Trafiła kosa na kamień

Obrazek użytkownika PolakoCzerwoni
Kraj

Oto nadszedł dzień w którym przychodzi mi przyznać rację ośrodkom usłużnego dziennikarstwa w rodzaju Gazety Wyborczej, albo redaktora Lisa, którzy to od dawien dawna wskazywali na niebezpieczeństwo, jakie dla stabilności wewnętrznej Platformy Obywatelskiej stanowi Jarosław Gowin. Oczywiście tezy, że obecny minister sprawiedliwości to ukryta opcja pisowska, nie należy brać na poważnie, a traktować w kategoriach przekazu do najmniej inteligentnej części społeczeństwa - tej właśnie która alergicznie reaguje na każdą wzmiankę o partii Kaczyńskiego. Środowisko mediów pańszczyźnianych doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Gowina z PiS-em łączą jedynie konserwatywne poglądy, a wszelkie sugestie, że minister działa w porozumieniu, lub na korzyść Jarosława Kaczyńskiego są po prostu absurdalne. Tomasz Lis i reszta towarzystwa trafnie przewidziała jednak, że piekielnie inteligentny poseł z Krakowa, prędzej czy później zdemaskuje prawdziwe oblicze Platformy - partii rzekomo umiarkowanej, centrowej.

Tymczasem, jak pokazały wczorajsze głosowania w Sejmie, stosunek pierwiastka lewicowego do prawicowego wynosi w Platformie mniej więcej 3 do jednego, Przechył w lewo niekoniecznie wynika z ideologii - bardziej jest konsekwencją polityki samego Tuska, który wie, że brak wsparcia mediów oznaczałby automatycznie jego polityczny koniec i by podtrzymać to wotum zaufania wobec siebie, musi spełniać ich oczekiwania i udowodnić, że jeśli trzeba gotów jest walczyć nawet o prawa gejów i lesbijek, ramię w ramię z Robertem Biedroniem i Anną Grodzką. Pojawiają się również przypuszczenia, że premier nie wyleczył się jeszcze ze złudzeń co do kariery w strukturach unijnych i sądzi, że takimi lewackimi gestami zdobywa punkty u głównych rozgrywających w Europie. Byłaby to oznaka kompletnego braku rozeznania sytuacji - w czasach kiedy Unia Europejska dyskusje o gejach i lesbijkach ma już za sobą i zajmuje się raczej zagrożeniem rozłamu ze strony Wielkiej Brytanii.

Niezależnie od powodów, wzmacnianie lewej nogi nie wychodzi premierowi na dobre. Dla konserwatywnej części elektoratu PO konstatacja, że w ich partii frakcja lewacka jest 3 razy większa, musi być sporym zaskoczeniem, a wielu z nich może z tego powodu zmienić swój stosunek do formacji Tuska. Paradoksalnie nie oznacza to wcale napływu elektoratu lewicowego. Wręcz przeciwnie - zewsząd słychać głosy dotychczasowych zwolenników PO zarzekających się, że już nigdy więcej na Platformę głosu nie oddadzą, Histeryczne reakcje są trochę przesadzone - wydaje się, że nawet w hierarchii wyborców lewicowych prawa gejów i lesbijek leżą trochę niżej niż bezrobocie czy podatki, a w obu tych kwestiach - tak jak i w tysiącu innych spraw - Platforma pokazała podobnie żałosną indolencję.

Ten aspekt skuteczności jest moim zdaniem kluczowy. Jak wierzyć w efektywne możliwości działania partii, w której 1/3 posłów skutecznie blokuje pozostałą większość, w której premier jest ignorowany przez ministra sprawiedliwości i musi z mównicy sejmowej apelować do kolegów z własnej partii? Postawa Polskiego Stronnictwa Ludowego jest zresztą symptomem czegoś jeszcze bardziej groźnego dla Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Okazuje się bowiem, że konserwatywna część polskiego parlamentu jest większa niż tzw. liberalna. I nawet koalicja Tuska z Palikotem i Millerem nie wystarczy do większości sejmowej. Być może to właśnie ze świadomości tego, że jest skazanym na Piechocińskiego i Gowina mogło wynikać marnie maskowane przygnębienie Donalda Tuska po wczorajszych głosowaniach. Premier dostał wyraźny sygnał, że żadna inicjatywa typu rząd premiera Glińskiego wcale nie jest czymś niemożliwym do przeforsowania w tej kadencji.

Trudno zatem redaktorom przyjaznych władzy mediów odmówić przenikliwości i umiejętności szybkiego rozpoznania zagrożenia. Nawet przeciwnicy Jarosława Gowina muszą bowiem przyznać, że minister z Krakowa inteligencją i kulturą bije na głowę zdecydowaną większość polskiej sceny politycznej. Błyskotliwa kariera i finezyjne pięcie się na same szczyty hierarchii politycznej w naszym kraju, muszą imponować.

