Płk Laska zapasy w kisielu

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

„Będziemy chcieli, by pułkownik Maciej Lasek i inne osoby gotowe tłumaczyć, na czym polegają przekłamania naszych oponentów i cała ta smoleńska kampania, czasami nieporozumień i wątpliwości, a czasami kłamstw i bzdur nacechowanych polityczną niechęcią, mogły we współpracy z Centrum Informacyjnym Rządu na bieżąco informować o tym wszystkim” wypowiedź Donalda T. z 4.04.2013r  na okoliczność kolejnych 500 dni cudów Platformy Obywatelskiej.

W ramach zaordynowanego przez Donalda T. nawrócenia społeczeństwa na wiarę w raport Millera, płk Lasek udzielił wywiadu w radiu RMF FM. Namaszczony przez samego premiera na przewodniczącego ds. wiary w Raport Millera płk Lasek nie omieszkał odnieść się na wstępie wywiadu do najnowszych ustaleń zespołu Macierewicza, które podważają dogmat o winie pilotów, brzozie, która ścięła skrzydło samolotu i o generale Błasiku – wydającym komendy pilotom.  "Każda opinia może być błędna, jeśli opiera się na niepełnych danych" – tak Lasek ocenił tezy zespołu Antoniego Macierewicza...

Przepytujący Laska redaktor radia RMF FM Konrad Piasecki, taktownie jednak nie zapytał szefa komisji ds. wiary w raport Millera, skąd Komisja Millera zdobyła "pełne" dane ? Czy z przeprowadzonych przez Komisję badań, czy też na podstawie tego, co komisja Millera otrzymała od Komisji Anodiny ?  Tego jednak w wywiadzie nie ustalono. W ramach bronionego przez Laska dogmatu należy jednak a priori uznać, że komisja Millera miała pełne dane, w tym np. dotyczące wysokości, na której ścięta została brzoza i że gen. Błasik wywierał presję na pilotów. Już tylko na podstawie tych dwóch „pełnych” danych, otrzymanych od generałowej Anodiny, można było skonstruować dogmat Millera. Wystarczyło tylko rozpoznać głos gen. Błasika, co się Komisji Millera ostatecznie udało. Wprawdzie te ustalenia zakwestionował Instytut Sehna, jednak za głosem, wydającego komendy gen. Błasika opowiedziała się cała komisja Millera w tajnym głosowaniu, co przesądza o nienaruszalności wszystkich dogmatów, zawartych w jej raporcie.

Zadaniem Laska – jako przewodniczącego komisji ds. wiary w raport Millera, teoretycznie powinno być przekonanie społeczeństwa do raportu, stąd pojawiło się w wywiadzie pytanie red. Piaseckiego:  „No to niech pan stanie naprzeciwko ekspertów Macierewicza, w świetle jupiterów, w obecności kamer, w obecności dziennikarzy, i dowodzi swoich racji”.  Odpowiedź szefa komisji ds. wiary w raport Millera była zaskakująca, w świetle powierzonego Laskowi zadania nawrócenia społeczeństwa na wiarę w Raport: "Czy mamy twierdzić, że badanie wypadku to jest przekonanie opinii publicznej, czyli wynik badania wypadku lotniczego to jest przekonywanie opinii publicznej ?"  -  zdziwił się Lasek...

Płk Lasek potwierdził zatem, że nie da się nikogo przekonać do dogmatów raportu Millera – czyli: wykonać polecenie Donalda T. ! Zaskoczony brakiem wiary Laska red. Piasecki, jeszcze raz spróbował nakłonić  przewodniczącego komisji ds. wiary w Raport Millera, by się nie poddawał: ...niech pan przekona ich, niech pan przekona obywateli, którzy coraz bardziej powątpiewają w tą oficjalną wersję ! ….W polskiej tradycji, w polskiej kulturze jest tak, że ubita ziemia, stanięcie twarzą w twarz, to jest sposób na wyłożenie swoich racji, do przekonania przeciwnika albo do przekonania osób postronnych…. Odpowiedź Laska nie pozostawiła już jednak żadnej wątpliwości: uwierzenie w dogmat raportu Millera to zadanie niewykonalne, skoro sam Lasek ma świadomość, że konfrontacja przed kamerami telewizji z ekspertami Macierewicza, zakończy się klęską komisji rządowej: To się nazywa sąd boży, ale w takim wypadku to może zróbmy zapasy w kisielu…- zaproponował niespodziewanie Lasek…

