schyla, mówiąc na pół przestraszona i zadziwiona:

Żeby widział to mój stary !

Ależ będzie to nowina !

Kto uwierzy, żem ja dzisiaj

Ugościła Władymyra…

Ten przyniesie ci nam dary !!!

Gospodyni, na widok wchodzącego w gronie oficerów GRU z kałaszami usztywnionego w kręgosłupie Putina, zgina się w pół, szepcząc: - Witajcie Władymirze ! Witajcie Wasze Błagarodje ! Putin, jakby nie widząc gospodyni zasiada na odwróconym od stołu krześle i spoglądając na paczki pod choinką, wymiatającym ruchem lewej ręki wydaje rozkaz oficerom GRU. Ci w jednej chwili wynoszą z chaty wszystkie złożone tam prezenty. Putin po chwili wstaje, z niesmakiem omiata wzrokiem chatę gajowego i wychodzi, nie spoglądając nawet na zgiętą nadal w pół gospodynię. Towarzyszący mu oficerowie zabierają także bączka ze stołu oraz sztućce. Jeden z oficerów mocuje się jeszcze z wypchanym łbem osła, wyrywając go wreszcie z kawałkiem ściany. Przez otwarte drzwi słychać odgłos włączanych silników helikoptera, a podmuch wichru wwiewa śnieg do chaty gajowego, przechylając, stojącą w rogu chaty choinkę. Nastaje cisza…Gospodyni wreszcie się wyprostowuje i walcząc z napierającą wichurą, domyka drzwi chaty. Utrudzona siada na brzegu krzesła, patrząc z niedowierzaniem na wyrwę w ścianie i przekrzywioną choinkę, pod którą jeszcze przed chwilą piętrzyły się stosy prezentów…. Nagle dobiega do niej donośny głos gajowego: Ho, Ho, Ho, Ho ! Ho, Ho, Ho, Ho !

Jezus Maria ! Panie ratuj !

Toż gajowy sam się zbliża,

A ta chata, jak po wojnie,

Choć przyjęłam Władymyra

I Angelę w tym baraku…

Do chaty wchodzi kulejąc, ośnieżony gajowy w czapie i kufajce, z fuzją na ramieniu i w jednym filcowym bucie, gdyż drugą stopę ma owiniętą zakrwawionymi szmatami.. Staje jak wryty w niedomkniętych drzwiach, przez które szalejący od wschodu wiatr wwiewa mróz i śnieg…:

Coś do diaska ty zrobiła,

Że ta chata – wzór dla świata,

W zwykły burdel się zmieniła,

Gdzie syf wszędzie – ino kiła !?

Mówiąc prawdę …to mogiła….  dodaje załamany gajowy, patrząc z wyrzutem na gospodynię, stojącą w upapranym bigosem fartuszku ukraińskim i z przekrzywionym wiankiem na głowie…Ta, z narastającym gniewem odpowiada:

Co zrobiła, co zrobiła ?

Pyta się, nie chroniąc chaty,

Co dla wszystkich jest otwarta,

Gdzie efbijaj , junkry, gnaty

Oficerów Władymyra…. 

Gajowy, domykając wreszcie drzwi i kuśtykając, zbliża się do gospodyni i wznosząc ręce mówi:

Co ty pleciesz, co ty mówisz ?

Czyś ty winem się upiła ?

Gdym ja w borze kaczki szukał

Z chaty Sajgon tyś zrobiła...

Nawet osła w chacie ni ma…

Gospodyni, która odzyskała wreszcie pełny rezon, biorąc się pod pas odpowiada zadziornie gajowemu:

Patrzcie go, dzielnego zucha !

Co się strzelił w własną stopę !

Ten wciąż tylko kaczki szuka,

W piątek, świątek i w sobotę !

Żyrandola nie wyczyści,

Tylko fuzję wciąż glansuje !

Mnie tu cięgiem w krzyżu strzyka

Ciągle bigos mu gotuję…

A ten zje i bączka puści:

Już go nie ma - on już w puszczy…..

Chata skrzypi, się przechyla (wskazuje na przechyloną choinkę)

A ten niczym snajper ślepy,

Choć stąd wszyscy dali dyla,

Prawi bajki i kuplety:

Jaka dumna ja być muszę,

Jak radosna, ja być winna…

O ! Coś znowu chyba słyszę !!??

- To urwana spadła rynna… : odpowiada gajowy... Po chwili, słychać kolejny chrzęst, ściany chaty gajowego przechylają się, ze ścian spadają trofea, żyrandol z hukiem spada na stół, niszcząc go - pękają belki i dach się zapada….Pozostaje tylko dym i ruina po chacie, pośród zaśnieżonego boru. Nastaje cisza…..Wreszcie z boru wychodzi jakaś postać, jakby ledwie wyszła ze snopków zboża i patrząc na ruiny po chacie gajowego mówi:

Miałeś, chamie, złoty róg,

miałeś, chamie, czapkę z piór:

czapkę wicher niesie,

róg huka po lesie,

Nie pozostał nawet sznur,

Dla was ino: torba, wór…

Torba i wór….

Torba i wór…

Postać milknie słysząc dźwięk nadlatującego helikoptera. Postać na kształt chochoła zawraca w stronę boru, powtarzając jak echo:

Nie zostanie żaden ślad,

ino zwiędły w polu mak,

koło brzozy ino mak,

ino mak…

Tak, czy siak…

Chochoł znika w gęstwinie prastarego boru…

 

@Kpt. NEMO

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ho,ho,ho. Zgrabnista szopka Ci wyszła. :)

Pod konkluzją Waścinego chochoła się podpisuję, choć zaprawdę ten sznur to bym zostawił na wszelki wypadek dla SS-a, gdyby zapragnął się z gajową parą zabawić. Niech ma na podorędziu.

Pozdrawiam Niepoprawnie i Noworocznie z dychą za całokształt.

krisp

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#318695

Świetne i też pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

markiza

#318698

Athina

lubię i udostepniam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Athina

#318709

 I opowiedziana zaprawdę wyraziście

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#318728