O niewolnictwie kiedyś i dziś

Obrazek użytkownika danielik
Kraj

Kiedyś handel niewolnikami był bardzo intratnym zajęciem. Niewolnictwo było jednym z filarów gospodarki starożytnego Rzymu, było mocno rozpowszechnione w krajach arabskich. Później wraz z rosnącym wpływem chrześcijaństwa, przynajmniej w Europie, zjawisko to powoli zanikało. Jednak powróciło, wraz z budową imperiów kolonialnych przez kraje europejskie.

Historia niewolnictwa związana jest również z uprawami roślin, które wymagają dużego nakładu pracy ludzkiej. Szczególnie ważne miejsce, wśród nich zajmowały plantacje trzciny cukrowej, z której produkowano zarówno cukier, jak i rum. W pewnym momencie największym producentem trzciny była portugalska Madera, do której trafiali liczni afrykańscy niewolnicy. Później byli oni potrzebni zwłaszcza na Karaibach, gdzie również zakładano plantacje, tej niezwykle cennej wówczas rośliny. Innymi roślinami, których uprawa przyczyniła się do wzrostu zjawiska niewolnictwa były: tytoń i bawełna. Z niewolnikami był jednak jeden problem. Mianowicie wielu z nich, w drodze z Afryki do miejsc swojej niewoli umierało z wycieńczenia, popełniało samobójstwa lub wzniecało bunty. Nawet w dzisiejszych czasach, gdy wszyscy ludzie są braćmi (?), w dalszym ciągu handel ludźmi jest niezwykle intratnym zajęciem, a wielkie fortuny zbijają na nim przestępcze organizacje. Według organizacji Free the Slaves na świecie żyje dzisiaj 27 milionów niewolników.

W przemyśle w krajach zachodniej Europy i USA nie potrzeba pracowników przymusowych, gdyż większość rzeczy produkuje się gdzieś w dalekich Indiach, czy Chinach, z dala od oczu Europejczyków, Amerykanów, Państwowej Inspekcji Pracy, czy czegoś podobnego. Wraz z rozwojem techniki, w rolnictwie, nie potrzeba już niewolników. Oczywiście w czasie zbiorów przydadzą się dodatkowe ręce do pracy. Są nimi pracownicy sezonowi z krajów środkowej i wschodniej Europy, którzy zakwaterowani w niespełniających żadnych norm barakach, za najniższą możliwą stawkę, zbierają jabłka, winogrona, pomidory, czy truskawki na polach całej Europy. Harują po kilkanaście godzin dziennie, zarówno, gdy pada deszcz, jak i w czasie upałów. Przecież nie dlatego, że chcą się opalić, a dlatego, że w ich krajach nie ma warunków do normalnego życia. Czy nam to czegoś nie przypomina?

Jednak ci przyjeżdżają na kilka miesięcy i wyjeżdżają, a przecież pracownicy są potrzebni również na stałe. Ktoś przecież musi przynieść basen Hansowi, czy innemu Johnowi. Przecież trzeba posegregować śmieci, pozmywać naczynia w restauracji, a tych prac nie chcą wykonywać nawet Murzyni, których pracowitość została zniszczona przez wszędobylski socjal. Być może, jakieś tęgie głowy zauważyły, że jest taki kraj w Europie, gdzie ludzie są pracowici, łatwo się asymilują. Płace są tam niskie, a podatki wysokie. Tak to nasza Polska. Jeśli tym ludziom, zamiast 1000 złotych, zapłacić 1000 funtów lub euro, to ci przyjadą na swój koszt i jeszcze będą przysyłać pieniądze do kraju, czym zachęcą do przyjazdu kolejnych. Tylko, jak zatrzymać tych ludzi na stałe, przecież większość z nich, chce przyjechać tylko, na chwilę i wrócić z kapitałem do Polski i tam układać swoją przyszłość?