Propozycja Laska, by stanąć w kisielu zamiast naprzeciw prawdzie – jaka by ona nie była – to jedyne, na co członkowie Komisji Millera mogą się zgodzić. Od prawdy już lepsze byłyby dla komisji Millera zapasy w kisielu, sponsorowane np. przez Dr Oetkera lub Winiary. Ale oprócz Laska, jakoś nie widać chętnych, by taplać się w kisielu słów przewodniczącego komisji ds. wiary w raport Millera, gdyż sam przew. Miller zniknął z ekranów postępowych telewizji !  Brak chęci do zapasów w kisielu u boku Laska potwierdził w filmie Anity Gargas „Anatomia upadku” także  prof. Marek Żylicz, ujawniając czym w istocie jest ten cały raport: "Nam chodziło o to by nie powodować wojny z Rosjanami, ale żeby uzyskać maksymalnie dużo informacji od nich. Ażeby zakończyć badanie wypadku"(sic !) 

I to jest główne przesłanie, płynące z raportu Millera, uznanego przez Donalda T. jako niewzruszalny dogmat. Twórcom tego dogmatu nie chodziło bowiem o ujawnienie prawdy o katastrofie, lecz o uniknięcie wojny z Rosją. Siłą rzeczy raport Millera musiał opierać się na rosyjskich ustaleniach, tak jak to było w czasach PRL w odniesieniu do rosyjskich ustaleń w sprawie zbrodni w Katyniu. Pozorowane działania komisji Millera potwierdza akredytowany przy komisji MAK Edmund Klich, wspominając w swojej książce, że… Polacy nie badali wraku, a oględziny nic nie wnosiły, bo zostały tam wysyłane osoby, które nie znały się na budowie samolotów. W związku z tym na odprawach powtarzali tylko ustalenia Rosjan, bo nic innego nie potrafili powiedzieć: czy to z braku wiedzy czy z bardzo ograniczonego dostępu do szczątków samolotu i jego urządzeń.

Widmo fiaska nawrócenia Polaków na wiarę w raport komisji Millera, przez tracącego wiarę Laska - zaktywizował sektę moskiewską -  by ratować szczątki rozpadającego się na naszych oczach dogmatu. Sekta moskiewska rzuciła więc na front walki z zespołem Macierewicza najbardziej oddanych partii agitatorów – miłujących pokój z Rosją. Jeśli więc zobaczycie na ekranie Ireneusza Krzemińskiego czy Pawła Wrońskiego – to bez wątpienia będą oni mówić dokładnie to samo, co mówili ich poprzednicy w czasach PRL, gdy także walczyliśmy o pokój – unikając przy tym wojny z ZSRR. Dlatego w tamtych czasach zbrodnia katyńska była objęta takim samym dogmatem, jakim Donald T. objął zamach pod Smoleńskiem i co oczywiste – opierając się na wnikliwych badaniach rosyjskiej prokuratury, doskonale współpracującej z polskimi prokuratorami oraz na modelowej współpracy polskich i rosyjskich patomorfologów….

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

rzenie samolotu w pancerną brzozę.
Za PRL-u niezawodnym środkiem była margaryna oraz ceres, w PRL bis dominują nowocześniejsze środki.
Tylko skąd u Laska ten kisiel i odlot w kierunku viagry, do diaska ?
Oooo, nawet mi się rymnęło...
Premier kocha oglądać mecze piłkarskie, a nowy pluszak premiera, przewodniczący Lasek, co lubi oglądać?
Coś mi się zdaje, że też jest miłośnikiem sportu ale na pewno nie jest to damski futbol...

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#350332

to kisiel z mirabelek. Kłamcy Smoleńscy maja jakiś freudowski problem z kisielem. Lasek chce toczyć walki w kisielu (najlepiej z jakimiś fajnymi laskami zapewne) i mówi o tym publicznie, Wroński u Kraśki coś bredził o przybijaniu kisielu do ściany. Może oni wszyscy śnią o Dodzie-Elektrodzie (przy okazji - dlaczego jeszcze Doda nie została członkiem [sic!] Zespołu Laska? gdzie te słynne parytety?), która kiedyś opowiadała, że ma kisiel w gaciach? Jak tak dalej pójdzie, a pójdzie na pewno, określeniem "Zespół Laska" będzie określało się właśnie odkrywaną jednostkę chorobową będącą pomieszczaniem lotnictwa i fantazji seksualnych oraz ordynarnego łgarstwa z bezgranicznym uwielbieniem Donalda Tuska.

Pozdrawiam

HdeS

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

HdeS

#350363