Kiedyś szkoła uczyła, dzisiaj niestety "wychowuje"...

Obrazek użytkownika danielik
Kraj

Dawno temu szkoła miała uczyć. Natomiast wychowaniem dziecka zajmowali się rodzice. Dzisiaj polskie placówki edukacyjne nie dość, że uczą coraz gorzej to próbują wychowywać, co wychodzi im równie kiepsko. Podczas lekcji dziecko powinno uczyć się tabliczki mnożenia, rozwiązywania równań, czytania i pisania, anatomii, fizyki, geografii, czy historii, a nie tolerancji.
Jednak według polskiego rządu problemem nie jest obniżający się z roku na rok poziom szkolnictwa. Kto by się przejmował, tym, że program szkolny jest przeładowany, że system zestandaryzowanych testów oducza młodych ludzi samodzielnego myślenia, że gimnazja okazały się kompletną katastrofą. Problemem pewnie nie jest również zbyt duża liczby dzieci w klasach, czy przemoc. Ostatnio dowiaduję się, że największą bolączką dzieci jest nietolerancja w stosunku do uczniów o innej, niż heteroseksualna orientacji.
Pani Agnieszka Kozłowska - Rajewicz pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania patronuje podręcznikowi dla nauczycieli przygotowanemu przez Kampanię Przeciwko Homofobii. Lektura ta ma nauczyć nauczycieli, że powinni akcentować, że Maria Konopnicka była lesbijką, a także zapraszać na lekcje zadeklarowanych homoseksualistów. Jestem ciekaw jaką wiedzę przekażą zaproszeni goście dzieciom? Będą opowiadać o urokach „męskiej miłości”, czy opowiadać o strasznym losie, jaki spotyka ich w naszym zaściankowym, zacofanym, katolickim kraju? W czasach mojej edukacji ,szkołę odwiedzali pisarze, podróżnicy, a ich wykłady były ciekawym przerywnikiem lekcyjnej monotonni. Teraz zajęcia będą prowadzić, nie ludzie, którzy coś osiągnęli, którzy mają dzieciom coś do przekazania, ale osoby, których jedynym atutem jest homoseksualna orientacja.
Oczywiście pani pełnomocnik, która zajmuje się równym traktowaniem zapomina, że takie wizyty mogą urazić uczucia wielu rodziców o konserwatywnych poglądach, które nie życzą sobie by ich dzieci były narażane w szkole na propagandę homoseksualną. Wiadomo jednak, że od kilku lat w Polsce i wielu lat w Europie tolerancja działa w jedną stronę. Ci, którzy domagają się szacunku nie okazują go osobom o innych poglądach. Ponadto, co kogokolwiek interesuje, jakiej orientacji seksualnej była Maria Konopnicka? Przedmiotem zajęć powinno być jej literatura, a nie jej życie prywatne. Może lekcja historii niedługo będzie wyglądać tak: Aleksander Wielki, który być może był homoseksualistą pokonał w 331 r. p. n. e. w bitwie pod Gaugamelą wojska Dariusza III, który prawdopodobnie był heteroseksualny?
Być może celem obecnego rządu jest dalsze obniżanie poziomu polskiego szkolnictwa, które powoduje zanik umiejętności czytania ze zrozumieniem, czy logicznego myślenia? Przecież idealnymi obywatelami dla rządu są ci, którzy nie zadają trudnych pytań, ci dla których celem życia jest konsumpcja, których głód wiedzy zaspokaja lektura „Faktu” oraz obejrzenie „Faktów”. Nie mam wątpliwości, że cała seksualna rewolucja, która dokonuje się w polskim szkolnictwie ma uderzyć w Kościół, a także w rodzinę.
Rodzice powinni mieć świadomość, że wychowanie dziecka jest ich obowiązkiem. Nie mogą czekać, aż wyręczy ich, w tym szkoła, telewizja, czy Internet. To właśnie oni powinni uczyć dzieci tolerancji, chociaż należy pamiętać, że czym innym jest tolerancja, a czym innym ślepe popieranie wszelkich dewiacji w imię nowej religii, jaką stała się polityczna poprawność!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... daje obraz współczesnej edukacji dzieci i młodzieży. Ale wdarła Ci się pewna nieścisłość. Otóż napisałeś w tytule i dalej w tekście, że szkoła... wychowuje. Nie jest to prawdą! Czym innym jest bowiem indoktrynowanie wypaczonego pojęcia tolerancji dla odmienności seksualnej, a czym innym wychowywanie, a więc przekazywanie wiedzy zasad etycznych, moralnych, kultury.