Żeby, co roku liczba pracowników się zgadzała oraz, żeby ci, co przyjechali nie mieli do czego wracać, najlepiej byłoby umieścić na miejscu kogoś, kto przypilnuje, żeby obywatele tego kraju się nie wzbogacili. Może by tak uczynić ministrem finansów, w tym kraju syna brytyjskiego dyplomaty? Ten człowiek stanie się najważniejszą osobą w rządzie premiera, który, niczym wódz afrykańskiego plemienia za garść błyskotek, przehandluje, swoich rodaków. Wiele osób twierdzi, że pan Rostowski to leń i analfabeta ekonomiczny. W mojej opinii, niestety, ten człowiek wykonuje bardzo ciężką pracę, która coraz bardziej go męczy, czego świadectwem są wybuchy złości i nerwowe gesty. Kilka lat temu podczas przesłuchania w amerykańskim Kongresie, na temat wykorzystania środków rządowej pomocy, które miały zapobiec rozprzestrzenianiu się kryzysu na rynku kredytów hipotecznych, zastępca sekretarza skarbu Neel Kashkari, spocony niczym pan Chlebowski, w trakcie składania wyjaśnień, na temat afery hazardowej, tłumaczył, że pracował w ostatnim czasie bardzo ciężko. Wtedy Dennis Kucinich zapytał: „nikt nie kwestionuje, że pracuje Pan ciężko, pytanie dla kogo Pan pracuje”? Myślę, że gdyby takie pytanie zadać ministrowi finansów naszego kraju, to ten zamilkłby podobnie, jak wówczas pan Kashkari, a odpowiedź w obu przypadkach powinna być podobna. W przypadku Rostowskiego trzy elementy układanki, to London School of Economics and Political Science, George Soros, grupa Bildenberg, które mówią nam, chyba bardzo wiele…

Ostatnio usłyszałem, że teraz jest lepiej, niż przed wiekami, bo nie musimy tyrać na polu swojego pana. Czy na pewno jest to prawda? Przecież w XVI wieku chłopi pracowali na polu pana 1-2 dni w tygodniu. Średnie dochody roczne kmiecia gospodarującego na powierzchni jednego łana, co odpowiada powierzchni 17-25 hektarów, wynosiły około 900 groszy. Dla porównania średnia cena konia to około 480 groszy, a woła 100 groszy, natomiast para butów kosztowała 10-20 groszy. Warto pamiętać, że wówczas buty nie były takiej jakości, jak dzisiejsza chińszczyzna. Nie dawano na nie gwarancji, bo dobry towar jej najzwyczajniej w świecie nie potrzebuje, a szewc przecież musiał dbać o swoją markę. Tak wiem, w późniejszych wiekach los chłopów był gorszy. Najważniejsze jest jednak pytanie, czemu nikt nie uczy dzieci w szkołach historii gospodarczej, czemu nie porównuje się zarobków i cen, które mogłyby ukazać, na co było stać naszych przodków w różnych wiekach? Może komuś zależy, żebyśmy nie odkryli smutnej prawdy, że my dzisiaj też nie jesteśmy wolnymi ludźmi?

Nasz pozorny dobrobyt jest wynikiem rozwoju techniki, dzisiaj również chłopa pańszczyźnianego stać byłoby na zakup ciągnika, czy kilkuletniego samochodu marki Audi i nie potrzebowałby żadnych dopłat z UE. Dziś nasze państwo wyzyskuje nas w większym stopniu, niż szlachcic kilka wieków temu chłopa i jest przy tym o wiele bardziej bezwzględne i skuteczne. Nawet niewolnik w Rzymie mógł zatrzymać 10% swoich dochodów! Pewnie również dzisiaj stać byłoby go na zakup kilkuletniego samochodu…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

ZBRODNIE JAKICH DOŚWIADCZAMY

http://www.youtube.com/watch?v=YLEhp80f2nQ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#380242

TUSK JAK HITLER

http://www.youtube.com/watch?v=YLEhp80f2nQ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#380244