Całą tę sytuację, którą notabene Donald Tusk sam sprowokował powierzając Gowinowi resort sprawiedliwości, można by skomentować powiedzeniem - trafiła kosa na kamień. Premier, który zamiłowanie do piłki nożnej przenosił wielokrotnie na grunt zawodowy,choćby wtedy gdy po kolei wykaszał brutalnymi faulami wewnątrzpartyjną opozycję, teraz znalazł się w patowej sytuacji. Obecność Gowina w rządzie już nie tylko podważa autorytet premiera, lecz również zagraża efektywności klubu parlamentarnego - choćby w głosowaniach. Z drugiej strony minister nie może zostać zdymisjonowany gdyż groziłoby to rozłamem w partii.

Zwolennicy Platformy i Tuska starają się bagatelizować wagę wczorajszych wydarzeń. Wielu obserwatorów, a nawet i polityków, twierdzi, że mieliśmy do czynienia z politycznym teatrem, a Gowin i Tusk działają w porozumieniu. Zakładając prawdziwość tej teorii chciałoby się zapytać co takiego ważnego próbują przykryć minister Gowin i premier Tusk decydując się na odgrywanie tak misternej intrygi? Zwłaszcza, należałoby spytać o to premiera Tuska, któremu przypadła do odegrania rola przybitego, zmęczonego i wypalonego premiera, który zupełnie nie panuje nad własnym ugrupowaniem. Dla decyzji o odegraniu tak widowiskowego, wizerunkowego samobójstwa trudno znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie. O bezzasadności i chciejstwie takich teorii świadczy nawet zachowania poszczególnych posłów Platformy w dniu wczorajszym. Przypadkiem miałem okazję widzieć jak marszałkini Kopacz zupełnie traci nad sobą kontrolę w programie Konrada Piaseckiego. Widziałem też lakoniczną próbę łagodzenia sprawy przez Pawła Grasia i histeryczne tłity niejakiej posłanki Pomaski. Oceniam, że reakcje te były spontaniczne i naturalne.

Jarosław Gowin nie jest dla mnie politykiem idealnym, mierzi mnie jego stricte partyjny stosunek do Katastrofy Smoleńskiej, ale muszę przyznać, że znajduje się w niezbyt szerokim gronie polityków, których darzę szacunkiem. Jeśli miałby swoim działaniem doprowadzić do ukrócenia szkodliwych rządów Platformy Obywatelskiej w naszym kraju, to pozostaje mi tylko życzyć ministrowi dalszego powodzenia w cierpliwym procesie podkopywania Donalda Tuska. Nie chcę się pastwić nad premierem więc napiszę tylko, że jego widok nikogo wczoraj nie mógł napawać optymizmem. Źle to wróży stronie prorządowej skoro wedle słów samego premiera, to właśnie optymiści zmieniają świat na lepsze. Tych wczoraj nie brakowało, tyle że po stronie opozycji.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Raczej swój na swego. Dosłownie.

"muszę przyznać, że znajduje się w niezbyt szerokim gronie polityków, których darzę szacunkiem"

A mnie rzadko który polityk aż tak mierzi.
Daję 1 - z wyjątkowym przekonaniem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#326451

idą może jakieś racjonalne argumenty za tymi emocjami?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#326482

Niestety, jeśli istnieją, nie udało Ci się ich przedstawić, bo trudno te ochy i achy powyżej uznać za argumenty.
Gowin nie wrzeszczy jak Niesiołowski i nie błaznuje jak Palikot, ale to ich człowiek i w sprawach kluczowych trzyma ich stronę. To prawa odnoga tego, czego lewą odnogą jest Palikot. To, że do roboty zakłada białe rękawiczki, niczego w tej kwestii nie zmienia.

Nie wydaje mi się, by NP było właściwym miejscem do zamieszczania panegiryków na cześć Gowina, podobnie jak Sikorskiego, Tuska czy Niesiołowskiego. Różnica między nimi polega na tym, że trzej ostatni raczej nie próbowaliby szukać przyszłego elektoratu na prawicowych portalach...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#326528

 dyskusja o pedałach w obliczu katastrofy gospodarczej, społecznej i politycznej POlski, to zwykłe mydlenie oczu. Czas rozwiązywać problemy, a nie roztrząsać, czy biedroń jest aktywem czy pasywem i czy w nowym związku ma być żoną czy mężem! To jest działanie na szkodę kraju i powinno być karane z automatu. Ludzie nie mają pracy, mieszkań, nie stać ich na założenie rodzin, a ci tu o pedałach i ich hemoroidach. Mam to gdzieś i G..Wno mnie obchodzi czy się biedroń zakochał w grodzkiej czy w donku. Czas przywrócić należne znaczenie rzeczy i problemów. EOT

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#326492

to oczywiste.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#326498