Za moich czasów, kiedy byłem uczniem szkoły podstawowej, tzw. lekcje wychowawcze prowadzone przez nauczyciela wychowawcę wyglądały tak:
- przez pierwsze 10 min. omawialiśmy i rozwiązywaliśmy problemy związane z bieżącymi sprawami życia klasy;
 - przez następne 15 min. nauczyciel czytał fragment z książki napisanej bodajże przez imć "pana" Kamyczka (faktycznie: pani Janina Ipohorska)… taki savoir-vivre dla każdego. Był to zbiór pouczeń, zaleceń, wskazówek jak należy zachować się przy stole, w towarzystwie, w sklepie, w pociągu,... itd.;
- przez pozostałe 25 min. dyskutowaliśmy na tematy poruszone w tekście, zadawaliśmy nauczycielowi pytania i z uwagą słuchaliśmy odpowiedzi.
Ja, jak i moi koledzy i koleżanki z klasy pochodziliśmy z różnych rodzin, z rodzin o różnym stopniu kultury, o zróżnicowanych ilorazach inteligencji, więc sporo się dowiadywaliśmy na tych lekcjach. Wiedza pozyskana na tych lekcjach przydaje się do dzisiaj.

Jeśli danielik mówisz o wychowywaniu w szkole, - to widzisz sam, że indoktrynacja przeciw homofobii nie ma nic wspólnego z prawdziwym wychowywaniem. Tak ja to pojmuję. W dzisiejszej szkole nikt nie wpaja uczniom zasad dobrego wychowania.

Pozdrawiam i mimo wypaczenia przez Ciebie słowa "wychowywanie", oceniam na 10,

Satyr   
________________________ 
"Stan skrajnej niewiedzy czasem potrafi doprowadzić
do stanu skrajnego ogłupienia". (Satyr)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357995

Oczywiście, że dzisiejsza szkoła nie wychowuje, a indoktrynuje. Dlatego w tytule to słowo zostało przeze mnie wzięte w cudzysłów. Być może w dalszej części tekstu wyraziłem się niejasno.
Moim zdaniem wielkim problemem jest również to, że wielu rodziców bardzo chce, żeby ktoś inny za nich wychował ich dziecko. Zapominając, że to właśnie oni są za to odpowiedzialni.
Dziękuję za merytoryczny komentarz i pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#358357

po swojemu; oczywiście ma pan rację ,utyskując na jej braki i ułomność, minimalizm programów przedmiotów ogólnokształcących. Pragnę zapewnić pana, że nauczyciele nie mają wpływu na konstruowanie podstawy programowej, której zadanie to głównie  realizowanie celów politycznych  i ideologicznych w miejsce edukacyjnych i wychowawczych W zawodzie nauczycielskim pracuję 33 lata i sporo rzeczy doświadczyłam, nie mniej jednak dawno już nie było tak agresywnego ogłupiania uczniów, rodziców i nauczycieli przez Ministerstwo Edukacji. O poziomie nauczania decydują ludzie i idea , która przyświeca im przy tworzeniu programów edukacyjnych i wychowawczych.  Obecne ekipy oświatowych decydentów stawiają sobie jeden cel : wykształcić i wychować głupców, ignorantów, dyletantów, zapatrzonych egoistycznie w samorealizację, dążących konformistycznie do życia bez poczucia obowiązku i przyzwoitości.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mika54

#358365